motyw literacki
Pan
91fragmentów
35lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 10 fragmentów
- Satyry 9 fragmentów
- Potop 8 fragmentów
- Trzej muszkieterowie 8 fragmentów
- Chłopi, Część czwarta - Lato 5 fragmentów
- Placówka 5 fragmentów
- Wesele 4 fragmenty
- Granica 3 fragmenty
- Kwiaty polskie 3 fragmenty
- Quo vadis 3 fragmenty
- Bajki i przypowieści 2 fragmenty
- Dziady, część II 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Pies szczekał na złodzieja, całą noc się trudził; Obili go nazajutrz, że pana obudził, Spał smaczno drugiej nocy, złodzieja nie czekał; Ten dom skradł; psa obili za to, że nie szczekał.
Ktoś z tych, co po chlebie Pańskim się włóczą, i szaty ubogie Łatają nitką wyskubaną z płaszcza Panów, gdy nadto blisko przypuszczają Taką hołotę... wyszczekana paszcza. O! ty go nie znasz... twe usta nie mają Zgłosek na takie imię — jakiś gbura — Grabiec... Co? Grabiec? Tego chłopstwa chmura To jak szarańcza.
— Ptaszkami się, ścierwo, zabawiasz, co? Porwał się, by uciekać, ale już gospodarz chycił go krótko za kark i drugą ręką szybko odpasywał szeroki, twardy pas rzemienny. — A dyć nie bijcie, a dyć! — zdążył krzyknąć jeno. — Takiś to pastuch, co? Tak to pilnujesz, co? Najlepsza krowa się zmarnowała, co?... Ty znajdku, ty pokrako warsiaska! Ty!…
…dziedzic pogadawszy z tym i owym o różnościach, wziął od kowala kieliszek, przepił do wszystkich i powiedział do Hanki: — Jeśli komu żal Macieja, to mnie z pewnością najwięcej, bo żeby teraz żył, to bym się ze wsią ugodził dobrowolnie. Może i dałbym, czegoście pierwej chcieli! — ozwał się głośniej, tocząc dokoła oczami. — Ale mam to z kim pomówić? Przez komisarza nie chcę, a ze wsi nikt pierwszy się nie zgłasza!…
— Skarga tyle sprawi, że nim urząd zjedzie i zabroni, to już i pniaków nie ostanie po naszym lesie, a jak to było w Dębicy, baczycie? — Z dworem to jak z wilkiem, niech ino jedną owcę spróbuje, wnet całe stado wybierze. — Nie trza dać, by się znarowił!
Darmo żebrze, darmo płacze: My tu czarnym korowodem, Sowy, kruki i puchacze, Niegdyś, panku, sługi twoje. Któreś ty pomorzył głodem, Zjemy pokarmy, wypijem napoje. Hej, sowy, puchacze, kruki, Szponami, krzywymi dzioby Szarpajmy jadło na sztuki! Chociażbyś trzymał już w gębie, I tam ja szponę zagłębię; Dostanę aż do wątroby. Nie znałeś litości, panie!…
A wiesz ty, co to będzie z Polską za lat dwieście? — A wiesz, dlaczego tobie przeor tak nie sprzyja? — A wiesz, w Apokalipsie co znaczy bestyja? — Milczy i trzepie — oczy aż strach we mnie wlepił. Powiedz, księżuniu, czegoś do mnie się uczepił? Co ja winien, że takie mam odbierać chłosty. Czy ja jestem król diabłów, — wszak ja diabeł prosty. Zważ, czy to prawnie sługę ukarać za pana
Pan sobie kazał przywieść białągłowę, Aby z nią mógł mieć tajemną rozmowę. Czekawszy chłopca dobrze długą chwilę, Tak żeby drugi uszedł był i milę, Pojźrzy pod okno, a ci sobie radzi! I rzecze z góry do onej czeladzi: „Po diable, synku, folgujesz tej paniej: Jam kazał przywieść, a ty jedziesz na niej."
