motyw literacki
Zbrodniarz
74fragmenty
27lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Balladyna 18 fragmentów
- Dziady, część III 14 fragmentów
- Kordian 5 fragmentów
- Hamlet 3 fragmenty
- Hrabia Monte Christo 3 fragmenty
- Cierpienia młodego Wertera 2 fragmenty
- Giaur 2 fragmenty
- Hymny 2 fragmenty
- Król Edyp 2 fragmenty
- Lalka 2 fragmenty
- Napój cienisty 2 fragmenty
- Potop 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
W innych kopalniach wyją zbrodniarze, lecz ta jest tylko grobem synów ojczyzny i pełna cichości.
…O biada! Matczyna Rozpacz dognała już syna. Zranionej ciężko nocą zaszły oczy, U stóp ołtarza zajękła nad zgonem Niegdyś chwalebnym syna Megareusa I nad Hajmonem, a wreszcie przekleństwa Tobie rzuciła ciężkie, dzieciobójcy.
Zbrodnia to niesłychana, Pani zabija pana. Zabiwszy grzebie w gaju, Na łączce przy ruczaju, Grób liliją zasiewa, Zasiewając tak śpiewa: «Rośnij kwiecie wysoko, Jak pan leży głęboko; Jak pan leży głęboko, Tak ty rośnij wysoko». Potem cała skrwawiona, Męża zbójczyni żona, Bieży przez łąki, przez knieje, I górą, i dołem, i górą. Zmrok pada, wietrzyk wieje; Ciemno, wietrzno, ponuro.…
…Kobieta, siostra — nie siostra... Krwi plama Tu — i tu — i tu — pokazując na czoło, plami je palcem i tu. — Ktoż zabija Za malin dzbanek siostrę?...
„Gdyby nie nasze nad tobą czuwanie, Dzisiejszej nocy kozak twój, Mohiła, Miał tu pohulać z tobą, wielki panie. Dziś by tu wielka rzeź w zamczysku była. Idź! — on przykuty łańcuchami w ścianie, A przy nim zbójców powiązanych siła... Idź! obacz, jakie teraz mają łoże; Leżą na workach, a w tych workach noże! „O! taka pościel będzie dla grzesznika,
— Przyznasz mi chyba — rzekł Albert — że pewne czyny są występne, bez względu na pobudki, jakie je wywołały. Wzruszyłem ramionami i przyznałem mu słuszność.— Ale, mój drogi, — ciągnąłem dalej — i tutaj są wyjątki. Kradzież jest bez kwestii zbrodnią, ale powiedz, czy człowiek, dopuszczający się rozboju, by uchronić siebie samego i swoją rodzinę od nieuniknionej śmierci głodowej, zasługuje na karę, czy na litość?…
Ty, co bliźnich katujesz, więzisz i wyrzynasz, I uśmiechasz się we dnie, i w wieczór ucztujesz; Czy ty z rana choć jeden sen twój przypominasz, A jeśliś go przypomniał, czy ty go pojmujesz?
