motyw literacki
Plotka
63fragmenty
28lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Chłopi, Część druga - Zima 9 fragmentów
- Lalka 8 fragmentów
- Chłopi, Część pierwsza - Jesień 5 fragmentów
- Chłopi, Część trzecia - Wiosna 4 fragmenty
- Quo vadis 4 fragmenty
- Granica 3 fragmenty
- Baśnie 2 fragmenty
- Chłopi, Część czwarta - Lato 2 fragmenty
- Dziady, część III 2 fragmenty
- Hamlet 2 fragmenty
- Kordian 2 fragmenty
- Nad Niemnem 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Nie chcąc się Jędrzej uczyć, zmazał abecadło; Widząc się szpetnym, potłukł w kawałki zwierściadło; Słysząc się złym, chciał stłumić wieść przemysły swymi: Nie mógł się zrobić głuchym, a drugich niemymi.
…Posadził ją wysoko na wygodnym liściu, przyniósł jej miodu z kwiatów i powiedział, że jest bardzo, bardzo ładna, chociaż niepodobna wcale do chrabąszcza. Wkrótce zaczęły schodzić się inne chrabąszcze, mieszkające w pobliżu, aby zobaczyć Calineczkę. Gospodarz sadzał gości na najpiękniejszych liściach. — Ach, jakaż ona biedna: ma tylko dwie nogi! — zawołała jedna młoda chrabąszczówna.…
— Tym się krzywda nie stanie, bo ma ją kto strzec... — i zniżając głos do szeptu, a patrząc z ukosa na Annę, co kopała na przedzie pierwszą z kraja redlinę, szeptała Jagustynka sąsiadkom: — A pono pierwszy do obrony to ano chłop Hanki... cieka się on za Jagną kiej ten pies... — Laboga... moiściewy... cudeńka prawicie... Hale! to by już grzech i obraza boska była... — szeptały do siebie kopiąc i nie podnosząc głów.…
Tereska, rozgniewana, zwróciła się do dzieuch, pierących nad stawem. — Widziałyście, jak się to pawi! A to przejdzie i ani już spojrzy na kogo. — A wystrojona jakby na odpust. — Jakże, do samego połednia przesiaduje przy czesaniu.…
— Swojemu chcesz posłać pieniędzy do wojska? — Juści... Pisał... Skamle, że mu bieda... Ostajcie z Bogiem! I prawie pędem wybiegła z chałupy, a Jagustynka, rozcierająca w cebratce ziemniaki la maciory, zaczęła się śmiać na całe gardło. — Przyparliście ją, że dziw kiecki nie zgubiła z pośpiechu! Pieniędzy jej potrza la Mateusza, nie la chłopa. — To one się tak znają! — zdumiała się wielce. — Cie!…
— Chłop ma dzieci i żonę, a za drugimi sie ugania. Zbladła i poczęła się trząść w sobie. — Prawdę mówię, wałęsa się po wsi nocami, widzieli go ludzie nie raz jeden... Odetchnęła z ulgą ogromną, wiedziała przecież o tym i dobrze rozumiała, że go tak pamięć krzywdy rzuca po nocach i spać nie daje... a ludzie zaraz to sobie farbują na swoje. — Mógł się już wziąć do roboty, zaraz by mu wywietrzały z głowy kochania.…
przez sen Pismo! — to dla mnie — reskrypt Jego Carskiej Mości! Własnoręczny, — ha! ha! ha! — rubli sto tysięcy. Order! — gdzie — lokaj, przypnij — tu. Tytuł książęcy! A! — a! — Wielki Marszałku; a! — pękną z zazdrości: przewraca się Do Cesarza! — przedpokój — oni wszyscy stoją; Nienawidzą mnie wszyscy, kłaniają się, boją. Marszałek — Grand Contrôleur — ledwie poznasz, w masce.…
— I jeszcze co? Urzędnik wahał się. — Mów, co słyszałeś. — I jeszcze słyszeliśmy, że z tego powodu wasza dostojność kazałeś odliczyć pewnemu oficerowi pięćset kijów, a przewodnika powiesić. — Wszystko kłamstwo!... — odezwał się półgłosem jeden z adiutantów następcy. — Żołnierze też mówią między sobą, że to musi być kłamstwo — odparł śmielej urzędnik.
