motyw literacki
Państwo
60fragmentów
25lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Przedwiośnie 12 fragmentów
- Podróże Guliwera 7 fragmentów
- Antygona 4 fragmenty
- Satyry 4 fragmenty
- Kwiaty polskie 3 fragmenty
- Pan Wołodyjowski 3 fragmenty
- Potop 3 fragmenty
- Syzyfowe prace 3 fragmenty
- Fraszki 2 fragmenty
- Hamlet 2 fragmenty
- Król Edyp 2 fragmenty
- Quo vadis 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Przecież nie Jowisz obwieścił to prawo, Ni wola Diki podziemnych bóstw siostry, Taka ród ludzki związała ustawą. A nie mniemałam, by ukaz twój ostry Tyle miał wagi i siły w człowieku, Aby mógł łamać święte prawa boże, Które są wieczne i trwają od wieku, Że ich początku nikt zbadać nie może. Ja więc nie chciałam ulęknąć się człeka I za złamanie praw tych kiedyś bogom Zdawać tam sprawę.…
W sąsiedztwie bliskim były dwie rzeczpospolite: Pszczoły w ulach, w mrowisku mrówki pracowite. A że przyjaźń sąsiedzka dumy nie umniejsza, Często były dysputy: która z nich rządniejsza? Przyszły czasy jesienne, aż na pszczoły strachy: Poderżnął skrzętny bartnik wykształcone gmachy, Powypędzał mieszkańców, wyprzątnął spiżarnie: Poznały wtenczas pszczoły, że zbierały marnie.…
Więc mam wszystko, co król ma. Ach! ach! A gdzie gminne Szołdry? poddani moi, którym ja panuję?... Wszystko, co na tej ziemi moją władzę czuje: Ptaszyny, drzewa, rosy, tęcze, każdy kwiatek Jest twoim... Trzeba zaraz nałożyć podatek. Słuchajcie mnie... a kodeks niech będzie wykuty W spróchniałej jakiej wierzbie. Odtąd brać w rekruty I żubry, i zające, i dziki, i łosie.…
— Straszną chwilę przeżyłem — odparł cień siadając — nic dziwnego, że nie mogę zapanować jeszcze nad wzruszeniem. Wyobraź sobie tylko: biedny mój cień zwariował! Co za przykrość! Zdaje mu się, że się stał człowiekiem i nie dość na tym — że ja jestem jego cieniem! — Ależ to okropne! — szepnęła królewna. — Czy go uwięziono? — Rozumie się. Biedny cień mój! Wątpię, czy kiedy odzyska przytomność. — Biedny!…
Gdy od gry w kości grono graczy wstaje, Przegrani długo jeszcze poza stołem Próbują rzutów, z nachmurzonym czołem Złorzecząc w myśli doświadczonej doli; Lecz szczęśliwego tłum wkoło otacza: Ten go spotyka, ten staje przy boku, Ten się pamięci i łasce poleca; On wszystkich słucha — temu dłoń podaje, Na tego spojrzy, temu coś obieca, Ale jak może, umyka powoli: Tak i ja byłem na kształt tego gracza, I chcąc się z……
To jest on brzeg szczęśliwy, gdzie na czasy wieczne Litwa i Polska mają sejmy mieć społeczne. A ten, który to wielkim swym staraniem sprawił, Aby już więc żadnego wstrętu nie zostawił, Wisłę, która nie zawżdy przewoźnika słucha, Mostem spętał; bród wielki, ale droga sucha.
— Więc co? — przerwał. — Więc miałem się tu dać zatłuc, dlatego że oni mają idee? Państwo jest także ideą. Jest to ostatecznie sposób, w jaki chcą być ze sobą ludzie. To jest zrobione przez ludzi dla ludzi. Krzyczą tu o przemocy, o dyktaturze i więzieniach. Czy nie jest śmieszne, że mówią to właśnie oni? A co czynią sami z chwilą, gdy dorwą się do władzy?…
Nie myśl inaczej. Natura ludzka, kiedy się rozwija, Nie tylko rośnie co do form zewnętrznych; Jak w budującej się świątyni — służba Duszy i ducha zwiększa się w niej także. Być może, iż on ciebie teraz kocha, Że czystość jego chęci jest bez plamy; Ale zważywszy jego stopień, pomnij, Że jego wola nie jest jego własną.…
Ledwie śniegi ponikły, pierwszy zanucił skowronek... Innym krajom skowronek miłość i rozkosz obwieszcza; Biednej Litwie co roku wróży pożary i rzezie. Ciągną szeregi krzyżowe niezliczonymi tłumami; Już od gór zaniemeńskich echo do Kowna zanosi Wojska mnogiego hałasy, chrzęst zbrój, rżenia rumaków.…
Car się ukoronował, wychodzi z kościoła, Przysiągł konstytucyją święcić jak pacierze. Wróciwszy, pewnie w zamku zasiądzie do stoła? Choć królem, to jeść musi jak i każde zwierzę. A wiecież, co jeść będzie? A proszę waszmości? Toć zapewne nie będzie ogryzał tam kości, Toż królowi na pokarm dostateczny stawa. Będzie zjadał bażanty, a na wety — prawa.
