motyw literacki
Rewolucja
59fragmentów
16lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Przedwiośnie 31 fragmentów
- Lalka 6 fragmentów
- Nie-Boska komedia 5 fragmentów
- Kordian 2 fragmenty
- Król Maciuś Pierwszy 2 fragmenty
- Poezja 2 fragmenty
- Popioły 2 fragmenty
- Anhelli 1 fragment
- Baśnie 1 fragment
- Hamlet 1 fragment
- Kwiaty polskie 1 fragment
- Ludzie bezdomni 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Niech siada na koń, ja go poniosę prędzéj niż burza tam, gdzie się rozweseli w ogniu. Oto zmartwychwstają narody! Oto z trupów są bruki miast! Oto lud przeważa! Nad krwawymi rzekami i na krużgankach pałacowych stoją bladzi królowie, trzymając szaty na piersiach szkarłatne, aby zakryć pierś przed kulą świszczącą i przed wichrem zemsty ludzkiéj.…
— Pan grasz na flecie? — zwrócił się nagle nieznajomy młodzieniec do nauczyciela. — I sam przygotowałeś pan sobie instrument? — ależ to genialne! Prosimy, prosimy! Szanowne panie i panowie, oto mistrz, który nas zabawić zechce grą oryginalną na prawdziwie wiejskim instrumencie! Tego w naszym programie brakowało, więc prosimy uprzejmie! Uprzejmie prosimy! Otoczono go trochę przez ciekawość, trochę dla żartu.…
…Lud go głosi panem; I jakby świat był dopiero w zawiązku, Przeszłość zatarta, zapomniany zwyczaj, Te słów hamulce i wszelkiej swawoli, Słychać wołanie: «Wybierajmy króla! Laertes królem!» Czapki, dłonie, usta Ze wszech stron wtórzą temu okrzykowi: «Laertes królem! Wiwat król Laertes!» Jak ujadają za fałszywym wiatrem! O, pod trop gonisz, podła duńska psiarnio!
W przeszłość patrzę ciemną I widzę cień kobiety w żałobie — kto ona? Patrzę w przyszłość — i widzę tysiąc gwiazd przede mną, A cień przeszłości ku nim wyciąga ramiona; Te gwiazdy to sztylety... Kraj nasz dawny widzę. Mądrość rządców na starym zaszczepiła drzewie Kraj młody, oba kwitły na jednej łodydze Jako dwie róże barwą różne w jednym krzewie.…
— Dlaczego nie jedziemy ładnymi ulicami? — A bo tam są pochody robotników. — Robotników? — zdziwił się Maciuś, który przypomniał sobie wesoły pochód dzieci, które wyjeżdżały na lato do domów, które im w lasach wybudował. — A dokąd oni wyjeżdżają? — Oni nie wyjeżdżają, przeciwnie, dopiero niedawno wrócili. To są ci, którzy budowali domy dla dzieci. Już zbudowali te domy i teraz nie mają roboty, więc robią awantury.…
Nazajutrz donos miał, anonim, Że... Zresztą nie czytałem listu. To tylko wiem, że zaraz po nim Zapisał sobie: «Jezus Chrystus Agit. wywr. Zbadać. Żyd. Syn cieśli» (Dwa razy słowo «Żyd» podkreślił.) Potem się nadął — i zadzwonił, By Ewangelię mu przynieśli.…
Ale pan Tomasz uśmiechnął się i potrząsnął głową. W owym czasie dużo mówiono o zbliżającym się końcu starego świata, a pan Tomasz głęboko odczuwał to, z wielkimi trudnościami wydobywając pieniądze od swoich pełnomocników.
