motyw literacki
Prawo
41fragmentów
15lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Krzyżacy 7 fragmentów
- Podróże Guliwera 6 fragmentów
- Antygona 5 fragmentów
- Popioły 5 fragmentów
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 3 fragmenty
- Chłopi, Część czwarta - Lato 2 fragmenty
- Chłopi, Część druga - Zima 2 fragmenty
- Jądro ciemności 2 fragmenty
- Pieśń o Rolandzie 2 fragmenty
- Proces 2 fragmenty
- Balladyna 1 fragment
- Boska Komedia 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Biada! O rozważ, siostro, jak nam ojciec Zginął wśród sromu i pośród niesławy, Kiedy się jemu błędy ujawniły, A on się targnął na własne swe oczy; Żona i matka — dwuznaczne to miano — Splecionym węzłem swe życie ukróca; Wreszcie i bracia przy jednym dnia słońcu Godzą na siebie i morderczą ręką Jeden drugiemu śmierć srogą zadaje.…
Podług ustaw toru, Kto zaniósł skargę, odstąpić nie może. Wyznaj... Nie! nie! nie! Wziąć na tortur łoże, I wszystkie stawy jej w żelazne kleszcze. Cóż? wyznaj, stara... Nie, panie. Raz jeszcze Pytam się ciebie o imię złej córy. Ona niewinna. Wziąć ją na tortury. wydzierając się straży Królowo moja, zlituj się! ja stara! Ja bym być mogła matką twoją... Boże! Ty nic nie mówisz? Nic?...…
Gdy od gry w kości grono graczy wstaje, Przegrani długo jeszcze poza stołem Próbują rzutów, z nachmurzonym czołem Złorzecząc w myśli doświadczonej doli; Lecz szczęśliwego tłum wkoło otacza: Ten go spotyka, ten staje przy boku, Ten się pamięci i łasce poleca; On wszystkich słucha — temu dłoń podaje, Na tego spojrzy, temu coś obieca, Ale jak może, umyka powoli: Tak i ja byłem na kształt tego gracza, I chcąc się z……
— Cichocie, Kłębie. Sam Najjaśniejszy Cysarz nadał ustawę. I tam stoi kiej wół, co szkoły i sądy mają być po polsku! Tak przykazał sam Cysarz, to jego słuchać będziem! — wrzeszczał Antek. — Ty kto takoj? — spytał naczelnik, wpierając w niego oczy. Zadrżał, ale rzekł śmiało, wskazując papiery, leżące na stole: — Tam stoi napisane. Nie sroka me zgubiła — dodał zuchwale.…
— Gdzie taką hurmą walą? — spytał Jankla stojącego na progu. — Do sądu. Sprawa z dworem o krowy, o pobicie pastuchów, wiecie! Ze świadkami jadą, a Boryna pojechał przodem. — Wygrają to? — Po co mają przegrać! Dziedzica z Woli skarżą, sądzi dziedzic z Rudki, to i dlaczego ma dziedzic przegrać? A ludzie się przejadą, drogi przetrą, zabawią się — w mieście też potrzebują nasi utargować.…
Usłyszałem za sobą lekki brzęk i odwróciłem głowę. Sześciu czarnych ludzi szło ścieżką gęsiego, dążąc z trudem pod górę. Szli powoli, wyprostowani, niosąc na głowie małe kosze pełne ziemi, a brzęk towarzyszył miarowo ich krokom. Wkoło bioder mieli przepaski z czarnych łachmanów, których krótkie końce chwiały się z tyłu jak ogony.…
— Miłościwy królu! Niechże się ów komtur przekona, że nie twoja zapalczywość, ale nasze prawa karzą śmiercią za porwanie się na osobę posła. Inaczej słusznie by mógł mniemać, że nie masz praw chrześcijańskich w tym Królestwie. Sąd nad winowajcą sam odprawię!
A o czym pan Dziewierski dumał? O różnych rzeczach. — Czy też kuma Z pomyślną wróci odpowiedzią? — Że na ogrodzie bardzo chętnie, A w wojsku już by nie usiedział. — Że mają ziemię dawać. Może I jemu dadzą. Część zaorze, A część pod kwiaty i pod owoc; Dużo, niedużo, zawsze pomoc. — Że mała pójdzie na pokoje, To i ogładzi się po troszku... A żeby jeszcze mogła do szkół!... Śpij sobie, śpij, biedactwo moje...…
O nierządne królestwo i zginienia bliskie, Gdzie ani prawa ważą, ani sprawiedliwość Ma miejsca, ale wszytko złotem kupić trzeba!
