motyw literacki
Strój
151fragmentów
37lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 20 fragmentów
- Nad Niemnem 19 fragmentów
- Lalka 10 fragmentów
- Potop 10 fragmentów
- Klechdy polskie 8 fragmentów
- Pan Wołodyjowski 6 fragmentów
- Przedwiośnie 6 fragmentów
- Klechdy sezamowe 5 fragmentów
- Krzyżacy 5 fragmentów
- Napój cienisty 5 fragmentów
- Trzej muszkieterowie 5 fragmentów
- Lord Jim 4 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę. «Znaj z odzieży — rzekł człowiek — co jestem, co mogę». Wprzód się rozśmiał, rzekł potem człeku wilk ponury: «Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry».
Można jednak było poznać, że on sam rzeczywiście nie jest już cieniem, ale prawdziwym człowiekiem. Ubrany był doskonale: miał czarny, wykwintny garnitur, krawat ciemny w najlepszym guście, cienkie lakierki, modny kapelusz, nie mówiąc o brelokach, brylantach w pierścieniu i kosztownym łańcuszku. Taki strój nie mógł przecież należeć do cienia.
Gdy między gęste i zielone liście Wciskałem oczy, podobny chłopcowi Co z próżnowania w lesie ptaszki łowi, Wódz mój jak ojciec zbliżył się i mówi: «Idź, synu, daru chwili źle nadużyć, Tu trzeba czasu użyteczniej użyć». Zważywszy radę mądrą rzeczywiście, Ku mędrcom krok mój zwróciłem i oczy, Idąc ich śladem lekki i ochoczy.…
Zajrzał do niej dopiero po południu. Leżała w łóżku całkiem przytomna, skrzynka stała przy niej na ławie; wyjmowała z niej stygnącymi rękami wszystko, co se była nagotowała na tę porę ostatnią: czystą płachtę pod siebie i świeże obleczenie na pościele, wodę święconą, całkiem jeszcze dobre kropidło i spory kawał gromnicy, i obrazek Częstochowskiej do ręki, i nową koszulę, suty wełniak, czepek bujnie ururkowany nad……
— Wiecie, a to panienki z Woli to ci takie kupry dźwigają na zadzie jakby te indory, kiej se ogony rozczapierzone postawią. — Sianem se te miejsca wypychają lebo gałganami — pojaśniała stara. — A w pasie wcięte kiej osy, batem bych je poprzecinał, że ani poznać, kaj te brzuchy dziewają... Z bliskam wypatrywała. — Kaj? A pod gorsety wpychają.…
Szczęśliwe czasy, kiedy giermak szary Był tak poćciwy jako ty dzisiejsze Jedwabne bramy co raz kosztowniejsze; Wprawdzieć nie było kosztu na maszkary, Ale był zawżdy koń na staniu rzeźwi, Drzewo, tarcz pewna i pancerz na ścienie, Szabla przy boku, sam pachołek trzeźwi.
Przecież zawieszony obok i uszanowany przez panią Cecylię portret pierwszej żony rejenta przyciągał najbardziej uwagę Zenona. Była to pani z włosami blond, w sukni balowej bardzo wydekoltowanej i w dużym czarnym kapeluszu z czarnym piórem.
Weź je i wraź sobie w pamięć Tych kilka przestróg: Nie bądź skorym myśli Wprowadzać w słowa, a zamiarów w czyny. Bądź popularnym, ale nigdy gminnym. Przyjaciół, których doświadczysz, a których Wybór okaże się być ciebie godnym, Przykuj do siebie żelaznymi klamry, Ale nie plugaw sobie rąk uściskiem Dłoni pierwszego lepszego socjusza.…
…W pobliżu zabudowań spotkałem białego, ubranego z tak nieoczekiwaną elegancją, że w pierwszej chwili wziąłem go za coś w rodzaju wizji. Zobaczyłem wysoki, nakrochmalony kołnierzyk, białe mankiety, lekką alpakową kurtkę, śnieżne spodnie, jasny krawat i lakierki. Kapelusza nie miał. Włosy jego były rozdzielone, wyczesane i wypomadowane, a w dużej białej ręce niósł parasol z zieloną podszewką.…
Oto ona. Przód spłowiały, a tył przetarty. Dużo plam, brak guzików, na brzegu dziurka, wypalona zapewne papierosem.
