motyw literacki
Taniec
63fragmenty
27lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Chłopi, Część pierwsza - Jesień 5 fragmentów
- Wesele 5 fragmentów
- Hymny 4 fragmenty
- Kwiaty polskie 4 fragmenty
- Napój cienisty 4 fragmenty
- Przedwiośnie 4 fragmenty
- Chłopi, Część druga - Zima 3 fragmenty
- Klechdy polskie 3 fragmenty
- Nad Niemnem 3 fragmenty
- Ogniem i mieczem 3 fragmenty
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 3 fragmenty
- Baśnie 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
A na scenie Satanella Chwyta gwiazdy w tamburino, Tarantella, tarantella Meteorów serpentyną, Satanella — młynek rtęci, Satanellę niebo kręci Mgławicową pienną plamą, Satanella — blasku smuga I oblana srebrną lamą Bystrych bioder centryfuga! ...Z satyrycznym erotyzmem Na tajniaka tajniak mruga. Satanellę księżyc porwał, Wzniósł ze sceny w niebo sine I nad placem teatralnym Znowu zawisł tamburinem.…
Wieczorem był bal świetny i królewna tańczyła z cieniem. Ona tańczyła lekko, lecz on lżej bez porównania; takiego tancerza jeszcze nie widziała. Rozmawiała z nim potem o swojej ojczyźnie, którą on zwiedzał podczas jej nieobecności; a że wszędzie ciekawie zaglądał przez okna, zarówno do pałaców, jak do zwykłych domów, więc mógł jej opowiedzieć wiele rzeczy, które ją ubawiły i zdziwiły.
Ale ochoty wielgiej nie było, bo i okazji, jako to przy weselach bywa abo i zrękowinach, nie było. Tańcowali ot tak sobie, la uciechy jednej abo dla wyprostowania nóg i grzbietów;
Muzyka zaś rznęła siarczyście i tany szły zapamiętałe, choć był taki gąszcz, że głowa przy głowie, plecy przy plecach, to i tak się trząchali, po izbie nosili, pokrzykiwali wesoło, a obcasami bili, że ino dyle skowyczały i szynkwas podrygiwał! Zabawa była sielna, boć wszyscy się dokładali z całej mocy, duszą całą.
Rozmowa zeszła na uciechy tańca. — Jeśli nawet ta namiętność jest wadą, — powiedziała Lota — wyznaję otwarcie, że nie znam niczego milszego nad taniec. Ile razy mi coś dolega, zaraz bębnię sobie na mym rozstrojonym fortepianiku kontredansa i wszystko staje się na nowo znośnym. O, jakże, podczas gdy mówiła, poiłem się blaskiem jej czarnych oczu!…
Patrz, jak on łasi się i liże, Wczora mordował, tańczy dziś; Patrz, patrz, jak on oczyma strzyże, Skacze jak w klatce ryś. Wczora mordował i katował, I tyle krwi niewinnej wylał; Patrz, dzisiaj on pazury schował I będzie się przymilał.
W tamtych czasach, jeszcze w Paryżu, dawał się niekiedy skusić jego lekkomyślnej namowie. Byli we dwóch parę razy na tym, co się tam nazywa bal nègre. W wielkiej ciemnawej, odrapanej sali Karol siedział pod ścianą przy stoliku, trzymał w ręku kieliszek i upijał po trochu niedobry, palący płyn.…
A o poranku, o świcie któż mnie budzi całowaniem w oczy? To on, to prorok boży! Kto pieści miedź złotawą rozwitych warkoczy i budzi całowaniem z słodkich snów omdlenia? To on, to prorok boży! Któż głowę mą podnosi i do ust przyciska i znowu ją na puchach jedwabnych położy i budzi całowaniem i sen mój przemienia w rozkoszną, słodką jawę? To on, to prorok boży! Ach! przyjdź!…
Mała niewidoma dziewczynka tańczyła po pokoju, klaszcząc w ręce. Blada jej twarz zarumieniła się, usta śmiały się, a pomimo to z zastygłych oczu płynęły łzy jak grad.
