motyw literacki
Urzędnik
82fragmenty
26lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Dziady, część III 16 fragmentów
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 8 fragmentów
- Syzyfowe prace 8 fragmentów
- Chłopi, Część czwarta - Lato 7 fragmentów
- Podróże Guliwera 6 fragmentów
- Przedwiośnie 5 fragmentów
- Klechdy polskie 4 fragmenty
- Chłopi, Część pierwsza - Jesień 3 fragmenty
- Chłopi, Część trzecia - Wiosna 3 fragmenty
- Cierpienia młodego Wertera 3 fragmenty
- Balladyna 2 fragmenty
- Lord Jim 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Jakoż o godzinie późnéj zajechał przed chatę celnik i, napiwszy się ze dzbana, dopomniał się o rzecz winną. Stary więc ów człowiek obnażył się ze wszystkiego, aby wystarczył podatkowi i sługę onego zbogacił. A zabrawszy wszystko, celnik wychodził z chaty, mówiąc: oto masz jabłoń owocami okrytą, muszę z niéj wziąć dziesięcinę.…
Więc mam wszystko, co król ma. Ach! ach! A gdzie gminne Szołdry? poddani moi, którym ja panuję?... Wszystko, co na tej ziemi moją władzę czuje: Ptaszyny, drzewa, rosy, tęcze, każdy kwiatek Jest twoim... Trzeba zaraz nałożyć podatek. Słuchajcie mnie... a kodeks niech będzie wykuty W spróchniałej jakiej wierzbie. Odtąd brać w rekruty I żubry, i zające, i dziki, i łosie.…
— Wiecie, dziwno to mnie, a i drugim, że taki gospodarz, co to i pomyślenie nie bele jakie ma, i grontu tela, i posłuch u narodu — kiej wy na ten przykład, a do urzędu ambitu nie macie... — Utrafiliście, że ambitu nijakiego nie mam. Co mi po tym? Sołtysem byłem bez trzy roki, tom dopłacił gotowym groszem. A com namarnował siebie i konisków! com się nakłyźnił i nabiegał, że i ten pies polowy nie więcej...…
Wyleciała z chałupy zestrachana i dygocąca — wójt siedział na bryce. — O Grzeli już wiecie! — zaczął. — No, nieszczęście i tyla! Ale mam la was i dobrą nowinę: oto dzisiaj abo najdalej jutro powróci Antek! — Nie zwodzicie mnie aby? — nie śmiała już zawierzyć. — Wójt wama mówi, to wierzcie! W urzędzie mi powiedzieli... — To i dobrze, kiej wraca, największa pora!…
Juści, że pisarz się zeźlił i sielnie sklął sołtysa, ale rad nierad musiał poleźć w pola. Długo uganiali się po zagonach, rozpytując ludzi, czy kto czego nie wie o pożarze na Podlesiu. Rychtyk to samo powiedali, co i on wiedział, bo kto by się to wydał z tym przed strażnikami, co la siebie taił?…
Zaś o samym południu przyjechał pisarz ze strażnikami i jęli opisywać pogorzel i badać przyczyny pożaru, to juści, że i reszta narodu rozpierzchła się na wsze strony, bych czasem nie pociągnęli do świadczenia. Drogi z nagła opustoszały prawie całkiem, prawda, że i śnieg walił bezustannie, a nawet jeszcze mokrzejszy, bo nim tknął ziemi, topniał i grząską młaką pokrywał wszystko, w chałupach natomiast wrzało kieby w……
O niespełna godzinę drogi od miasta znajduje się miejscowość, zwana Wahlheim. Położona jest bardzo uroczo na wzgórzu, a dotarłszy ścieżyną na jego szczyt za wioską, można objąć spojrzeniem całą dolinę. Jest tu poczciwa gospodyni, nalewająca gościom uprzejmie i ochoczo mimo swych lat, to wina, to piwa, to kawy, a ponadto, rzecz główna, są tu dwie lipy, cieniące rozłożystymi konarami niewielki placyk przed kościołem……
Wszystkich, — do jednego Sam widziałem. — Wracając, prosiłem kaprala Zatrzymać się; pozwolił chwilkę. Stałem z dala, Skryłem się za słupami kościoła. W kościele Właśnie msza była; — ludu zebrało się wiele. Nagle lud cały runął przeze drzwi nawałem, Z kościoła ku więzieniu. Stałem pod przysionkiem, I kościół tak był pusty, że w głębi widziałem Księdza z kielichem w ręku i chłopca ze dzwonkiem.…
Lekarz na ścianie swojej pracowni przedstawiał osoby, które dzięki jego pomocy odzyskiwały utracone ręce i nogi, nawet zęby i młodość. Na budynku zaś, zajętym przez władze administracyjne dzielnicy, widać było — beczkę, do której ludzie rzucali złote pierścienie, pisarza, któremu ktoś szeptał do ucha, i rozciągniętego na ziemi penitenta, któremu dwaj inni ludzie bili skórę.