…Latem nosił on wykwintne, ciemnogranatowe palto, popielate spodnie od pierwszorzędnego krawca, buty połyskujące jak zwierciadła — i — nieco wyszarzany cylinder. Jegomość miał twarz rumianą, szpakowate faworyty i siwe, łagodne oczy. Chodził pochylony, trzymając ręce w kieszeniach. W dzień pogodny nosił pod pachą laskę; w pochmurny — dźwigał jedwabny parasol angielski.
— Wiem i nie zapieram się tego — odparł wyraźnie kozioł. — Nigdy nie wiadomo, co za stworzenie pod powłoką ludzką na świat przychodzi. Każdy z niej dla siebie i po swojemu korzysta. To tylko pewna, że właściwy jej użytek jest dotąd jeszcze nieznany nikomu.…
…A w lesie roiło się od ptaków. Papugi pąsowe, zielone i białe napełniały powietrze krzykiem podobnym do szczekania. Jedna olbrzymia papuga pąsowa, zwana Arą pąsową, mówiła w języku papuzim do swojej zielonej sąsiadki: — Jak możesz ciągle chodzić w zielonej sukni! Ja bym za żadne skarby świata nie przywdziała nie tylko zielonej sukni, lecz nawet zielonego stanika. Nie znoszę koloru zielonego.…
Alf już nie słyszał. On po dzikim brzegu Błądził bez celu, bez myśli, bez chęci. Tam góra lodu, tam puszcza go nęci: W dzikich widokach i w naglonym biegu Znajdował jakąś ulgę, utrudzenie. Ciężko mu, duszno śród zimowej słoty; Zerwał płaszcz, pancerz, roztargał odzienie I z piersi zrzucił wszystko — prócz zgryzoty.
Po wielu grzecznych słowach stanęło wreszcie na tym, że po jutrzni i mszy porannej księżna z dworem przyjmie śniadanie i wypoczynek w klasztorze. Uprzejmi zakonnicy zaprosili też wraz z Mazurami ziemian krakowskich i Maćka z Bogdańca, który i tak miał zamiar udać się do opactwa, aby dostatek zdobyty na wojnie albo darem od hojnego Witolda otrzymany, a przeznaczon na wykupno z zastawu Bogdańca, w klasztorze złożyć.…
W kwitnącym lustrze zakochania Majaczy obok niej na kwiatach Umorusana twarz pryszczata. Wyrostek. Dasz mu lat trzynaście... (A osiemnaście ma już prawie) Cherlawy jakiś i bezbronny, Jakby się w duszy zmarszczył, skulił Przed ciosem życia nieuchronnym. Spodnie przypięte do koszuli Agrafką; surdut przydługawy, W dziurach nogawki i rękawy.…
...Ze smutkiem od kilku lat uważam, że na świecie jest coraz mniej dobrych subiektów i rozumnych polityków, bo wszyscy stosują się do mody. Skromny subiekt co kwartał ubiera się w spodnie nowego fasonu, w coraz dziwniejszy kapelusz i coraz inaczej wykładany kołnierzyk.…
Tak, to byli z pewnością oni, trzej w całej okazałości, a jeden o tak okazałej tuszy, że u człowieka aż niewiarygodnej; właśnie wysiedli, dobrze napasieni z parowca Dale, który przybył w godzinę po wschodzie słońca. Nie mogło być omyłki; poznałem tego hulakę, dzierżawcę Patny, na pierwszy rzut oka; był to najtłuściejszy człowiek, jakiego te błogosławione podzwrotnikowe krainy nosiły.…
Mój rysunek nie przedstawiał kapelusza. Przedstawiał węża boa trawiącego słonia. Wobec tego narysowałem wnętrze węża boa, aby dorośli mogli to zrozumieć. Zawsze trzeba im wszystko wyjaśniać.