Było znowu lato — upalne, duszne, podesłane rozgrzanymi dachami i kamieniami miasta. Gdzieś daleko, po wielu tysiącach dziesięcin włości chązebiańskich, chodziły w skwarze słonecznym woły, konie, traktory i ludzie, mrowie czarnych, bosych pięt przemierzało we wszystkich kierunkach ich ścieżki, zagony i miedze.…
Słudzy waszej Książęcej mości. Bądźcie przyjaciółmi, Tak jak ja jestem waszym.
A o poranku, o świcie któż mnie budzi całowaniem w oczy? To on, to prorok boży! Kto pieści miedź złotawą rozwitych warkoczy i budzi całowaniem z słodkich snów omdlenia? To on, to prorok boży! Któż głowę mą podnosi i do ust przyciska i znowu ją na puchach jedwabnych położy i budzi całowaniem i sen mój przemienia w rozkoszną, słodką jawę? To on, to prorok boży! Ach! przyjdź!…
Pan mój jak lord płaci, A jak lord siąść nie umie! Jakże więc lord siada? Na trzech krzesłach zarazem siadają magnaci: Na jednym lord się kładzie, a na drugim nogi, A na trzecim kapelusz, to trzech pensów suma.
— Jeśli mi cię podarowali, toś mój sługa. — Wasz, panie. — Więc rozkazuję wrócić. — Ja zaprzysiągł, a choć ja jeniec spod Bolesławca i chudy pachołek, ale włodyczka...
A teraz — trafem czy nie trafem — (Traf, zresztą, to reguła ziemska Rządząca życiem bez pardonu) Na dzwonek zjawi się przed Fafem Znajoma nasza — pani Bielska. Przeszło dwa lata jest w tym domu... Dostała się tu przez protekcję Pani dziedziczki Jałowieckiej, Kiedy kucharza wyrzucono Za pijaństwo. Fafcio jest gastronom, A Bielską, prócz kupieckiej weny I szczerozłotych serca zalet, Cechował kulinarny talent.…
— Słuchaj, Węgiełek — rzekł nagle — podobasz mi się. Będę w tej okolicy — dodał, cicho wzdychając — będę jeszcze z tydzień... A jeżeli wyrzeźbisz mi dobrze napis, wezmę cię do Warszawy na jakiś czas... Tam przekonam się, co jesteś wart, i... może odnajdą się twoje warsztaty. Chłopak pochylał głowę na prawo i na lewo, przypatrując się Wokulskiemu.…
Tamb' Itam pobiegł na schody. Pan jego spał! — To ja, Tamb' Itam — krzyknął, stojąc u drzwi — niosę nowiny niecierpiące zwłoki. Widząc, że Jim obudził się, zaczął mówić, nie zwlekając: — Tuanie, to dzień okropny, przeklęty! Jim wsparł się na łokciu, tak jak to uczynił Dain Waris, gdy zjawił się przed nim wysłannik przyjaciela. Wówczas Tamb' Itam opowiadał rzecz całą, usiłując zachować porządek wypadków.…
Dulska — Hanka Hanka bosa — spódnica ledwo zawiązana, koszula, kaftanik narzucony — niesie smolaki i trochę węgli. Przykuca przy piecu — rozpala — podciąga nosem — wzdycha. Wchodzi Dulska zła. Jak palisz? jak palisz? skaranie Boże z tym tłomokiem. Do krów, do krów, nie do pańskich pieców. Czego niszczysz tyle smolaków! Czekaj, ustąp się, ty do niczego — ja ci pokażę.…
Powoli, leniwie usiadł przed lusterkiem i do robienia toalety swej przybierać się zaczął. Justyna prędko i zręcznie czyściła miotełką surdut ojca. Stary zachmurzył się. — Otóż to — gderliwym tonem zaczął — jak tylko goście przyjadą albo co tam innego stanie się, Franek u mnie ani nosa nie pokaże... Jeden ten chłopiec do wszystkiego... i przy kredensie, i do stołu usługuje, i mnie, i panu Benedyktowi...…