Dusza brzemienna zbrodni swych ciężarem, Jest jak skorpijon opasany żarem; Krąg coraz mocniej zwęża się i błyska I więźnia co raz gwałtowniej dociska, Aż gdy go zewsząd na wylot przepieka, Skorpijon cierpi, dąsa się — i wścieka. Jeden mu został sposób wyjść z pożogów: Ma żądło, które wyostrzył na wrogów, Które trucizną pewną rany poi, Jeden ból zada i wszystkie wygoi, To żądło, więzień topi w głowie swojej.…
Bóg z wami! Otóż nareszcie sam jestem. O, jakiż ze mnie głąb, jaki ciemięga! Czyliż to nie jest zgrozą, że ten aktor, Niby w wzruszeniu, w parodii uczucia, Do tego stopnia mógł nagiąć swą duszę Do swoich pojęć, że za jej zrządzeniem Twarz mu pobladła, z oczu łzy pociekły, Oblicze jego, głos, ruch, cała postać Zastosowała się do jego myśli? I gwoli komuż to? gwoli Hekubie!…
Pani de Villefort nie miała już wątpliwości; wszystko się udało, wykonała ostatnią część straszliwego planu. Trucicielka nie miała już w tym pokoju nic więcej do roboty. Jęła więc wycofywać się tak powoli i ostrożnie, jakby lękała się, by przypadkiem nie zaskrzypiał parkiet pod dywanem; wciąż jednak trzymała w dłoni kotarę, napawając się widokiem śmierci; śmierć bowiem jest fascynująca w swoim bezruchu i tajemnicy……
Nie podnoś na mnie tej ręki! Boję się — — boję — — Sambyś się splamił, gdybyś mi wyciął policzek!... Wszak–ci nie siedzę przed królem Herodem i trzciny nie mam w dłoni ani purpury na barkach! Wszak–ci ja nie mam tych oczu, co spod przymkniętej powieki patrzą tak smutno i cicho w smutną i cichą głębinę tej naszej ludzkiej niedoli... Czekaj — nie jestem tchórzem — Czemu ten wicher tak wieje?…
— Dobrze — zgodził się książę — opowiem ci swój sen, ale się nie przerażaj, bo sen jest dziwny i niezrozumiały. Otóż śniło mi się, że chodzę po ulicach Persji i zbliżam się do więzienia, w którym zamknięto rozmaitych przestępców i zbrodniarzy. Była noc i wszyscy zbrodniarze i przestępcy krzyczeli i płakali przez sen, bo im się śniły ich własne zbrodnie i przestępstwa, ażeby ich straszyć we śnie.…
Chciałbym bliznę Kaima zmazać z mego czoła, Pierwszy wzrok ludzi czoło samobójcy bada...
Niech więc wypowiem, co Bóg mi obwieścił. — Febus rozkazał stanowczo, abyśmy Ziemi zakałę, co w kraju się gnieździ, Wyżęli i nie znosili jej dłużej. Jakim obrzędem? gdzież skryta ta zmora? Wypędzić trzeba, lub mord innym mordem Okupić, krew ta ściąga na nas burze. Jakiegoż męża klęskę Bóg oznacza? Rządził, o królu, niegdyś nad tą ziemią Lajos, zanim tyś ujął ster rządu. Wiem to z posłuchu, bom męża nie zaznał.…
Po krótkim czasie rozległy się miarowe kroki żołnierzy, po czym ukazali się skazańcy w towarzystwie pomocnika szeryfaszeryf — w Anglii i w Ameryce wyższy urzędnik miejski, spełniający obowiązki sądownicze i policyjne w obwodzie swego hrabstwa, powiatu lub okręgu. i oddziału straży. Urzędnik przyklęknął przed Tomkiem, po czym usunął się na bok.…
…Kiedy dowiedziałem się na giełdzie o zamachu Hödla, wracam do sklepu i patrząc mu bystro w oczy mówię: — Wiesz, Stasiu, jakiś Hödel strzelił do cesarza Wilhelma... A on, jakby nigdy nic, odpowiada: — Wariat. — Ale temu wariatowi — ja mówię — zetną głowę. — I słusznie — on odpowiada — nie będzie się mnożył ród wariacki. Żeby mu przy tym drgnął choć jeden muskuł, nic. Skamieniałem wobec jego zimnej krwi.
…Cierpienie! Wszelka praca jest cierpieniem. Cóż tu mówić! Taka sprawa higieny. Za pomocą czego mogą zwalczyć w naszych miasteczkach epidemię? Rozumie się, że za pomocą przymusu. Co czynić ze zbójami, rzezimieszkami? — Dajmy pokój zbójom. Ilekroć kto zbyt nastaje na różnych zbójów, takiego doznaję wrażenia, jakby się o coś mścił na nich.
Jeden zawołał: „błogosław nam Boże!" A drugi: „Amen!", jakby mnie widzieli Z tą kata ręką. Słuchając ich trwogi, Do ich: „błogosław nam Boże" nie mogłem: „Amen" dorzucić. Nie myśl o tym dłużej! Lecz czemu: „Amen" wymówić nie mogłem? Błogosławieństwa tak potrzebowałem, A przecie: „Amen" uwięzło mi w gardle! O takich sprawach myśleć tak nie trzeba; Myśl taka zdolna odebrać nam rozum.