Dobrze już, dobrze. Po co tyle słów! Gdzież to was niesie w takiej paradzie? Przede wszystkim nie niesie. Nogi was nie niosą? To jest nieprzyzwoite i o tym się nie mówi. A to przyzwoite ubrać dziewczęta jak baletniczki? O! jakie ażury! To są dzieci, im wolno. Ładne dzieci! Pannice, aż ha. Wszystkie panienki z dobrych domów tak na lekcje tańca chodzą. Niech się zaprawiają... niech się zaprawiają... Do czego?…
Kobieta z chustką była niezwykle wysoka, a wysokość tę zwiększała jeszcze chudość jej ciała, które przecież posiadało szkielet tak rozrosły i silny, że pomimo chudości ramiona jej były szerokie i wydawałyby się bardzo silne, gdyby nie małe przygarbienie pleców i karku objawiające trochę znużenia i starości, gdyby także nie ostre kości łopatek podnoszące w dwu miejscach staroświecką mantylę z długimi, co chwilę……
W drzwi uderzył oburącz. W drzwi, na pewno w drzwi! Ktokolwiek w drzwi kołacze — niech wejdzie i kocha! Kurjanna, jak Kurjanna... Śni raczej, niż drwi... Na barłogu — od środka Patrzy duża i słodka, — Lgnie do niej ufna ciału koszula — ciasnocha.
Znacie tę Nike Fidiaszową, jak sandał wiąże szybka, jak ze zwróconą w górę głową, (tej brak, gdyż dzieło jest fragmentem) wstrzymana w locie, gibka, sandał chce splątać rozplątany a strój jej, taśmą niewiązany, z polotnych fałdów tors odkrywa i pierś na ciele wpół przegiętem. Otóż to ona się odzywa Jako:
…Wierni poddani króla, żwawe krasnoludki, otulali się jak mogli w swoje czerwone opończe i w wielkie kaptury. Wielu z nich sporządziło sobie szuby i spencery z mchów brunatnych i zielonych, uzbieranych w boru jeszcze na jesieni, z szyszek, z huby drzewnej, z wiewiórczych puchów, a nawet z piórek, które pogubiły ptaszki lecące za morze. Ale król Błystek nie mógł się odziewać tak ubogo i tak pospolicie.…
Pan Zagłoba odszedł, a Helena wnet jęła się przebierać za dziadowskie pacholę. Wypluskawszy się w rzece, zrzuciła żupanik kozacki, a wdziała świtkę chłopską i kapelusz ze słomy, i sakwy podróżne. Szczęściem, wyrostek ów obdarty przez Zagłobę smukłym był, więc pasowało na nią wszystko dobrze.…
…Przypatrzcie się tej koszuli, ojcze Joe, przypatrzcie się dobrze tej koszuli. Zaręczam, że możecie całkiem wypatrzeć oczy, a nie znajdziecie ani jednej dziurki, ani nawet przetartego punktu. Jest to najlepsza koszula, jaką nieboszczyk posiadał i trzeba przyznać, że jeszcze bardzo dobra. Szczęściem, że ja tam byłam, bo inaczej zmarnowaliby ją. — Jakimże sposobem? — zapytał rozciekawiony Joe.…
Podróżny długo w oknie stał patrząc, dumając, Wonnymi powiewami kwiatów oddychając. Oblicze aż na krzaki fijołkowe skłonił, Oczyma ciekawymi po drożynach gonił I znowu je na drobnych śladach zatrzymywał, Myślał o nich i, czyje były, odgadywał. Przypadkiem oczy podniósł, i tuż na parkanie Stała młoda dziewczyna... Białe jej ubranie Wysmukłą postać tylko aż do piersi kryje, Odsłaniając ramiona i łabędzią szyję.…
— Złaź, złaź! — Nie zlazę! — Dobrze, to siedź; powiem ci jeno, że to nawet i niepolitycznie pannie na drabinie siedzieć, bo ucieszny może dać światu prospekt! — A nieprawda! — rzekła Basia ogarniając rękoma jubkę. — Ja tam stary, oczu nie wypatrzę, ale zaraz tu wszystkich zawołam, niech się dziwują! — Już zlazę! — wołała Basia. Wtem Zagłoba zwrócił się w bok domu. — Dalibóg, ktoś idzie! — rzekł.…
— Śliczności dzień — mruknął, czując otuchę i poszedł do izby ubierać się. Wyrzucił słomę z włosów, wdział świeżą koszulę i nowe buty. Ponieważ jednak widziały mu się nie dosyć czarne, więc wziął w palce kawałek sadła i wytarł nim najprzód włosy, a później buty od cholew do obcasów.…