Ale w izbie na prawo, kusząc Asesora, Rzekł Rejent mimojazdem: «Ja mówiłem wczora, Że polowanie nasze udać się nie może: Jeszcze zbyt wcześnie, jeszcze na pniu stoi zboże I mnóstwo sznurów chłopskiej niezżętej jarzyny: Stąd i Hrabia nie przybył mimo zaprosiny.…
I Gwinemant pędzi przeciw leutyckiemu królowi. Strzaskał mu tarczę malowaną w kwiaty; potem rozdarł mu pancerz; wbija mu w ciało cały swój proporzec i (niech kto z tego śmieje się lub płacze!) kładzie go trupem. Na ten cios Francuzi krzyczą: „Bijcie, baronowie, nie ociągajcie się. Prawo jest przy Karolu przeciw tym czarnym: Bóg nas wybrał, abyśmy wydali prawdziwy sąd".
Mają swoje prawa i zwyczaje osobliwsze, które bym może przedsięwziął usprawiedliwić, gdyby prawom i zwyczajom mojej kochanej ojczyzny nie były nazbyt przeciwne. Trzeba by tylko sobie życzyć, by były wszędzie wykonywane. Pierwsze prawo, o którym nadmienię, mówi o donosicielach.…
…Podług osnowy rozkazu mej władzy ogłaszam jako zwierzchności gruntowej, że liczba dni roboczych, jakie odtąd komornicy świadczyć będą rocznie bez różnicy płci, trzynaście, a liczba dni chałupników dwadzieścia sześć wynosić ma. Chłopi posiadający grunta, o ile płacą określone podatki, pracować na rzecz wielmożnego pana nie więcej nad trzy dni w tygodniu mają.…
— A cóż one nas obchodzą? — zawołał z kolei wyższy strażnik. — Zachowuje się pan gorzej niż dziecko. Czego pan chce? Chce pan doprowadzić swój wielki, przeklęty proces do rychłego końca przez to, że z nami, strażnikami, będzie pan rozprawiał o dowodzie tożsamości i nakazie aresztowania?…
Cele poszczególnych warstw są całkowicie rozbieżne. Najwyższa dąży do utrzymania swojej pozycji. Środkowa zmierza do zamiany miejscami z najwyższą. Zamiarem niższej — o ile w ogóle go ma, bo jej przedstawiciele są tak przygnieceni nędzą, że tylko chwilami obejmują świadomością cokolwiek poza podstawowymi sprawami bytowymi — jest obalenie wszelkich różnic klasowych i stworzenie społeczeństwa, w którym wszyscy będą……
Ja ci nie każę niczego, ni, choćbyś Pomóc mi chciała, wdzięczne by mi było, Lecz stój przy twojej myśli, a ja tego Pogrzebię sama, potem zginę z chlubą. Niechaj się zbratam z mym kochanym w śmierci Po świętej zbrodni; a dłużej mi zmarłym Miłą być trzeba, niż ziemi mieszkańcom, Bo tam zostanę na wieki; tymczasem Ty tu znieważaj święte prawa bogów.
— Jagniątko, do rany go przyłóż, a nie spodziejesz się, jak udrze cię kłami gorzej wilka i weźmie pod kopyta. — A czymże by to głupich trzymali, jak nie pogrozą? Grzela jeno westchnął, spojrzał po gromadzie i szepnął cicho: — Przegralim dzisia, trudno, naród jeszcze nie wezwyczajony do oporu. — Boja się bele czego, to i niełatwo się wezwyczai. — Moiściewy, a jaki to człowiek! Nawet prawo ma se za nic.…
— Ano co, do kreminału go wezmą i tyla! — Sprawiedliwie mu się to należy: cała wieś mogła pogorzeć! — A tom już spała w najlepsze, a tu Łuka, co latał z niedźwiednikami, bębni w okno i krzyczy: „Gore!" Jezus Maria! w oknach czerwono, jakoby kto zarzewiem szyby obwalił, to mi już ze strachu całkiem moc odjeno... a tu dzwon bije... ludzie krzyczą... — opowiadała Płoszkowa.…
Nie możecie tego zrozumieć! I cóż dziwnego? Macie pod nogami solidny bruk, otaczają was życzliwi sąsiedzi, którzy gotowi są dodać wam ducha albo rzucić się na was, kroczycie sobie ostrożnie między rzeźnikiem a policjantem, przejęci zbawiennym strachem przed skandalem i szubienicą, i zakładem dla obłąkanych — więc jakżebyście mogli sobie wyobrazić owe szczególne krainy pradawnych wieków, dokąd nieskrępowane kroki……
— I nie byłoby w tym sprawiedliwości — dodał kasztelan. — Prawo winnego przyciśnie, ale nie smok ci to żaden, który nie patrzy, czyją krew chłepce. A wy uważcie, że właśnie hańba by na wasz ród spadła, bo jeśliby bratanek wasz przystał na to, co mówicie, tedyby i samego, i jego potomstwo za bezecnych wszyscy mieli...
