motyw literacki
Niewola
92fragmenty
35lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Quo vadis 10 fragmentów
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 7 fragmentów
- Potop 7 fragmentów
- Przedwiośnie 6 fragmentów
- Konrad Wallenrod 5 fragmentów
- Pan Wołodyjowski 5 fragmentów
- Dziady, część III 4 fragmenty
- Ogniem i mieczem 4 fragmenty
- Rok 1984 3 fragmenty
- W pustyni i w puszczy 3 fragmenty
- Bajki i przypowieści 2 fragmenty
- Fraszki 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Twoja i moja; lecz dosyć tych zwlekań; Wiedźcie je, sługi, w dom, bo odtąd mają Żyć jak niewiasty, nie według swej woli.
Niech się nikt z powierzchownej ozdoby nie sroży. Brytan z srebrno-złocistej pysznił się obroży. Zazdrościli koledzy w wieczór; patrzą rano, Aż brytana za srebrną obroż uwiązano. «Pyszńże się teraz, bracie!» — do brytana rzekli; Gryzł łańcuch nadaremnie, a oni uciekli.
Więc mam wszystko, co król ma. Ach! ach! A gdzie gminne Szołdry? poddani moi, którym ja panuję?... Wszystko, co na tej ziemi moją władzę czuje: Ptaszyny, drzewa, rosy, tęcze, każdy kwiatek Jest twoim... Trzeba zaraz nałożyć podatek. Słuchajcie mnie... a kodeks niech będzie wykuty W spróchniałej jakiej wierzbie. Odtąd brać w rekruty I żubry, i zające, i dziki, i łosie.…
…Nie, nie poredziła tego, mierziło się jej życie coraz barzej i jakaś nieopowiedziana tęskność rozrastała się w duszy, wiedziała to za czym? Za zło płaciła złem, prawda, ale w sobie była zestrachana cięgiem, pokrzywdzona wielce i tak rozżalona, że nieraz przepłakała całe długie noce, aż poduszka była mokra, a nieraz te dnie swarów, kłótni tak się jej przykrzyły, iż była gotową uciekać choćby w cały świat!…
Kapral poczciwy, i sam z butelek skorzysta, Przy tym jest Polak, dawny nasz legijonista, Którego car przerobił gwałtem na Moskala. Kapral dobry katolik, i więźniom pozwala Przepędzić wieczór świętej Wigiliji razem.
…Po chwili jego dostojność, oswobodzony, przeszedł na drugą stronę rowu, a żołnierze prawie w powietrzu odnieśli chłopa na koniec maszerującego oddziału. Dali mu kilkadziesiąt kułaków, a zawsze zbrojni w trzciny podoficerowie odliczyli mu kilkadziesiąt kijów i nareszcie — rzucili u wejścia do wąwozu.…
Jeśli stąd jaką rozkosz ma człowiek cnotliwy, Gdy wspomina na przeszły wiek swój świętobliwy, Że ani wiary zgwałcił, ani jako żywo Ku krzywdzie ludzkiej przysiągł na Bóg żywy krzywo: Wieleś ty, Janie, sobie pozyskał radości Na czas potomny z tej to niewdzięcznej miłości; Bo co jedno kto komu abo mówić dobrze, Abo i czynić może, obojeś to szczodrze Wypełnił, czego serce niewdzięczne przechować Nie mogło.…
Nie myśl, że ci chcę pochlebić. Czegóż bym mógł się spodziewać od ciebie, Który nic nie masz, krom rześkości ducha, Ku wyżywieniu się i ku okryciu? Któż by pochlebiał biednym! Niechaj w cukrze Smażony język liże głupią pychę, Niech się zawiasy kolan uginają Tam, gdzie łaszenie się zdobywa korzyść.…
