motyw literacki
Samotność
43fragmenty
25lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Napój cienisty 6 fragmentów
- Medaliony 3 fragmenty
- O krasnoludkach i sierotce Marysi 3 fragmenty
- Przedwiośnie 3 fragmenty
- Chłopi, Część trzecia - Wiosna 2 fragmenty
- Granica 2 fragmenty
- Konrad Wallenrod 2 fragmenty
- Lord Jim 2 fragmenty
- Ojciec zadżumionych 2 fragmenty
- Opowieść wigilijna 2 fragmenty
- Syzyfowe prace 2 fragmenty
- Anhelli 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Więc będę cierpiał jak dawniéj: oto język mój rodzinny i mowa ludzka zostanie we mnie, jak harfa z porwanymi strunami... Do kogoż mówić będę?... Ciemność będzie towarzyszem moim i krajem moim. A oczy moje jak służebnice, które przestają pracować dla braku oliwy w lampie wieczornéj. A wzrok mój jak gołębie latające po nocy, które się tłuką o drzewa i skały piersią zlęknioną.…
Czasem, gdy słodkie zbudzi zachwycenie, Kochankę widzę lub braci; Zrywam się, patrzę; aż tylko po ścienie, Biega cień własnej postaci.
Tylko Hanka poczuła się jakby za całym światem. A toć tuż przed nią i za nią, i wszędy chłopy szły szumno, a kiele każdego kobiety i dzieci tulą się radośnie niby te krze wątłe, a toć gwarzą, cieszą się, w oczy sobie zaglądają, cisną się do siebie — a ona jedna przemówić nie ma do kogo!…
Chciała być wreszcie sama i bez współczucia patrzyła, jak pani Łucja uwinęła się prędko, zapakowała w maglownik swoje dobro i cała w serdecznych dziękczynieniach zniknęła za drzwiami. Ale po jej odejściu wcale nie doznała ulgi. Opierając się na obu laskach i burkliwie opędzając od pomocy grubej Michaliny, przeszła powoli do jadalni. Była teraz sama wśród swoich ciemnych mebli dębowych, ponurych i brzydkich.…
Drugi trzewik poleciał na ofiarę szatańskiemu bogu tej rzeki. Pomyślałem sobie: zaiste, wszystko już teraz skończone. Spóźniliśmy się; Kurtz znikł, a dar jego przepadł — za sprawą jakiejś włóczni, strzały lub maczugi. I nigdy go już nie usłyszę. Mój smutek miał w sobie dziwne, przesadne wzruszenie; właśnie takie samo jak to, które zauważyłem w wyjącym smutku dzikich w dżungli.…
Wówczas sułtan kazał wezyrowi i stu rycerzom zatrzymać się pod jednym ze wzgórz hebanowych i rzekł: — Tu, pod tym wzgórzem, rozepnijcie namioty i czekajcie na mnie, aż powrócę, gdyż chcę sam, bez nikogo, udać się dalej na zwiady. Miejsca zaklęte i zaczarowane powinno się zwiedzać samotnie, nie zaś w licznym towarzystwie.…
Słońce ledwo wschodziło, tętnią po bruku kopyta, Dwaj rycerze z tumanem rannym spieszą się w góry, Wszystkie by straże zmylili — jednej nie mogli omylić, Czujne są oczy kochanki: zgadła ucieczkę Aldona! Drogę w dolinie zabiegła; smutne to było spotkanie. «Wróć się, o luba, do domu; wróć się, ty będziesz szczęśliwa.…
Izba klasztorna obrócona na więzienie, okno kratowe, stół i łóżko drewniane. Kordian skazany na śmierć gada z Księdzem zakonnym. Grzegorz, stary sługa, chodzi po pokoju ze łzami w oczach do siebie Ten ksiądz już od godziny dręczy mego pana, Ot! dajcie mu przed śmiercią pokój! dajcie pokój! Jaki tam Bóg powiedział: «Dziecko w więzy okuj»? Nie ma Boga, przystaję do cechu szatana... Grzegorzu, módl się za mnie.…
Uderzyła mnie myśl, że właśnie z takich jak on rekrutuje się wielka armia jednostek zgnębionych, zbłąkanych, dążących gromadnie do wszystkich ścieków ziemskich. Jak tylko wyjdzie z mego pokoju i straci „odrobinę schronienia", zajmie swe miejsce w szeregach tej armii i rozpocznie swą wędrówkę do bezdennej przepaści.…
— Gdzie są ludzie? — odezwał się w końcu Mały Książę. — Można się poczuć samotnym na tej pustyni... — Wśród ludzi też można się poczuć samotnym — powiedział wąż.
