motyw literacki
Omen
63fragmenty
24lektury
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Potop 16 fragmentów
- Ogniem i mieczem 7 fragmentów
- Odyseja 5 fragmentów
- Beniowski 4 fragmenty
- Krzyżacy 4 fragmenty
- Iliada 3 fragmenty
- Quo vadis 3 fragmenty
- Faust 2 fragmenty
- Nie-Boska komedia 2 fragmenty
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 2 fragmenty
- Transakcja wojny chocimskiej 2 fragmenty
- Anhelli 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Tak mówił ów człowiek i ocierał usta, na których była krew świeża! A na to zaś Anieli: Nawróćcie się, rzekli, i proście Boga! Albowiem pokażemy wam znak jego gniewu ten sam, który był niegdyś znakiem przebaczenia. I roześmieli się głośno ci ludzie, nie wiedząc, że z Aniołami rozmawiali, i rzekli: jakiż jest znak?…
…Co za nagroda? co za przyszłość nasza? Wiśniowieckiego pomnij Jeremiasza! „Oj! ta mogiła kiedyś się otworzy, Gdzie zasnął stary kat, i miecz wykinie; Na naszych głowach się ten miecz położy I naszą znowu krwią gorącą spłynie. Gdy wychodziły pułki, to na zorzy Cztery świeciły słońca w Ukrainie Pozadnieprzańskiej! — wojna będzie krwawa, A tobie w głowie co? — grób czy buława?
…jeszcze czasami, o zachodzie, z posępnych pól ołowianego nieba wyłupywało się czerwone, ogromne słońce i spadało ciężko, niby kadź roztopionego żelaza, z której buchały krwawe wrzątki i biły dymy smoliste, czarne, popręgowane gorejącymi żagwiami, że świat cały stawał w łunach i w pożodze. I długo, długo w noc dogasały i stygły na niebie krwawe zarzewia, aż ludzie mówili: — Zima rośnie i na złych wichrach przyjedzie.
Przedziwna mara — dziewczyna blada, młoda, przeszła koło mnie powolutku, pełna cichego w sobie smutku; w kolanach jakoby spętana, a w oczach — jakby czegoś prosi, nieznana, a wraz przecież znana — to widmo jest Małgosi! Spójrz — ona — tam — idzie.
On zginął słusznie — zrządzeniem wyroków. On wiedział o tym od swoich proroków, Których słuch wieszczy śmierć przeczuwa w dali I słyszy wystrzał wprzód, nim broń wypali;
Chora ma dusza każdą rzecz powszednią Złowrogich następstw sądzi przepowiednią, Jak głupio w trwodze występek przesadza, Że drżąc przed zdradą sam się prawie zdradza.
W złotym Zeusa domu wspartym na obłokach Zebrane radzą bogi o wiecznych wyrokach; Przypijają czaszami, nektar Hebe toczy, A na trojańskie mury obrócili oczy. Wtedy Kronid, by dumną swą żonę rozdąsać, Chytre czyniąc docinki, zaczął ją przekąsać: — «Dwie boginie Menelaj na swej liczy stronie, Ma pomoc i w Palladzie, i w mej wzniosłej żonie, Lecz je bawią Olimpu rozkoszne pałace, I tylko na rycerskie jego patrzą prace……
Roeoender znał dobrze czarną i białą magię, posiadał też sztukę zaklęć i wróżb oraz sztukę poszukiwania skarbów podziemnych. Miał on tablicę zaklętą z czarnego marmuru. Tablicę tę posypywał piaskiem — i natychmiast ziarnka piasku układały się na powierzchni tablicy w rozmaite znaki, figury, postaci i kształty. Z tych kształtów, postaci, figur i znaków Roeoender zgadywał wszystko, cokolwiek chciał zgadnąć.…
Kiedy zaraza Litwę ma uderzyć, Jej przyjście wieszcza odgadnie źrenica: Bo jeśli słuszna wajdelotom wierzyć, Nieraz na pustych cmentarzach i błoniach Staje widomie morowa dziewica, W bieliźnie, z wiankiem ognistym na skroniach, Czołem przenosi białowieskie drzewa, A w ręku chustką skrwawioną powiewa. Strażnicy zamków oczy pod hełm kryją; A psy wieśniaków, zarywszy pysk w ziemi, Kopią, śmierć wietrzą i okropnie wyją.…