Długom–ci czekał na przedwieczne Słowo, jakkolwiek we mnie było i poza mną, we wszystkich drzewach i we wszystkich trawach, w wszystkich jasnościach i wszystkich ciemnościach, w róży i lilii, w robaku i płazie, w głębinach wody i w górach pustynnych, w płaczu, nadziei, w uciesze i trwodze.…
Gniew Achilla, bogini, głoś, obfity w szkody, Który ściągnął klęsk tyle na greckie narody, Mnóstwo dusz mężnych wcześnie wtrącił do Erebu, A na pastwę dał sępom i psom bez pogrzebu Walające się trupy rycerskie wśród pola: Tak Zeusa wielkiego spełniała się wola Odtąd, gdy się zjątrzyli sporem niebezpiecznym Agamemnon, król mężów, z Achillem walecznym. Od kogóż tej niezgody pożar zapalony?…
Usłyszałem za sobą lekki brzęk i odwróciłem głowę. Sześciu czarnych ludzi szło ścieżką gęsiego, dążąc z trudem pod górę. Szli powoli, wyprostowani, niosąc na głowie małe kosze pełne ziemi, a brzęk towarzyszył miarowo ich krokom. Wkoło bioder mieli przepaski z czarnych łachmanów, których krótkie końce chwiały się z tyłu jak ogony.…
A natomiast uczuł Dziura, że dusza jego, dotąd połowiczna, uzupełniła się snem niespodzianym, który i ciało pokrzepił, i oczom udzielił niebywałego połysku. Czarowała go widać Majka, a on — człek śmiertelny — poddawał się tym czarom nieodpartym. Poddawał się ochoczo i wprawnie, jak się chłop wszelkiemu jarzmu na tym świecie poddaje. — Kocham!…
…Otóż śniło mi się, że chodzę po ulicach Persji i zbliżam się do więzienia, w którym zamknięto rozmaitych przestępców i zbrodniarzy. Była noc i wszyscy zbrodniarze i przestępcy krzyczeli i płakali przez sen, bo im się śniły ich własne zbrodnie i przestępstwa, ażeby ich straszyć we śnie. Całe więzienie dygotało jak w febrze od tego krzyku i płaczu.…
Sto lat mijało, jak zakon krzyżowy We krwi pogaństwa północnego brodził; Już Prusak szyję uchylił w okowy Lub ziemię oddał, a z duszą uchodził; Niemiec za zbiegiem rozpuścił gonitwy, Więził, mordował, aż do granic Litwy.
Oj nie żyje! Gdy nas Rosyjanie Wzięli w dwunastym roku, spędzili jak trzodę I na Sybir zawiedli... Dwóchset naszych było. Wiarusy kęs nadpsute, oficerstwo młode; A jak wzajem sprzyjali, wspomnieć starcu miło; Jeden drugiemu nigdy nie powie jak «Bracie», Chleb łamią jak opłatki, w jednej chodzą szacie. Ten, o którym rzecz wiodę, zwał się Kazimierzem.…
— Ciężka to zawsze rzecz popaść w niewolę, wszelako Bogu dziękuję, że mnie nie w inne, jeno w wasze oddał ręce, bo, wiera, żeście prawi rycerze i czci przestrzegający.
Wokulski doszedł do polanki, gdzie wówczas rozmawiali z panną Izabelą; znalazł nawet pień, na którym siedziała. Wszystko jest, jak było; tylko jej nie ma... Na krzakach leszczyny już żółkną liście, z sosen zwiesza się smutek, jak sieci pajęcze. Taki nieujęty, a tak go omotał! „Co za głupstwo — myślał — robić się zależnym od jednej ludzkiej istoty! Wszakże ja dla niej tylko pracowałem, o niej myślę, nią żyję.…