Teraz dopiero wyzwoliła się zabawa, co się nazywa. Wszystko, co młodsze, znalazło się w sali i hulać zaczęło. Były tam i modne fraczki, i starodawnym krojem szyte kontusiki, głowy w lokach i podstrzyżone. Większość panien miała już na sobie suknie odkrywające ramiona, a czoła zakryte puklami włosów, ale nie brakło dziewic odzianych w staromodne suknie, w lewitki i bufonki, w krótkie rękawki z długimi angażantkami z……
Kawalerowie chętnie skoczyli się ubierać i wkrótce cztery pary sani wiozło ochoczą młodzież do Wodoktów. Pan Kmicic siedział w pierwszych, bardzo ozdobnych, kształt niedźwiedzia srebrzystego mających. Ciągnęło je trzy kałmuki zdobyczne w pstrą uprząż przybrane, we wstążki i pióra pawie, wedle mody w Smoleńskiem, którą od dalszych sąsiadów Smoleńszczanie przejęli. Powoził pachołek siedzący w szyi niedźwiedziej.…
Z trudem oporządzili się jako tako. Nosili już jednak buty, spodnie, kurtki i czapki, ale brakowało im jeszcze wszystkiego, co dla człowieka, który był wyszedł ze stanu barbarzyństwa, niezbędne jest jak koszula i buty. Nie mieli na kupno niezbędnych lekarstw dla starszego, gdyż gromadzili grosz nieodzowny na bilety. Seweryn dążył do walizki i opowiadał o niej synowi istne cuda.…
Chłopiec był porządnie ubrany, nawet zbyt porządnie jak na dzień powszedni. Zdumiewające! Czapkę miał niczym prosto z wystawy! Niebieska sukienna bluza, zapięta na wszystkie guziki, była nowa i elegancka, tak samo spodnie. Na nogach miał buty, chociaż to był tylko piątek! Miał nawet kokardę z barwnej wstążki! Było w nim w ogóle coś wielkomiejskiego, co oburzyło Tomka aż do głębi.…
To bardzo źle robisz. Jeżeli masz szczęście w karty, powinieneś z tego korzystać i składać wygraną na uczciwy procent, aby się czegoś dociułać. Chciałbym bardzo wiedzieć, nie mówiąc już o reszcie, do czego służą te wstążki, którymi jesteś upierzony od stóp aż do głowy?…
Malec siedział „w nogach", tyłem do koni. Był to duży, tęgi i muskularny chłopak ośmioletni, z twarzą nie tyle piękną, ile rozumną i miłą. Oczy miał czarne, połyskliwe, w cieniu gęstych brwi ukryte. Włosy krótko przystrzyżone „na jeża" okrywała barankowa czapka wciśnięta aż na uszy. Miał na sobie zgrabną bekieszę z futrzanym kołnierzem i wełniane rękawiczki.…
Punkt środkowy najbardziej ożywionej gromadki stanowił muszkieter wzrostu wysokiego, z obliczem wyniosłym i w dziwacznym stroju, który zwracał ogólną uwagę. Nie miał na sobie kaftana, który zresztą nie był obowiązkowy w owej epoce, w owych czasach nie tyle swobody, ile niezależności.…
Tak to czuję, tak to słyszę: i ten spokój, i tę ciszę, sady, strzechy, łąki, gaje, orki, żniwa, słoty, maje. Żyłem dotąd w takiej cieśni, pośród murów szarej pleśni: wszystko było szare, stare, a tu naraz wszystko młode, znalazłem żywą urodę, więc wdecham to życie młode; teraz patrzę się i patrzę w ten lud krasy, kolorowy, taki rześki, taki zdrowy — choćby szorstki, choć surowy.…
…O, zaprowadź mnie do pałacu! — Bah! — zakrakała wrona. — Łatwo to powiedzieć. Przecież takiej obdartej i bosej dziewczynki nie wpuszczą do królewskiego pałacu! — Powiedz tylko Kajowi, że tu jestem, a sam przyjdzie po mnie natychmiast. — Zaczekaj tu przy płocie — rzekła wrona i poleciała do pałacu. Ciemno już było, kiedy powróciła. — To wszystko na nic — rzekła.…