Dom był stary i prawie zawsze pusty. Pani Cecylia prowadziła życie samotne, gości nie zapraszało się nigdy. Różne starsze damy, które zjawiały się nieproszone — rzadko i nieśmiało — nie były witane chętnie. Gość najczęstszy, pani Posztraska, przyjaciółka, zakradała się do domu od kuchni, prawie podstępnie — i zawsze sprowadzona jakąś doraźną potrzebą.…
Zaraz po kraju wieść ziarna rozsypie, Ucho je gminne chwyta i przesadza; Skąd w końcu gorzki owoc się wyradza, Co truje zgodę i co sławę szczypie. Okrzykną zaraz, żeś chciwy łupieży, Wdarł się na państwo, któreć nie należy.
Nie myśl inaczej. Natura ludzka, kiedy się rozwija, Nie tylko rośnie co do form zewnętrznych; Jak w budującej się świątyni — służba Duszy i ducha zwiększa się w niej także. Być może, iż on ciebie teraz kocha, Że czystość jego chęci jest bez plamy; Ale zważywszy jego stopień, pomnij, Że jego wola nie jest jego własną.…
Mówiono wprawdzie we wsi, że już w dwa dni po ślubie nielubiąca odwłoki baba zaczęła chłopa marudnego bijać i że Dziura takiemu pożyciu nie bardzo się opiera... Trudno określić dokładnie, ile prawdy było w tych słowach, a ile gadaniny próżnej, gębom ludzkim, jak chleb powszedni, niezbędnej. Na pewno baba bijała o połowę mniej, niż ludzie twierdzili, a połowę takiej mitręgi można i znieść, i uznać, i wyrozumieć.
No! patrzaj, panie kumie, co przed zamkiem stoi... To car nasz miłościwy kazał stawić w nocy Te wielkie rusztowanie... jeśli naród zbroi, To będą ścinać głowy... Waść rzucasz jak z procy Niepomyślane baje... na te rusztowanie Wchodzą wielmożni nasi i wielmożne panie, Co na koronacyją chcą patrzeć z wysoka...
Idzie Felek dalej, a tu już opowiadają żołnierze, że Bum-Drum przysłał cały okręt strasznie jadowitych wężów. Już Felek sam nic nie opowiada, tylko słucha, albo nawet śmieje się, że nie wierzy. A oni krzyczą, żeby się nie śmiał, tylko modlił lepiej, bo może sprowadzić nieszczęście swoim głupim śmiechem. Że też żołnierze od razu tak uwierzyli!…
I przechodząc z ust do ust, przyszła powiększona dziesięciokrotnie, opowiadano, iż Jurand, przybywszy samosześć do zamku, wpadł przez otwarte bramy i uczynił w nim rzeź taką, iż z załogi mało kto pozostał, że musiano posyłać po ratunek do pobliskich zamków, zwoływać rycerstwo i zbrojne zastępy ludu pieszego, które dopiero po dwóch dniach oblężenia zdołały wedrzeć się na powrót do zamku i tam zgładzić Juranda……
Za oknem tłum, za oknem chór, Szum przemieszanej z marszem pieśni, A czasem trzask ostatnich kul Zaszczeka krótko od przedmieści. Ktoś jeszcze gdzieś — wspanialszą pieśń Dogrywa hardo swym naganem: O lepszy świat, o większy cud — I w partyturę srebrnych nut Bemole wbija ołowiane.…
W sali zrobił się ruch. Przybiegła zatrwożona panna Izabela, potem hrabina, wzięły prezesową pod ręce i z wolna wyprowadziły do dalszych pokojów. W jednej chwili na Wokulskiego zwróciły się wszystkie oczy. Zaczęto z cicha szeptać. Widząc, że wszyscy na niego patrzą i o nim mówią, Wokulski zmieszał się.…
Do mnie? Zdaje się cioci. A co do tego rodzinnego koła... Co ty wiedzieć możesz o tym. Wiecznie tylko gdzieś latasz. I przyznam ci się nawet, że zaczynają coś o tobie mówić. O każdym mówią. O tobie mówią to, co sama chcesz, aby mówili. Na przykład? Że jesteś kokietka. E! Wywołujesz taką opinię. Dlaczego o mnie tego nikt nie powie.