Przerażenie jego wzrosło, gdy zrozumiał, że nie nogi własne, jeno buty cudze, dając ujście swym nałogom tanecznym, zakrzątnęły się ciszkiem na podściółce siennej i — najwidoczniej — zdradzają nieprzepartą chęć skrzesania ognia podkówkami. Taniec rozpoczął but lewy. Rozpoczął nieznacznie, niemal niepostrzeżenie, jakby upajając się swym przedwstępnym do zamierzonego tańca zdążaniem.…
— Teraz chcę pokazać naszemu gościowi inny taniec z mieczem, daleko ładniejszy od pierwszego. — Dobrze! — zawołał Ali-Baba. — Pokaż nam taniec z mieczem, bo jest to najpiękniejszy taniec na świecie. Abdalla podał Morganie miecz i znów zabębnił i zadzwonił. Morgana z mieczem w ręku wirowała po pokoju. Potem nagle stanęła, jakby się na kogoś zaczaiła.…
Ja — wódkę za wódką w bufecie... Oczami po sali drewnianej — I serce mi wali. Pijany. (Czy pamiętasz?) orkiestra powoli opada przycicha powiada, że zaraz (Czy pamiętasz, jak z tobą...?) już znalazł mój wzrok twoje oczy, już idę — po drodze zamroczy — już zaraz za chwilę... (Czy pamiętasz, jak z tobą tańczyłem?...) podchodzę na palcach i naraz nad głową grzmotnęło do walca i porywam — na życie i śmierć — do tańca.
Tymczasem na słupach wznoszących się nad tokiem Julek świece w latarniach zapalił; przy tym świetle ukazały się w cieniu zasieki pełne zboża i wąskie pomiędzy nimi uliczki, dokoła zaś gumna wrzało. Słońce za bór już zapadło. W szarej godzinie za rzadkimi ogrodami Niemen tu i ówdzie srebrnie pobłyskiwał.…
Między niebem a piekłem, wśród słynnych bezdroży, Które lotem starannie pomija duch boży, Stoi karczma, gdzie widma umarłych opojów Święcą tryumf swych szałów pijackich i znojów. Skąpiec, co, mrąc, ostatnie połknął ametysty, Znajdzie tu za dwa grosze nocleg wiekuisty, — I zbrodniarz, co w błysk noża zachował swą wiarę, Zdoła tutaj niejedną nadybać ofiarę, — I nierządnica, sennym wabiąca pachnidłem, Brwi nabytym w……
Mów ze mną jak ze znajomym, z przyjacielem nowo przybyłym. — Cóż to za taniec? — Taniec wolnych ludzi. Tańcują mężczyźni i kobiety wokoło szubienicy i śpiewają. Chleba, zarobku, drzewa na opał w zimie, odpoczynku w lecie! — Hura — Hura! Bóg nad nami nie miał litości — Hura — Hura! — Królowie nad nami nie mieli litości — Hura — Hura! — Panowie nad nami nie mieli litości — Hura!…
Na to znów chromy bożek: „A, to inna sprawa. Nie ufać słowu nie mam ni czoła, ni prawa". Rzekłszy to Hefajst pęta zdjął z nich rąk swych siłą. A oni zmiarkowawszy, że pęto zwolniło, Wyskoczyli wraz z łoża. Ares w trackie kraje Pognał, ona do Cypru, tam, w pafijskie gaje, Gdzie ma wonny żertwiennik, leci uśmiechnięta. Tam ją kąpią Charyty, tam ją maści święta Oliwa, jaką bogi maszczą się wieczyste.…
…W całym mieście pełno było pijanych, w Czehrynie bowiem wypadał nocleg, więc i hulatyka przed nocą. Na rynku rozkładano ognie, gdzieniegdzie paliła się beczka ze smołą. Zewsząd dochodził gwar i wrzaski. Przeraźliwy głos piszczałek tatarskich i bębenków mieszał się z ryczeniem bydła i z łagodniejszymi głosami lir, przy których wtórze ślepcy śpiewali ulubioną wówczas pieśń: Sokołe jasnyj, Brate mij ridnyj, Ty wysoko……
Lecz główny punkt programu nastąpił po pieczystym, gdy skrzypek (podstępny był to hultaj; znał on lepiej swoje rzemiosło, niż można było sądzić z pozoru!) zagrał Sir Roger de Coverley. Wtedy stary Fezziwig stanął z panią Fezziwig na czele wszystkich tancerzy.…