Ziembiewicz istotnie był niespokojny. Mimo wzrastającej popularności praca jego nie była wolna od troski. Od początku Zenon wykazał na swym stanowisku dużą inicjatywę, miasto zmieniało swój wygląd z dnia na dzień. Jeszcze wczesną wiosną, uzyskawszy w stolicy obietnicę pożyczki, Ziembiewicz przystąpił do budowy domów robotniczych na Chązebiańskim Przedmieściu.…
Bądź przekonany, miłościwy panie, Że obowiązki moje względem Boga I mego władcy, tak samo jak duszę, Trzymam w porządku.
Był to drobny urzędniczek, który na naczelników wydziałowych patrzył z takim podziwem jak podróżnik na Tatry. Za to musiał dużo pracować po całych dniach. Widywałem nawet go i o północy, przy lampie, zgiętego nad stolikiem.
Wójt był człowiekiem wyrozumiałym. Wobec najmniej nawet spodziewanych wypadków zachowywał spokój niewzruszony i przybierał wyraz służbistej, rzeczoznawczej zadumy, jakby wszystko z góry przewidział i jeno zastanawiał się nad wyborem odpowiednich, a jemu jedynie znanych środków przywrócenia ładu i porządku.…
Staję, «gościńców król, włóczęga», Przed chłopską chatą. Dach jej stromy, Spadzista strzecha ziemi sięga Zwichrzoną brodą burej słomy. Mech, szary liszaj spopielony, W szczeliny powtykany, sterczy Jak siwe kłaki starczej piersi Dziadygi, co na progu sieni Siadł w gaciach, ćmiąc machorkę czarną...…
…Rozprawa sądowa nie została odłożona. Odbyła się w wyznaczonym dniu, tłumu na nim nie brakło zapewne dlatego, że w wypadku tym wchodziły w grę rozliczne odczucia ludzkie. Nie było żadnych wątpliwości co do faktów — przynajmniej co do jednego materialnego faktu.…
…Wyciągnął rękę i spod przycisku wyjął list, już przeczytany, lecz który po raz drugi chciał przeczytać. I wtenczas było tak samo. Wyjmował spod przycisku list brata i czytał go, zastanawiał się nad zawartymi w nim radami. Potem już zaledwie kilka razy przez lat kilkanaście zamienili się listami, i to tamten zawsze odzywał się pierwszy, on zaś odpowiadał czasem po paru latach, krótko, zimno... Bo po cóż?…
Pan minister na balu w gronie dziennikarzy, Dbając, by w własnej twarzy było mu do twarzy, Z uśmiechem, który pilnie przygotował w domu, Twierdzi, że... nie odbiera nadziei nikomu.
