motyw literacki
Świt
26fragmentów
14lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 5 fragmentów
- Chłopi, Część trzecia - Wiosna 4 fragmenty
- Krzyżacy 3 fragmenty
- Chłopi, Część czwarta - Lato 2 fragmenty
- Klechdy polskie 2 fragmenty
- O krasnoludkach i sierotce Marysi 2 fragmenty
- Boska Komedia 1 fragment
- Faraon 1 fragment
- Granica 1 fragment
- Nad Niemnem 1 fragment
- Napój cienisty 1 fragment
- Pan Wołodyjowski 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Punkt, skąd promienie pierwsze słońce miota Na Jeruzalem, na krwawe Golgota, (Kiedy nad Ebro stoi Waga złota W samym zenicie, a Gangesu fale Grzeją się, płynąc w południm upale,) Punkt ten był wtenczas zajęty przez słońce; Więc dla nas nikło dnia światło gasnące, W chwili, gdy anioł zjawił się wesoły. Na zewnątrz ognia wystając na poły, Stał i: Beati mundo corde śpiewał, A z piersi głosu strumienie wylewał.…
Aż szary, przemglony świt, zwlókłszy się leniwie z pól, zajrzał do izby, prosto w Borynową twarz, która jakby się ździebko ożywiła — jakby się budził z ciężkiego snu i nasłuchując tych pierwszych świergotań po gniazdach, patrzał skroś poczerniałych powiek w dalekie jeszcze zorze wschodów. Świt już gęstniał, roztrząsając się kieby ta zamieć śniegowa.…
Czas był wiosenny o świtaniu. Kwietniowy dzień dźwigał się leniwie z legowisk mroków i mgieł jako ten parob, któren legł spracowany, a nie wywczasowawszy się do cna, zrywać się ano musi nade dniem, by wnetki imać się pługa i do orki się brać. Poczynało dnieć. Ale cichość była jeszcze całkiem drętwa, tyle jeno, co rosy kapały rzęsiście z drzew pośpionych w mącie nieprzejrzanym.…
Niebawem zachodni horyzont oblała barwa złota. I zdawało się, że zieloność ziemi Gosen rozpływa się w złocie, a niezliczone kanały, zamiast wody, toczą roztopione srebro. Ale wzgórza pustyni zrobiły się jeszcze mocniej fioletowymi, rzucając długie cienie na piaski i czarność na rośliny. Straże stojące wzdłuż szosy doskonale mogły widzieć wysadzone palmami pola za kanałem.…
…Były chwile, że każda myśl miała swój rezonans w skurczu serca, w ostrym bólu głowy, w mdlącej trwodze. Te myśli fizycznie bolące nawiedzały go zwykle w poranki. Budził się teraz wcześniej niż Elżbieta i w mroku zimowego rana leżał bez ruchu, ociągając się z powrotem do jawy. Okrągłe światełko świadomości przesuwało się z miejsca na miejsce po ciemnościach, jak promień kieszonkowej latarki.…
Świt się już na widnokresie rozniecał i rozdmuchiwał, pierwszym swym pobrzaskiem zielonym dzieląc ziemię od niebiosów. Wiatr poranny zakrzątnął się w powietrzu i łanom pszenicznym tu i ówdzie powierzchni z lekka nadłamał. Pył biały uniósł się po drodze i pachnąc, w słońcu zaprzejrzyściał. Dziura westchnął, księgę przed wzrokiem ludzkim ukrył w zanadrze i do domu kroki od zadumy zbytniej osowiałe leniwie skierował.…
— Świt niedaleko. Przecieżby zbóje nie napadali przy schyłku nocy, bo nade dniem czas im do domu.
Justyna wstała, chwilę jeszcze na nieruchomo leżącą kobietę patrzała, aż pochyliła się i długo, cicho pocałowała ją w usta. Potem odeszła, lampę zagasiła i u zamkniętego okna usiadłszy patrzała na błękitnawe świtanie, wśród którego drzewa, niby zaczarowane straże, stały w nieruchomości kamiennej, blade obłoki krepowym welonem zasłaniały niebo, a na Niemnie bladosrebrnym gdzieniegdzie pluskały ryby, w wielkie koła……
Trwa jeszcze ciemne rano, — Śpi niebo nad altaną. Staw błysnął o dwa kroki, — Już widać, że głęboki. W łopuchu, czy w pokrzywie, Świerszcz dzwoni przeraźliwie! Rozpoznaj-że w ciemnocie, Czy wróbel tkwi na płocie? Kształt wszelki wybrnął z cienia, Lecz nie chce mieć imienia. Chce snom się jeszcze przydać: Nie widać nic, a — widać.