— Gdzie ja dla ciebie, sierotko — mówiła — wianek ruciany w tym boru wynajdę! Ni tu kwiatuszka jakowego, ni liścia, chyba się mchy gdzie pod śniegiem zielenią. A Danusia, stojąc z rozpuszczonymi już włosami, zatroskała się także, bo i jej chodziło o wianek; po chwili jednak ukazała na równianki z nieśmiertelników wiszące na ścianach izby i rzekła: — Choćby i z tego co uwić, bo nic innego nie znajdziem, a Zbyszko……
Zrobiło się już zupełnie ciemno; na ulicy zapalono latarnie, których blask wpadał do gabinetu panny Izabeli malując na suficie ramę okna i zwoje firanki. Wyglądało to jak krzyż na tle jasności, którą powoli zasłania gęsty obłok. „Gdzie to ja widziałam taki krzyż, taką chmurę i jasność?..." — zapytała się panna Izabela. Zaczęła przypominać sobie widziane w życiu okolice i — marzyć.…
…Już ociec Rajmund w pierwiastkowej porze Wychodził słuchać świątobliwe plotki — Gdy, myśląc (kto wie, czy o Panu Bogu?), Zgubił pantofel i upadł na progu. Skoczył na odwrót, a jako uczony, Fatalną wróżbę w tej przygodzie znaczy; Wtem się kościelne odezwały dzwony, Jęk smutny nowe nieszczęścia tłumaczy; Ledwo odetchnąć może przestraszony, Czuje, co stracił...…
Nad skałami zachodzi słońce w długiej, czarnej trumnie z wyziewów. — Krew promienista zewsząd leje się na dolinę. — Znaki wieszcze zgonu mojego, pozdrawiam was szczerszym, otwartszym sercem, niż kiedykolwiek wprzódy witałem obietnice wesela, ułudy, miłości. —
Siostry! Krzew zwarzył wicher ostry i szron bieluchny mży. Laurów nie ma, a róże pomarły.
Gdy świt różanopalcą urodził Jutrzenkę, Syn Odysa się z łoża porwał, wdział sukienkę Chędogą, a przez ramię zawiesił miecz srogi, Pięknymi postołami białe opiął nogi I wyszedłszy z komnaty, jak niebianin śliczny, Wydał rozkaz keryksom, aby okoliczny Lud kędziornych Achiwów na wiecę zwołali; Więc na głos ich Achaje zewsząd się ściągali.…
Namiestnik osadził konia, aż kopyta wryły się w piasek gościńca, i rękę podniósł do czapki zmieszany i niewiedzący, co ma mówić: czy witać, czy o raroga się dopominać? Zmieszany był jeszcze i dlatego, że spod kuniego kapturka spojrzały nań takie oczy, jakich jak życie swoje nie widział, czarne, aksamitne, a łzawe, a mieniące się, a ogniste, przy których oczy Anusi Borzobohatej zgasłyby jak świeczki przy pochodniach.…
…Dziś oczy i myśl wszystkich pociąga do siebie Nowy gość dostrzeżony niedawno na niebie: Był to kometa pierwszej wielkości i mocy. Zjawił się na zachodzie, leciał ku północy; Krwawym okiem z ukosa na rydwan spoziera, Jakby chciał zająć puste miejsce Lucypera, Warkocz długi w tył rzucił i część nieba trzecią Obwinął nim, gwiazd krocie zagarnął jak siecią I ciągnie je za sobą, a sam wyżej głową Mierzy, na północ……
Tak klnąc i sierdząc się na pannę, a czasem na siebie samych warcząc, dojechali do lasu. Ledwie minęli pierwsze drzewa, ogromne stado wron zawichrzyło się nad ich głowami. Zend począł zaraz krakać przeraźliwie; tysiące głosów odpowiedziało mu z góry. Stado zniżyło się tak, że aż konie poczęły się lękać szumu skrzydeł. — Stul gębę! — krzyknął na Zenda Ranicki. — Jeszcze nieszczęście wykraczesz!…