Jest siwa, raczej ładna, zaokrąglona i miękka. Jest bardzo zmęczona. Przeszła takie rzeczy, w które nikt by nie uwierzył. I ona sama nie uwierzyłaby także, gdyby nie to, że to jest prawda. O nic jej nie chodzi, tylko o życzliwość. O to, żeby ludzie byli dla niej życzliwi, bo dużo przeszła i jest matką, która straciła dwoje dzieci. Nie wie na pewno, czy umarły. Ale od dawna nic nie wiadomo, co z nimi jest.…
Proszę pana... I co? i co? Tak jest jak ja mówiłam. zanosi się cicho od płaczu. Ładna historia! a to pech! zaczyna chodzić po pokoju — Hanka pozostaje przy oknie w smudze światła — tragiczna w fałdach swej czarnej chustki. Co ja teraz zrobię! Jedź do domu. Ale... żeby mnie tatko skórę zdarli. Nie pojadę. Zresztą nie becz. Jeszcze daleko. Może się jeszcze co zmieni. Ale... takim jak ja, to cygany los wyklną.…
…I wyciąga kukłę, Co ma w nic utkwiony wzrok. To — jej kochan z drewna, Zły, bezmyślny, martwy głuch! Moc zaklęcia śpiewna Wprawia go w istnienia ruch. On nic nie rozumie, Lecz za niego działa — czar... Panna Anna umie Kusić wieczność, trwonić żar... W dzień od niego stroni, Nocą — wielbi sztywny kark, Nieugiętość dłoni, Natarczywość martwych warg. — «Bóg zapomniał w niebie, Że samotna ginę w śnie!…
Milion ludu słuchało mnie przed chwilą — gdzie jest lud mój? — Słyszysz ich okrzyki — wołają ciebie — czekają na ciebie. —
Taka była dola sierotki Marysi, co miała włoski jak słoneczne światło, oczy jak fiołki leśne, a w sercu tęskność i żałość. — Marysiu, sierotko! — mówi do niej gospodyni, u której gąski pasła. — Czemu się nie śmiejesz, jak insi czynią? A ona: — Nie mogę się śmiać, bo wiatr po polach wzdycha. — Marysiu, sierotko! Czemu nie śpiewasz, jako insi czynią? A Marysia: — Nie mogę śpiewać, bo brzozy po gajach płaczą.…
— Gdy Bóg da, królewicz Karol infułę na koronę zmieni, będzie wiedział, kogo wynieść, a kogo karać, wasza książęca mość zaś dość potężny jesteś, by o nikogo teraz nie dbać. — Pójdę też swoją drogą. Książę nie spostrzegał się może, że torem innych „królewiąt" politykę na własną rękę prowadził, ale gdyby się w tym i obaczył, byłby jej nie odstąpił, bo to jedno czuł dobrze, iż honor Rzeczypospolitej ratuje.
Trzy razy księżyc odmienił się złoty, Jak na tym piasku rozbiłem namioty. Maleńkie dziecko karmiła mi żona, Prócz tego dziecka, trzech synów, trzy córki, Cała rodzina, dzisiaj pogrzebiona, Przybyła ze mną. Dziewięć dromaderów Chodziło co dnia na piasku pagórki Karmić się chwastem nadmorskich ajerów; A wieczór — wszystkie tu się kładły wiankiem, Tu, gdzie się ogień już dawno nie pali.…
Duch dotknął jego ramienia, wskazując mu jego dawne „ja" pogrążone w czytaniu. Wtem jakiś człowiek w dziwacznym stroju, z siekierą zatkniętą za pas zjawił się przed oknem, prowadząc za sobą osła obładowanego drzewem. — Ależ to Ali Baba! — zawołał uradowany Scrooge. — To stary, dobry, drogi, poczciwy Ali Baba! Poznaję go doskonale!…
Ramionami ją ogarniał, a ustami doogarniał, Oczom z gwiazd przyrzucał patrzącego złota, Lecz cień w jego objęciach wciąż samotniał i marniał I nie wiedział, że to — miłość i pieszczota. Noc z roziskrzeń, wróżb i mgławic promienisty splotła batog, Żeby nim biczować nie dość chętne groby, A w księżycu się jarzył wykres cieśnin i zatok, Gdzie nic nie ma, prócz oddali i żałoby.…
Pan Michał siedział niedaleko, ale nic nie słyszał, nic nie widział, bo siedział między dwoma pannami; po lewej ręce miał pannę Elżbietę Sielawską, godną pannę, lat koło czterdziestu, a po prawej Oleńkę Billewiczównę, za którą siedział Kmicic.…
