Czytam Lektury
motyw literacki

Wieś

137fragmentów 26lektur

Gdzie ten motyw mieszka

Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.

Występuje razem z

Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.

Fragmenty

Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.

Każdy chłopski dom, szarą słomą pokryty, miał ogródek, a w ogródku śliwki węgierki, spomiędzy których widać było komin sadzą uczerniony i pożarną drabinkę. Drabiny te zaprowadzono nie od dawna, a ludzie myśleli, że one lepiej chronić będą chaty od ognia niż dawniej bocianie gniazda. Toteż gdy płonął jaki budynek, dziwili się bardzo, ale go nie ratowali.
Antek, Prus, Bolesław · Antek
Coż to za dziewucha? Obcesowo zaczyna. Wprawdzie to nie dziwy. Ilekroć przez wieś idę, to serca jak śliwy Lecą pod moje nogi... wołają dziewczęta: Panie Grabku! Grabiątko, niech Grabiec pamięta, Że jutro grabim siano — pomóż, Grabku, grabić A to znaczy, że za mnie dałyby się zabić, I to, że się na sienie dadzą pocałować.
Balladyna, Słowacki, Juliusz · SCENA II
Prześlicznie było na wsi. Lato gorące, pogodne, żółte zboże na polach, owies jeszcze zielony, na łąkach wielkie stogi pachnącego siana, a bociany przechadzają się powoli, na wysokich, czerwonych nogach i klekoczą po egipsku, bo takim językiem nauczyły się mówić od matek. Dokoła wielkie lasy, cieniste, szumiące, a w nich głębokie i ciche jeziora. Prześlicznie i cudownie było na wsi.
Baśnie, Hans Christian Andersen · Brzydkie kaczątko
A pod nimi, jak okiem ogarnąć, leżały szare pola niby olbrzymia misa o modrych wrębach lasów — misa, przez którą, jak srebrne przędziwo rozbłysłe w słońcu, migotała się w skrętach rzeka spod olch i łozin nadbrzeżnych.
Chłopi, Część pierwsza - Jesień, Reymont, Władysław Stanisław · I fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Zamodliła się znowu na długą chwilę, powłócząc rozełzawionymi oczami po ziemiach, stojących we słońcu kieby w tej złotawej przyodziewie; wykłoszone, bujne żyta gmerały rdzawymi wisiorami, czarniawe jęczmiona polśniewały kiej ta woda głęboka, zaś jasnozielone owsy, gęsto przerosłe żółtą ognichą, pławiły się trzepotliwie w cichym, nagrzanym powietrzu.
Chłopi, Część czwarta - Lato, Reymont, Władysław Stanisław · I fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Lipce ano siedziały z obu stron stawu jak przódzi, jak zawdy chyba od początku świata, całe w sadach rozrosłych a w opłotkach.
Chłopi, Część trzecia - Wiosna, Reymont, Władysław Stanisław · I
Hanka raz wraz macała za pazuchą, czy ma pieniądze, a rozmyślała, że przepyta się tu i owdzie, a może znajdzie, może uprosi robotę jaką dla Antka, a we świat mu iść nie da! Teraz dopiero przyszło jej do głowy, co był wygadywał, i aż ją zamroczyło to przypomnienie. Nie, póki życia na drugą wieś się nie przeniesie, pomiędzy obcych nie pójdzie, ady by uschnęła z tęsknicy!
Chłopi, Część druga - Zima, Reymont, Władysław Stanisław · II fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
O niespełna godzinę drogi od miasta znajduje się miejscowość, zwana Wahlheim. Położona jest bardzo uroczo na wzgórzu, a dotarłszy ścieżyną na jego szczyt za wioską, można objąć spojrzeniem całą dolinę. Jest tu poczciwa gospodyni, nalewająca gościom uprzejmie i ochoczo mimo swych lat, to wina, to piwa, to kawy, a ponadto, rzecz główna, są tu dwie lipy, cieniące rozłożystymi konarami niewielki placyk przed kościołem…