…«Jak mamę kocham — rzekła — Hrabia się nie myli. Znam ja dobrze Rosyją. Państwo nie wierzyli, Gdy im nieraz mówiłam, jak tam z wielu względów Godna pochwały czujność i srogość urzędów. Byłam ja w Petersburku, nie raz, nie dwa razy! Miłe wspomnienia! wdzięczne przeszłości obrazy! Co za miasto! Nikt z panów nie był w Petersburku? Chcecie może plan widzieć? Mam plan miasta w biurku.…
Jednego dnia cesarz chciał dać dla mojej rozrywki widowisko, w czym naród ten wszystkie, które mi się zdarzyło widzieć, tak zręcznością, jak i wspaniałością przechodzi. Nic jednak tak mnie nie ubawiło, jak taniec na linie, który odbywał się na cienkiej nici białej, rozciągniętej na dwie stopy i dwanaście cali ponad ziemią. Czytelnik wybaczy mi, że zabawę tę cokolwiek obszerniej opiszę.…
— Tak — powiedział malarz. — Ale tylko pozornie, ściślej mówiąc, wolny prowizorycznie. Najniżsi sędziowie, do których należą moi znajomi, nie mają prawa do orzekania o uniewinnieniu ostatecznym. To prawo przysługuje wyłącznie najwyższemu sądowi, całkowicie niedostępnemu dla pana, dla mnie, dla nas wszystkich. Jak tam się rzeczy mają, nie wiemy, ale też nawet wiedzieć nie chcemy.…
Siedząc już na dobrej posadzie, zdrowy, w sile wieku, przystojny „młody człowiek" postanowił ożenić się, oczywiście w kraju. Wziął tedy urlop jednomiesięczny i w czasie, którym dowolnie rozporządzał, po odtrąceniu okresu podróży, wszystko załatwił: wyszukał sobie dozgonną towarzyszkę życia, wykonał prawidłowe „konkury", zjednał sobie przychylność rodziców, „doznał wzajemności" — (choć panna za czymś tam, czy za kimś……
Gości posadzono na honorowych miejscach, a pan Walters zaraz po zakończeniu przemówienia przedstawił ich dzieciom. Mężczyzna w średnim wieku okazał się niezwykłą osobistością. Był ni mniej ni więcej, tylko sędzią okręgowym — a więc najdostojniejszą istotą, jaką dzieci oglądały w swym życiu. Zastanawiały się, jaki on jest.…
Owa, ja tu ciebie smyję, W ocemgnieniu setnę szyję. Czemu się tako z rzeczą wciekasz, Snać tu jutra nie doczekasz! Mówisz mi to tako śmiele, Utnęć szyję i w kościele! Otoż, mistrzu barzo głupi, Nie rozumiesz o tej kupi: Nie korzyszczęć ja w odzieniu Ani w nawięcszem jimieniu, Twe rozynki i migdały Zawżdyć mi za mało stały, Eksamity i postawce — Tych się mnie nigdy nie chce.…
„Zgodzić przeciwne rzeczy cud, mówią, w naturze; Wierzę, ale nie u nas. W każdej koniunkturze My mamy coś nad innych. Rzadkim przywilejem Obdarzeni, gdzie inni płaczą, my się śmiejem, Więc gdzie się drudzy śmieją, my płakać gotowi. Ten przywilej czy sławę, czy hańbę stanowi, Nie moja rzecz objawiać, a choćbym objawił, Któż by wierzył?…
Tymczasem do stancji szkolnej wkroczył kierownik dyrekcji naukowej, obejmującej trzy gubernie, pan Piotr Nikołajewicz Jaczmieniew, i przede wszystkim zrzucił z ramion olbrzymie futro. Spostrzegłszy, że w tej izbie jest aż nadto ciepło, zdjął także palto i został w mundurze granatowym ze srebrnymi guzikami.
Co, ja nimfa? To samo mi właśnie powtarza pewien koncypient jurysta. Więc go pani zaniedbuje, że to człowiek pracy — ? Limfa: to jest taki, jak się zdarza zbyt często, co tylko powtarza, co kto drugi gdzie umieści w poezji albo w powieści; nie indywidualista.
Podług ustaw toru, Kto zaniósł skargę, odstąpić nie może. Wyznaj... Nie! nie! nie! Wziąć na tortur łoże, I wszystkie stawy jej w żelazne kleszcze. Cóż? wyznaj, stara... Nie, panie. Raz jeszcze Pytam się ciebie o imię złej córy. Ona niewinna. Wziąć ją na tortury. wydzierając się straży Królowo moja, zlituj się! ja stara! Ja bym być mogła matką twoją... Boże! Ty nic nie mówisz? Nic?...…
