motyw literacki
Przeczucie
36fragmentów
20lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Balladyna 4 fragmenty
- Lalka 4 fragmenty
- Hrabia Monte Christo 3 fragmenty
- Romeo i Julia 3 fragmenty
- Klechdy sezamowe 2 fragmenty
- Kordian 2 fragmenty
- Nie-Boska komedia 2 fragmenty
- Quo vadis 2 fragmenty
- Wesele 2 fragmenty
- Ziemia obiecana 2 fragmenty
- Anhelli 1 fragment
- Chłopi, Część druga - Zima 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
A oto utraciliśmy niedawno naszego proroka, którego ta skała była miejscem ulubionym i te wody miłymi mu były. Człowiek to był blady, z błękitnymi oczyma, wychudły i pełny ognia. A oto przed siedmiu laty ogarnął go pewnéj nocy duch proroctwa i uczuł wstrząśnienie, które było w ojczyźnie, i rozpowiadał nam przez noc całą to, co widział, śmiejąc się i płacząc.…
Jak mało malin! a jakie czerwone By krew. — Jak mało — w którą pójdę stronę? Nie wiem... A niebo jakie zapalone Jak krew... Czemu ty, słońce, wschodzisz krwawo
…jeszcze czasami, o zachodzie, z posępnych pól ołowianego nieba wyłupywało się czerwone, ogromne słońce i spadało ciężko, niby kadź roztopionego żelaza, z której buchały krwawe wrzątki i biły dymy smoliste, czarne, popręgowane gorejącymi żagwiami, że świat cały stawał w łunach i w pożodze. I długo, długo w noc dogasały i stygły na niebie krwawe zarzewia, aż ludzie mówili: — Zima rośnie i na złych wichrach przyjedzie.
Ale jednego razu, kawał jeszcze do ranka było, chłopak się z krzykiem ze snu porwał sam i na pościeli siadł. Matka już była przy nim. — Co to? Co ci, synku, co? — pytała troskliwie. Nie odpowiadał. Patrzał na nią szeroko otwartymi oczyma, usta miał drżące, czoło w zimnym pocie. Rozpięta na piersiach koszula podnosiła się od mocnych, głośnych prawie uderzeń serca. Objęła go ramionami matka.…
Nie chciałabym z nim żyć pod jednym dachem! ilekroć wchodzi, przejmuje mnie strachem: zawsze z drwinami i zawsze zę złością, a nigdy z sercem, prostotą, szczerością. Spode łba patrzy jakoś chytrze, wrogo — tacy pokochać nikogo nie mogą; przeczuwam franta w nim i łgarza! W twoich ramionach tak słonecznie i tak swobodnie, i bezpiecznie — jego obecność serce moje zmraża.
W młodości latach, w szczęśliwych godzinach, Gdym lubił dzielić smutki i wesela, W mojej ojczyzny kwitnących dolinach Miałem — czy mam go dotąd? — przyjaciela — Daj mu ten pierścień, przysięgliśmy na nim, Wspomnieć o sobie choć raz przed skonaniem. Wiem, że mnie kochał — chcę, by się dowiedział O moim zgonie — on mi przepowiedział.…
Przegrasz ten zakład, książę. Nie sądzę; od czasu jego wyjazdu do Francji nie przestawałem się ćwiczyć; wygram przy korzystnych warunkach. Nie uwierzysz jednak, jak mi coś ciężko na sercu; ale to nic. Drogi książę. To dzieciństwo; jakiś rodzaj przeczucia, które by mogło zastraszyć kobietę. Jeżeli dusza twoja, panie, czuje wstręt jakowy, bądź jej posłuszny.…