O Panie, który ziemicą tą władasz, Widzisz, jak garnie się wsze pokolenie Do twych ołtarzy; jedni, to pisklęta Długiego lotu niezdolne, a drugich Wiek już pogarbił; ja służę Zeusowi A tamci innym bogom; równe tłumy Siadły gdzie indziej, gdzie chramy Pallady I tam, gdzie ołtarz Ismena popielny, Bo miasto — jak ty sam widzisz — odmęty Złego zalały i lud bodaj głowę Wznosi wśród klęski i krwawej pożogi, Mrąc w ziemi……
Za oknem tłum, za oknem chór, Szum przemieszanej z marszem pieśni, A czasem trzask ostatnich kul Zaszczeka krótko od przedmieści. Ktoś jeszcze gdzieś — wspanialszą pieśń Dogrywa hardo swym naganem: O lepszy świat, o większy cud — I w partyturę srebrnych nut Bemole wbija ołowiane.…
Nie widzi Car, co polską wziął koronę, że my tam trupów naszych ścielem mosty. Nie widzi Wielki Książę brat, żeśmy wbrew woli narodu, co nas woła tam — u jego boku stanęli, jako mur, co brata chroni i dzisiaj, gdy nam Bóg na Wolność dzwoni, my nie o sobie myślim w takiej chwili, lecz by tej szczędzić krwi, co tam się leje, gdyście jej tyle w kaźniach roztrwonili, krwi naszej spodleni złodzieje.…
O nierządne królestwo i zginienia bliskie, Gdzie ani prawa ważą, ani sprawiedliwość Ma miejsca, ale wszytko złotem kupić trzeba!
Za tymi jeziorkami już nie tylko krokiem, Ale daremnie nawet zapuszczać się okiem, Bo tam już wszystko mglistym zakryte obłokiem, Co się wiecznie ze trzęskich oparzelisk wznosi. A za tą mgłą na koniec (jak wieść gminna głosi) Ciągnie się bardzo piękna, żyzna okolica, Główna królestwa zwierząt i roślin stolica.…
— Wielki Boże! — mówił — niezbadane Twoje wyroki i jeśli tego zdrajcy piorunem w kark nie trzaśniesz, to masz w tym jakoweś ukryte intencje, których się rozumem dochodzić nie godzi, choć po ludzku rzeczy biorąc, należałaby się takiemu skurczybykowi dobra chłosta.…
Tak odbieżałe stado więc drapają Rozbójce wilcy, gdy po woli mają, Że ani pasterz nad owcami chodzi, Ani ostrożnych psów za sobą wodzi.