— Myśli pani o Marii Antoninie? Spojrzała na niego z zakłopotaniem, jak osoba ujęta na gorącym uczynku, i wahającym się głosem mówiła: — Widać stąd, przez to okno, wielki dziedziniec i bramę. Tamtędy... Tamtędy wdarł, się motłoch. Pijane kobiety, mężczyźni uzbrojeni w noże. Maria Antonina widziała z tego okna! Doznałam tak dziwnego wrażenia...…
Proszę Pana — wiele sobie z niej obiecywać nie sposób — mój mąż wyjechał, byłby to lepiej wyłuszczył — przywieźli ją zawczoraj — była w konwulsjach. — Jakie gorąco. — obciera twarz Mamy dużo chorych — żadnego jednak tak niebezpiecznie, jak ona. — Imainuj sobie Pan, ten instytut kosztuje nas ze dwakroć sto tysięcy.…
Hej bracia, dzieci, żołnierze za broń, za broń, za broń! Niech każdy za giwer bierze i ustawia się w szeregu, w podwórze. Hej bracia, oto budzą się burze: za broń, za broń, za broń; przyszedł czas, gdy zrywamy obroże, co gardła i ręce porze i święcim noże!!! Śmierć przywłaszczycielom, tyranom, co nasze kalają trony, co brudem ołtarze ścielą! Bóg wziął nasze obrony: Śle wolność ludom i stanom!
Razem młodzi przyjaciele! W szczęściu wszystkiego są wszystkich cele; Jednością silni, rozumni szałem, Razem młodzi przyjaciele! I ten szczęśliwy, kto padł wśród zawodu, Jeżeli poległem ciałem Dał innym szczebel do sławy grodu. Razem, młodzi przyjaciele! Choć droga stroma i śliska, Gwałt i słabość bronią wchodu: Gwałt niech się gwałtem odciska, A ze słabością łamać uczmy się za młodu!…
Och, nie! Nie śmiejcie się, żem jest «prorokiem»! To nie proroctwo! To wola! To pewność! Poezja moja — to nie tylko śpiewność, Zrodzona szczęściem lub żalem głębokim... To Rewolucja Dusz! To śmiałe Rzuty! (...Ale i rzewność, niezgłębiona rzewność...) To są przeczucia człowieka, co, skuty Słowem i myślą i życia wyrokiem, W czynie nie może wykazać swej buty!
Mokry, zimny, tający śnieg zalewał i brudził ulice. Mury były przemokłe, twarze ludzkie niemiłe i jak gdyby spłakane. Sam książę przeziąbł do szpiku kości i do głębi duszy. Ów świat, który teraz poznawał, a właściwie nagle w całości zobaczył, zjawiska ogromne, sprawy lecące na skrzydłach, wieści wypełzające z zaułków, odgłosy rzeczy dawnych, szepty nowe, wciąż nowe, nagie i potworne w swej nagości, poruszyły w nim z……
Nie tu jednak były granice, a nawet nie tutaj jeszcze było państwo rozpaczy. Nasunęło się to państwo wielkie i dzikie, niewiarogodne i niepojęte jakoby zagon tabunów tatarskich, z przestworów Rosji i z czasu. Jednego dnia rozeszła się w mieście Baku lotem błyskawicy wieść: rewolucja!…
Ligia rozumiała, ile go muszą kosztować podobne zwycięstwa nad samym sobą. Lecz im częściej je odnosił, tym bardziej jej serce szło ku niemu. Zasługa jego względem Nazariusza była jednak mniejsza, niż przypuszczała. Winicjusz mógł przez chwilę oburzyć się na niego, ale nie mógł być o niego zazdrosnym.…
Cele poszczególnych warstw są całkowicie rozbieżne. Najwyższa dąży do utrzymania swojej pozycji. Środkowa zmierza do zamiany miejscami z najwyższą. Zamiarem niższej — o ile w ogóle go ma, bo jej przedstawiciele są tak przygnieceni nędzą, że tylko chwilami obejmują świadomością cokolwiek poza podstawowymi sprawami bytowymi — jest obalenie wszelkich różnic klasowych i stworzenie społeczeństwa, w którym wszyscy będą……
…Onego czasu wielkie południa Tytany Powstali przeciw Bogu — królom — i niewoli. Bóg uśmiechnął się tylko na tronie szafirów, Lecz króle padły na kształt zrąbanej topoli; Gilotyna, okryta łachmanami kirów, Niezmordowana, ręką wahała stalową, A ilekroć skinęła, tłum umniejszał głową. I widzieli ją króle, bo ta gilotyna Była tragedią ludu, a króle widzami. Więc zemsta!…