Za górami Karpatami, Za trójpuszczą, za głęboką, Stała sobie mała chatka, Chatka zwana „Boże Oko". Nikt już dzisiaj nie pamięta, Kto ją nazwał tak i czemu: Że był nad nią lazur nieba Oku podobny Bożemu; Czy, że rankiem, co najwcześniej, Wyzłacała się tu zorza, I na strzechę blaski siała, Jak źrenica jasna Boża;
Nad Soplicowem słońce weszło i już padło Na strzechy i przez szpary w stodołę się wkradło; I po ciemnozielonym, świeżym, wonnym sianie, Z którego młodzież sobie zrobiła posłanie, Rozpływały się złote, migające pręgi Z otworu czarnej strzechy jak z warkocza wstęgi; I słońce usta sennych promykiem poranka Drażni jak dziewczę kłosem budzące kochanka.…
Semen położył się na kulbace, ruszył, aż śledziona w koniu z miejsca zagrała, i wkrótce zniknął. Oni zaś pojechali dalej, jeszcze ciszej, jeszcze ostrożniej... Rozwidniło się tymczasem zupełnie. Mgła, która o brzasku wstała była od ziemi, opadła całkiem na dół, a na wschodniej stronie nieba ukazała się długa wstęga świetlista i różowa, której światło i różowość poczęły zabarwiać powietrze, wzgórza, zręby odległych……
Umilkli znowu i poczęli drzemać, jeno wachmistrz podnosił czasem głowę i nasłuchiwał przez chwilę, po czym głowa opadała mu zaraz na piersi. Tak zeszła godzina i druga, aż na koniec sosny najbliższe z czarnych uczyniły się szare, a wierzchołki bielały coraz bardziej, jakoby je kto roztopionym srebrem namaścił. Ryki jelenie umilkły i cisza zupełna zapanowała w głębiach leśnych.…
…W taką noc, jedyną w roku, przychodzą szczęśliwe myśli, natchnienia, wieszcze tknięcia palca bożego. Pełen pomysłów i inspiracji, chciałem skierować się do domu, gdy zaszli mi drogę koledzy z książkami pod pachą. Zbyt wcześnie wyszli do szkoły, obudzeni jasnością tej nocy, która nie chciała się skończyć.…
Szymek przywarł na chwilę, a skoro tamten znowu zachrapał, jął się cicho przebierać ze sąsieka, gdyż mu się przywidziało, jako do stodoły, kaj spali, już się wdzierają mąty pierwszych świtań. Omackiem zbierał po klepisku narzędzia, jeszcze wczoraj nagotowane, i tak się śpieszył, że mu raz po raz cosik leciało z rąk z przeraźliwym brzękiem, jaże Mateusz klął przez śpik.…
Słońca jeszcze nie było. Czuło się jeno, że leda pacierz wyłupie się z tych zórz rozgorzałych i padnie na świat, któren dolegiwał ostatków, ozwierał ciężko mgławicami zasnute oczy, poruchiwał się ździebko, przecykał z wolna, ale jeszczech się lenił w słodkim, odpoczywającym dośpiku, bo cichość padła barzej w uszach dzwoniąca, jakoby ziemia dech przytaiła — jeno wiater, jako to dychanie dzieciątka cichuśki, powiał od……
Na świecie trwało jeszcze ciemne rano. W powietrzu wszczął się pierwszy zamęt i popłoch myszatych a ponikających w bławym rozcieńczeniu zmierzchów. Niektóre z nich, pierzchając w rozsypkę, szukały piwnicznego schronu po jarach i krzewach. Inne, rozpraszając się stopniowo jak koła na wodzie, ustępowały nieokreślonego w przestworach miejsca nowo przybyłym świtom.…