— Miasto całe jak w ogniu... Rzeczywiście słońce zachodziło dnia tego dziwnie. Ogromna jego tarcza zasunęła się już do połowy za Janikulskie wzgórze, cały zaś przestwór nieba napełnił się czerwonym blaskiem. Z miejsca, na którym stali, wzrok ich obejmował znaczne przestrzenie.…
Obym ja się mógł dziwić choć na pół godziny! Cóż więc znaczą te wszystkich powarzone miny, Zacząwszy od Dobrójskiej? — na ciebie ladaco, Że się krzywi, to dobrze; ale na mnie za co? Siedzieliśmy u stołu jakby w trzynaścioro, I wszystkim czas dość krótki szedł diable niesporo.…
…Nad jeziorem księżyc czerwony wznosił się jakby krwią umyty... Chmura siwa jak chusta na pół mu związywała czoło. Jakiś smutek i groza były w powietrzu... Parobczak, który wczoraj słuchał nad rzeką słowika, dziś tu karmił się psów wyciem i krakaniem kruków. Czarna ich gromada podlatywała nad wieżą. Sambor popatrzał ku górze. — E!…
Już żyzna Ceres wstała, co w kłosiane wieńce Sama się i robocze zwykła stroić żeńce, Założywszy stodoły, postawiwszy brogi, Żeby miał co paść zimny zwierz on koziorogi. Dała miejsce na ziemi bogatej Pomonie, Która, okrywszy grony dojźrałymi skronie, Jesień z sobą prowadzi, kiedy siostra z bratem, Noc ze dniem, zarówno się niskim dzielą światem, Już słońce złotogrzywe stanąwszy na wadze, Do jednakiej przypuszcza……
— Widziałeś węża? — Widziałem. — Nie tyś go zaklął, by się nam ukazał? — Nie. — Spotka nas jakieś nieszczęście, gdyż ci głupcy nie zdołali węża zabić! — Spotka was szubienica. — Milcz. Czy twój ojciec jest czarownikiem? — Jest — odpowiedział bez wahania Staś zrozumiawszy w jednej chwili, że ci dzicy i przesądni ludzie uważają ukazanie się płaza za złą wróżbę i za zapowiedź, że ucieczka im się nie uda.…
O cierpliwość proszę jeszcze. Żona moja — wy nie wiecie, Męskie mi przyniosła dziecię... Nigdy, nigdy na złowieszcze Znaki, odkąd nam świeciło, Niebo się nie wysiliło Jak przed jego urodzeniem. Matkę samą, nim cierpieniem Światu miała dać człowieka, W śnie tysiąckroć trapią mary, Że ten syn, straszydło wieka, Żmija w człeka przemieniona, Śmiercią stanie się dla łona, Co go wyda na tę ziemię.
Nie jest to wcale figuryczność mowy, Która mi tego ducha nastręczyła. Przed rzezią zjawił się upiór stepowy, Jakaś kobieta, która się krwawiła Idąc; a często szła wcale bez głowy, a głowa przed nią jak wężowa bryła Szła świszcząc — oczy mająca z krwawnika, A dziwnie biały nóż zamiast języka...
Już lecą moje kruki czarne, przeczuwam wieści z boju marne, obawiam się, że z nami źle. Cóż ptaki te zjawione nagle? Kierują ku nam krucze żagle, któż je z kurzawy bitwy śle?
Tymczasem, kiedy Patrokl lekarstwem zasila Okrutnie ranionego w boju Eurypila, Coraz więcej się w rzezi zażerają strony. Już Grekom rów głęboki i mur wyniesiony, Którym flotę i zdobycz swoją zasłonili, Bardzo się słabą staje obroną w tej chwili. Wynieśli oni mury, wykopali rowy, Zaniechawszy wprzód bogom miłe bić stugłowy: Przeto w niedługim czasie rozpoczęte dzieło Bez woli nieśmiertelnych smutny koniec wzięło...…
Żmujdzini słuchali z radością tych odgłosów, albowiem szczególnie dzięcioł był dla nich zwiastunem dobrej wróżby. Było zaś owych ptaków pełno w tym boru i kowanie dochodziło ze wszystkich stron, usilne, szybkie, podobne jakby do pracy ludzkiej.