— Jakkolwiek państwo nasze w oczach cudzoziemca zdaje się być kwitnące, musimy jednak walczyć z dwiema plagami: z buntem wewnętrznym i najazdem z zewnątrz, którym nam grozi potężny nieprzyjaciel. Co do pierwszego, trzeba ci wiedzieć, że od siedemdziesięciu księżyców były w tym państwie dwie partie sobie przeciwne pod nazwami Tramecksan i Slamecksan, tak nazwane od wysokich i niskich klocków, czyli obcasów u……
…Staliśmy oko w oko, pierś przeciw bagnetowi, na grobli, w opłotkach Chebdzia... Tyś zrobił swoje nie gorzej od Żółkiewskiego... — Milczałbyś oto waćpan! — rzekł Piotr grubiańsko i ordynarnie. — Żółkiewski nie odszedł żywy z placu honoru. Waćpan nie wiesz, czy jak? Dał głowę. Tak jakby ją kazał wbić na spisę dla wiekuistego przestrachu pokoleń. Nie wyprzysiągł się pod mieczem swego Boga.…
— Tak jest! Jeśli nie słowy, to uczynkami; jeśli nie ty mnie, to ja ciebie... Bo nie pójdę za człowieka, na którym ciężą łzy ludzkie i krew ludzka, którego palcami wytykają, banitem, rozbójnikiem zowią i za zdrajcę mają! — Za jakiego zdrajcę?... Nie przywodźże mnie do szaleństwa, abym zaś czego nie uczynił, czego bym potem żałował.…
…Dlatego kazałem wyrysować i zawiesiłem sobie na ścianie mej izby te portrety, ażeby nieustannie mieć przed oczyma granicę między starodawnymi i nowymi laty. Oni to są dla mnie granicą i drogowskazem, czym już w tych nowoczesnych dniach naszych być nie należy. — Tego wcale nie rozumiem. — Patrz, przybyszu! Ten oto Stanisław Krzemiński. Polska była dlań — „Pani moja, Mocarka wielka, Matka najsłodsza".…
Pewnego wieczoru odwiedził Petroniusza senator Scewinus i począł z nim długą rozmowę o ciężkich czasach, w których obaj żyli, i o cezarze. Mówił zaś tak otwarcie, że Petroniusz, lubo zaprzyjaźniony z nim, począł się mieć na ostrożności. Narzekał, iż świat idzie krzywo i szalenie i że wszystko razem wzięte musi się skończyć jakąś klęską straszniejszą jeszcze niż pożar Rzymu.…
Im wyżej, tym widoczniej; chwale lub naganie Podpadają królowie, najjaśniejszy panie! Satyra prawdę mówi, względów się wyrzeka. Wielbi urząd, czci króla, lecz sądzi człowieka. Gdy więc ganię zdrożności i zdania mniej baczne, Pozwolisz, mości królu, że od ciebie zacznę. Jesteś królem, a czemu nie królewskim synem? To niedobrze; krew pańska jest zaszczyt przed gminem.…
…Nasłuchując, czy to już sam pan profesor nie wchodzi, pani Borowiczowa zwróciła machinalnie oczy w kąt pokoju i dostrzegła tam ikonę w srebrnej szacie i płonące przed nią światełko. „Prawda, prawda... — pomyślała — przecie to ten, co przeszedł na prawosławie".…
— Interesy prywatne są niczym wobec interesów ogółu. Trzymam z tymi, którzy zbawiają państwo — odparł z przesadą Bonacieux.
Czcić swe rodzeństwo nie przynosi wstydu. Nie był ci bratem ten, co poległ drugi? Z jednego ojca i matki zrodzonym. Czemuż więc niesiesz cześć, co jemu wstrętna? Zmarły nie rzuci mi skargi tej w oczy. Jeśli na równi z nim uczcisz złoczyńcę? Nie jak niewolnik, lecz jak brat on zginął. On, co pustoszył kraj, gdy tamten bronił? A jednak Hades pożąda praw równych. Dzielnemu równość ze złym nie przystoi.…
Nie przez pochlebstwo ani złote dary, Jako te lata zwykły teraźniejsze, Ale przez cnotę na mieśce ważniejsze, Godzisz, Wapowski, jako zwyczaj stary. Szczęśliwe czasy, kiedy giermak szary Był tak poćciwy jako ty dzisiejsze Jedwabne bramy co raz kosztowniejsze; Wprawdzieć nie było kosztu na maszkary, Ale był zawżdy koń na staniu rzeźwi, Drzewo, tarcz pewna i pancerz na ścienie, Szabla przy boku, sam pachołek trzeźwi.…