Wchodzi Leonard i Przechrzta. Czy znasz hrabiego Henryka? Wielki Obywatelu, z widzenia raczej niż z rozmowy — raz tylko, pamiętam, przechodząc na Boże Ciało, krzyknął mi — „Ustąp się" — i spojrzał na mnie wzrokiem pana — za co mu ślubowałem stryczek w duszy mojej. —
«Owa, jako nam kolwiek Grekowie zagrają, Tak my już skakać musim? Bać się ich nam każą, A ja, owszem, się lękam. Teraz nam Helenę Wydać każą, po chwili naszych się żon będą I dzieci upominać. Nigdy w swojej mierze Chciwość władze nie stoi; zawżdy, jako powódź, Pomyka swoich granic nieznacznie, aż potym Wszytki pola zaleje.…
Odysej od przystani piął się ścieżką w górę Przez wyżyny lesiste, aż do miejsca, które Wskazała mu Atena, gdzie ów pastuch siedzi, Dbalszy o pańskie dobro niż reszta gawiedzi. Zastał go, jak na progu siedział wśród zagrody, Która tu zbudowana dla trzodnej wygody Na wyżynie, skąd patrzy naokół widziana; Wybudował ją pastuch pod niebytność pana, Bez wiedzy Laertesa, bez pani rozkazu.…
…Był to bowiem pan nadzwyczaj tkliwego serca i dla żołnierzów ojciec prawdziwy. Dyscypliny przestrzegał żelaznej, ale pod względem hojności, łaskawego traktowania ludzi i opieki, jaką otaczał nie tylko ich samych, ale ich dzieci i żony, nikt się z nim nie mógł porównać. Dla buntów straszny i niemiłosierny, był jednak prawdziwym dobrodziejem nie tylko szlachty, ale i całego swego ludu.…
Słońce ostatnich kresów nieba dochodziło, Mniej silnie, ale szerzej niż we dnie świeciło, Całe zaczerwienione, jak zdrowe oblicze Gospodarza, gdy prace skończywszy rolnicze Na spoczynek powraca. Już krąg promienisty Spuszcza się na wierzch boru i już pomrok mglisty, Napełniając wierzchołki i gałęzie drzewa, Cały las wiąże w jedno i jakoby zlewa; I bór czernił się na kształt ogromnego gmachu, Słońce nad nim czerwone……
…Porzuciłem tę służbę i nie zabiegałem o nią więcej, bo choć to możny pan, ale zły i przewrotny człowiek. Napatrzyłem ja mu się dosyć, gdy w Taurogach na cnotę tej nadziemskiej istoty nastawał. — Jakiej nadziemskiej? Człeku, co gadasz? Z gliny ona jest i tak jak pierwsza lepsza farfurka stłuc się może. — Wszelako mniejsza z tym!
— Jędrek! psia wiaro, a czemu czapki nie zdejmiesz przed jaśnie paniczem?... — wołał z góry Ślimak. — Zdejmij zaraz! — A co ja mam każdemu czapkować? — odparł zuchwały wyrostek. — Wybornie!... bardzo dobrze!... — cieszył się panicz. — Poczekaj, dam ci za to złotówkę. Wolny obywatel nie powinien upokarzać się przed nikim. Ślimak nie podzielał demokratycznych teoryj panicza.…
Ów pan zostawił mnie zanurzonego w niepokoju. Był to zwyczaj wprowadzony przez panującego monarchę i jego ministra (bardzo różny, jak mi powiadano, od zwyczajów dawnych), że kiedy dwóch osądzi kogoś na okrutne stracenie dla dogodzenia urazie monarchy albo złości faworyta, cesarz powinien mieć mowę do całej rady, sławiąc wielką litość swoją i łagodność jako przymioty znane i uznawane przez cały świat.…
…Pan Jezus powiedział tak: Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie! My też panu Kmicicowi zła nie życzym, aby i on nam nie życzył, co daj Boże, amen! — Byle był po naszej myśli! — dodał Józwa. Billewiczówna zmarszczyła swe sobole brwi i rzekła z pewną wyniosłością: — Pamiętajcie, asanowie, że nie sługę mamy przyjmować. On tu panem będzie i jego wola ma być, nie nasza. On i w opiece musi waćpanów zastąpić.…