Nad ostrym szczytem widzę chmurę pochyłą, na której dogasają promienie słońca. — Znak straszny pali się na niej. — Chyba cię myli wzrok. —
„Skoro okręt nasz prądy oceanu minął I na bezkresny przestwór wód morskich wypłynął, Pędzim k'wyspie Ajai, gdzie Eos się rodzi, Gdzie mieszka z swym orszakiem i gdzie Helios wschodzi; A stanąwszy u brzegu przy piaszczystej ławie, Wysiadamy z okrętu, znużeni w przeprawie, Spać się kładziem i śpimy do jutrzenki świtu.…
Na całej Ukrainie i Zadnieprzu poczęły zrywać się jakieś szumy, jakoby zwiastuny burzy bliskiej; jakieś dziwne wieści przelatywały od sioła do sioła, od futoru do futoru, na kształt owych roślin, które jesienią wiatr po stepach żenie, a które lud perekotypolem zowie. W miastach szeptano sobie o jakiejś wielkiej wojnie, lubo nikt nie wiedział, kto i przeciwko komu ma wojować. Coś zapowiadało się wszelako.…
«I to dziw — rzekł Protazy — że o tej to Zosi, O której rękę teraz nasz Tadeusz prosi, Było przed rokiem omen, jakoby znak z nieba!» «Panną Zofiją — przerwał Klucznik — zwać ją trzeba; Bo już dorosła, nie jest dziewczyną maluczką, Przy tym z krwi dygnitarskiej, jest Stolnika wnuczką». «Owoż — kończył Protazy — był to znak proroczy O jej losie, widziałem znak na własne oczy.…
Pomknął jak strzała, a za nim cały oddział. I w tych lasach, i na pustych polach lecieli jak ów orszak piekielny rycerzy krzyżackich, o których lud powiada na Żmudzi, że czasami wśród jasnych nocy miesięcznych zjawiają się i pędzą przez powietrze, zwiastując wojnę i klęski nadzwyczajne.
— Paweł mówił, że Bóg czasem przestrzega, ale we wróżby wierzyć nie dozwala, więc bronię się przeciw tej wierze i nie mogę się obronić. Powiem ci, co się zdarzyło, by zrzucić ciężar z serca. Siedzieliśmy z Ligią obok siebie w noc tak pogodną jak dzisiejsza i układaliśmy sobie przyszłe życie. Nie umiem ci powiedzieć, jak byliśmy szczęśliwi i spokojni. A wtem poczęły ryczeć lwy.…
Tak się dziś poprawili Turcy na łeb z pieca Po wczorajszej przegranej, czym Chodkiewicz wznieca Pierwsze swe w sercu zdanie; znowu rady sprasza Do siebie; tu wywody, tu racyje znasza, Żeby Turkom dać pole i Marsem otwartém Z nimi się bić. Kiedy ci przed dziecinnym żartem Tak wszetecznie pierzchnęli, cóż wżdy o nich trzymać? Smoła, bydło, ladaco; rzezać, kłuć, brać, imać!…
Maurycy Kaźmierz Zbigniew miał z ochrzczenia Imiona; rodne nazwisko Beniowski. Tajemniczą miał gwiazdę przeznaczenia, Co go broniła jako Częstochowski Szkaplerz: od dżumy, głodu, od płomienia, I od wszystkich plag — prócz śmierci i troski; Bo w życiu swojem namartwił się bardzo, A umarł, choć był z tych, co śmiercią gardzą.
Zakończone igrzyska, rozchodzą się ludy, Po wieczerzy w spoczynku dzienne topiąc trudy. Sam Pelid w łzach ustawnych swe bole natęża, I sen, co wszystkie rzeczy żyjące zwycięża, Nie chwycił go: daremnie rzucił się na łoże... Ciągle myśli o druhu, obfite łzy toczy, Już bokiem, grzbietem pościel, już piersiami tłoczy, To nagle się porywa, błędnym chodzi krokiem Nad brzegiem, aż Jutrzenka pięknym spojrzy okiem.…
— Mnich w kapturze potyka się z królem w koronie! Patrzcie! O tam! W imię Ojca i Syna, i Ducha! O, jakże się okrutnie zmagają... Boże, bądź miłościw nam grzesznym! Naokół zapadła cisza, bo wszyscy wstrzymali oddech w piersiach. — Patrzcie, patrzcie! — wołał ksiądz. — Prawda! Coś ci takiego jest! — rzekł Maćko. — Prawda! Prawda! — potwierdzili inni. — Ha! Król obalił mnicha — zakrzyknął nagle proboszcz kłobucki.…