Cierpienia młodego Wertera, Goethe, Johann Wolfgang von · 26 maja fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Mój drogi ojcze! Ze wszystkich moich złotych marzeń diabeł sobie fidybus skręcił i zapalił cygaro. Chełpiłem się niegdyś z moich zdolności do matematyki, oczy mi na wierzch wyłaziły z pychy, gdy koleżkowie kpinkowali, że ja już w łonie matki, w randze sześciomiesięcznego embriona, oczekując chwili wydostania się na ten padół rachunku różniczkowego, rozwiązywałem z nudów algebraiczne zadanie o gońcach.
Doktor Piotr, Żeromski, Stefan · Doktor Piotr fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
I skądże się tu wziąłeś, Żegoto kochany? Kiedy? Dziś mię porwali z domu, ze stodoły. I ty byłeś gospodarz? Jaki! zawołany. Żebyś ty widział moje merynosy, woły! Ja, co pierwej nie znałem, co owies, co słoma, Mam sławę najlepszego w Litwie ekonoma. Wzięto cię niespodzianie?
Dziady, część III, Mickiewicz, Adam · SCENA I
Jako Chiron, ze dwojej natury złożony, Wzgórę człowiek, a na dół koń nieobjeżdżony, Rad był, kiedy przyjmował do swej leśnej szopy Nauczonego syna pięknej Kalijopy, Naonczas gdy do Kolchów rycerze wybrani Pławili się przez morze po kożuch barani: Równiem wam i ja tak rad, zacni poetowie!
Fraszki, Jan Kochanowski · Księgi trzecie — Do poetów fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Powolne koleje wojny okręciły się wokół dworu w Boleborzy sposobem dekoracyjnym, zaledwie łudząco podobnym do rzeczywistości — jak okropna Racławicka Panorama. Rekwirowane konie i krowy to nie był kłopot Ziembiewicza, wzięta do wojska część służby folwarcznej dała się jeszcze łatwiej zastąpić, chorujący we wsi na czerwonkę chłopi wymierali nieszkodliwie, skoro zaraza nie dotarła do dworu.
Granica, Nałkowska, Zofia · 1 fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
w dalekiej siadłem krainie, pod ścianą dojrzałych zbóż. Zacząłem kłosy rwać i łuszczyć ziarna pszeniczne i sycić głód. Cisza i spokój promienistymi oprzędzały siećmi rozległy, kłośny łan. Głębie powietrza falowały żarem, polnych koników ćwierkał rój, zdaleka płynął brzęk kosy lub tęskny śpiew przodownicy. I przyszła na mnie zaduma.
Hymny, Jan Kasprowicz · Judasz fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Wieś się ocknęła. Powietrze, wypoczęte i nocną ciszą pokrzepione, chciwie zdawało się chłonąć żałosny skrzyp wozów drabiniastych i miarowe odgłosy dalekiego młota, które się, nie chcąc, spóźniały do własnych, dobywających je skądciś uderzeń — i zapamiętały ani tchu, ani żadnych odstępów czasu nieznający poświst piły, która, jak gryzoń piekielny, wżerała się w drzewo podatne — i niechlujny a śpiewny pobrzęk pustych…
Klechdy polskie, Bolesław Leśmian · Majka fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Pomimo, a może z powodu tak brzydkiego czasu pan Ignacy siedzący w swoim zakratowanym pokoju jest bardzo wesół. Interesa sklepowe idą wybornie, wystawa w oknach na przyszły tydzień już ułożona, a nade wszystko — lada dzień ma powrócić Wokulski. Nareszcie pan Ignacy zda komuś rachunki i ciężar kierowania sklepem, najdalej zaś za dwa miesiące wyjedzie sobie na wakacje.
Lalka, Bolesław Prus · IV. Powrót fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Za powrotem do domu, w nocy i następnego dnia bez przerwy myślał o wyjeździe. Żałował Warszawy całym sercem. Porzucenie jej było dla niego tym przykrzejsze, że sam był z urodzenia łykiem, mieszczuchem, znającym wieś z wycieczek letnich, z romansów, opowiadań ustnych, z rysunków. O tym, jak to się zimą mieszka wśród tych pól olbrzymich, po których zamieć tańcuje, nie myślał nigdy.