A gdy wyszedł nareszcie ostatni z ostatnich i sami jeno marynarze zostawali na pokładzie, musiała sama siebie przemocą chwytać za ramiona, ażeby nie runąć na głazy portu, nie wyć i nie rwać włosów. Lecz przecie dorosły syn stał przy niej. On także patrzał w przybyszów. On także przewiercał tłuszczę oczyma i zatapiał wzrok w ciżbę na mostku, skoro tylko wywalać się zaczęła z wnętrza okrętu. I on czekał.…
Wrzaski wzmogły się jeszcze i zmieniły się w nieludzki ryk; drągi, widły, a nawet i miecze chwiały się nad głową Petroniusza, drapieżne ręce wyciągały się ku cuglom jego konia i ku niemu, lecz on wjeżdżał coraz głębiej, zimny, obojętny, pogardliwy. Chwilami uderzał laską po głowach najzuchwalszych, tak jakby torował sobie drogę w zwykłym ścisku, i ta jego pewność, ten spokój zdumiewały jednakże rozhukaną tłuszczę.…
Słusznie niżnik czerwienny, a kinal z nazwiska, Uczczony matedorstwem. Jemu kart igrzyska Winniśmy; a walecznym dumne bohatyrem, Wyszły na świat szulery pod wodzem Lahirem. Tak się zwał ten, co pierwszy dla zabawnej współki Pod różnymi barwami zebrał cztery pułki I każąc się bić lalkom, głupiego gdy bawił, Wszystkim jego następcom kunszt zacny objawił.…
Niech diabli wezmą szczerość! To liche rzemiosło: wyrzekam się go; odtąd nie w głowie mi mówić prawdę. Mniejsza zresztą o mego pana; on ma przynajmniej jakieś prawo mnie grzmocić; ale co z panem rządcą, jeszcze się porachujemy.
Stare przysłowie mówi: jaki pan, taki sługa.
Głównie jednak cieszyło dzieci to, że pojętne i poważnie myślące zwierzę rozumiało wszystko, czego od niego żądano, i zdawało sobie sprawę nie tylko z każdego rozkazu, lecz z każdego polecenia, z każdego nawet skinienia.…
Pon się boją we wsi ruchu. Pon nos obśmiwajom w duchu. — A jak my, to my się rwiemy ino do jakiej bijacki. Z takich, jak my, był Głowacki. A, jak myślę, ze panowie duza by juz mogli mieć, ino oni nie chcom chcieć!
Ha, to znowu co innego. Jaśnie panu wszystko w świecie Tak jest znane, jakby komu, Mój paniczu, w własnym domu.
Uciekł wyżeł od strzelca, błąkał się dni kilka, Na koniec znalazł pana i przystał do wilka. Gonił sarny, zające, do kaczek się skradał; Ale co tylko zdobył — wszystko to pan zjadał. «Zła to służba — rzekł zatem — gdzie korzyść nie czeka: Bił pan dawny, lecz karmił; wróćmy się do człeka».
— A rzekę! Znam dobrze to pieskie nasienie, znam i mówię waju: nie wierzta dziedzicowi, póki nie bedzie czarno na białym. Zawżdy się naszą krzywdą pasły, to i tera chcą się na nas pożywić!
zza okna Dzieci! nie znacie mnie, dzieci? Przypatrzcie się tylko z bliska, Przypomnijcie tylko sobie! Ja nieboszczyk pan wasz, dzieci! Wszak to moja była wioska. Dziś ledwo rok mija trzeci, Jak mnie złożyliście w grobie. Ach, zbyt ciężka ręka boska! Jestem w złego ducha mocy, Okropne cierpię męczarnie.…
Uciekałem przez sen w nocy, Mając skrzydła ku pomocy, Lecz mię miłość poimała, Choć na nogach ołów miała. Hanno, co to znamionuje? Podobno mi praktykuje, Że ja, będąc uwikłany Tymi i owymi pany, Wszytkich inszych łatwie zbędę — Tobie służyć wiecznie będę.