…W kącie, pod piecem, siedziało widmo człowiecze, za ręce i nogi przywiązane do haka wystającego z ziemi. Siwe kudły nakrywały głowę i ramiona tej istoty, a jakieś stargane łachmany resztę ciała. Czasem spod włosów ukazywały się straszliwe oczy jak dwa błyskające płomienne miecze, kiedy niekiedy usta ciskały ładunek okropnych wyrazów. Judym instynktownym ruchem cofnął się do sionki i zaczął wypytywać dziewczynę.…
Tam nie dostałam bicia ani razu. Ale tam też co raz była selekcja; jak już kto raz był w szpitalu, to go zabili. Kto miał zwolnienie od pracy, choćby parę dni przestał robić, już go zabili. Ja miałam tylko jedno oko i zrobił mi się na tym oku taki jęczmień jak wrzód. No to byłam ślepa. Ale pracowałam, żadnego dnia nie opuściłam, po dwanaście godzin. Tydzień przez dzień, tydzień przez noc.…
— Cóż — odezwał się — cóż dalej? Mów... sędzio! Słucham! Chcę cały swój wyrok usłyszeć... Czy na gardło mię skażesz, czy tylko — na wieżę? A? Ile w tych słowach było bezdennego smutku, Witold nie dosłyszał; zrozumiał tylko ich ironię i szał bólu zaświecił mu w oczach. Wyprostował się, drżał cały. — Nie masz prawa, mój ojcze, igrać tak z najświętszymi uczuciami mymi! — zawołał. — Młody jestem! Cóż stąd?…
Ledwo z mroków różana jutrzenka wystrzeli, Telemach, syn Odysów, zerwał się z pościeli; Białe stopy w postoły ozuł i wnet potem Kopię w dłoń przystającą wziął z dwusiecznym grotem, I pastuchowi myśl swą odchodząc tłumaczył: „Tatku! Idę do miasta, bym matkę obaczył, Bo ona — o, wiem ja to! — trapi się i wzdycha; U niej z ustawnych płaczów oko nie osycha, Póki mnie nie obaczy.…
— Nieszczęście by chyba waćpanu taka służba przynieść mogła. A namiestnik przechylił się przez drzwiczki kolaski i tak mówił z cicha a tkliwie: — Przyniesie, co Bóg da, a choćby też i ból, przeciem ja do nóg waćpanny upaść i prosić o nią gotowy. — Nie może to być, rycerzu, abyś waćpan dopiero mnie ujrzawszy, tak wielką miał do onej służby ochotę.…
«Reverendissime — rzekł kichnąwszy Skołuba — To mi tabaka, co to idzie aż do czuba! Od czasu jak nos dźwigam (tu głasnął nos długi) Takiej nie zażywałem (tu kichnął raz drugi); Prawdziwa bernardynka, pewnie z Kowna rodem, Miasta sławnego w świecie tabaką i miodem. Byłem tam lat już...» — Robak przerwał mu: «Na zdrowie Wszystkim waszmościom, moi mościwi panowie!…
Krzysia podczas czytania siedziała z zamkniętymi oczyma, odwrócona od światła, było zaś to prawdziwe szczęście, że obecni nie mogli widzieć jej twarzy, gdyż zaraz poznaliby, że się dzieje z nią coś nadzwyczajnego. To, co zaszło w kościele, a następnie list pana Wołodyjowskiego to były dla niej jakoby dwa uderzenia obucha.…
Skoro cesarz wziął już pomstę, zawołał swoich biskupów z Francji, z Bawarii i z Alemanii. „W moim domu mam szlachetną brankę. Tyle słyszała kazań i przypowieści, że chce uwierzyć w Boga i żąda stać się chrześcijanką. Ochrzcijcie ją, iżby Bóg miał jej duszę". Odpowiadają: „Przeznaczcie jej matki chrzestne!". W źródłach akwizgrańskich ochrzcili królowę hiszpańską, znaleźli jej imię Julianna.…
Niewierny Turczyn psy zapuścił swoje, Którzy zagnali piękne łanie twoje Z dziećmi pospołu a nie masz nadzieje, By kiedy miały nawiedzić swe knieje.