— Niestety, pan hrabia ma rację, bo to dziecko zesłał mi Bóg, aby mnie pokarać. Nigdy jeszcze wcześniej nie objawiła się tak przewrotna natura, a przecież nie można rzec, by dziecko nie było dobrze chowane — bratowa obchodziła się z nim jak z książątkiem; chłopczyk miał prześliczną twarzyczkę: oczy miał jasnobłękitne jak kolor ornamentów na chińskiej porcelanie, który tak pięknie zgadza się z mlecznobiałym tłem……
— Do domu wracaj, sokoliku rudy — odrzekła wiedźma, na pytanie nic nie odpowiadając. — Wracaj, pókiś jeszcze drogi nie zapomniał. Lecz pamiętaj, że jutro w nocy musisz czekać na mnie w tym samym miejscu, gdzie cię za chwilę, odlatując, zostawię, aby od tego miejsca taniec przerwany na nowo rozpocząć.…
— Umówiony miesiąc upłynął, muszę więc wracać do Persji. Ojciec mój bardzo mnie kocha i wyobrażam sobie, jak się o mnie niepokoi! Pewno nie sypia po nocach i nic prawie nie jada. Nie mogę pozwolić na to, aby tak długo przebywał bez snu i bez jedzenia. Dziś więc postanowiłem odjechać do Persji, tym bardziej, że miałem w nocy sen dziwny, o którym ci dotąd nic nie mówiłem, żeby cię nie przerażać.…
Gdzież anioł przeczucia? Czy przyjdzie? poprowadzi? Więc myśli i czucia Trzeba skąpca przykładem na lata rozłożyć I nigdy zmysłów w jednej nie utracić burzy. Trzeba się dziś zwyciężyć, aby jutra dożyć. Dziwna ciekawość życia prowadzi w podróży, A za ciekawość trzeba nieszczęściami płacić I nigdy zmysłów w jednej burzy nie utracić... gwałtownie Jam je utracił! Boże! zmiłuj się nade mną!
— Będziesz się pan śmiał — ciągnie pan Tomasz — z tego, co powiem (bo wy lubicie żartować z przeczuć i snów), a jednak dziś śniło mi się, że mój dom poszedł za sto dwadzieścia tysięcy... Mówię to panu przed licytacją, uważasz?... Za parę godzin przekonasz się, że nie należy śmiać się ze snów... Są rzeczy na niebie i ziemi...
Niech moje błogosławieństwo spoczywa na tobie — nic ci więcej dać nie mogę, ni szczęścia, ni światła, ni sławy — a dobija godzina, w której będę musiał walczyć, działać z kilkoma ludźmi przeciwko wielu ludziom. — Gdzie się ty podziejesz, sam jeden i wśród stu przepaści, ślepy, bezsilny, dziecię i poeto zarazem, biedny śpiewaku bez słuchaczy, żyjący duszą za obrębami ziemi, a ciałem przykuty do ziemi — o ty……
…Książę Kazimierz Michał, który z nami przeciw nim ciągnie, widział też we śnie dwie złote trąby, które Radziwiłłowie w tarczy noszą, pogryzione przez niedźwiedzia i zaraz na drugi dzień powiadał: „Albo mnie, albo którego z innych Radziwiłłów nieszczęście spotka." — Przez niedźwiedzia? — spytał, blednąc, Kmicic. — Tak jest.…
— To jest co innego — odpowiedział Winicjusz. — Ja ci przysięgam nie na kędziory Bakcha, ale na duszę ojca mego, że nigdy za dawnych czasów nie doznałem nawet przedsmaku takiego szczęścia, jakim oddycham dzisiaj. Ale tęsknię niezmiernie i co dziwniejsza, gdy jestem od Ligii daleko, zdaje mi się, że wisi nad nią jakieś niebezpieczeństwo.…
Boję się, czyli nie przyjdziem za wcześnie; Bo moja dusza przeczuwa, że jakieś Nieszczęście, jeszcze wpośród gwiazd wiszące, Złowrogi bieg swój rozpocznie od daty Uciech tej nocy i kres zamkniętego W mej piersi, zbyt już nieznośnego, życia Przyśpieszy jakimś strasznym śmierci ciosem. Lecz niech Ten, który ma ster mój w swym ręku, Kieruje moim żaglem! Dalej! Idźmy!