Ryków kapitan milczkiem kielichy wychylał, Lecz Major pił i razem damom się przymilał. A wzmagał się w nim coraz tańcowania zapał. Rzucił fajkę i rękę Telimeny złapał: Chciał tańczyć, lecz uciekła; więc podszedł do Zosi, Kłaniając się, słaniając, do mazurka prosi: «Hej ty, Ryków, przestańże tam trąbić na fajce; Precz fajka, wszak ty dobrze grasz na bałabajce. Widzisz no tam gitarę, pódź no, weź gitarę I mazurka!…
…Na dworze była noc i zawieja, a główna izba chreptiowskiej fortalicji gorzała od świateł. Było dwóch skrzypków, trzeci basetlista, dwóch czekanistów i jeden z waltornią. Skrzypkowie cięli od ucha, aż chwilami ich zawracało, owym zaś grającym na czekanach i waltorni nabrzmiewały policzki i oczy krwią zachodziły.…
Powstał w mej duszy wprost szaleńczy plan, Plan, który można przyrównać herezji: Niechaj się dzisiaj dowie wszelki stan, Co ja właściwie sądzę... o poezji. Jakie w tej sprawie «przekonania» mam, Jak brzmią zasady tej mojej «teorii», Niech słucha mędrzec i niech słucha cham Teoretycznej mej fantasmagorii! Będą te słowa jak taneczny krok! Będą — jak złota do Stolicy droga!…
Teraz dopiero wyzwoliła się zabawa, co się nazywa. Wszystko, co młodsze, znalazło się w sali i hulać zaczęło. Były tam i modne fraczki, i starodawnym krojem szyte kontusiki, głowy w lokach i podstrzyżone. Większość panien miała już na sobie suknie odkrywające ramiona, a czoła zakryte puklami włosów, ale nie brakło dziewic odzianych w staromodne suknie, w lewitki i bufonki, w krótkie rękawki z długimi angażantkami z……
— Rad bym ja się przyczepić, nie odczepić, ile że mam sposób pewny, lepszy od ognia na zmarzłe nóżki, któren sposób jest następujący: jeno potańcować z ochotą, a zamróz pójdzie precz! — Kiedy potańcować, to potańcować! — rzekł pan Uhlik. — Nie potrzeba ni skrzypków, ni basetli, bo ja wam zagram na czekaniku.…
Drzwi się otwarły i weszła do sali jadalnej panna Karusia we własnej osobie — ale w jakimże dezabilu! Oto — po prostu w koszuli. Gdzieś tu, widać, w sąsiedztwie jadalni sypiała, toteż wprost z łóżka przyszła do ognia ogrzać się troszeczkę. Miała na nogach bez pończoch wsunięte miękkie i mocno przydeptane pantofle, włosy rozpuszczone i — powiedzmy całą prawdę!…
Czytano znów wiersze lub słuchano dialogów, w których dziwactwo zastępowało dowcip. Za czym słynny mima, Parys, przedstawiał przygody Iony, córki Inacha. Gościom, a zwłaszcza Ligii, nieprzywykłej do podobnych widowisk, wydało się, że widzą cuda i czary. Parys ruchami rąk i ciała umiał wyrażać rzeczy na pozór do wyrażenia w tańcu niemożliwe.…
W tej chwili skrzypki dały znak do rozpoczęcia baletu. Król podszedł do pani prezydentowej, z którą miał tańczyć, a brat królewski do królowej. Stanęli we właściwych miejscach i rozpoczęto taniec z figurami. Król tańczył naprzeciw królowej, a za każdym razym, gdy się z nią mijał, pożerał oczami zapinki, nie mogąc się ich doliczyć. Czoło kardynała oblewał zimny pot.…
Tamci tańczą, my stoimy; chcemy tańczyć także i my. Może który z panów zechce? Z nikim z panów tańczyć nie chcę. Potańcujcie trochę same. My byśmy chciały z drużbami, z tymi, co pawimi piórami zamiatają pułap izby. Poszłybyście tam do ciżby? To tak miło, miło w ścisku. Oni się tam gniotą, tłoczą i ni stąd, ni zowąd naraz trzask, prask, biją się po pysku; to nie dla was. My wrócimy zaraz. Cóżeś ty dziś tak wesoła?…
Tańczyli z sobą znowu i królewna zakochała się w cieniu zupełnie; chciała mu nawet powiedzieć, że wybiera go sobie na męża, ale się jeszcze powstrzymała. Była to osoba przezorna.