…Niektóre z pań siedzących na kanapie i fotelach nieznacznie ukazywały sobie młodą parę, oględnie i z cicha robiąc uwagi, że w tym małżeństwie czułość żony o wiele stopni przenosi czułość męża, że ona, dość posażna, świetnie skoligacona i wychowana, wydaje się zakochana w nim bez pamięci, a on ma bardzo minę człowieka położeniem swym znudzonego.…
Usypiał boski tułacz Odys; sen już spada Twardy na złamanego trudem. Wraz Pallada Idzie w grodziec Feaków, leżący precz dalej. Przedtem oni w szerokiej Hyperii mieszkali, Gdzie wojenne Kyklopy mając za sąsiady, Wciąż nękanych od pewnej ratując zagłady, Wywiódł ich Nausitoos, on, bogom podobny, I osadził na Scherii, kędy kraj zasobny, A od ludzi daleki; miasto zamknął w tyny, Zbudował domy, chramy, grunt rozdał na……
Tu zobowiązany jestem stanąć w obronie reputacji pewnej szanownej damy, która z mojej przyczyny miała najniewinniej bardzo wiele nieprzyjemności. Panu podskarbiemu uroiło się być zazdrosnym, a to wskutek złośliwych języków, które mu doniosły, że ta szanowna dama, jego żona, mocno się we mnie rozkochała. Na dworze nawet biegła plotka, że sama jedna odwiedziła mnie raz w moim mieszkaniu.…
…Coraz to nowe wieści pomyślne, choć często nieprawdziwe, przechodziły z ust do ust. Raz w raz opowiadano to o odebranych zamkach, to o bitwach, w których nie znane pułki pod nie znanymi dotąd wodzami rozgromiły Szwedów, to o strasznych chmurach chłopstwa, podnoszącego się jako szarańcza przeciw nieprzyjacielowi. Imię Stefana Czarnieckiego coraz częściej pojawiało się na wszystkich ustach.…
— Kto ci to powiedział? — On mówił to Jeffowi Thatcherowi, a Jeff Thatcher Johnny'emu Bakerowi, a Johnny Jimowi Hollisowi, a Jim Benowi Rogersowi, a Ben pewnemu Murzynowi, a Murzyn powiedział to mnie. A widzisz! — No i co z tego? Oni wszyscy kłamią. Może z wyjątkiem Murzyna. Nie znam go.
Akte mówiła prawdę. Cezar pochylony nad stołem i zmrużywszy jedno oko, a trzymając palcami przy drugim okrągły, wypolerowany szmaragd, którym stale się posługiwał, patrzył na nich. Na chwilę wzrok jego spotkał się z oczyma Ligii i serce dziewczyny ścisnęło się przerażeniem.…
Joachimie! Już młodość porywcza uciekła I wieku dojźrzałego już pora dociekła, Ta pora, w której żądze słabieć zaczynają. Strawiłeś lata twoje między dworską zgrają. Zrazu młodzian, dojźrzalszy potem, profes teraz, Zyskający, zdradzony, oszukany nieraz, Zgoła dworak. Więc naucz, świadom znamienicie, Na czym zawisło, jakie u dworu jest życie? Milczysz? Znać, żeś jest dworak. Ja, wieśniak, opowiem.…
Mój Boże, wszakże ty, ojcze, nie masz chyba przyczyn do narzekania: wszystkim wiadomo, że posiadasz ładny majątek. Ja, ładny majątek! Ci, co tak mówią, łżą bezczelnie. Nic fałszywszego pod słońcem; to tylko hultaje rozpuszczają umyślnie takie pogłoski. Nie unoś się, ojcze. To nie do wiary, że własne dzieci zdradzają mnie i stają w rzędzie moich nieprzyjaciół!…
Na wiosnę, kiedy drzewa w starym parku za kanałem okryły się liśćmi, pensjonarze pani Przepiórkowskiej udawali się tam w sekrecie przed korepetytorem i ukryci w gęstwinie strzelali z pistoletu. Ta stara broń, prawdopodobnie zabytek archeologiczny, była przywieziona z domu przez dardanelskiego Szwarca. Posiadała niezmierny kurek, lufę cokolwiek pękniętą i starą rzeźbioną kolbę.…
Zwłaszcza d'Artagnan z niecierpliwości dostał ciągłego dzwonienia w uszach, co Portos tłumaczył w ten sposób: — Pewna bardzo wielka dama powiedziała mi, iż to znaczy, że mówią o tobie.
Nie jestem jednak zmienny, więc gdy raz zdecydowałem się wejść pomiędzy ludzi jako istota im równa, nie chciałem zrzekać się tego zamiaru. Widziałem i wiedziałem teraz wszystko, co się dzieje na świecie, więc mogłem z wiedzy tej korzystać. Gdybym zaczął wydawać pismo, byłbym się stał bogaczem w mgnieniu oka, bo wszyscy rozchwytaliby je na wyścigi, ażeby poznać tajemnice bliźnich.…
Boryna poczuł niezmierną ulgę, bo chociaż nie był winien, ale zawżdy bojał się ludzkiego obmówiska, no i tego, że przysądzić mogą, by płacił — bo prawo juści jest ci takie, że nikiej nie wiada, kogo za łeb chyci, winowatego czy sprawiedliwego. Bywało już tak nie raz, nie dwa, nie dziesięć... bywało.