Stary Miłosz leżał pod dębem na uboczu, za drugim Leszko z Biełką siedzieli o gruby pień oparci, stara matka była z nimi. Do Biełki z dębów stadem zlatywały się gołębie, a ona je, rzucając ziarno, karmiła. Przy Leszku leżały psy jego, które on pieścić lubił. U nóg starego Miłosza wyciągnięty mruczał niedźwiedź jego nieodstępny i dwie sroczki domowe skakały.…
— Ja pana kocham? — Tak, pani, czyżby Bóg zsyłał ci te same sny, gdybyś mnie nie kochała? Mogliżbyśmy mieć jedne przeczucia, gdyby nasze istnienia nie łączyły się sercem? Kochasz mnie, królowo, i będziesz mnie opłakiwać!
wbiegając Huragan się czarnych wron zerwał z pola, gdzieś z tych stron, i z krakaniem wielkim goni; taki był głęboki ton w tym krakaniu czarnych wron, jakby jakiś niosły plon we łbach. Bracie — nie to. Na chmurach się dziwy stroją. ku oknu Z daleka już widać róż; przypatrz się, tak oczy zmruż: co za gra tych pierwszych zórz! Z chmur się stawia jakby tron i jakieś zjawiska skrzydeł koło tronu. Widzioł pon!…
Poszedł w milczeniu, nie odzywał się, bo nie chciało mu się mówić nawet. — Co tobie, Wysocki? — Nic, prócz zwykłego zdenerwowania i jakiejś ostrej apatii. — Spotkało cię co złego? — Nie, ale oczekuję na złą wieść, a nigdy mnie jeszcze przeczucie nie zawiodło.
Czy wiesz, moja stara, Żem niespokojny o twoje dziewczęta... To i ja właśnie... jakaś niby mara W głowę mi wlazła.
— Oj, to kłopotliwe dla mnie pytanie. Właściwie nic namacalnego nie zrobił. Jak ci mówiłem, moja sympatia do niego jest zupełnie instynktowna, nie ma w niej nic wyrozumowanego. Czy słońce coś dla mnie zrobiło? Nie — ogrzewa mnie, dzięki temu, że świeci, mogę widzieć, ot, i wszystko. Czy piękny zapach coś dla mnie zrobił? Nie — sprawia tylko przyjemność jednemu z moich zmysłów.…
Już dwa miesiące upływały od czasu, jak się Firuz-Szachowi przyśnił Indianin, aż nagle pewnej nocy znów go nawiedził sen straszny. Firuz-Szach nad ranem rzekł do księżniczki: — Sen, który miałem tej nocy, stanowczo zmusza mnie do powrotu do Persji. — Opowiedz mi najpierw swój sen — rzekła księżniczka — bo może znów źle go zrozumiałeś.…
Słyszałem jakiś stuk i czułem we snów burzy, Jakby mię ktoś za gardło cisnął szarfą. Czułem, co niegdyś ojciec mój, lecz czułem dłużej. Czyż zawsze sen ma być sumnienia harfą, Po której grają wichry strachu?... Idźmy. — Lecz nie znam dróg, zabłądzę w gmachu. chce iść i potyka się o leżącego Kordiana Coż to? co to się znaczy?... tu trup jakiś leży...…
…Okolica była piękna, jeszcze piękniejsza pogoda, ale Wokulski nie uważał na nic, zatopiony w smutnych myślach... Już nie był sam z panną Izabelą, jak wczoraj jeszcze; nawet nie siedział w breku blisko niej, tylko naprzeciw panny Felicji, a nade wszystko... Ale to już mu się tylko zdawało i nawet śmiał się w duszy ze swych przywidzeń.…
Nad skałami zachodzi słońce w długiej, czarnej trumnie z wyziewów. — Krew promienista zewsząd leje się na dolinę. — Znaki wieszcze zgonu mojego, pozdrawiam was szczerszym, otwartszym sercem, niż kiedykolwiek wprzódy witałem obietnice wesela, ułudy, miłości. —
…Poczynał rozumieć, że wiara góry porusza, albowiem poczuł w sobie jakąś dziwną siłę, której nie odczuwał przedtem. Zdawało mu się, że potrafi nią dokonać takich rzeczy, które jeszcze wczoraj nie były w jego mocy. Chwilami miał wrażenie, jakby złe już minęło. Gdy rozpacz odzywała się jeszcze jękiem w jego duszy, przypominał sobie tę noc i tę świętą sędziwą twarz, wzniesioną ku niebu w modlitwie. „Nie!…
Boże! przeczuwam jakąś ciężką dolę; Wydajesz mi się teraz tam na dole Jak trup, z którego znikły życia ślady. Czy mię wzrok myli? Jakiżeś ty blady! I twoja także twarz jak pogrobowa. Smutek nas trawi. Bądź zdrowa! bądź zdrowa!