Ludzie bezdomni, Stefan Żeromski · Praktyka fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Dzień był letni i świąteczny. Wszystko na świecie jaśniało, kwitło, pachniało, śpiewało. Ciepło i radość lały się z błękitnego nieba i złotego słońca; radość i upojenie tryskały znad pól porosłych zielonym zbożem; radość i złota swoboda śpiewały chórem ptaków i owadów nad równiną w gorącym powietrzu, nad niewielkimi wzgórzami, w okrywających je bukietach iglastych i liściastych drzew.
Nad Niemnem, Eliza Orzeszkowa · I
Wieś była duża, szeroko rozbudowana wśród poczerniałych teraz i bezlistnych sadów, a ostatnie jej domostwa opierały się o ciemną ścianę gęstego sosnowego boru. Chaty były zamożne, świeżo wybielone, z kominów ulatywał dym siny, w podwórkach skrzypiały studzienne żurawie, parobcy poili konie i porykujące bydło, a kupki dzieci bawiły się hałaśliwie na wysadzonej topolami drodze to „w gonionego", to znów „w chowanego".
O krasnoludkach i sierotce Marysi, Maria Konopnicka · Jak nadworny kronikarz króla Błystka rozpoznawał wiosnę fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Nad Soplicowem słońce weszło i już padło Na strzechy i przez szpary w stodołę się wkradło; I po ciemnozielonym, świeżym, wonnym sianie, Z którego młodzież sobie zrobiła posłanie, Rozpływały się złote, migające pręgi Z otworu czarnej strzechy jak z warkocza wstęgi; I słońce usta sennych promykiem poranka Drażni jak dziewczę kłosem budzące kochanka.
Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie, Mickiewicz, Adam · Zamek fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Oto pola, pola żałobne pod jesień. Zbruździły je już nowe zagony. Żółta, czerwonawa glina wybija się w nich spod jałowej szarości piachu, sama bardziej od niego jałowa. Przewracaj, pracowity kmiotku, ten szczery piach i szczery ił, przewracaj do ostatka drewnianą sochą! Zlewaj go potem i łzami, zasypuj chudym ziarnem, odjętym od ust dzieciskom w brudnych gałganach...
Popioły, Stefan Żeromski · Niziny fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
W domach tego typu, wiejskich, czyli, jak się dawniej mówiło, chłopskich, nie ma pieców. Gorąca woda w zimie idzie dokoła ścian, wewnątrz belek, obiegając każdy pokój. Pod sufitem pracują szklane wentylatory normujące pożądane ciepło i wprowadzające do wnętrza zawsze świeże powietrze. — W lecie musi być w takim domeczku niczym w Baku na rynku podczas kanikuły. — Mylisz się, niewierny!
Przedwiośnie, Żeromski, Stefan · Część pierwsza — Szklane domy fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Wspomniał też, że nieraz przychodziło mu na myśl przenieść się do Sycylii i tam dokonać spokojnie życia. Dość ma zimowych szronów ten, komu zimy ubieliły już głowę. Jeszcze liść nie opada z drzew i nad miastem śmieje się niebo łaskawie, ale gdy winograd pożółknie, gdy śnieg spadnie w Górach Albańskich, a bogowie nawiedzą przejmującym wichrem Kampanię, wówczas kto wie, czy z całym domem nie przeniesie się do swojej…
Quo vadis, Sienkiewicz, Henryk · Rozdział drugi fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Joachimie! Już młodość porywcza uciekła I wieku dojźrzałego już pora dociekła, Ta pora, w której żądze słabieć zaczynają. Strawiłeś lata twoje między dworską zgrają. Zrazu młodzian, dojźrzalszy potem, profes teraz, Zyskający, zdradzony, oszukany nieraz, Zgoła dworak. Więc naucz, świadom znamienicie, Na czym zawisło, jakie u dworu jest życie? Milczysz? Znać, żeś jest dworak. Ja, wieśniak, opowiem.
