motyw literacki
Ucieczka
37fragmentów
21lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Iliada 5 fragmentów
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 4 fragmenty
- Konrad Wallenrod 3 fragmenty
- Medaliony 3 fragmenty
- Odyseja 3 fragmenty
- Boska Komedia 2 fragmenty
- Klechdy polskie 2 fragmenty
- Trzej muszkieterowie 2 fragmenty
- Balladyna 1 fragment
- Baśnie 1 fragment
- Chłopi, Część czwarta - Lato 1 fragment
- Chłopi, Część druga - Zima 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Lękam się mówić, może nie przekonam Ślepej miłości, matki przywiązania. Lecz któż by myślał, że ta młoda łania Ucieknie... Córko... Alina? Uciekła... Gdzie... jak? z kim? — Boże! Matki się wyrzekła. Ach przewidziałam dawno, że tak będzie. Jakiś obdarty młokos chodził wszędzie Za tą dziewczyną, szeptał jej do ucha. Napominałam. — Wiesz, jak ona słucha Kazań od siostry... I dziś... z nim uciekła... Wyrodne dziecko!...…
Pewien młody uczony z naszych stron północnych udał się w kraje gorące. O różnicy klimatu wiedział bardzo dobrze z książek, ale się wielu rzeczy nie domyślał. Nie przypuszczał na przykład, że w ciągu dnia, kiedy słońce świeci jasno, będzie musiał jak wszyscy tamtejsi mieszkańcy siedzieć zamknięty w domu. Wyglądało to, jakby wszyscy w mieście spali: zamykano okiennice, drzwi i bramy, zapuszczano ciężkie rolety.…
Widziałem jezdne na przeglądach roty, Szyk ich łamany, natarcie, odwroty, Widziałem w mieście Arezzo przed laty, Jako rabują podjazdowe czaty, Widziałem turniej, gdy na ostre gonią, Gdy w kolej trąby, to dzwony gomonią, Stosownie jakie hasła dają z wieży Dla narodowych i obcych rycerzy.…
Na to właśnie czekał Antek, bo skoro jeno drogi opustoszały i ludzie zasiedli przed wieczerzami, a po wsi rozwiały się zapachy smażonej słoniny, skrzyboty łyżek i ciche pogwary przy miskach, przyprowadził Rocha na Józiną stronę, nie pozwalając rozniecać ognia. Stary przegryzł naprędce coś niecoś, pozbierał, co miał swojego, i jął się żegnać z kobietami.…
…Nie, nie poredziła tego, mierziło się jej życie coraz barzej i jakaś nieopowiedziana tęskność rozrastała się w duszy, wiedziała to za czym? Za zło płaciła złem, prawda, ale w sobie była zestrachana cięgiem, pokrzywdzona wielce i tak rozżalona, że nieraz przepłakała całe długie noce, aż poduszka była mokra, a nieraz te dnie swarów, kłótni tak się jej przykrzyły, iż była gotową uciekać choćby w cały świat!…
Gdy się uszykowały z wodzami orszaki, Trojanie postępują z wrzawą jako ptaki: Tak powietrze w niesfornej przebiegają wrzawie, Uciekając przed zimą i słotą, żurawie, Wzbiwszy się pierzchliwymi skrzydły pod niebiosy; Mija ocean, ciągnie z brzmiącymi odgłosy, Śmierć i strach niosąc lotna Pigmejom gromada, Którym wydaje bitwy, gdy z chmur na nie spada.…
Gdy się obudziłem wkrótce po północy, przyszła mi na myśl jego przestroga i wzmianka o niebezpieczeństwie, które wśród tego gwiezdnego mroku wydało mi się tak realne, że wstałem, aby rzucić okiem dokoła. Na wzgórzu paliło się wielkie ognisko, oświetlając od czasu do czasu krzywy węgieł stacyjnego budynku.…
Zdrętwiał Dziura i wybełkotał jakieś słowo, którego sam zresztą w popłochu nie dosłyszał, a które zapewne określać miało stan jego obecny. Warkocz, tym bełkotem widać ośmielony, pełznął coraz pośpieszniej. Przeżegnał się Dziura w pół drogi, ale znak krzyża w poprzek mu nie stanął i zamiarów jego nie pohamował.…
Sto lat mijało, jak zakon krzyżowy We krwi pogaństwa północnego brodził; Już Prusak szyję uchylił w okowy Lub ziemię oddał, a z duszą uchodził; Niemiec za zbiegiem rozpuścił gonitwy, Więził, mordował, aż do granic Litwy.