— Żeby im pomroka padła na ślepie! — szepnął ciszej, bo właśnie wójt wchodził do izby i witał się ze wszystkimi; snadź wiedział, o co się kłócą, bo również jął bronić starego i usprawiedliwiać. — Dobrze was poił i wypasał kiełbasami, to i nie dziwota, że go bronicie... — Bele czego nie powiadaj, kiej wójt do cię mówi! — krzyknął wyniośle. — Wasze wójtostwo stoi u mnie tyle, co ten patyk złamany... — Coś rzekł, co?…
Przypołudnie dochodziło, skwar czynił się coraz większy i naród już się wszystek zgromadził przed kancelarią, a naczelnika jeszcze nie było. Pisarz raz po raz wychodził na próg i przysłoniwszy dłonią oczy, wyzierał na szeroką drogę, obsadzoną pokrzywionymi wierzbami — ale tam się jeno lśniły kałuże, ostałe po wczorajszej ulewie, toczył się z wolna jakiś zapóźniony wóz i kajś niekaj między drzewami zabielała chłopska……
— Pilno wama do chłopów, co? Nie bójta się, wracają dzisiaj z pewnością. Matka, daj no papier, co go to stójka przyniósł... Za obrazem leży. — Obracał go w garściach, aż trzepnąwszy weń palcami, rzekł: — Wyraźnie stoi o tym jak wół... „Tak jak krześcijany wsi Lipiec, gminy Tymów, Ujazda...". A czytajta se same! Wójt wama mówi, co wracają, to prawda być musi! Rzucił im papier, któren szedł z rąk do rąk.…
Poprosiłem o zwolnienie ze służby i mam nadzieję, że uzyskam to u dworu. Wybaczcie, że nie starałem się uprzednio o waszą zgodę na to. Nie mogłem pozostać na stanowisku, a z góry wiedziałem, co usłyszę, jak mnie będziecie namawiali, przekonywali, wszystko wiem... i dlatego... Uwiadom o tym matkę w sposób oględny. Sam sobie poradzić nie umiem, przeto nic dziwnego, że dla niej żadnej rady nie mam.…
Wiesz, księże: dalibógże, drwię ja z twojej wiary: Cóż stąd, choćbym był gorszym niż Turki, Tatary, Choćbym został złodziejem, szpiegiem, rozbójnikiem, Austryjakiem, Prusakiem, carskim urzędnikiem; Jeszcze tak prędko bożej nie lękam się kary; — Wasilewski zabity, my tu — a są cary.
Zachwiana na chwilę ochota powróciła wójtowi. Z hulaszczą swawolą próbował na śniegu najzawilszych skoków, skrętów i wirowań, a wszelkie zamysły taneczne udawały mu się jak wprawnemu tancerzowi. Szkoda wszakże, iż nie mógł wójt, a i czasu nie miał, aby teraz na siebie samego ze strony popatrzeć!…
Świadczyło to dowodnie, że mogiła nie była zapomniana. A gdy wam powiem, że Jim własnymi rękami pracował nad tym ogrodzeniem, zrozumiecie, że jego miłosna historia niezwykły miała początek. Jim zawsze był romantykiem. Przez cały ciąg swego życia żona niecnego Corneliusa nie miała nikogo na świecie prócz córki, będącej dla niej towarzyszką, powiernicą i przyjaciółką.…
…Siedź cicho, jakeś siedział; jeśli siwej głowy Nie czcisz, to szanuj pierwszy urząd powiatowy». «Co mi? — odmruknął Hrabia — dość już tej gawędy; Nudźcie drugich waszymi względy i urzędy!
Ta rozmowa ciągnęła się przez pięć audiencji, a każda audiencja trwała po kilka godzin. Król Jegomość słuchał wszystkiego z wielką pilnością, notując w krótkości, co mówiłem, i pytania, które mi zadawać myślał. Gdy zakończyłem moje długie mowy, Król Jegomość na szóstej audiencji, przejrzawszy, co sobie z nich zapisał, miał wiele wątpliwości, pytań i zarzutów względem każdego artykułu.…
Od niższej do wyższej idąc posady, rozmaite z kolei zamieszkując miasta Seweryn Baryka znalazł się wreszcie w Baku, na tamecznych naftowych „przemysłach", już jako urzędnik wyższy, mający pod sobą całe biuro. Skromne dawniej mieszkanie zamieniło się na apartament, którego posadzki zalegały perskie dywany.…
Był niejakiś pan Łukasz, co chciał wiele dostać. Cóż on czynił? Najsamprzód zmyślił sobie postać; Chciał oszukać, oszukał, bo to nie są cuda, I niezgrabne szalbierstwo częstokroć się uda, A dopieroż gdy sztuczne. Patrzał Łukasz pilnie, Jak to się drudzy wznoszą — i zgadł nieomylnie. Zgadł sekret. A ten jaki? — Do możniejszych przystać, Strzec się słabych, śmiać z cnoty, a z głupstwa korzystać.…