Śmiech powstał w obu izbach. Sędzia z bernardynem Grał w mariasza i właśnie z wyświeconym winem Miał coś ważnego zadać: już ksiądz ledwo dyszał, Kiedy Sędzia początek powieści posłyszał I tak nią był zajęty, że z zadartą głową, I z kartą podniesioną, do bicia gotową, Siedział cicho i tylko bernardyna trwożył.…
Kiedy Karol ujrzał, że wszyscy mu chybili, spuszcza głowę z boleścią. „Ja nieszczęśliwy!" — powiada. Aż staje przed nim rycerz niejaki, Tiery, brat Żofra, diuk andegaweński. Ciało ma chude, wątłe, smukłe, włosy czarne, twarz dosyć ciemną. Nie jest zbyt wielki, ale i niezbyt mały. Powiada grzecznie do króla: „Miły królu, panie, nie rozpaczaj tak. Długo ci służyłem, wiesz o tym.…
Oszustwo mają za obrzydliwszą zbrodnię niżeli kradzież i dlatego niemal zawsze karzą je śmiercią, ponieważ utrzymują, że przy zwyczajnym rozsądku, staraniu i ostrożności można się od złodziei uchronić, gdy tymczasem uczciwość przeciw zdradom i oszukaniom nie znajdzie żadnej obrony.…
— Znienawidziłem wojnę i widzę, żem słusznie zrobił — rzekł obłudnie Gintułt. — „Milczą tam prawa, gdzie lśni oręż". Tak niegdyś rzekł Cezar do Metellusa, gdy mu ten zabronił ruszać skarbu publicznego. Dodał jeszcze, że na wojnie prawo jest próżnym słowem
— Nie może się pan tak do mnie odzywać, to niedopuszczalne! Czemu mnie pan obraża? I to w tym miejscu, przy mecenasie, który nas obu, i pana, i mnie, toleruje wyłącznie z litości! Wcale nie jest pan ode mnie lepszy; jest pan oskarżonym i ma proces jak i ja. Jeśli jednak mimo to można pana nazywać „panem", to ja jestem takim samym panem, o ile nie większym.…
Przecież nie Jowisz obwieścił to prawo, Ni wola Diki podziemnych bóstw siostry, Taka ród ludzki związała ustawą. A nie mniemałam, by ukaz twój ostry Tyle miał wagi i siły w człowieku, Aby mógł łamać święte prawa boże, Które są wieczne i trwają od wieku, Że ich początku nikt zbadać nie może. Ja więc nie chciałam ulęknąć się człeka I za złamanie praw tych kiedyś bogom Zdawać tam sprawę.…
— Zaraz po śmierci królowej, do Malborga. Byłem tedy u kasztelana, ale on powiedział tak: „Nie dlatego waszemu bratankowi głowę utnę, aby się Lichtensteinowi pochlebić, jeno że taki jest wyrok, a czy Lichtenstein tu jest, czy go nie ma, to wszystko jedno. Choćby też Krzyżak i umarł, nic to nie zmieni, bo — powiada — prawo jest wedle sprawiedliwości — nie tak jako kubrak, któren możesz do góry podszewką przewrócić.…
…«Majorze — mówił Sędzia — choć pozwiesz do prawa; Cóż wygrasz? Tu nie zaszła żadna bitwa krwawa, Nie było ran; że zjedli kury i półgąski, Za to wedle statutu zapłacą nawiązki. Ja na pana Hrabiego nie zanoszę skargi; To tylko były zwykłe sąsiedzkie zatargi». «A czy Sędzia — rzekł Major — żółtą księgę czytał?» «Co to za żółta księga?» pan Sędzia zapytał.…
Aczkolwiek kary i nagrody mamy za największe podpory rządu, mogę atoli mówić, że ustawy karania i nagradzania nie są tak w żadnym narodzie mądrze zachowane, jak w państwie Lilliputu. Ktokolwiek może dostateczne okazać dowody, że przez siedemdziesiąt i trzy księżyce narodowe ustawy dokładnie zachowywał, ma prawo upomnienia się o niektóre przywileje, podług swego urodzenia i stanu, i o pewną sumę pieniężną z dóbr……
Rok z górą przesiedział w więzieniu na Zamku Orawskim jak pospolity zbrodniarz, aczkolwiek nie popełnił czynów, o które go posądzano. W ciągu kilku pierwszych miesięcy milczał wzgardliwie i nie chciał wymienić nawet swego nazwiska. Jako odmawiającego wszelkich zeznań, według nowej procedury austriackiej z roku 1803, karano go ciężkim więzieniem za samo milczenie.