Gdy legła przed nim pustka sroga Żarłocznym mrokiem, siłą ciemną, Chciał wyrwać się z zasadzki wroga... Dokąd z pustyni prosta droga? O, nie wymawiaj nadaremno Imienia-echa! Nie do Boga Pognała go rosnąca trwoga, Nie w starodawne Niewiadome, Pochłaniające swym ogromem. Bo znienawidzi «wielkie», «wieczne», Bo właśnie puścił się w ucieczkę Przed tą potęgą przeraźliwą... Więc dokąd?…
Sądzę, że do ucieczki wykorzystał odlot wędrownych ptaków.
Wiezieni długimi pociągami w zaplombowanych wagonach do obozów zniszczenia uciekali niekiedy w drodze. Ale niewielu się na taką ucieczkę ważyło. Wymagało to odwagi większej, niż tak bez nadziei, bez sprzeciwu i buntu jechać na pewną śmierć. Ucieczka udawała się niekiedy. W ogłuszającym łoskocie pędzącego towarowego wagonu nikt z zewnątrz nie mógł usłyszeć, co w środku się dzieje.…
…Przed nadmiarem Maciejów gdzie szukać obrony? Tu — Maciej i tam — Maciej! Maciej — z każdej strony! Ten go chwyta za grdykę, a tamten — za łystę. Czmur nagli do ucieczki swe nogi bieżyste. Już szkarłatną rzadź bytu wyplunął na jary — I zmalał — i sprzyziemniał, jak właśnie kret szary.…
Muzo! Męża wyśpiewaj, co święty gród Troi Zburzywszy, długo błądził i w tułaczce swojej Siła różnych miast widział, poznał tylu ludów Zwyczaje, a co przygód doświadczył i trudów! A co strapień na morzach, gdy przyszło za siebie Lub za swe towarzysze stawić się w potrzebie, By im powrót zapewnić! Nad siły on robił, Lecz druhów nie ocalił: każdy z nich się dobił Sam, głupstwem własnym.…
Tu Wojskiemu przerwał krzyk: «Wyczha!» Tuż spod koni Smyknął szarak; już Kusy, już go Sokół goni. Psy wzięto na obławę wiedząc, że z powrotem Na polu łatwo można napotkać się z kotem; Bez smyczy szły przy koniach; gdy kota spostrzegły, Wprzód nim strzelcy poszczuli, już za nim pobiegły. Rejent też i Asesor chcieli końmi natrzeć; Lecz Wojski wstrzymał krzycząc: «Wara! stać i patrzeć!…
Nas nauczono. Nie ma miłości. Jakże nam jeszcze uciekać w mrok przed żaglem nozdrzy węszących nas, przed siecią wzdętą kijów i rąk, kiedy nie wrócą matki ni dzieci w pustego serca rozpruty strąk. Nas nauczono. Trzeba zapomnieć, żeby nie umrzeć rojąc to wszystko. Wstajemy nocą. Ciemno jest, ślisko. Szukamy serca — bierzemy w rękę, nasłuchujemy: wygaśnie męka, ale zostanie kamień — tak — głaz.