— Słyszałeś, co to znowu o niej wygadują? — Baby zawdy łatki jej przypinały. — Za Jasiem organistów lata pono kiej suka — dodał z rozmysłem. — Widziałeś to? — rozczerwienił się z gniewu. — Na prześpiegi za nią nie chodzę, bo me ni parzy, ni ziębi, ale są, które widują co dnia, jak się schodzi w boru z Jasiem, to po miedzach... — Sprać jedną i drugą, to by wnet przestały plotkować.
— Czeka ją jeszcze niejedno... Jagna w chałupie i skoro Antek wróci, cudeńka się tu zaczną i breweryje. Będzie czego słuchać... — Że Jagna z wójtem się sprzęgła, cosik mi o tym bąknęli. Prawda to? Zaśmiały się z Filipki, że pyta, o czym już wróble świergocą. — Nie rozpuszczajta ozorów. I wiater czasem słucha i roznosi, kaj nie potrzeba! — zgromiła Jagustynka.…
— ...wszystko mu wytłumaczyła — mówił Mateusz — bez płot pono się spieszyła i bez to — Dominikowa przytwierdziła, jako się to często przytrafia dzieuchom, że i ją to samo spotkało w panieństwie... Każda teraz może zganiać na przełaz ostry... a stary baran uwierzył. Taki mądrala, a uwierzył... Śmiali się tak, aż ten rechot po młynicy się rozlegał, aż się pokładali.…
Cesarz! — Jego Imperatorska Mość — a! Cesarz wchodzi, A! — co? — nie patrzy! zmarszczył brwi — spojrzał ukosem? Ach! — Najjaśniejszy Panie — ach! — nie mogę głosem — Głos mi zamarł — ach, dreszcz, pot, — ach! dreszcz ziębi, chłodzi. — Ach, Marszałek! — co? do mnie odwraca się tyłem. Tyłem, a! senatory, dworskie urzędniki! Ach, umieram, umarłem, pochowany, zgniłem, I toczą mię robaki, szyderstwa, żarciki.…
Mówiły o ostatnich pogrzebach i jak „odprawia" który ksiądz u Fary i u Panny Marii. Ale wiedziały, że pani Cecylia tego nie lubi. Wspomniały rejenta Kolichowskiego, „człowieka, jakich teraz próżno szukać", i uważały, że na swym portrecie jest jak żywy. I wszystkie obróciły się w fotelach ku wiszącemu nad fortepianem ściemniałemu portretowi. Przecież i to nie podobało się solenizantce, która odpowiedziała milczeniem.…
Jeżeli za mąż pójść chcesz, dam ci w posagu tę przestrogę: Chociażbyś jak śnieg była czysta, jak lód nieskalana, przecież nie ujdziesz obmowy. Wstąp do klasztoru. Adieu. Albo jeżeli koniecznie potrzebować będziesz wyjść za mąż, to wyjdź za głupca, bo rozsądni ludzie wiedzą bardzo dobrze, jakie z nich czynicie potwory. Idź czym prędzej do klasztoru. Adieu.
Car się ukoronował, wychodzi z kościoła, Przysiągł konstytucyją święcić jak pacierze. Wróciwszy, pewnie w zamku zasiądzie do stoła? Choć królem, to jeść musi jak i każde zwierzę. A wiecież, co jeść będzie? A proszę waszmości? Toć zapewne nie będzie ogryzał tam kości, Toż królowi na pokarm dostateczny stawa. Będzie zjadał bażanty, a na wety — prawa.
W salonach tymczasem rozmawiano. — Jakaś zagadkowa figura ten pan — mówiła po francusku dama w brylantach do damy w strusim piórze. — Pierwszy raz widziałam prezesową płaczącą. — Naturalnie, historia miłosna — odpowiedziała dama z piórem. — W każdym razie zrobił ktoś złośliwego figla hrabinie i prezesowej wprowadzając tego jegomościa. — Przypuszczasz pani, że... — Jestem pewna — odparła wzruszając ramionami.…
Jednak tu i ówdzie o nim gadano. Podstarzałe kobiety szczególniej w pochmurności jego węszyły jakąś niezwykłą historię. Jadwiśka Domuntówna na wesele nie przychodzi, Janek tak wygląda, jak gdyby wczoraj matkę i ojca pochował... Widać pokłócili się z sobą, a może też wszystko pomiędzy nimi już i rozerwane. Z drugiej strony, co się tam miało rozrywać, kiedy podobno nic, jak się należy, związanym jeszcze nie było?…
…Zanim zmrok zapadł, wszyscy trzej zdążyli już z prawdziwą przyjemnością rozpuścić wśród kolegów pogłoskę, że „wkrótce miasto o czymś się dowie". Każdemu, komu udzielili tej „informacji", kazali trzymać język za zębami i czekać.