— Tak, tak... No, panie Wiechowski — rzekł znienacka Jaczmieniew — bardzo, bardzo jest źle. Na takie stado dzieci — dwu czyta, a pozostali nic nie umieją. Źle mówię zresztą, bo dosyć znaczna ilość czyta po polsku, a w stosunku do czytających ruskie to ilość wprost kolosalna. I mnie to nawet nie dziwi. Pan, jako Polak i katolik, prowadzisz polską propagandę. — Propagandę... polską?…
— Wójt wama to mówi, to wierzcie. Urzędnik jestem, papier do mnie przyszedł z nakazem, by gromadę zwołać i z morgi grosz jaki na szkołę uchwalić... — Wy sobie, Pietrze, uchwalcie i po dziesiątku z morgi, a my i tego grosza nie damy! — Nie damy! — huknął któryś. — Cicho, trzeba, kiej urzędowa osoba powiada... — Szkoły nam takiej nie potrzeba! — powiedział Boryna. — A nie potrzeba! — powtórzyli inni chórem. — Cie...…
Z pisarza chytra była sztuka i przemądrzała; łupił też naród ze skóry, jaże trzeszczało. Niby to wszystko obiecywał, a kogo strachał strażnikami, komu bakę w oczy świecił, z kim był za pan brat — a od każdego cosik wycyganił; to owsa mu zbrakło, to potrza było młodych gąsek la naczelnika, to przymawiał się o słomę na powrósła, że radzi nieradzi przyobiecali, co jeno chciał.…
— Wójt także powinien z nami iść! — zauważył któryś, ostrugując kij. — Do powiatu wezwał go naczelnik. Pisarz mówił, co po to, aby zwołać zebranie i uchwalić szkołę w Lipcach i Modlicy. — Niech zwołują. Przeciek nie uchwalim! — zaśmiał się Kłąb. — Byłby zaraz z tego nowy podatek z morga, jak w Dołach. — Pewnie. Ale skoro naczelnik przykaże, to usłuchać musimy — zauważył sołtys. — Cóż on tu ma nam do rozkazywania?…
Wchodząc do pokoju, zobaczył Alberta i widok ten zbił go z tropu. Ale opanował się niebawem i z wielkim ożywieniem zaczął przekonywać komisarza. Komisarz słuchał i potrząsał głową, ale, jak się należało spodziewać, wzruszyć się nie dał, mimo że Werter przytaczał z niezmiernym zapałem, prawdą i namiętnością wszystko, co tylko człowiek powiedzieć może na obronę drugiego człowieka.…
…Powiedz, księżuniu, czegoś do mnie się uczepił? Co ja winien, że takie mam odbierać chłosty. Czy ja jestem król diabłów, — wszak ja diabeł prosty. Zważ, czy to prawnie sługę ukarać za pana, Wszakże ja tu przyszedłem z rozkazu Szatana; Trudno mu się tłumaczyć, bo z nim nie brat za brat, Jestem jako Kreishauptmann, Gubernator, Landrat: — Każą duszę brać w areszt, biorę, sadzę w ciemność; Zdarza się przy tym duszy jaka……
Zapewne — jeśli nie lubczyk, to duryj udzielił jasnemu skądinąd umysłowi wójta odpowiedniego przyćmienia, a może i rodzaju cichego obłędu w chwili, gdy do czynu niebezpiecznego żonę trafnymi przemilczeniami pociągał. A może chciał się po prostu za wszelką cenę życia pozbyć nieodpartego wpływu ziół szkodliwych, które go do schadzek z wiedźmą zniewalały.…
…Gospodarze już dawno wyszli do roboty. Już zaczęły żniwiarki swą piosnkę zwyczajną, Jak dzień słotny ponurą, tęskną, jednostajną, Tym smutniejszą, że dźwięk jej w mgłę bez echa wsiąka. Chrząsnęły sierpy w zbożu, ozwała się łąka, Rząd kosiarzy otawę siekących wciąż brząka, Pogwizdując piosenkę; z końcem każdej zwrotki Stają, ostrzą żelezca i w takt kują w młotki.…
Wtedy rozkazał, abym mu uczynił dokładne sprawozdanie o rządzie Anglii, bo jakkolwiek monarchowie cenią najbardziej maksymy i obyczaje własnego kraju (co wnosi z moich opowiadań o innych monarchach), on rad by się dowiedzieć, czyby nie było czegoś w moim kraju, co by mógł naśladować.…
A gdy wyszedł nareszcie ostatni z ostatnich i sami jeno marynarze zostawali na pokładzie, musiała sama siebie przemocą chwytać za ramiona, ażeby nie runąć na głazy portu, nie wyć i nie rwać włosów. Lecz przecie dorosły syn stał przy niej. On także patrzał w przybyszów. On także przewiercał tłuszczę oczyma i zatapiał wzrok w ciżbę na mostku, skoro tylko wywalać się zaczęła z wnętrza okrętu. I on czekał.…
Pokazujemy 48 z 82 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.