…Z nagła dostrzegł pana Filipa i głęboko wciągnął w piersi powietrze. Pan Filip był pedelem szkolnym, zwierzchnikiem bezpośrednim kalafaktora Michałka i stróża szkolnego Jana Kapistrana. Pan Filip był niewielkiego wzrostu, szczupły, żylasty, na pałąkowatych nogach, ale silny jak koń.…
Chłopcy pędzili w stronę miasteczka półżywi z przerażenia. Od czasu do czasu rzucali za siebie trwożne spojrzenia, jakby w obawie, że są ścigani. Każdy pień, wynurzający się na drodze, przybierał w ich oczach groźną ludzką postać — a wtedy dech zamierał im w piersiach. Gdy mijali domki na skraju miasteczka, ujadanie zbudzonych psów dodało im skrzydeł u nóg. — Żebyśmy... się tylko dostali... do tej starej...…
…Mogł li bych się skryć przed tobą, Gdybych się w ziemi chował Albo twardo zamurował? Zali bych uszedł twej mocy, Gdybych strzegł we dnie i w nocy? Temu bych uczynił wrożą I postawił dobrą strożą. Mors dicit Chcesz li tego skosztować, Dam ci się w żelezie skować I też w ziemi zakopać — Ale cię pewno potrzepię, Jedno sobie kosę sklepię. Uwijaj się, jako umiesz, Aza mej mocy ujdziesz.…
Spędziwszy burzliwie młodość, schronił się do klasztoru, aby przynajmniej jakiś czas pokutować za wybryki młodzieńczych lat. Lecz wchodząc w to święte miejsce, biedny pokutnik nie mógł tak szybko zatrzasnąć drzwi za sobą, aby namiętności, przed którymi zmykał, nie wdarły się tam razem z nim.…
…Nie, Wacławie, Gdzie mnie zechcesz, znajdziesz wszędzie Zawsze twoją — prócz w niesławie. Ależ, Klaro, moją żoną... Któż to, powiedz, wiedzieć będzie, Czyś poślubił wykradzioną...
Szliśmy w milczeniu i bez towarzyszy, Jeden za drugim, jak dwa mnichy z celi; Diabli mi swoją kłótnią przypomnieli Bajkę Ezopa o żabie i myszy. Dwie części mowy, teraz i w tej chwili, Nie tyle z sobą podobne być mogą, Jak z ową bajką diabla bijatyka, Gdy zagajali bitwę i kończyli.…
Pallada nowym ogniem Tydejdę zagrzewa, Swoje mu w piersi męstwo i swój zapał wlewa, By wszystkich bohaterów przeszedł rycerz śmiały, A przez to nieśmiertelnej zyskał wieniec chwały. Puklerz i szyszak blaskiem otacza promiennym; Jak się wydaje gwiazda, co w czasie jesiennym W oceanie skąpana światłość żywą ciska: Taki mu ogień z czoła i ramion połyska.…
Podlasiak, który dotąd trzymał za rękę dziwożonę, rzucił się nagle ku zacietrzewionym przyjaciołom, aby rozejm pomiędzy nimi uczynić. Nie wiedząc, jak spojonych w walce przeciwników rozdwoić, chwytał na przemian to spuchniętą lewicę, to rozwahaną na oślep nogę kulawca... Dziwożona tymczasem, korzystając z bójki, cisnęła o ziemię zgmatwany kędzior i ciszkiem a chyżo wymknęła się na wolność...…
Kiejstut coraz smutniejszy, Walter jak mocno zmieniony! Dawniej, chociaż nie bywał nigdy zbytecznie wesoły, — W chwilach nawet szczęśliwych lekki mrok zamyślenia Lice jego przysłaniał — ale w objęciach Aldony Dawniej miewał pogodne czoło i lice spokojne, Zawsze ją witał uśmiechem, czułym pożegnał wejrzeniem.…
Wtedy ugodziłem się z jednym, żeby razem uciec w drodze. Ale właśnie na ten raz on pojechał drugim samochodem. Więc już powiedziałem sobie, że ucieknę sam. Gdy wjechaliśmy w las, poprosiłem konwojenta o papieros. Dał. Cofnąłem się, a inni go oblegli też o papierosy. Rozciąłem nożem płachtę przy szoferze i wyskoczyłem z samochodu. Strzelali za mną, ale nie trafili.…
Na to przemądry Odys rzekł mu: „O Alkinie! Potężny, najsławniejszy królu w tej krainie! Zaprawdę pieśń ta serce do głębi przeszywa, I ten pieśniarz cudownie, ni bóg jaki, śpiewa. Do wielkich też rozkoszy życia ja to liczę, Gdy u ludu tchnie szczęściem wesołe oblicze, Gdy w zamku godowników zasiada rząd długi I słucha dźwięku gęśli, a kręcą się sługi Z mięsiwami i chlebem, a leją cześniki Z krużów wino, roznosząc……
Wyleciawszy przez bramę, biegł prosto na pole. Jak szczupak, gdy mu oścień skróś piersi przekole, Pluska się i nurtuje, myśląc że uciecze, Ale wszędzie żelazo i sznur z sobą wlecze: Tak i Tadeusz ciągnął za sobą zgryzoty, Suwając się przez rowy i skacząc przez płoty, Bez celu i bez drogi; aż niemało czasu Nabłąkawszy się, w końcu wszedł w głębinę lasu I trafił, czy umyślnie, czyli też przypadkiem, Na wzgórek, co był……
Milady westchnęła i otworzyła oczy. — Gdzie jestem?... — wyrzekła. — Ocalona — odparł młodzieniec. — Ocalona! Ocalona!... — zawołała. — Tak jak widzę niebo, widzę morze! Powietrze, którym oddycham!... Wszystko mówi mi o wolności. A! Dzięki... dzięki ci, Feltonie!