Cezary schwytany został przez arkan samotności. Za życia matki nie znał tego stanu. Tak duży kawaler, wyprawiając rozmaite fochy czysto osobiste, szedł przecież prowadzony za rękę. Teraz dopiero zdrętwiał, nie znajdując już w próżni ręki małej, chudej, słabej. Stawiał się hardo samemu sobie, tłumacząc swym uczuciom, że przecież to jest najnaturalniejsze zjawisko, iż stara, schorowana, zdenerwowana kobiecina zmarła.…
Ciotka Polly, Mary i Harperowie rzucili się na cudem im przywrócone dzieci, zasypując ich całą lawiną pocałunków i dziękując Bogu za ich ocalenie. Biedny Huck stał tymczasem z boku zakłopotany, nie wiedząc, co z sobą począć i gdzie się ukryć przed tyloma ludźmi, z których nikt go nie witał. Wahał się, wreszcie zrobił nieśmiałą próbę, by się wymknąć, lecz Tomek uniemożliwił mu ucieczkę.…
— Z pewnością słyszeliście pogłoski o Bractwie. Niewątpliwie macie swoje własne wyobrażenia na ten temat. Wyimaginowaliście sobie pewnie ogromne podziemie spiskowców, którzy potajemnie spotykają się w piwnicach, wypisują wiadomości na murach, identyfikują się wzajemnie po słowach-hasłach lub specjalnych gestach. Nic podobnego nie istnieje.…
Stójmy! — Jak cicho! — Słyszę ciągnące żurawie, Których by nie dościgły źrenice sokoła; Słyszę, kędy się motyl kołysa na trawie, Kędy wąż śliską piersią dotyka się zioła. W takiéj ciszy — tak ucho natężam ciekawie, Że słyszałbym głos z Litwy. — Jedźmy, nikt nie woła!
Uczucie osamotnienia, graniczące z rozpaczą, chwyciło małego szlachcica stalowymi szponami. Wzrok jego latał niespokojnie od przedmiotu do przedmiotu, z miejsca na miejsce, szukając czegoś znajomego i bliskiego. Spoczął wreszcie na tym kącie kanapki, gdzie siedzieli rodzice, ale i tam spał ktoś obcy.…
…Czasem nasłuchiwał, a głównie myślał o Jagusi, słyszał ją kręcącą się po izbie; czasem stawała za nim, niekiedy szła w podwórze, a wracając, spuszczała przed nim oczy i krwawy rumieniec oblewał jej twarz wymizerowaną, że zrobiło mu się żal. — Jaguś! — szepnął dobrotliwie, podnosząc na nią oczy. Przystanęła z zapartym oddechem, czekając, co powie.…
— A ja wiedziałam, że się wrócisz — powiedziała z cichą radością. — Ciągle o tobie wtedy myślałam, nawet w sam dzień maminej śmierci mi się śniłeś. Wiedziałam, że się wrócisz, że już nie będę taka sama na świecie.
«Zaszło na koniec» — rzekł Alf do Halbana, Wskazując słońce z okna swej strzelnicy, W której zamknięty od samego rana Siedział, patrzając w okno pustelnicy: «Daj mi płaszcz, szablę. Bądź zdrów, wierny sługo, Pójdę ku wieży. Bywaj zdrów na długo, Może na wieki... Posłuchaj, Halbanie, Jeżeli jutro, gdy dzień zacznie świecić, Ja nie powrócę, opuść to mieszkanie. Chcę, chciałbym jeszcze coś tobie polecić...…
Nie wiem, jak dalece rozumiał to Jim; ale wiem, że czuł, czuł potężnie, lecz niejasno, wymaganie takiej prawdy, czy takiej iluzji — nie dbam o to, jak to się nazywa, gdyż tak mała jest między nimi różnica i tak niewiele znaczy. Dość, że posiadał on cnotę tych odczuć. Teraz miał nigdy nie wrócić do domu. Nigdy. Gdyby był zdolny do malowniczych manifestacji — zadrżałby na samą myśl i was by wprawił w drżenie.…
— Sprzątam i pilnuję mieszkania. Bo w tym mieszkaniu będzie żydowskie ambulatorium. — Więc znalazła pani swoich ludzi? Ma pani opiekę i przyjaciół? — Jestem sama — odpowiada spiesznie. — Jestem sama — powtarza jeszcze raz. — Jednak ten pan, który odszedł, kupował dla pani okulary. I oko. Na to z trudem przystała. — Owszem, kupią mi oko. I nawet chcą wprawić zęby.…
Między mną a tobą — czarna gródź, — Między mną a tobą — martwa łódź. Takim piersiom za karę — zgon biały, Że w pobliżu miłosnym nie trwały. Między mną a tobą — obcy los, — Między mną a tobą — cudzy głos, — Usta w mgłach się bez pieszczot zatracą. Boże, Boże — dlaczego i za co? Między mną a tobą — drętwy czar, Między mną a tobą — ciemny jar, — Zanim ścieżkę upatrzymy własną, Wpierw się oczy dowiedzą, że gasną...