Poszła Pallas-Atene w gród Lakedajmony, Kędy syn Odyseja siedział zabawiony, Naglić go, bo mu do dom wracać wielka pora. Zastała Telemacha, jak z synem Nestora Spali obaj w przysionkach Menela teremu. Li Pejsistrat wczasowi poddał się sennemu, Bo Telemach już nie spał. On przez całe noce Nie sypia, tak się myślą o ojcu kłopoce. Więc Atene doń rzekła, stając u wezgłowi: „Nie siedź tu, Telemachu, i śpiesz ku domowi!…
Przepiwszy wszystko, pili dalej na borg, ne na to, szczo je, ałe na to, szczo bude. Przyszłe łupy miały zapłacić hulatykę. Zjawisko owo powtarzało się tak stale, że później doświadczeni ludzie ukraińscy zwykli mawiać: „Oho! Trzęsą się szynki od Niżowców — w Ukrainie coś się gotuje".…
…Ale wiosna 1655 roku nie przyniosła zwykłej pociechy dla strapionych w Rzeczypospolitej ludzi. Cała jej wschodnia granica, od północy aż po Dzikie Pola na południu, była opasana jakby wstęgą ognistą i wiosenne ulewy nie mogły pogasić pożaru, owszem, wstęga owa stawała się coraz szerszą i coraz rozleglejsze zajmowała kraje.…
Nagle do uszu jego doszedł ów posępny głos, który słyszał już raz w tym ogródku. Na pobliskiej wyspie zapaliło się widocznie vivarium leżące niedaleko świątyni Eskulapa, w którym wszelkiego rodzaju zwierzęta, a między nimi lwy, poczęły ryczeć z przerażenia. Winicjusza dreszcz przebiegł od stóp do głowy.…
Pytałam dzisiaj starej wróżki Diwy, Czy mi Bóg ciebie zachowa i wróci? Odpowiedziała: że będziesz szczęśliwy, Że się o ciebie wiele duchów kłóci Czarnych i złotych z tęczowemi grzywy. A czyny twoje ktoś na harfie nuci... Że zawrzesz z królem indyjskim przymierze — Nie będziesz temu wierzył — lecz ja — wierzę.…
— Mieczów ci u nas dostatek, ale i te przyjmuję jako wróżbę zwycięstwa, którą mi sam Bóg przez wasze ręce zsyła. A pole bitwy On także wyznaczy. Do którego sprawiedliwości ninie się odwołuję, skargę na moją krzywdę i waszą nieprawość a pychę zanosząc, amen.
Poszła Pallas-Atene w gród Lakedajmony, Kędy syn Odyseja siedział zabawiony, Naglić go, bo mu do dom wracać wielka pora. Zastała Telemacha, jak z synem Nestora Spali obaj w przysionkach Menela teremu. Li Pejsistrat wczasowi poddał się sennemu, Bo Telemach już nie spał. On przez całe noce Nie sypia, tak się myślą o ojcu kłopoce. Więc Atene doń rzekła, stając u wezgłowi: „Nie siedź tu, Telemachu, i śpiesz ku domowi!…
Ciemno już było, gdy się znowu zeszli nad brzegiem Taśminowej przystani. Ludzie pana Skrzetuskiego siedzieli już w bajdakach. Przewoźnicy wnosili jeszcze ładunki. Zimny wiatr ciągnął od pobliskiego ujścia do Dniepru i noc obiecywała być niezbyt pogodna. Przy świetle ognia palącego się nad brzegiem woda rzeki połyskiwała krwawo i zdawała się z niezmierną chyżością uciekać gdzieś w nieznaną ciemność.
Zbudowali się tym widokiem obecni i każdy dobrej wróżby w tym młodzieńczym zapale dopatrzył, a chęć bronienia klasztoru wzrosła i ogarnęła serca. Wtem zdarzyła się i nowa wróżba; za oknem refektarza rozległ się niespodzianie drżący i stary głos żebraczki kościelnej Konstancji śpiewającej pieśń pobożną: Próżno przegrażasz mi, husycie srogi, Próżno diabelskie wzywasz w pomoc rogi, Na próżno palisz i krwie nie……
Odys w podsieniu do snu słał sobie posłanie: Na spód skóry wołowe, a na wierzch baranie Z tych skopów, które gachy pojadły łakome; Chlajnę mu do przykrycia dała Eurynome. I legł witeź, lecz nie spał, zamyślony o tym, Jak by gachy wygubił. Wtem z pustym chychotem Z komór wybiegły dziewki, takie, co zwyczajne Zadawać się z gachami, miewać schadzki tajne.…
Pokazujemy 48 z 63 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.