Największym zbrodniarzem w obozie był August Glass, krępy i muskularny, przechadzający się co dnia po blokach kolebiącym się krokiem atlety. Ten upatrzone ofiary bił w nerki w ten sposób, żeby nie zostawić śladów, a śmierć następowała po trzech dniach. Inny stawiał stopę na gardle człowieka i miażdżył mu krtań swym ciężarem.…
Między niebem a piekłem, wśród słynnych bezdroży, Które lotem starannie pomija duch boży, Stoi karczma, gdzie widma umarłych opojów Święcą tryumf swych szałów pijackich i znojów. Skąpiec, co, mrąc, ostatnie połknął ametysty, Znajdzie tu za dwa grosze nocleg wiekuisty, — I zbrodniarz, co w błysk noża zachował swą wiarę, Zdoła tutaj niejedną nadybać ofiarę, —
Świat nowy ogłaszam — Bogu nowemu oddaję niebiosa. Panie swobody i rozkoszy, Boże ludu, każda ofiara zemsty, trup każdego ciemięzcy twoim niech będzie ołtarzem — w oceanie krwi utoną stare łzy i cierpienia rodu ludzkiego — życiem jego odtąd szczęście — prawem jego równość — a kto inne tworzy, temu stryczek i przeklęstwo.…
…Ale kompanię ma nicpotem!... Panie sąsiedzie Pakoszu, cóżeście to od Domaszewiczów słyszeli? — że to wszystko ludzie bezecni, przeciw którym infamie są i kondemnaty, i protesta, i inkwizycje. Katowskie to syny! Ciężcy byli nieprzyjacielowi, ale i obywatelstwu ciężcy. Palili, rabowali, gwałty czynili! Ot, co jest!…
Jim wziął się do wioseł i rozpoczęliśmy pogoń za niewidzialną jeszcze tratwą. Dopiero teraz zacząłem żałować tych ludzi, bo najpierw nie było na to czasu. Zacząłem też rozmyślać, jak to musi być okropnie, zbrodniarzom nawet, znajdować się w takim położeniu. Kto to wie? A nuż i ja kiedyś dokonam zbrodni? Czy byłoby mi przyjemnie wiedzieć, że muszę zatonąć razem ze statkiem?
Chilonowi zaś istotnie chodziło o usunięcie Glauka, który jakkolwiek podeszły w leciech, nie był wcale niedołężnym starcem.W tym, co Chilo opowiadał Winicjuszowi, była znaczna część prawdy. Znał on w swoim czasie Glauka, zdradził go, zaprzedał rozbójnikom, pozbawił rodziny, mienia i wydał na mord.…
Romeo, uchodź, oddal się, uciekaj! Rozruch się wszczyna i Tybalt nie żyje. Nie stój jak wryty; jeśli cię schwytają, Książę cię na śmierć skaże; chroń się zatem! Jestem igraszką losu! Prędzej! prędzej! Romeo wychodzi. Wchodzą obywatele itd. Gdzie on? Gdzie uszedł zabójca Merkucja? Zabójca Tybalt w którą uszedł stronę? Tybalt tu leży.
Wielcy zbrodniarze posiadają jakiś talizman pomagający im zwalczać przeszkody i omijać niebezpieczeństwa, aż do czasu, gdy urażona Opatrzność nareszcie zawyrokuje: tu się rozbijesz, tu koniec bezbożnemu powodzeniu.
A wszakoż też to w sobie masz upatrować, abyś nazbyt dobrym ani też nazbyt sprawiedliwym nie był, ani nazbyt miłosiernym. Bo cokolwiek jest nazbyt, już dobrym być zwano nie może. Bo zabije kto ojca dziatkam smętnym, to już onego zabitego ani onych dziatek rzadko i barzo mało wspominają, tylko o onego, co w wieży albo w łańcuchu siedzi wszyscy się starają, to onemu, co mu pomsta należy, miłosierdzie przed oczy……
Wy ciernie i głogi, Jeżeli zabójczyni padnie na kolana, Bądźcie pod jej kolanami. Niech leci wiatrem ścigana, Przerażona strumyka mruczącego łzami Jak siostry płaczem...