…I cóż tam nowego? Nic, panie, wyjąwszy, że świat spoczciwiał. Więc bliski jest dzień sądu. Ale wiadomość wasza nieprawdziwa. A teraz pytanie bardziej szczegółowe. Powiedzcie mi, w czymeście tak przeskrobali Fortunie, że was tu do więzienia wtrąciła? Do więzienia? Dania jest więzieniem. Więc nim i świat jest także. O, i wielkim! pełnym turm, lochów i ciemnic. Dania jest jednym z najgorszych.…
Zło mnie bezbrzeżne dotknęło. O biada! Naród wśród moru upada I myśli zbrakło już mieczy Ku obronie i odsieczy, Pola kłosem się nie skłonią, Matki w połogach mrą lub płody ronią. Jak lotne ptaki, wartkie błyskawice, Mkną ludzie cwałem w Hadesu ciemnice. Nad miastem zawisła głusza I stosy trupów po ulicach leżą, A śmierć i dżumę szerzą; Nikt ich nie płacze, nie rusza.…
Za oknem tłum, za oknem chór, Szum przemieszanej z marszem pieśni, A czasem trzask ostatnich kul Zaszczeka krótko od przedmieści. Ktoś jeszcze gdzieś — wspanialszą pieśń Dogrywa hardo swym naganem: O lepszy świat, o większy cud — I w partyturę srebrnych nut Bemole wbija ołowiane.…
— Niech Bóg błogosławi sprawiedliwym, a zaraza niech wydusi krzywdzicieli! — odrzekł Azja. — Zdrowie hetmańskie! Pan Bogusz wypił i rzekł: — Zdrowie i długie lata! Garść nas wprawdzie tych, którzy przy nim stoimy, ale prawdziwych żołnierzy. Da Bóg, nie damy się tym łuszczybochenkom, co sejmikować tylko umieją i panu hetmanowi zdradę przeciw królowi zadawać. Szelmy!…
Zapomniałem powiedzieć, że posłowie mówili ze mną przez tłumaczy. Języki tych dwóch państw tak się różnią od siebie, jak dwa jakiekolwiek języki w Europie. Obydwa te narody wychwalają dawność, piękność i moc swego, a sąsiedzki w pogardzie mają.
Jednakże od wyroków do ich wykonania było jeszcze daleko, bo bezład wzrastał coraz bardziej w Rzeczypospolitej. Wojna straszliwa zawisła nad krajem i zbliżała się krwawymi krokami ku Żmudzi. Potężny Radziwiłł birżański, który sam jeden mógł prawo zbrojną ręką poprzeć, zbyt był sprawami publicznymi zajęty, a jeszcze bardziej pogrążony w wielkich zamysłach tyczących domu własnego, który chciał wynieść nad wszystkie……
…Edward Abramowski. Nauczał i wierzyliśmy mu ślepo, stworzyliśmy dzięki jego nauce wiele rzeczy i dzieł wysoce wartościowych. Zorganizowaliśmy masę ludzi w doskonałe stowarzyszenia. Ludzi ciemnych przetworzyliśmy na światłych obywateli. Ale całość jego nauki było to marzenie na jawie o społeczeństwie, marzenie o zorganizowaniu społeczeństwa nominalizm, somnium vigilantis.…
Początkowo bunt legii galijskich pod wodzą Windeksa nie zdawał się być zbyt groźnym. Cezar miał dopiero trzydziesty pierwszy rok życia i nikt nie śmiał się spodziewać, by świat wnet już miał być wolny od duszącej go zmory. Wspomniano, że wśród legii nieraz już, jeszcze za dawniejszych panowań, przychodziło do rozruchów, które jednak mijały nie pociągając za sobą zmiany panowań.…
Na co pisać satyry? Choć się złe zbyt wzniosło, Przestańmy. Świat poprawiać — zuchwałe rzemiosło. Na złe szczerość wychodzi, prawda w oczy kole; Więc już łajać przestanę, a podchlebiać wolę. Których więc grzbiet niekiedy, mnie rozum nawrócił, Przystępujcież, filuty, nie będę was smucił.…
…Nasłuchując, czy to już sam pan profesor nie wchodzi, pani Borowiczowa zwróciła machinalnie oczy w kąt pokoju i dostrzegła tam ikonę w srebrnej szacie i płonące przed nią światełko. „Prawda, prawda... — pomyślała — przecie to ten, co przeszedł na prawosławie".…
O! tak, mój synu, być zawsze powinno, Zdanie ojcowskie ponad wszystkim ważyć. Przecież dlatego błagają ojcowie, Aby powolnych synów dom im chował, Którzy by krzywdy od wrogów pomścili, A równo z ojcem uczcili przyjaciół. Kto by zaś płodził potomstwo nic warte, Cóż by on chował, jak troski dla siebie, A wobec wrogów wstyd i pośmiewisko?…