Dominikowa rychlej pobiegła, a gdy nadciągnęli — już ona państwa młodych na progu witała obrazem i tym świętym chlebem i solą, a potem nuż się ze wszystkimi z nowa witać, a obłapiać i do izby zapraszać! Muzyka rznęła w sieniach, więc co który próg przestąpił, chwytał wpół pierwszą z brzega kobietę i puszczał się posuwistym krokiem „chodzonego" — a już tam, niby ten wąż farbami migotliwy, toczyły się dokoła izby……
— Odstąp ździebko, puść!... — prosiła cichutko, boć pełno było ludzi dookoła. Nie odrzekł na to, jeno ujął ją mocno wpół, gęstwę roztrącił, wywiódł w koło i krzyknął do muzykantów: — Obertasa, chłopacy, a ostro! Juści, że trzasnęli z całej mocy, aż basica jęknęła, znali go przecież, że jak się rozochoci, to gotów całej karczmie fundować!…
Tańczy Senator, czy widzicie, Ej, Sowietniku, pódźmy w tan. Uważaj, czy to przyzwoicie, Byś ze mną tańczył Pan. Ale tu znajdziem kilka dam. A nie o to idzie rzecz; Ja sobie wolę tańczyć sam Niż z tobą — pódźże precz. Skądże to? Jestem sowietnikiem. Ja jestem oficerski syn. Mój Panie, ja nie tańczę z nikim, Kto ma tak niski czyn. do Pułkownika Pódź, Pułkowniku, pódźże w taniec, Widzisz, że tańczy sam Senator.…
Dlaczego głos mój w pustym rozbrzmiewa przestworzu? Dlaczego mu potężnym nie odpowie echem głos twój, proroku, by wieścił przemianę okręgów świata pod mocą miłości mojej niesytej? Proroku! niebios błękity złączą się z ziemią, przez ciebie wezwane, w tajemnic jeden cud i ty objąłeś istotę stworzenia, objąwszy miłość mą! O! jakie blaski w twoich oczach drżą! W jakąż muzykę głos się twój przemienia!…
— Mróz mi w kościach trzeszczy, jak w płocie chruścianym — rzekł po chwili, dłońmi siebie po ramionach na krzyż uderzając. — Tańcem cię zagrzeję — pochwyciła starucha, obejmując go wpół do tańca. — Gdzież mi tam teraz do tańca! — drożył się wójt i wzbraniał wstydliwie. — Nie wójtowskie to zajęcie i osobie mojej nie przystoi. — Nie zarzekaj się tańca, póki weń nogami nie utrafisz!…
Węże ówczesne nosiły złociste bransolety i pierścienie i umiały tańczyć przy świetle księżyca dzikie, zaklęte, opętane tańce, dzwoniąc przy tym nadmiarem pierścieni i bransolet.
Czy pamiętasz, jak z tobą tańczyłem walca? Panno, madonno, legendo tych lat? Czy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca, Świat, co w ramiona mi wpadł? Wylękniony bluźnierca, Dotulałem do serca W utajeniu kwitnące, te dwie, Unoszone gorąco, Unisono dyszące, Jak ty cała, w domysłach i mgle.…
Jan Bohatyrowicz nie tańczył dotąd wcale. Do pocztu drużbantów należał; jednak ani wystroił się po weselnemu, ani wesołości najmniejszej nie okazywał. Krótką siermiężkę swoją zielonymi taśmami ozdobioną przywdział, białym krawatem kołnierz cienkiej koszuli przewiązał i wcale nie zdawał się dbać o to, co tam ludzie o jego odzieniu i zasępieniu myśleć lub mówić będą.…
Zaroiło się w sadach od tęcz i zawieruch — Z drogi! — Idzie poeta — niebieski wycieruch! Zbój obłoczny, co z światem jest — wspak i na noże! Baczność! — Nic się przed takim uchronić nie może! Słońce — w cebrze, dal — w szybie, świt — w studni, a zwłaszcza Wszelkie dziwy zza jarów — prawem snu przywłaszcza. Rad Boga między żuki wmodlić — do zielnika, Gdzie się z listem miłosnym sam jelonek styka!...…
To rzekłszy, wstał zobaczyć, azali rzeczywiście mołojcy zabrali już znajomość z kniaziowską piwnicą, i wszedł naprzód do sieni. Sień wyglądała strasznie. Na środku leżały sztywne już ciała Symeona i Mikołaja, a w kącie trup kniahini w postawie siedzącej i skulonej, tak jak ją przygniotły kolana mołojców. Oczy jej były otwarte, zęby wyszczerzone.…