…W dali ukazali się zbrojni, a wszyscy zaczęli wołać, że prowadzą mordercę. Werter spojrzał i pozbył się wszelkiej wątpliwości. Tak, to był parobek, który kochał tak bardzo wdowę. Jego to napotkał niedawno i przekonał się, że trawi go cicha zawziętość i rozpacz. — Cóżeś uczynił nieszczęsny! — zawołał Werter, zbliżając się do więźnia.…
Jużci przecież bez winy w Sybir nas nie wyślą; A jakąż winę naszą znajdą lub wymyślą? Milczycie, — wytłumaczcież, co się tutaj dzieje, O co nas oskarżono, jaki powód sprawy? Powód — że Nowosilcow przybył tu z Warszawy. Znasz zapewne charakter pana Senatora. Wiesz, że już był w niełasce u imperatora, Że zysk dawniejszych łupiestw przepił i roztrwonił, Stracił u kupców kredyt i ostatkiem gonił.…
On zginął słusznie — zrządzeniem wyroków. On wiedział o tym od swoich proroków, Których słuch wieszczy śmierć przeczuwa w dali I słyszy wystrzał wprzód, nim broń wypali; Zginął śród bitwy, zgiełku i hałasu, Bez mąk, bez bolu — cierpieć nie miał czasu. Raz tylko wezwać Mahometa zdołał, Raz tylko w niebo o pomstę zawołał.…
O, kał mej zbrodni cuchnie aż w niebiosa! Najstarsza klątwa na niej cięży, stygmat Bratniego mordu! Nie mogę się modlić, Chociaż pragnienie dorównywa chęci; Moc winy mojej kruszy moc mej woli, I jako człowiek rozdwojon w działaniu, Stoję wahając się, co mam wprzódy zacząć, I nic nie czynię. Jak to?…
— Czyżbyś się bała? — zawołał Villefort z pogardą. — No tak, przekonałem się o tym niejednokrotnie, że truciciele są tchórzami. Czyżbyś była pani tchórzem, ty, która miałaś tyle ohydnej odwagi, aby patrzeć, jak umiera dwoje starców i młodziutka dziewczyna? — Mężu! O mój mężu!... — Czyżbyś była tchórzem — ciągnął Villefort z rosnącym wzburzeniem — ty, która liczyłaś minuty, gdy konały twoje cztery ofiary?…
Przyjacielu! przyjacielu! Pomóż zdejmować mi ciernie! Jakaś nieziemska szaruga na świecie — weź przyjaciela w dom — dobytku swego nie chowaj pod klucz! Bogaty jestem — trzydzieści mam — widzisz — w kiesie srebrników! Nic nie ukradnę! Nie podnoś na mnie tej ręki — boję się — boję — sam byś się splamił, gdybyś mi wyciął policzek! Nie pierwszy ja zdrajca i nie ostatni i nie jedyny!...…
Starcze! zapał cię prześciga? Oto pierwsze zwycięstwo... pokonam! lub zginę!... Ha! carze, ty nam polską ukradłeś krainę? Za to śmierć! bo wiedziałeś kradnąc, żeś wart śmierci! Ha! carze, tyś ją zabił i rozdarł na ćwierci, Potem kawały, spadłe z gilotyny ścienic, Przybiłeś do trzech tronów jak do trzech szubienic, Gdzie na nie patrzą wzgardą królewscy zbrodniarze; Carze! gdybyś dwa razy mógł umrzeć? O!…
Więc od początku ja rzeczy ujawnię. Bo słusznie Febus i ty równie słusznie Ku umarłemu zwróciliście troskę; Z wami ja wspólnie siły złączonymi Spłacę, dług bogu i dług naszej ziemi, A tym nie dalszym z pomocą ja idę, Lecz sam ze siebie tę zrzucę ohydę. Bo ów morderca mógłby równie łacno Zbrodniczą dzisiaj na mnie podnieść rękę. Zmarłemu służąc, usłużę więc sobie.…
— Bo zapewne pan nie wie o naszym zmartwieniu — rzekła poważna dama zwracając się do mnie. — Mój zięć przed czterema laty miał bardzo przykrą sprawę, najniesłuszniej... Zamordowano tu jakąś straszną lichwiarkę... Ach, Boże! nie ma o czym mówić... Dosyć, że ktoś z bliskich ostrzegł go, że na niego pada posądzenie... Najniewinniej, panie... — Rzecki — wtrącił eks-obywatel. — Najniesprawiedliwiej, panie Rzecki...…
W jednym ulu ukryłeś — westchnienie mej winy, — W drugim — duszę zabitej przeze mnie dziewczyny. Oddaj mi oba sprzęty zdobiące mą zbrodnię, Bo mi bez nich w pałacu — czczo i niewygodnie!...»