Satyry, Ignacy Krasicki · Satyry, część pierwsza — Życie dworskie fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Nie, wieś ma swoje wdzięki... mówię szczerze. ziewa skrycie Na wiosnę kwiatki... listki... trawki świeże, A w lecie, w lecie!... są te... piękne żniwa; No i w jesieni... ziewając także... tam coś bywa; W zimie wieczory... tak... w zimie... wieczory; Są, są zabawy... o, są każdej pory.
Śluby panieńskie czyli Magnetyzm serca, Fredro, Aleksander · SCENA IX
Wsie te stały zazwyczaj jakby na ogromnych polanach, dokoła których ze wszystkich stron czerniał las jak świat stary. Ludność zamieszkująca te sioła odrabiała niegdyś pańszczyznę w odległych dworach, ale, ukryta w lasach, przechowała prastare obyczaje, wierzenia i prawa. Był to lud zdrowy, silny, żywy i po trosze dziki.
Syzyfowe prace, Żeromski, Stefan · X fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Ale tu wieś spokojna. — Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna.
Wesele, Wyspiański, Stanisław · SCENA I
To i ja właśnie... jakaś niby mara W głowę mi wlazła. Choć nikt nie pamięta, Aby na wiosnę kiedy być nie było Malin... a gdyby się też przytrafiło, Że nie ma malin... tak marzyłam wczora, Nim sen przyleciał... gdyby też śród bora Nie było malin? — potem sama sobie Mówiłam: «Głupiaś... wszakże koń przy żłobie, Gdy nie ma owsa, to zajada siano; Jeśli dziewczęta malin nie dostaną, To nazbierają poziomek». — Wy, króle!
Balladyna, Słowacki, Juliusz · SCENA II fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Słońce już się przetaczało na zachód i jakby rozżarzone biegiem szalonym czerwieniło się kołem ogromnym i zsuwało za czarne, wysokie lasy. Mrok gęstniał i pełzał już po polach; sunął bruzdami, czaił się po rowach, wzbierał w gąszczach i z wolna rozlewał się po ziemi, przygaszał, ogarniał i tłumił barwy, że tylko czuby drzew, wieże i dachy kościoła gorzały płomieniami. A niektórzy ściągali już z pól do domów.
Chłopi, Część pierwsza - Jesień, Reymont, Władysław Stanisław · I fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Właśnie i wieczór się był robił. Słońce zapadło za bory i całe niebo stanęło w zorzach, aż czuby zbóż i sadów jakby się pławiły w czerwieni a złocie. Zawiewał wilgotny, pieściwy wiater, żaby jęły rechotać, odzywały się przepiórki, a granie koników roztrząsało się po polach kiej ten nieustający chrzęst dojrzałych kłosów.
Chłopi, Część czwarta - Lato, Reymont, Władysław Stanisław · II fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Gdzie zaś to był i czas na długie lamenty i wyrzekania, kiej tylachne gospodarstwo wzięła na swoją głowę! Przeciech sama ostała kiej ten kierz na rozdrożnym wywieisku, jeno że się nie cofnęła przed robotą ni ludzi nie ulękła.
Chłopi, Część trzecia - Wiosna, Reymont, Władysław Stanisław · II fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Szła jednak wolno środkiem drogi i ciekawie się rozpatrywała po chałupach: świeciło się u Wachników, którzy siedzieli ostatni przed kościołem; z obejścia Płoszków buchała wrzawa głosów i kwiki świń; w plebanii gorzały wszystkie okna i jakieś konie biły niecierpliwie kopytami przed gankiem; u Kłębów zaś, co w podle księdza siedzieli, też jaśniało światło i ktosik chodził koło obór, bo słychać było skrzypienie śniegu…
Chłopi, Część druga - Zima, Reymont, Władysław Stanisław · II fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Od dawna słyszałem O jakimś w Wilnie śledztwie; dom mój blisko drogi. Widać było kibitki latające czwałem I co noc nas przerażał poczty dźwięk złowrogi. Nieraz gdyśmy wieczorem do stołu zasiedli I ktoś żartem uderzył w szklankę noża trzonkiem, Drżały kobiety nasze, staruszkowie bledli, Myśląc, że już zajeżdża feldjeger ze dzwonkiem.