— Zastanów się, Chilonie. Tyś człek niegłupi! Wiemy, że Junia Sylana wraz z Kalwią Kryspinillą oskarżyły Pomponię Grecynę o wyznawanie chrześcijańskiego zabobonu, ale wiemy także, że sąd domowy uwolnił ją od tego zarzutu. Czyżbyś ty chciał go teraz podnosić?…
Joachimie! Już młodość porywcza uciekła I wieku dojźrzałego już pora dociekła, Ta pora, w której żądze słabieć zaczynają. Strawiłeś lata twoje między dworską zgrają. Zrazu młodzian, dojźrzalszy potem, profes teraz, Zyskający, zdradzony, oszukany nieraz, Zgoła dworak. Więc naucz, świadom znamienicie, Na czym zawisło, jakie u dworu jest życie? Milczysz? Znać, żeś jest dworak. Ja, wieśniak, opowiem.…
Nazajutrz gruchnęła po Lipcach wieść o Borynowych z Jagną zmówinach. Wójt był dziewosłębem — więc wójtowa, że mąż srogo przykazywał pary z gęby nie puszczać przódzi, nim powróci, dopiero na odwieczerzu pobiegła do sąsiadki, rzekomo soli pożyczyć, i już na odchodnym nie wytrzymała, ino wzięła kumę na bok i szepnęła: — Wiecie to, Boryna posłał z wódką do Jagny! Ino nie mówcie, bo mój tak przykazywał. — Nie może być!…
Odcięła się cosik Filipka, ale mogła to utrzymać wtór z takim pyskaczem i ozornicą? Jagustynka nawydziwiała nad nią, co ino wlazło, i jęła cudeńka wygadywać o młynarzu, jako na bórg daje stęchłą kaszę, a za pieniądze też oszukuje na wadze. Zaś potem już z Kozłową na spółkę używały na całej wsi, nie przepuszczając nawet dobrodziejowi, a przewłócząc każdego złymi ozorami kieby przez te ostre ciernie...
— O co się pobili? — spytała później Jagna. — O ciebie! — warknęła ze złością stara. — Juści, mówcie prawdę. — Rzekłam! Mateusz się chwalił we młynie przed chłopami, że często bywał u ciebie w komorze, Antek to posłyszał i pobił go! Jak te psy o sukę, tak się o ciebie zagryzają. — Nie powiedajcie do śmiechu, bo mnie słuchać nieletko.…
Co tu mówić, ta kobieta jest po prostu w nędzy. Żyje w ciężkiej codziennej pracy, w nieustannej trosce i zależności. Powinna chyba być nieszczęśliwa, powinna się trochę skarżyć. Nic podobnego. Przychodzi zawsze wesoła, pełna wiadomości lub wspomnień. Niczego nie bierze ze złej strony, może nawet niczego nie bierze na serio.…
— Nie — mówił bas — on z tych dostaw nie obmyje się nawet szarym mydłem. Kupiec galanteryjny robi dostawy! Warszawiak jedzie do Bułgarii!... — Pański brat, inżynier, jeździł za zarobkiem jeszcze dalej — odezwał się półgłos. — Zapewne! — przerwał bas. — Czy może i sprowadzał perkaliki z Moskwy? Tu jest drugi sęk: zabija przemysł krajowy!... — Ehe! he!... — zaśmiał się ktoś dotąd milczący — to już do kupca nie należy.…
Rozmaite wieści poruszały tym morzem jak wiatr prawdziwą falą. Były pomyślne i niepomyślne. Opowiadano o niezmiernych zapasach zboża i odzieży, które miały nadejść do Emporium i być rozdawane darmo. Mówiono również, że z rozkazu cezara prowincje w Azji i Afryce zostaną złupione ze wszystkich bogactw, skarb zaś, zebrany tym sposobem, będzie rozdzielony między mieszkańców Rzymu, tak aby każdy mógł sobie wybudować dom……
Pokazujemy 48 z 63 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.