A szpieg miał w kieszeni papier z podpisem Felka i sfałszowanym podpisem Maciusia. A ten papier — to był niby — Manifest do dzieci całego świata. „Dzieci — pisało tam w tej odezwie — ja, Maciuś pierwszy, zwracam się do was, abyście mi pomogły przeprowadzić moje reformy. Chcę zrobić tak, żeby dzieci nie potrzebowały się słuchać dorosłych. Chcę, żeby dzieci mogły robić, co im się podoba.…
Raz tylko niższy świat zrobił na niej potężne wrażenie. Pewnego dnia, we Francji, zwiedzała fabrykę żelazną. Zjeżdżając z góry, w okolicy pełnej lasów i łąk, pod szafirowym niebem zobaczyła otchłań wypełnioną obłokami czarnych dymów i białych par i usłyszała głuchy łoskot, zgrzyt i sapanie machin.…
Podobnie jako glob nasz się prostuje lub pochyla na osi swojej przez nagłe rewolucje. —
…Jest mi ogromnie i powszechnie, Zamykam oczy i śmieję się i śpiewam Beethoveniczne urojone psalmy, Wyprężam ramię — prowadzę — Chodźcie! — — — Nie chcę wam być przodownikiem, Chętnie w tłum się wcisnę, Będę ultimus inter pares, Chodźcie, chodźcie, O, rozmaici, oddzielni, wszyscy współcześni, Muzyka gra marsza! O, żywe, porywające, radosne akordy! Co się dzieje! Co się dzieje!…
Zjawił się w uliczce między rannymi, ułożonymi szeregiem, oficer wielkiego wzrostu i czytał manifest cesarski głosem donośnym, wyraźnym, potężnym. Manifest głosił wszem wobec — zdrowym i konającym żołnierzom, pracowitemu ludowi i bogaczom, księżom i świeckim, Francuzom i Hiszpanom, wszystkim zgoła, którzy oddychają na Półwyspie Iberyjskim, że w chwili tej cesarz Francuzów na wieki wieczne znosi i niweczy Inkwizycję……
Ani podsądny, ani członkowie karzącego ciała niewiele przywiązywali wagi do wyroku. Obity zwierzchnik zaskarżył wychowańca do sądu. Lecz nim nadszedł termin powołania napastnika przed kratki, jakieś tajemnicze siły tłukły co noc szyby w mieszkaniu dyrektora gimnazjum nie pozostawiając ani jednej — mazały dziegciem i innymi źle woniejącymi merkaptanami drzwi, schody i ściany jego willi — wrzucały mu do gabinetu przez……
Teraz dopiero zrozumiała, jak gorąco kocha tę swoją duchową ojczyznę, gdzie kryształowe pająki zastępują słońce, dywany — ziemię, posągi i kolumny — drzewa. Tę drugą ojczyznę, która ogarnia arystokrację wszystkich narodów, wykwintność wszystkich czasów i najpiękniejsze zdobycze cywilizacji. I to wszystko miałoby runąć, umrzeć albo rozpierzchnąć się!...…
Powtarzam, iż to jest nieodbitą, samowolną wiarą we mnie, że czas nadchodzi wyzwolenia kobiet i Murzynów. — Pan masz rację. I wielkiej do tego odmiany w towarzystwie ludzkim w szczególności i w ogólności — z czego wywodzę odrodzenie się rodu ludzkiego przez krew i zniszczenie form starych. — Tak się Panu wydaje? — Podobnie jako glob nasz się prostuje lub pochyla na osi swojej przez nagłe rewolucje.…
Przez czas dość długi w mieście Baku było głucho, martwo i nudno. Wszystko jeszcze po dawnemu ruszało się i łaziło, ale niesłychanie ospale, niemrawo, z rezerwą, a nawet jawną perfidią. Nie mogło być inaczej, skoro z dnia na dzień wszystko się odmieniało. Dwa żywioły miasta — Tatarzy i Ormianie — czatowali na się wzajemnie z wyszczerzonymi zębami i wyostrzonym w zanadrzu kinżałem.…
W Anglii!... Tam jeszcze istnieje epoka twórcza w społeczeństwie; tam wszystko doskonali się i wstępuje na wyższe szczeble. Owszem, tam nawet ci wyżsi przyciągają do siebie nowe siły. Lecz u nas wyższa warstwa zakrzepła jak woda na mrozie i nie tylko wytworzyła osobny gatunek, który nie łączy się z resztą, ma do niej wstręt fizyczny, ale jeszcze własną martwotą krępuje wszelki ruch z dołu.