Dziady, część III, Mickiewicz, Adam · SCENA I
Drzewa w ogrodzie przez te lata zrobiły się wyższe, ich ostatnie gałęzie przebijały niebo. Daleki horyzont objęty był ciemną smugą lasów gwareckich. Dymne, czerwone zachody nad grupą brzóz za sadem i łąkami napełniały świat dziwnością istnienia.
Granica, Nałkowska, Zofia · 6 fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Błogosławioną niech będzie ta chwila, kiedy się rodzi wieczorny hymn duszy! Kiedy od cichych pól, od rżysk i rzecznych pobrzeży, od przecznic i od ugorów, od wypaczonych chat i od tych stodół zwietrzałych chłopięca płacze piosenka: A grajże mi, piszczałeczko, a grajże mi, graj! Uliniłem cię z wierzbiny, gdzie ten potok srebrnosiny, gdzie ten szumny gaj! Pani pana tam zabiła, zieleni się hej! mogiła, zieleni się hej!
Hymny, Jan Kasprowicz · Moja pieśń wieczorna fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Okolica z tego punktu wydawała się płaska i prawie bezleśna; tu i owdzie widać było kępę drzew, a wśród niej grupę murowanych budynków. — To są dwory? — spytał Wokulski. — A tak... dużo szlachty mieszka w tej stronie. Ziemia doskonale uprawna; ma pan łubin, koniczynę... — Wsi nie widzę — wtrącił Wokulski. — Bo to dworskie grunta, a pan zna przysłowie: Na dworskim polu dużo stert, na chłopskim dużo ludzi.
Lalka, Bolesław Prus · IV. Człowiek szczęśliwy w miłości
Ale wkrótce za miastem doznał pociechy, gdy mu prosto w twarz wionął oddech wilgotny, lecący z niedocieczonego przestworza, z pól, z lasów. Role po długich deszczach rozmiękłe, porznięte brunatnymi smugami bruzd mokrych, już tu i ówdzie jaśniały szarożółtą barwą wysychając w miejscach wzniesionych. Nad nimi kurzył się lekki, siwy opar.
Ludzie bezdomni, Stefan Żeromski · Swawolny Dyzio fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Wśród tej wesołej przyrody ludzie dziś także byli weseli; mnóstwo ich ciągnęło po drogach i miedzach. Gromadami na drogach, a sznurami na miedzach szły wiejskie kobiety, których głowy ubrane w czerwone i żółte chusty tworzyły nad zbożami korowody żywych piwonii i słoneczników. Od tych gromad lały się i płynęły po łanach strumienie różnych głosów.
Nad Niemnem, Eliza Orzeszkowa · I fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Dzień był pogodny, ludzi huk; konie, wozy, bydło zalegały plac szeroki, rozłożysty. Chłopi obstąpili stragany, gdzie były buty i czapki; kobiety targowały garnki i miski, dziewczęta kupowały wstążki i paciorki, dzieci piszczały na glinianych kogutkach, gryząc pierniki i czepiając się matczynych spódnic.
O krasnoludkach i sierotce Marysi, Maria Konopnicka · Wyprawa Podziomka fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Wtem, gałąź wstrząsła się trącona, I pomiędzy jarzębin rozsunione grona Kraśniejsze od jarzębin zajaśniały lica: To jagód lub orzechów zbieraczka, dziewica. W krobeczce z prostej kory podaje zebrane Bruśnice świeże jako jej usta rumiane. Obok młodzieniec idzie, leszczynę nagina: Chwyta w lot migające orzechy dziewczyna.
Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie, Mickiewicz, Adam · Dyplomatyka i łowy fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Mówmy o nowych wsiach szklanych. Już się one nie palą, a i piorun w nie nie bije. Chaty w niektórych osiedlach połączone już są szklanymi chodnikami. Obszerne gromadzkie szklane obory i gromadzkie chlewy dają możność rozwinięcia nowych przemysłów mlecznych, kooperatywnej hodowli świń.