Aż wreszcie na dziedzińcu rozległ się odgłos tak nagły i przeraźliwy, że aż wzdrygnęli się wszyscy. Księżna, zerwawszy się z ławy, zawołała: — O dlaboga! Żurawie studzienne! Konie poją! A ksiądz Wyszoniek spojrzał w okno, w którym szklane gomółki przybierały barwę szarawą, i ozwał się: — Noc już bieleje i dzień się czyni. Ave Maria, gratia plena...…
A wtem się brzask zaczął na niebie czynić i powietrze przetarło się z cieniów. Patrzą Krasnoludki, stoi uboga lepianka, z chrustu spleciona, gliną wymazana, pod dachem krzywym, niskim, dziurawym, tu wiechciem słomy, tam znów gałęźmi krytym; płocina z chrustu, ledwo że się trzyma świętej ziemi, zielska pod nim pełno, wierzba majaczy nad zielskiem wysoko, wyciągnąwszy gałęzie niby długie ręce; tuż w sadzie……
Nieznacznie z wilgotnego wykradał się mroku Świt bez rumieńca, wiodąc dzień bez światła w oku. Dawno wszedł dzień, a jeszcze ledwie jest widomy: Mgła wisiała nad ziemią, jak strzecha ze słomy Nad ubogą Litwina chatką; w stronie wschodu, Widać z bielszego nieco na niebie obwodu Że słońce wstało, tędy ma zstąpić na ziemię; Lecz idzie niewesoło i po drodze drzemie.
Dzień co się był dopiero stał, chmurny, mokry i przykrym ziąbem przejęty. Siwe mgły dymiły z przemiękłej ziemi, opadając drobnym i zimnym dżdżem, oślizgłe drogi siwiły się opite wodą, a poczerniałe chałupy ledwie co były widne w szarudze; a przemiękłe drzewiny, skurczone, jawiły się kajś niekaj dygotliwym cieniem, kieby z tych skłaczonych, szklistych mgieł uczynione, i naglądały w staw ledwie siniejący, że jeno spod……
Lecz gdy już byli niedaleko namiotu pana de Lorche, zerwał się znów wicher z taką siłą, że w mgnieniu oka porozrzucał ogniska Mazurów. Powietrze zaroiło się tysiącami głowni, płonących szczypek, skier, a zarazem przesłoniło się kłębami dymu. — Hej, dmie okrutnie! — mówił Zbyszko, ociągając opończę, którą mu wiatr na głowę zarzucił. — A w wichurze jakoby jęki i płacz ludzki słychać.…
Już też i słońce wschodzi, krwawo się czerwieni; Brzegiem tępym, jak gdyby odartym z promieni, Na wpół widne, na poły w czerni chmur się chowa, Jak rozżarzona w węglach kowalskich podkowa.
Dzień wstawał cudny, ciepły, a jędrny — niby ten chłop dobrze wyspany, któren, ledwie przecknąwszy, na równe nogi się zrywa i szepcąc pacierze, trąc oczy, a ździebko poziewając, za robotą się rozgląda. Słońce wschodziło pogodnie. Czerwone i ogromne, z wolna wtaczało się na wysokie niebo, jakoby na to pole nieobjęte, kaj w sinych oprzędach mgieł leżały nieprzeliczone stada białych chmur.…
Właśnie już noc schodziła i przez niebo mleczne, Różowe, biegą pierwsze promyki słoneczne. Wpadły przez szyby jako strzały brylantowe, Odbiły się na łożu o chorego głowę I ubrały mu złotem oblicze i skronie, Że błyszczał jako święty w ognistej koronie.
Już wschodził uroczysty dzień Najświętszej Panny Kwietnej. Pogoda była prześliczna, czas ranny; Niebo czyste, wokoło ziemi obciągnięte, Jako morze wiszące, ciche, wklęsło-wgięte, Kilka gwiazd świeci z głębi, jako perły ze dna Przez fale; z boku chmura biała, sama jedna, Podlatuje i skrzydła w błękicie zanurza, Podobne do niknących piór Anioła Stróża, Który nocną modlitwą ludzi przytrzymany Spóźnił się, śpieszy……
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.