Do pieśni — do pieśni. Kto ją zacznie, kto jej dokończy? — Dajcie mi przeszłość, zbrojną w stal, powiewną rycerskimi pióry. — Gotyckie wieże wywołam przed oczy wasze — rzucę cień katedr świętych na głowy wam. — Ale to nie to — tego już nigdy nie będzie. — Ktokolwiek jesteś, powiedz mi, w co wierzysz — łatwiej byś życia się pozbył, niż wiarę jaką wynalazł, wzbudził wiarę w sobie.…
Matka nie chodziła na mityngi. Patrzyła teraz ponuro w ziemię i nie odzywała się z niczym do nikogo. Gdy była z Cezarym sam na sam, próbowała oponować. Lecz wtedy popadał w gniew, gromił ją, iż niczego nie może zrozumieć z rzeczy tak jasnych, prostych i sprawiedliwych. Gadała zaś niestworzone klituś-bajtuś.…
Proszę sobie jednak wyobrazić moje zdziwienie, kiedy zaprosiwszy raz Klejna i Mraczewskiego do siebie na herbatę przekonałem się, że Mraczewski jest gorszym socjalistą od Klejna... Ten Mraczewski, który za wymyślanie na socjalistów stracił u nas posadę!... Ze zdumienia przez cały wieczór nie mogłem ust otworzyć; tylko Klejn cieszył się po cichu, a Mraczewski rozprawiał. Jak żyję, nie słyszałem nic równego.…
Dziedziniec zamkowy. — Pankracy — Leonard — Bianchetti na czele tłumów — przed nimi przechodzą Hrabiowie, Książęta, z żonami i dziećmi, w łańcuchach. — Twoje imię? — Krzysztof na Volsagunie. — Ostatni raz go wymówiłeś — a twoje? Władysław, pan Czarnolasu. — Ostatni raz go wymówiłeś — a twoje? Aleksander z Godalberg. — Wymazane spośród żyjących — idź!…
Nie na samych wiecach i zebraniach bywał młody Baryka. W tłumie, w podnieconym, wzburzonym, rozjuszonym natłoku ludzi, pędził nieraz do więzień, gdy wywłóczono z lochów różnych białogwardzistów, reakcyjnych generałów, wsławionych okrucieństwami, i gdy ich mordowano. Patrzał, jak się w tej robocie odznaczali marynarze oraz rozmaite osoby urzędowe.…
„Trzeba szczęścia — wzdychał — ażeby mieć pojedynek z kupczykiem. Jeżeli ja go trafię, będę jak myśliwiec, który wyszedł na niedźwiedzie, a zabił chłopu cielną krowę. Jeżeli on mnie trafi, wyjdzie na to, jak gdyby mnie zwalił batem dorożkarz. Jeżeli z obu stron pudło... Nie, mamy przecież strzelać się do krwi.…
…Dowóz ustał i sklepy były na głucho zamknięte. Cezary nie pytał, skąd matka bierze pieniądze na ryby i kawior. Tęsknił za chlebem i owocami, ale pocieszał się pewnikiem, iż rewolucja przeżywa te braki chwilowo. Tymczasem ryby i kawior, powtarzające się trzy razy dziennie i bez odmiany, poczęły szkodzić na zdrowiu wszystkim. Cóż dopiero mówić o matce Baryki! Nie jadła, chudła z dnia na dzień, a nie sypiała wcale.…
Pokazujemy 34 z 59 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.