Jagata leżała już z całą paradą na środku izby, przybrana w odświętne szaty, w czepcu o sutym, białym zburzeniu nad czołem, w paciorkach na szyi, w nowym wełniaku i w trzewikach, zaścibniętych na czerwone sznurowadła. Twarz miała kieby odlaną z blichowanego wosku, a dziwnie rozradowaną; w zesztywniałych palcach tkwił krzywo obrazik, dwie świece paliły się pobok jej głowy.…
Och, tamtej urody nie uszkodziły lata. Ostatniej wiosny napatrzyła się jej do woli. Uczuła jeszcze teraz zapach powietrza, gorzki od nagrzanych południowych liści. Stała za matką na dużym balkonie nadwodnej willi. Nad balkonem wisiała markiza, a powietrze pod markizą pełne było świetlistego cienia, pachnące gorzko jakby skórą pomarańczy. Było południe.…
Ówdzie nad potokiem stoi Pochyła wierzba, której siwe liście W lustrze się czystej przeglądają wody. Tam ona wiła fantastyczne wieńce Z pokrzyw, stokrotek, jaskrów i podłużnych, Karmazynowych kwiatów, którym nasi Sprośni pasterze szpetną dają nazwę, A zaś dziewice w skromności je zowią Palcami zmarłych. Otóż chcąc zawiesić Jeden z tych wianków na zwisłej gałęzi, Nie dość ostrożnie wspięła się na drzewo.…
Wygląd jego przypominał mi coś znanego — śmiesznego — co już kiedyś widziałem. Manewrowałem, aby przybić do brzegu, pytając sam siebie: „Do czego ten człowiek jest podobny?". Nagle błysnęło mi w głowie: wyglądał jak arlekin.…
…Duszę miał skrytą, a nogi — bose, że to mu los półzłotka na buty poskąpił. Ilekroć bosą stopą ziemi zmacał, tylekroć sercem butów dla się zapragnął. Stąpi po ziemi — i zapragnie, zapragnie i znowu stąpi. Tyle jego, co zapragnie, a w pragnieniu był bardzo nauczny. Głodnemu chleb na myśli, a bosemu buty. Noga nieobuta — we śnie szuka buta.…
— Aladynie! — zawołał Roeoender. — Rodzona twoja matka oddaje ciebie pod moją opiekę i kierownictwo. Odtąd będziesz mi posłuszny i będziesz spełniał wszystko, cokolwiek ci każę. Natychmiast pójdziesz razem ze mną do miasta. Sprawię ci szaty wspaniałe i mam nadzieję, że potrafisz w tych szatach zachowywać się poważnie, jak przystało prawdziwemu kupcowi.…
Rycerze pilnie spoglądali na postać królowej, aby z jej kształtów wywnioskować, jak długo przyjdzie im czekać na przyszłego dziedzica lub przyszłą dziedziczkę tronu. Ksiądz biskup krakowski Wysz, który był zarazem najbieglejszym w kraju, a słynnym i za granicą lekarzem, nie zapowiadał jeszcze rychłego połogu, jeśli zaś czyniono przygotowania, to dlatego, że zwyczajem wieku było rozpoczynać wszelkie uroczystości jak……
Już mrok ogarnął ziemię... Panna Izabela jest znowu sama w swoim gabinecie; upadła na szezlong i obu rękami zasłoniła oczy. Spod kaskady tkanin spływających aż na podłogę wysunął się jej wąski pantofelek i kawałek pończoszki; ale tego nikt nie widzi ani ona o tym nie myśli. W tej chwili jej duszę znowu targa gniew, żal i wstyd.…
Podniosłem oczy i zdawało mi się, że patrzę na niego po raz pierwszy. Widziałem jego obwisły podbródek, niezgrabne fałdy ubrania, ręce złożone na brzuchu, jakby stworzone do zajmowania tej tylko pozycji. Czas płynął rzeczywiście; wyprzedziłem go i poszedłem naprzód.…
Kobietę z kwiatami trudno byłoby nazwać od razu panną z wyższego towarzystwa albo też dziewczyną z niższych warstw wiejskiej ludności. Wyglądała trochę na jedno i na drugie. Wysoka, choć znacznie od towarzyszki swojej niższa, ubrana była w czarną wełnianą suknię, bardzo skromną, która jednak wybornie uwydatniając jej kształtną i silną, w ramionach szeroką, a w pasie cienką kibić zdradzała znajomość żurnalu mód i……
Pokazujemy 48 z 151 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.