Poloneza czas zacząć. — Podkomorzy rusza I z lekka zarzuciwszy wyloty kontusza, I wąsa pokręcając, podał rękę Zosi I skłoniwszy się grzecznie w pierwszą parę prosi. Za Podkomorzym szereg w pary się gromadzi, Dano hasło, zaczęto taniec: on prowadzi.…
I tańczyli dalej, zaraz za Nowowiejskim, któren wysunął się w pierwszą parę. Inni pozmieniali już tanecznice, lecz on dotąd Zosi nie puścił, chwilami tylko sadzał ją na ławie, by wypocząć i oddech złapać mogła, a potem znów hulał. Na koniec stanął przed kapelą i objąwszy jedną ręką Zosię, drugą wsparłszy się w bok, krzyknął na muzykantów: — Krakowskiego, grajki! Nuże!…
Zahuczały organy, na których wygrywano skocznego sztajerka. W jednej z kaplic utworzył się pewien rodzaj sali balowej. Tańczono tam z nadzwyczajnym ożywieniem i ruchami. Szczególnie odznaczał się w tym kierunku jeden z grenadierów. Tańczył, trzymając w objęciach z pieczołowitą i subtelną elegancją sporego prosiaka.…
…Cezary nie dowierzał i poprosił, żeby weszła do jego pokoju, gdyż ma jej coś ciekawego powiedzieć. Oglądając się na wszystkie strony przekroczyła na palcach jego progi. Lecz zaledwie drzwi się zamknęły, Cezary groźnym gestem wskazał na bieliznę leżącą na stole i zapytał: — kto śmiał zajmować się jego kołnierzykami? — Z trwogą, z lękiem przyznała się do winy. I tu właśnie nastąpił natychmiastowy wymiar kary.…
— Alboż nasz boski cezar ten jeden tylko talent posiada? — odrzekł śmiejąc się Petroniusz. — Wystąpiłby na igrzyskach olimpijskich jako poeta ze swoim pożarem Troi, jako woźnica, jako muzyk, jako atleta, ba, nawet jako tancerz i zabrałby w każdym razie wszystkie korony przeznaczone dla zwycięzców. Czy wiesz, dlaczego ta małpa ochrypła?…
Drużba tańczy, proszę ze mną. Panienka obcesem wpada. A w kółeczko... Dookoła. Panienka se ta wesoła. Ano Kaśka będzie rada, jak przestoi. Kaśka, jaka? Ano ta, co w kącie taka... Druhna? Juści, druhna pirso, co mi ją na żone rają. Raz dokoła, raz dokoła... Panienka się nie zgniwają, że ją lepiej gabne w pasie, ano Kaśka w sobie syrso. Pewno drużba kocha Kasię — ? Panienka se ta wesoła. Raz dokoła, raz dokoła...
…W izbie wrzało już i kotłowało się coraz bardziej, gdy Ewka z Jagustynką weszły, niosąc przed sobą z wielką paradą przystrojoną warząchew. Muzykant, który szedł za nimi, przygrywał na skrzypkach, a one śpiewały: Da powoli, powoli — Da od stołów wstawajcie! Po trzy grosze za potrawę, Po dziesiątku za przyprawę — Da kuchareczkom dajcie!…
Z pięćdziesiąt par mieniło się w tym kole wielgachnym, taczającym się od ściany do ściany, rozśpiewanym, pijanym uciechą i taką mocą, że flachy się przewracały, lampy gasły, noc ich obejmowała i rozdrgany mrok, bo ino te głownie w kominie, rozżarzane wichurą pędu, sypały iskrami i buchały krwawym płomieniem, w którym ledwie majaczył zbity kłąb ludzki, wijący się dookoła taką gęstwą, że ani okiem uchwycił ni……
Dlaczego głos mój w pustym rozbrzmiewa przestworzu? Dlaczego mu potężnym nie odpowie echem głos twój, proroku, by wieścił przemianę okręgów świata pod mocą miłości mojej niesytej? Proroku! niebios błękity złączą się z ziemią, przez ciebie wezwane, w tajemnic jeden cud i ty objąłeś istotę stworzenia, objąwszy miłość mą! O! jakie blaski w twoich oczach drżą! W jakąż muzykę głos się twój przemienia!…
Wiedźma na wójta spojrzała. — Przyszedłeś, sokoliku błędny? — rzekła, ocierając czoło dłonią kościstą, która przylgnąć do czoła nie mogła. — Za późno przychodzisz! Już nie mogę potańczyć z tobą po dawnemu, bo mnie śmierć za chwilę do tańca weźmie, jako ja ciebie brałam. — A któż by tam w takiej chwili o tańcu myślał! — odparł wójt uprzejmie, aby mniemany kłopot wiedźmy usunąć. — Nie do tańca on stworzony!…
Pokazujemy 48 z 63 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.