Już w szkarłatne Jutrzenka przybrana odzienie Siała złote po całym okręgu promienie, Gdy ojciec nieśmiertelnych, co piorunem włada, Na wierzchołku Olimpu radę bogów składa. Wszyscy milczą, on myśli obwieszcza w tej mowie: — «Słuchajcie mnie boginie, słuchajcie bogowie, I poznajcie niezmienne wyroki mej woli! Niech przeciw nim wystąpić sobie nie pozwoli Nikt z bogów ani bogiń!…
Słońce ledwo wschodziło, tętnią po bruku kopyta, Dwaj rycerze z tumanem rannym spieszą się w góry, Wszystkie by straże zmylili — jednej nie mogli omylić, Czujne są oczy kochanki: zgadła ucieczkę Aldona! Drogę w dolinie zabiegła; smutne to było spotkanie. «Wróć się, o luba, do domu; wróć się, ty będziesz szczęśliwa.…
We wsi schowałem się do stodoły i zakopałem głęboko w sianie. Rano usłyszałem, jak pod ścianą mówili chłopi, że Niemcy są we wsi i szukają Żyda, który uciekł. Po dwóch dniach, nic nie jedząc, wykradłem się ze stodoły. W drodze zaszedłem do chłopa... Nazwiska jego nie znam. Nakarmił on mnie, dał mi maciejówkę, ogolił, żebym wyglądał po ludzku.…
Odysej od przystani piął się ścieżką w górę Przez wyżyny lesiste, aż do miejsca, które Wskazała mu Atena, gdzie ów pastuch siedzi, Dbalszy o pańskie dobro niż reszta gawiedzi. Zastał go, jak na progu siedział wśród zagrody, Która tu zbudowana dla trzodnej wygody Na wyżynie, skąd patrzy naokół widziana; Wybudował ją pastuch pod niebytność pana, Bez wiedzy Laertesa, bez pani rozkazu.…
Wpadł w rozpacz i nie widział innego sposobu, Chyba ucieczkę prędką; gdzie? chyba do grobu!
Tak przy okrętach Grecy zażarci na boje, Koło ciebie, Achillu, przywdziewają zbroje, Trojanie na pagórku w groźnej błyszczą miedzi, Gdy Zeus, co na Olimpie wyniesionym siedzi, Kazał Temidzie zwołać zgromadzenie bogów. Biega skrzętna i wzywa do niebieskich progów... W gładkim przedsionku rada zasiadła gromadnie, Który Hefajst dla ojca wybudował składnie.…
I by donośniej mówić, wstąpił na stos wielki Belek (pod płotem sadu suszyły się belki), Wlazł na nie i zarazem jakby go wiatr zdmuchnął, Zniknął z oczu. Słyszano, jak w kapustę buchnął; Widziano, po konopiach ciemnych jego biała Konfederatka niby gołąb przeleciała. Konewka strzelił w czapkę, ale chybił celu; Wtem zatrzeszczały tyki, już Protazy w chmielu.…
Tak w ucieczce strwożeni jak pierzchliwe łanie, Nareszcie oddychają w swych murach Trojanie; Piją, gaszą pragnienie i z potu się chłodzą. Grecy z tarczą schyloną pod szańce podchodzą. Sam Hektor, jakby zgubnym okuty wyrokiem, Stanął przy Skajskiej Bramie niewzruszonym krokiem. Wtedy się Feb zwróciwszy do Achilla, rzecze: — «Jak ty śmiesz boga ścigać, śmiertelny człowiecze?…
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.