A teraz — trafem czy nie trafem — (Traf, zresztą, to reguła ziemska Rządząca życiem bez pardonu) Na dzwonek zjawi się przed Fafem Znajoma nasza — pani Bielska. Przeszło dwa lata jest w tym domu... Dostała się tu przez protekcję Pani dziedziczki Jałowieckiej, Kiedy kucharza wyrzucono Za pijaństwo. Fafcio jest gastronom, A Bielską, prócz kupieckiej weny I szczerozłotych serca zalet, Cechował kulinarny talent.…
— A cóż tamci? Co Kryczyński? Wrócą? Nie wrócą? Co teraz czynią? — Po sieheniach stoją: jedni w Udrzyjskim Stepie, inni dalej. Ciężko im się ze sobą porozumieć, bo daleko. Mają rozkaz na wiosnę do Adrianopola wszyscy ruszać i żywności co najwięcej ze sobą brać. — Na Boga! To jest ważne, bo jeśli w Adrianopolu będzie wielki wojskowy congressus, to wojna z nami pewna. Trzeba pana hetmana zaraz o tym uwiadomić.…
Potem opisałem nasze sądy, gdzie zasiadają wielebni mędrcy, rzetelni tłumacze prawa, którzy swymi wyrokami zaspokajają kłótnie prywatnych osób, którzy karzą zbrodnie, a niewinności bronią. Nie zaniedbałem opowiedzenia o mądrej ekonomice naszych dochodów, o waleczności i doskonałej dyscyplinie naszych wojsk lądowych i morskich.…
— Ja szukam fortuny tam, gdzie ją znaleźć mogę — rzekł Wrzeszczowicz — a że ten naród ginie, nie potrzebuję się o to więcej troszczyć od niego samego. Zresztą choćbym się troszczył, nic by to nie pomogło, bo oni zginąć muszą! — A to dlaczego? — Naprzód dlatego, że sami tego chcą; po wtóre, że na to zasługują. Ekscelencjo! jestli na świecie drugi kraj, gdzie by tyle nieładu i swawoli dopatrzyć można?...…
— Inaczej być nie może! Zdarzył się tutaj w tym czasie napad ohydny, tak zwana „zbrodnia skolimowska". Wśród bandytów, którzy napadli na dom młynarza w Skolimowie i wymordowali jego rodzinę, był młody chłopiec, narzeczony córki młynarza. W czasie rzezi narzeczona zarzuciła ręce na ramiona narzeczonego błagając go najsłodszymi imionami miłości o obronę i pomoc, a widząc, że to on jest napastnikiem — o litość.…
Wolno szaleć młodzieży, wolno starym zwodzić, Wolno się na czas żenić, wolno i rozwodzić, Godzi się kraść ojczyznę łatwą i powolną; A mnie sarkać na takie bezprawia nie wolno? Niech się miota złość na cię i chytrość bezczelna — Ty mów prawdę, mów śmiało, satyro rzetelna. Gdzieżeś, cnoto? gdzieś, prawdo? gdzieście się podziały? Tuście niegdyś najmilsze przytulenie miały.…
Wkrótce po nim wyszedł z klasy inspektor. Ten na nikogo uwagi nie zwracał, a gdy go zaczepił jakiś chudy jegomość pytaniem, jak też zdał jego młodszy synek, odpowiedział po rosyjsku głośno i zwracając się do wszystkich: — Nie może być dobrych rezultatów, bo złe jest przygotowanie. Dzieci nie mówią po rosyjsku, więc jakże się mają uczyć w tej szkole, gdzie wykład nauk odbywa się w tym języku.…
Sobie czy innym gwoli ja tu rządzę? Marne to państwo, co li panu służy. Czyż nie do władcy więc państwo należy? Pięknie byś wtedy rządził... na pustyni.
Wtedy rozkazał, abym mu uczynił dokładne sprawozdanie o rządzie Anglii, bo jakkolwiek monarchowie cenią najbardziej maksymy i obyczaje własnego kraju (co wnosi z moich opowiadań o innych monarchach), on rad by się dowiedzieć, czyby nie było czegoś w moim kraju, co by mógł naśladować.…
…Ale tu mało się robi, żeby skasować niewolę biednych ludzi, niewolę wewnętrzną. — Pewnie, pewnie. Bo też dopiero początek. Żeby to nas zostawiono w spokoju na parę lat! Żeby się to nami przestali zajmować rozmaici zewnętrzni dobrodzieje! Tamci ludzie, których widzisz na tych podobiznach, żyli podczas najsroższej zimy. Patrzyli na życie dalekie poprzez obmarznięte kraty.…
Pokazujemy 48 z 60 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.