do Panny Młodej Mgły się już rozwłóczą z pól; będzie ranek śliczny — Jaga, wczoraj były wichry, burza, dzisiaj wszystko się rozchmurza, moja duszo, jużeś moja. do Gospodarza Mnie się w nocy zjawił duch: na nim była czarna zbroja; napadł na mnie tak obcesem, krzyczał słowa, takie słowa, wytężałem cały słuch. do Poety, a słuchany przez wszystkich Tak mi cięży, cięży głowa. To powietrza ranny wiew.…
— Niech będzie pochwalony! — zawołał pan Adam, przystając przy jednym z okien. — Na wieki wieków! — odpowiedział Liberat, który w swoim biało-czarnym habicie dominikańskim, chudy, zgarbiony, wlókł się pod ścianą. Podniósł wybladłe i jakby nieprzytomne oczy, patrzył długo, nim poznał, kto do niego zagadał. — Jakie zdrowie? Bo wczoraj mówił ksiądz Szymon, że ojciec zdrowszy. — Nie, nie...…
To mój świąteczny przecie ubiór — proszę! Cycowa suknia!... tylko w święto noszę Takie ornaty... Wraca Balladyna... Gdzie? O! nie widać... lecz matce wiadomo. Patrz, panie! oto jaskółeczka sina Zamiast wylecić, kryje się pod słomą, I cicho siedzi... Gdyby zaś Alina Wracała z gaju, tobyś to, mój panie, Usłyszał w belkach szum i świegotanie, Jedna za drugą pyrr... pyrr...…
…Tej nocy miałam koszmarne sny; zdawało mi się, jakby moja dusza unosiła się nad śpiącym ciałem; chciałam otworzyć oczy, ale mimo woli zamykały się; wszystko to, jestem pewna, wydaje się wam nieprawdopodobne — a jednak przez te zamknięte drzwi widziałam, jak z kąta, tam, gdzie są drzwi do gotowalni pani de Villefort, jak wynurzyła się stamtąd jakaś biała postać. Valentine krzyknęła.…
Otóż po wizycie tego adwokata tknęło mnie złe przeczucie. Postanowiłem dziś jeszcze odwiedzić panią Stawską i ostrzec ją, ażeby się miała na baczności przed baronową. Nade wszystko zaś, ażeby jak najrzadziej siadała w oknie. Te panie bowiem, obok zdobiących je cnót, mają fatalny zwyczaj, że ciągle siedzą w oknie. Pani Misiewiczowa sobie, pani Stawska sobie, Helunia sobie i nawet kucharka Marianna też sobie.…
Jeżeli można ufać sennym wróżbom, Wkrótce mię czeka jakaś wieść radosna. Król mego łona oddycha swobodnie I duch mój przez dzień cały niezwyczajnie Lekkim nad ziemię wznosi się polotem: Śniłem, że moja ukochana przyszła I że znalazła mię nieżywym (dziwny Sen, co pozwala myśleć umarłemu!), Lecz ona swymi pocałowaniami Tyle tchu wlała w martwe moje usta, Żem nagle odżył i został cesarzem.…
Stój tam, bo krzyknę, zamek się obudzi, Stój tam z daleka, aż w tobie przeminie Ta myśl... W powietrzu ją czuć... o! Kostrynie, Chciałeś mię zabić, serce twoje biło Głośno, jak moje bije, gdy zarzynam.
— Cóż mam robić, nieszczęsna sierota i prawie wdowa? Chyba jak mego występnego męża natchnie dobry Bóg, ażeby żałował za swoje niecne czyny i wrócił do mnie, chyba wtedy zmieni się nieco moje pustelnicze życie. O ile zaś mogę wnosić ze snów i przeczuć, jakie na mnie zsyła niebo podczas gorących modłów, mąż mój powinien by nawrócić się lada dzień, bo już i pieniędzy, i kredytu nie ma ten nieszczęśliwy opętaniec...
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.