Przedwiośnie, Żeromski, Stefan · Część pierwsza — Szklane domy fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Ensemble jak z feerii, z bajki, ach, ta chata rozśpiewana, jakby w niej słowiki dźwięczą, i te stroje ukąpane tęczą. Ma pani słuszność, ćmy brzęczą najwięcej wokoło świec: gdzie błyska, muszą się zbiec. Zlatują się w dobrej wierze, na oślep, serdecznie, szczerze; nie domyślają się wcale, że ich tam czeka ogarek, co im będzie skrzydła piec. Na skrzydłach pani tu przyszła — ?
Wesele, Wyspiański, Stanisław · SCENA XIX fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Pamiętajcie, że ona ubogie leczyła. Ty sama, co tu wrzeszczysz, moja pani miła, Już by cię dawno szatan pojął do swej chwały, Gdyby nie ta staruszka. I mój Stasiek mały Także jej winien życie, więc jej nie zazdroszczę, Dalibóg nie zazdroszczę; wóz sianem wymoszczę I pojadę w zamczysku odwiedzić staruszkę...
Balladyna, Słowacki, Juliusz · SCENA I
Antek z Kubą zwozili ziemniaki, a Hanka z Józią uwijały się koło gospodarstwa, bo gęsi trza było zagnać na noc, to świnie nakarmić, bo z kwikiem cisnęły się do sieni i wsadzały żarłoczne ryje do cebratek, gdzie stało picie dla bydląt, to krowy wydoić, bo właśnie Witek przygnał resztę z pastwiska i zakładał im za drabiny po garści siana, żeby spokojniej stały przy dojeniu.
Chłopi, Część pierwsza - Jesień, Reymont, Władysław Stanisław · II
Szymek przywarł na chwilę, a skoro tamten znowu zachrapał, jął się cicho przebierać ze sąsieka, gdyż mu się przywidziało, jako do stodoły, kaj spali, już się wdzierają mąty pierwszych świtań. Omackiem zbierał po klepisku narzędzia, jeszcze wczoraj nagotowane, i tak się śpieszył, że mu raz po raz cosik leciało z rąk z przeraźliwym brzękiem, jaże Mateusz klął przez śpik.
Chłopi, Część czwarta - Lato, Reymont, Władysław Stanisław · VI fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
A tu na niejedną przychodziła pora rodów, jak to na zwiesnę zwyczajnie. A tu krowy się cieliły, drób się lągł, maciory się prosiły; w ogródkach też czas był zasiewać i wysadki sadzić, ziemniaki trza było przebierać z dołów przed sadzeniem, wodę z pól spuszczać, gnój wybierać i wywozić — to choć urób kulasy po łokcie, a bez chłopa nie wydolisz...
Chłopi, Część trzecia - Wiosna, Reymont, Władysław Stanisław · IV fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Boć wokoło żyli ludzie, była wieś, życie wrzało zwykłym głębokim bełkotem, pluskało jako ta woda bieżąca, rozlewało się wciąż jednakim, bujnym, rzeźwym strumieniem. Lipce żyły zwykłym, codziennym życiem: a to chrzciny wyprawiali u Wachników; zrękowiny odbywały się u Kłębów, choć i bez muzyki, ale zabawiali się, jak na adwent przystało; to znowu zmarło się komuś, bodaj że temu Bartkowi, którego to po kopaniach…
Chłopi, Część druga - Zima, Reymont, Władysław Stanisław · III fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Tu były żniwa. Na rżyskach stały snopy w kopkach, jak na obrazie Moneta, wieczory pachniały zbożem, do późna słychać było skwierk świerszczy. Wielkie drzewa na skraju białego pola dźwigały się jak czarne, nieruchome góry z liści. Księżyc nad nimi rozświetlał parę najbliższych chmurek i rozmieszczał je w różnych planach perspektywy niebieskiej.
Granica, Nałkowska, Zofia · 6 fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Cicho! To płacz tej dawnej, chłopięcej piosenki: A grajże mi, piszczałeczko, a grajże mi, graj! Uliniłem cię z wierzbiny, gdzie ten ruczaj srebrno–siny, gdzie ten szumny gaj! Ach!...
Hymny, Jan Kasprowicz · Moja pieśń wieczorna

Pokazujemy 48 z 137 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.

Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.