Zaledwie zdołała postawić świecę na stole, gdy w sieni dał się słyszeć szczęk żelaznej zawory, skrzypienie otwieranych drzwi i przed oczyma niewiast ukazał się pan Kmicic, straszny, czarny od dymu, krwawy, zadyszany i z obłąkaniem w oczach. — Koń mi pod lasem padł! — krzyknął. — Ścigają mnie!... Panna Aleksandra utkwiła weń oczy: — Waść spaliłeś Wołmontowicze? — Ja!... Ja!...
— Zapewne. Ale czy możecie powiedzieć, że oni umierają tak jak pospolici zbrodniarze? Nie! Oni umierają tak, jakby zbrodniarzami byli ci, którzy ich na śmierć skazują, to jest my i cały lud rzymski.
To ten wygnany, zuchwały Monteki, Co zamordował Tybalta, po którym Żal, jak mniemają, sprowadził śmierć Julii; I on tu przyszedł knuć jeszcze zamachy Przeciw umarłym; muszę go powstrzymać, postępuje naprzód Spuść świętokradzką dłoń, niecny Monteki! Możeż się zemsta aż za grób rozciągać? Skazany zbrodniu, aresztuję ciebie; Bądź mi posłuszny i pójdź; musisz umrzeć.
Wiatr goni za mną i o siostrę pyta, Krzyczę: «Zabita — zabita — zabita!» Drzewa wołają: «Gdzie jest siostra twoja?»... Chciałam krew obmyć... z błękitnego zdroja Patrzała twarz jej blada i milcząca..
do Szambelana Diable! quelle corvée! — przecież po obiedzie. La princesse nas z[a]wiodła i dziś nie przyjedzie. Zresztą, en fait des dames, stare albo głupie: — Gadać, imaginez-vous, o sprawach przy supie! Je jure, tych patryjotków nie mieć à ma table, Avec leur franc parler et leur ton détestable.…
Cóż to za człowiek z tego króla! Mamże Jeszcze się wahać? On mi zabił ojca, Zhańbił mi matkę i niecnie się wcisnął Między elekcję a moje nadzieje. Na życie moje tak podstępnie godził.
Wkrótce drzwi się otwarły i pojawił się oskarżony. Wywarł na wszystkich jednakowe wrażenie, nikt nie pomylił się co do wyrazu jego fizjonomii. Na jego twarzy nie było śladu owego głębokiego wzruszenia, które sprawia, że krew spływa do serca, a twarz powleka się bladością. Nie drżały bynajmniej jego ręce; w jednej trzymał z gracją cylinder, drugą założył wdzięcznie za białą pikową kamizelką.…
Ha! stary! Kładziesz zbrodnią na zbrodnią, klękłeś przed zbrodniarzem. Chodź ze mną — zajrzym w księgi i światu wykażem, Że Polska cała żadnej nie godna ofiary, Że ja będę zbrodniarzem... Na Boga, Kordianie! Ty masz gorączkę, w oczach dziwne obłąkanie...
Czy ci smutne żale Nie mówią, siostro, żeś ty źle zrobiła? I gdyby siostra twoja żyła?... Żyła? Mogłażbyś ty ją zabić po raz drugi? szukając koło siebie Zgubiłam mój nóż. Ach nie dosyć długi Nóż twój był, siostro... To nie moja wina.
podchodząc Mówiłem właśnie, Jaśnie Panie, Że ledwie rzecz zaczęta, i sprawa w tym stanie, W jakim jest chory, kiedy lekarz go nawiedzi I zrobi anagnosin. Mnóstwo uczniów siedzi, Tyle było śledzenia, żadnego dowodu; Jeszcześmy nie trafili w samo jądro wrzodu. Cóż odkryto? wierszyki! ce sont de maux légers, Ce sont, można powiedzieć, accidents passagers; Ale osnowa spisku dotąd jest tajemną, I... z urazą Tajemną?…
Pokazujemy 48 z 74 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.