— Nie przeciw starodawnym wolnościom się oponuję — mówił prymas — ale przeciw onej swawoli, która własnymi rękoma własną ojczyznę zarzyna... Zaiste, zapomniano już w tym kraju różnicy między wolnością i swawolą, i oto, jak zbytnia rozkosz boleścią, tak wyuzdana wolność niewolą się zakończyła.…
— Polska piechota maszeruje dobrze, gdy ją polscy prowadzą oficerowie, ku chwale Ojczyzny — wykrzyknąłem, zeskakując z parapetu. Plecy zagrzały mi się tak, jakby je kto skrobał rozpalonymi szpilkami. — Przez sześć lat w lagrze piątkami łazili, teraz odpoczęli dwa miesiące i znów łażą, chwała Bogu i Ojczyźnie, po czterech, a zamiast kapów — oficerowie na czele.…
Wciąż jednakowo umiarkowane prowadząc życie Seweryn Baryka po latach miał w banku złożonych oszczędności na czarną godzinę kilkaset tysięcy rubli. Był wysoko cenionym osobnikiem, solidną jednostką, cieszącą się powszechnym uszanowaniem w świecie, gdzie go los rzucił. Wyrastał na widoczną figurę w światku polskim.…
Ale w unctuarium uwaga Winicjusza zwróciła się na co innego, mianowicie na cudne niewolnice, które czekały tam na kąpiących się. Dwie z nich, Murzynki, podobne do wspaniałych posągów z hebanu, poczęły maścić ich ciała delikatnymi woniami Arabii, inne, biegłe w czesaniu Frygijki, trzymały w rękach, miękkich i giętkich jak węże, polerowane stalowe zwierciadła i grzebienie, dwie zaś, wprost do bóstw podobne greckie……
Nie musiała mu tego mówić. Ale nie od razu wydostali się z tłumu; ciężarówki nadal przesuwały się ulicą, nienasyceni ludzie wciąż się gapili. Na początku rozlegały się pojedyncze buczenia i syki, wydawali je jednak tylko rozproszeni w tłumie członkowie Partii, wkrótce więc ustały. Dominującym odczuciem była ciekawość. Obcokrajowcy, czy to z Eurazji czy z Azji Wschodniej, byli jak egzotyczne zwierzęta.…
„I wziął tylko pięćdziesiąt”. „Wieleż miał wziąść?” „Trzysta. Tak to z dobrego pana zły sługa korzysta”. „A za cóż te pięćdziesiąt?” „Psa trącił”. „Cóż z tego?” „Ale psa–faworyta jegomościnego”. „Prawda, wielki kryminał, ale i plag wiele”. „To łaska, że pięćdziesiąt”. „I nieprzyjaciele Taką łaskę wyświadczą”. „On najlepszy z panów, On sto plag nigdy nie dał”.…
Tu z winnicy miłości niedojrzałe grona Wzięto na stół Allaha; tu perełki Wschodu, Z morza uciech i szczęścia, porwała za młodu Truna, koncha wieczności, do mrocznego łona. Skryła je niepamięci i czasu zasłona; Nad niemi turban zimny błyszczy śród ogrodu, Jak buńczuk wojska cieniów, i ledwie u spodu Zostały dłonią giaura wyryte imiona. O wy, róże edeńskie!…
— Rząd egipski nie zabrał tam nikomu wolności — rzekł — ale ją setkom tysięcy, a może i milionom ludzi przywrócił. W Kordofanie, w Darfurze i w Sudanie nie było w ostatnich czasach żadnych państw niezależnych. Zaledwie tu i ówdzie jakiś mały władca rościł prawo do niektórych ziem i zagarniał je wbrew woli ich mieszkańców, przemocą.…
To jedno! Usypiam duszę mą biedną i usypiam brata mego; wszystko jedno, wszystko jedno, tyle złego, co dobrego, okropne rzeczy się dzieją. Patrzeć na przebiegi zdarzeń — dalekie, dalekie od marzeń, tak odległe od wszystkiego, co było wielkie w kraju; że wszystko, co było, przepadło, bezpowrotnie w mroku zbladło: to bajki o Trzecim Maju!…
«Czegoż płaczesz? — staremu mówił czyżyk młody — Masz teraz lepsze w klatce niż w polu wygody». «Tyś w niej zrodzon — rzekł stary — przeto ci wybaczę; Jam był wolny, dziś w klatce — i dlatego płaczę».
Od dawna słyszałem O jakimś w Wilnie śledztwie; dom mój blisko drogi. Widać było kibitki latające czwałem I co noc nas przerażał poczty dźwięk złowrogi. Nieraz gdyśmy wieczorem do stołu zasiedli I ktoś żartem uderzył w szklankę noża trzonkiem, Drżały kobiety nasze, staruszkowie bledli, Myśląc, że już zajeżdża feldjeger ze dzwonkiem.