Ale Marysia sierotka pasała gąski swoje osobno, pod lasem. Siedem ich tylko było, więc im gospodyni dogodzić chciała i na wspólne pastwisko nie dawała gnać. Dziewczynina też rada temu była, bo się inne dzieci z niej śmiały: a to, że się w chowanego bawić nie umie, a to, że w zajączka nie dość prędko biega, a to, że z dziewczynami tańcować po trawie nie chce.
W namiocie pustym ja zostałem z żoną. Ale czy pojmiesz? — zamiast nas połączyć, Boleść obojgu nam rozdarłszy łono, Zaczęła jakieś jady w serca sączyć, I teraz chyba je sam Bóg oczyści. Smutek podobny był do nienawiści I stanął czarny, wielki, między nami. Więc rozłączeni byliśmy i sami.
Duch i Scrooge szli przez sień do drzwi umieszczonych w tyle domu. Drzwi same otworzyły się przed nimi, odsłaniając drugą, pustą i posępną izbę zastawioną ławami z gładkich desek i pulpitami. Przy jednym z pulpitów samotny chłopiec czytał coś przy słabo tlejącym ogarku. Scrooge zakrył twarz dłońmi i zapłakał: poznał w tym upuszczonym chłopcu samego siebie...…
Toteż Baryka czuł się szczególnie samotnym, samotnym aż do śmierci. Śmierć stała się dlań obojętną i niemal pożądaną. Ohydny wiatr Nord lecący z gór Kaukazu, pociski armatnie bijące z południa, dym płonących źródeł naftowych, zaduch trupi wszędzie, głód, pragnienie, wszy, brud i nędza legowiska, którym by niegdyś psa podwórzowego nie poczęstował, nie były tak dokuczliwe, jak owa pustka we wnętrzu i niemożność……
…W gruncie rzeczy religijność była jakby zbudzeniem się do życia istoty martwej. Jak na wiosnę z nagiego gruntu wyrasta niespodziewanie, na oko z niczego, pęd kwiatu, idzie za słońcem i otwiera ku niemu swój kielich, tak w duszy Marcinka z niczego wyrosło uczucie nieznane, cudowny kwiat wieku dziecięcego: ufność. Roztoczyła ona dokoła chłopca jak gdyby nadziemski zapach.…
Jak już resztę nas zabrali, to już się nie chowałam. I sama poszłam za naszymi do tego Majdanka. Grosza nie mam, jedzenia nie mam, oka nie mam. Żydów nie ma... To co miałam robić sama na tym strychu? Kawałek chleba już też nie miałam. Jak mam umrzeć, to wolałam umrzeć razem z nimi, nie sama.
Trup jest zawsze samotny! Sam na sam z otchłanią!...
Z całego narodu drobnych Krasnoludków został jeden tylko Koszałek-Opałek, który na wspólną schadzkę nie nadążył. Stary, opuszczony sierota w miesięcznym promieniu cicho stąpa po śniegu i ręce drżące przy jasności srebrnej grzeje.…
…Poczuł, że nie ma poza nim nic a nic, a przed nim niewiadome martwe pole, przez które wiatr ciągnie z końca świata w koniec świata. A do tutejszej jego samotni nie przyjdzie już, niestety, ojciec, gnany przez miłość, tajemniczą siłę, z końca świata na drugi koniec świata. Bo już go nie ma. Śpi jak kamień. Leży jak skiba gliny zmarzniętej i wmarzniętej w głuche pole.…
W brzozie mgła sępi się wiotka. Sen pusty!... Wracam do domu... Nie! Nikt się z nikim nie spotka! Nikt nie pomoże nikomu!
Ramionami ją ogarniał, a ustami doogarniał, Oczom z gwiazd przyrzucał patrzącego złota, Lecz cień w jego objęciach wciąż samotniał i marniał I nie wiedział, że to — miłość i pieszczota. Noc z roziskrzeń, wróżb i mgławic promienisty splotła batog, Żeby nim biczować nie dość chętne groby, A w księżycu się jarzył wykres cieśnin i zatok, Gdzie nic nie ma, prócz oddali i żałoby.…
W rozwiewisku zagrobowej pokrzywy Dziwaczeje pleśniejąca Niedziela... Szukam brata, który nie był szczęśliwy! Szukam siostry, co nie znała wesela! Cienie, cienie! Darmo w mroku was gonię! Pustkę tylko chwytam dłońmi obiema... Więc nie wszyscy tu się znajdą po zgonie? Więc są tacy, których nie ma, bo nie ma? Nie ma mgły tej, co tak chciała być duszą, By się snami do wieczności sposobić!
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.