Lecz wiedz, że często zamysły zbył harde Spadają nisko, że często się widzi, Jako żelazo najtwardsze wśród ognia Gnie się i mimo swej twardości pęka; Wiem też, że drobne wędzidło rumaki Dzikie poskramia. Bo tym nieprzystojna Wyniosłość, którzy u innych w niewoli. Dziewka ta jedną splamiła się winą Rozkazy dane obchodząc i łamiąc, Teraz przed drugim nie sroma się gwałtem, Z czynu się chełpi i nadto urąga.…
— I co? Powiedział jej stary, że mu po twojej szyi nic i że sam cię żałuje. „Niechbym, powiada, jakie prawo za nim znalazł — ba! niechby i pozór — to bym go całkiem puścił — ale jak nie mogę, to nie mogę. Nie będzie, powiada, dobrze w tym Królestwie, gdy ludzie poczną na prawo oczy zamykać i po przyjaźni sobie folgować; czego ja nie uczynię, choćby o Toporczyka, mego krewniaka, albo zgoła brata chodziło".…
Co do sądów, chciał także, ażebym mu dawał niektóre objaśnienia, co mogłem uczynić z wielką dokładnością, bo sam zostałem niegdyś prawie zniszczony przez długie prowadzenie sprawy, mimo że ją w końcu wygrałem ze zwrotem kosztów. Spytał mnie, jak wiele pospolicie potrzeba czasu dla wyjaśnienia, co jest słuszne, a co niesłuszne. Czy prawowanie nie kosztuje wiele?…
We wrześniu puszczony został na wolność. Jako szlachcic nie otrzymał nawet zwykłej porcji kijów, którą prawo austriackie żegnało swoich pupilów więziennych.
Czcić swe rodzeństwo nie przynosi wstydu. Nie był ci bratem ten, co poległ drugi? Z jednego ojca i matki zrodzonym. Czemuż więc niesiesz cześć, co jemu wstrętna? Zmarły nie rzuci mi skargi tej w oczy. Jeśli na równi z nim uczcisz złoczyńcę? Nie jak niewolnik, lecz jak brat on zginął. On, co pustoszył kraj, gdy tamten bronił? A jednak Hades pożąda praw równych. Dzielnemu równość ze złym nie przystoi.…
— Gdym we zbroi, to ja nie ksiądz, jeno ślachcic!... A on nie stanął, bo mnie wolał z pachołkami nocą w Tulczy najechać. Ot, dlaczego kord przy boku noszę!... Omnes leges, omniaque iura vim vi repellere cunctisque sese defensare permittunt! Ot, dlaczego i im dałem miecze.
— Mój malutki przyjacielu, Grildrigu, uczyniłeś niezwyczajną pochwałę swego kraju. Dowiodłeś arcydobrze, że niewiedza, lenistwo i występek są właściwymi przymiotami do ubiegania się o miano prawodawcy, że prawa bywają objaśniane, tłumaczone i stosowane przez osoby, których interes i umiejętności skłaniają do zepsucia, zawikłania i omijania tych praw.…
Zjawił się w uliczce między rannymi, ułożonymi szeregiem, oficer wielkiego wzrostu i czytał manifest cesarski głosem donośnym, wyraźnym, potężnym. Manifest głosił wszem wobec — zdrowym i konającym żołnierzom, pracowitemu ludowi i bogaczom, księżom i świeckim, Francuzom i Hiszpanom, wszystkim zgoła, którzy oddychają na Półwyspie Iberyjskim, że w chwili tej cesarz Francuzów na wieki wieczne znosi i niweczy Inkwizycję……
— Kto by wojnę bez pozwoleństwa wszczął, pod katowskim by się mieczem kajał — rzekł książę. — Juści prawo prawem — odpowiedział Zbyszko. — Ba! Chciałem potem pozywać wszystkich, którzy byli w Szczytnie, ale powiadali ludzie, że Jurand narznął ich tam jak wołów, i nie wiedziałem, który żyw, a który zabit... Bo, tak mi dopomóż Bóg i Święty Krzyż, jako ja Juranda do ostatniego tchu nie opuszczę!
Dajmy na to, że sąsiad mój chce mieć moją krowę, więc zaraz idzie do patrona, to jest do uczonego tłumacza prawa, i obiecuje mu nagrodę, jeżeliby mógł dowieść, że ta krowa nie należy do mnie. Ja także muszę uciekać się do jakiego patrona tego samego kunsztu, aby sprawy mojej bronił, bo mi prawo nie pozwala bronić się samemu. Otóż ja, co mam za sobą oczywistą sprawiedliwość, znajduję się w dwojakim kłopocie.…
Pokazujemy 40 z 41 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.