Jam przegrał, ja, Miłości! — Tyś plac otrzymała, Tyś mię prawie do zimnej wody już dognała. Widzę swój błąd na oko i próżne nadzieje, A przed wstydem i żalem serce prawie mdleje. Ku temuś mię kresowi swym pochlebstwem wiodła, Abyś mię czasu swego tak haniebnie zbodła. Zbodłaś mię, a ten zastrzał twój nielitościwy Mnie być pamiętny musi, pókim jedno żywy.…
Gdy z pola do Olimpu bogowie wrócili, Wątpliwy na przemianę los wojny się chyli I między Symoentu a Ksantu koryty Z obydwu stron spiżowe latają dziryty. Mur Greków, Telamona syn, postrachy sieje, Łamie zastęp trojański, odżywia nadzieje. Eusora syn, Akamas, rycerz między Traki I najdzielniejszy bronią, i jak olbrzym jaki Wzrostem ciała ogromny, legł z jego prawicy.…
Najbardziej go zbijała z pantałyku ta wstrętna okoliczność, że ilekroć splunął, tylekroć tęsknotę do znikłej w niebiosach wiedźmy poczuł. Lubczyk i duryj wciąż jeszcze, widać, działały, chociaż działanie ich złagodzone było nieobecnością głównego przedmiotu. Opętane serce wójta to wrzało gniewem, to miękło na wspomnienie szpakowatego warkocza, którego dotyk czuł jeszcze w dłoniach od mrozu zgrabiałych.…
Słysząc te słowa, Indianin chwycił ją mocno w objęcia, uniósł w górę nad siodło i już chciał rzucić księżniczkę w otchłań, która ich od ziemi dzieliła, ale spojrzał raz jeszcze w jej twarz i powstrzymał się. Była tak piękna, że nie mógł wykonać zbrodniczego zamiaru. Posadził ją z powrotem na siodle i w milczeniu cwałował z nią razem po obłokach. Wszakże głód zaczął dokuczać Indianinowi.…
O dzieci, jaka na Litwę sromota! Żaden mi, żaden nie przyniósł obrony, Gdy od ołtarza, stary wajdelota, Byłem w niemieckich kajdanach wleczony... Samotny, w obcej ziemi zestarzałem; Śpiewak, niestety! śpiewać nie mam komu
…Onego czasu wielkie południa Tytany Powstali przeciw Bogu — królom — i niewoli. Bóg uśmiechnął się tylko na tronie szafirów, Lecz króle padły na kształt zrąbanej topoli; Gilotyna, okryta łachmanami kirów, Niezmordowana, ręką wahała stalową, A ilekroć skinęła, tłum umniejszał głową. I widzieli ją króle, bo ta gilotyna Była tragedią ludu, a króle widzami. Więc zemsta!…
— Boże cię prowadź! — rzekł. — A o starym przecie pamiętaj, bo niewola zawsze to ciężka rzecz.
— Więc pan nie pojmujesz tego, że kobieta może być zmuszoną do sprzedania się?... — zapytała pani Wąsowska blednąc i rumieniąc się. — Pojmuję, pani, bo... ja sam kiedyś sprzedałem się, tylko nie dla zyskania majątku, ale z nędzy... — Cóż dalej? — Ale żona moja przede wszystkim z góry nie posądzała mnie o niewinność, a ja jej, co prawda, nie obiecywałem miłości.…
Ale dziś... I dziś istnieje ten sam płacz kobiety oszukanej, sprzedanej przez rodzinę niewolnicy mężowskiej, która kocha innego, upadłej i wzgardzonej przez obłudną cnotliwość gromady. Istnieją marzenia zakochanej niewinnie i namiętnie, tej, co poczęła i pod sercem nosi dziecię... Cóż znowu! Takich dźwięków nie można wydobywać z „liry"! Byłoby to niemoralne, szerzyłoby zepsucie...
— Kiedy tak, to co innego. Wiernyś, jak widzę, sługa kniaziówny. Naściże trzeciego talera. Dawno służysz? — Ho, ho! Czterdzieści lat temu, jako mnie kniaź Wasyl w jasyr wziął; i od tej pory służyłem mu wiernie, a gdy onej nocy odjeżdżał na przepadłe imię, to dziecko Konstantynu zostawił, a do mnie rzekł: „Czechły! I ty nie odstąpisz dziewczyny, i będziesz jej strzegł jak oka w głowie". Łacha ił Ałła!
Przemyślny Robak, widząc, że się tak rozpryska Rozmowa, jął ją znowu zbierać do ogniska, Do swojej tabakiery; częstował, kichali, Życzyli sobie zdrowia, on rzecz ciągnął daléj: «Gdy cesarz Napoleon w potyczce zażywa Raz po raz, to znak pewny, że bitwę wygrywa. Na przykład pod Austerlitz: Francuzi tak stali Z armatami, a na nich biegła ćma Moskali. Cesarz patrzył i milczał.…
Pokazujemy 48 z 92 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.