To byli władcy Chązebnej, Popłoszny, Gwareckiego Folwarku, Pieszni, Boleborzy, lasów Dramińskich, tartaków, młynów i gorzelni, Tczewscy dzieciństwa, ci, dla których ojciec pilnował ludzi, by pracowali, bił chłopaków i dziewczęta, by nie kradły, ujadał się z najemnikami o robociznę, ci, których pobłażliwej łasce zawdzięczał „spokojny kawałek chleba na stare lata".
…A może też to był swojego czasu jaki wielki posesjonat, który skupował dobra drogą licytacji, subhastacji, komplanacji, transakcji i cesji? Na toż mu się zdała czysta masa nieruchomości, aby sam, stawszy się nieruchomością, obróci się w masę błota? Nie zdołaliż ci, co mu pisali ewicje, ewinkować mu większej przestrzeni, tylko taką jaką wzdłuż i wszerz pokryje para fascykułów?…
Czy ty masz dzieci? Och! mam syna... Czy żonaty? Grzegorz daje znak głową, że tak Więc jeśli się synowi twemu syn narodzi, To go ochrzcij imieniem moim, Kordian... Panie, Będę płakał wołając na wnuczka: Kordianie! O nie! tak nie nazywaj... imię mu zaszkodzi... Nie nazywaj Kordianem...…
Co najpierw oczy jej przykuło (Jak nieraz punkt świecący z boku, Na który wcale nie patrzymy, Przyciąga nieuwagę wzroku), To F wyszyte na szlafroku, Wypukłe, bordo, połyskliwe. Potem spotkały się spojrzenia: Jej — pełne jeszcze snu i cienia, Jego — zdumione i życzliwe. Od razu, migawkowym zdjęciem, Zdarł wszystko, co na sobie miała. Przewidział nieomylnie: stała Naga i piękna nad pojęcie.…
…Tam, gdzie dziedziniec folwarczny szeroko otwierał się na Niemen, pomiędzy jednym z czworaków a stajnią na tle czerwonych zarzecznych obłoków postać pana Benedykta rysowała się na kształt czarnej sylwetki, wysokiej, ciężkiej, wąsatej, której rysy znikały w oddaleniu, ale ramiona dokonywały gwałtownych gestów i długie wąsy szamotały się u piersi.…
Hrabia lubił widoki niezwykłe i nowe, Zwał je romansowymi; mawiał, że ma głowę Romansową: w istocie był wielkim dziwakiem. Nieraz, pędząc za lisem albo za szarakiem, Nagle stawał i w niebo poglądał żałośnie, Jak kot, gdy ujrzy wróble na wysokiej sośnie; Często bez psa, bez strzelby, błąkał się po gaju Jak rekrut zbiegły; często siadał przy ruczaju Nieruchomy, schyliwszy głowę nad potokiem, Jak czapla wszystkie ryby……
Tu urwał i westchnął, czując, że nie ma chyba piosenki, która by zakrzyczała jego niepokój: co będzie z łąką? czy mu ją pan wypuści, czy nie wypuści w arendę? Właśnie teraz przechodzili koło niej. Ślimak spojrzał i aż się zląkł, taka dziś wydawała się piękna i niedostępna.…
Ta rozmowa ciągnęła się przez pięć audiencji, a każda audiencja trwała po kilka godzin. Król Jegomość słuchał wszystkiego z wielką pilnością, notując w krótkości, co mówiłem, i pytania, które mi zadawać myślał. Gdy zakończyłem moje długie mowy, Król Jegomość na szóstej audiencji, przejrzawszy, co sobie z nich zapisał, miał wiele wątpliwości, pytań i zarzutów względem każdego artykułu.…
— Tak jest! widoczna już z tego listu nowa wojna! — rzekł Zagłoba. — A że książę pisze, iż postąpi, jak mu Bóg i sumienie nakazuje, to znaczy, że będzie bił Szweda — dodał pan Stanisław. — Dziwno mi tylko to — rzekł Jan Skrzetuski — że pisze o wierności dla radziwiłlowskiego domu, nie dla ojczyzny, która więcej od Radziwiłłów znaczy i pilniejszego ratunku potrzebuje.…
Pokazujemy 48 z 91 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.