motyw literacki
Obowiązek
93fragmenty
44lektury
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Lalka 11 fragmentów
- Potop 9 fragmentów
- Hamlet 6 fragmentów
- Balladyna 4 fragmenty
- Klechdy sezamowe 4 fragmenty
- Konrad Wallenrod 4 fragmenty
- Nad Niemnem 4 fragmenty
- Pan Wołodyjowski 4 fragmenty
- Ogniem i mieczem 3 fragmenty
- Przygody Tomka Sawyera 3 fragmenty
- Satyry 3 fragmenty
- Chłopi, Część pierwsza - Jesień 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Cóż to? Ty jakieś ciężkie ważysz słowa. O tak! Czyż nie wiesz, że z poległych braci Kreon jednemu wręcz odmówił grobu? Że Eteokla, jak czynić przystoi, Pogrzebał w ziemi wśród umarłych rzeszy, A zaś obwieścił, aby Polinika Nieszczęsne zwłoki bez czci pozostały, By nikt ich płakać, nikt grześć się nie ważył; Mają więc leżeć bez łez i bez grobu, Na pastwę ptakom żarłocznym i strawę.…
Gdy starszych przybierano w pozłacane rzędy, Gniewał się młody źrebiec na takowe względy. Przyszła kolej na niego; z początku był hardy, Aż kiedy w pysku poczuł munsztuk nader twardy, Gdy jeźdźca przyszło dźwigać, znosić rzemień tęgi, Gdy go ściskać poczęły dychtowne popręgi, W płacz nieborak; a stary: «Na co ten płacz zda się? Chciałeś — cierpże. Żal próżny, kiedy poniewczasie».
Jeśli mnie wybierzesz, Szlachetny panie, to musisz obiecać, Że mię do zamku twojego zabierzesz Z matką i siostrą... Bo któż będzie matce Gotować garnek? kto ogień rozniecać? Ona nie może zostać w biednej chatce, Kiedy ja będę w pałacach mieszkała. Patrz, ona siwa jak różyczka biała. O! widzisz panie... musisz także ze mną I matkę zabrać...
Patrz na mnie! — jestem także zmordowany, A kto wie, co tam w mojem sercu płacze? A jednak wziąłem w ręku krzyż drewniany, I chodzę, tuląc do głębi rozpacze. Wolałbym może już w grób... jak złamany Dąb i bez liści — lecz mi serce skacze, Kiedy na działo wstąpi moja noga, A działo ogniem śpiewa — Imię Boga.…
— Te Paczesie to stare chłopy, że jaże im już kłaki na łbach puszczają... — Ale kawalery zawdy — rzekła insza kobieta. — A tyle dziewuch się starzeje albo i służby szukać idzie... — Przeciech, a one mają cały półwłóczek i jeszcze łączkę za młynem. — Juści, abo to im matka da się żenić... abo to im popuści... — A kto by krowy doił, kto by opierał, kto by kole gospodarstwa abo i śwyń chodził...
— Czy umarli nasi wiedzą o nas? — ciągnęła dalej. — Czy odczuwają, co się z nami dzieje i czy uświadamiają sobie, że ich wspominamy z miłością. Jawi mi się zawsze postać matki mojej, gdy cichym wieczorem znajdę się w kole jej dzieci, to jest moich dzieci, skupionych wkoło mnie, tak, jak gromadziły się wokoło niej samej.…
Część domu, którą wraz z rodziną swą zamieszkiwał, była o wiele wygodniejsza i wytworniejsza od przeznaczonej dla uczniów. Ogródek, na który wychodziły okna jego mieszkania, nie był tak pusty i opuszczony, jak nasz dziedziniec, gdzie wielbłąd lub dromader w miniaturze czuliby się jak w domu.…
roztargniony Wpuszczać mi na kark babę, gdy ja kawę piję; Nie dadzą chwili — Właśnie mówię, Jaśnie Panie, Że potrzeba mieć większe o zdrowiu staranie. Po obiedzie, mówiłem zawsze, niechaj Pan te Sprawy odłoży na czas: — ça mine la santé. spokojnie Eh, mon Docteur, przed wszystkim służba i porządek Potem, to owszem dobrze na słaby żołądek; To żółć porusza, a żółć fait la digestion.…
…Powiem tedy pokrótce, jak mnogo nabłądziwszy po morzach i lądach, Rohałt Dzierżący Słowo przybył do Kornwalii, odnalazł Tristana i pokazując królowi karbunkuł, którym ów obdarował był niegdyś Blancheflor w kosztownym darze weselnym, rzekł: — Królu Marku, otoć Tristan loński, twój siostrzeniec, syn siostry Blancheflor i króla Riwalena.…
Powiem ci prawdę, że rad obiecujesz, A obiecawszy, potym się nie czujesz; Fraszką by cię zwać, lecz to jeszcze mniejsza: Jest w moich książkach fraszka stateczniejsza.
Na Termopilach, bez złotego pasa, Bez czerwonego leży trup kontusza — Ale jest nagi trup Leonidasa, Jest w marmurowych kształtach piękna dusza: I długo płakał lud takiej ofiary, Ognia wonnego, i rozbitej czary.
Skoro przybiera postać mego ojca, Muszę z nim mówić, choćby całe piekło, Rozwarłszy paszczę, milczeć mi kazało. Co do was, moi panowie, jeśliście Tę okoliczność dotąd zataili, Trzymajcież ją i nadal pod zamknięciem, I co bądź zdarzy się tej nocy, bierzcie Wszystko na rozum, ale nie na język; Nagrodzę wam tę dobroć. Bądźcie zdrowi. Pomiędzy jedenastą a dwunastą Zejdziem się na tarasie.
W drodze ku brzegom zbawienia wędrując tak przez wieki, znalazłam-ci ja męża w jakiejś krainie dalekiej. Wróg wszedł do mego domu z przyjaźni zdradną wymową: rzuciłam męża i dzieci, miłość miłuję nową. Sierotek łzy mnie dławią i srom się za mną wlecze: za wiele łez i sromu na jedno serce człecze!…
— Tak. Wszyscy jesteśmy niewolnikami naszych obowiązków.
…Zdaje mi się, że odmłodniałem, choć mam już trzysta trzydzieści trzy lata. Dwieście lat temu straciłem ojca i matkę, a sto lat temu straciłem pamięć wszystkiego, co się na świecie dzieje. Jestem zmęczony, jestem znużony, jestem strudzony! Chciałbym już zasnąć snem wiekuistym i odpocząć w ciszy mogilnej.…
«O, miejmy litość, nad sobą samemi!... Pomnij, mój luby, że jak ten świat wielki, Dwoje nas tylko na ogromnej ziemi, Na morzach piasku dwie rosy kropelki; Że lada wietrzyk, z ziemnego padołu Znikniem na zawsze: ach, gińmyż pospołu!... Nie na to przyszłam, ażeby cię dręczyć: Nie chciałam przyjąć święcenia kapłanek, Bo niebu serca nie śmiałam zaręczyć, Póki w nim ziemski panował kochanek.…
Prosisz, a prosząc mógłbyś znaleźć ulgę, Siłę i z kaźni srogich wyzwolenie, Jeśli słów moich posłuchasz powolnie, Które ja, obcy zupełnie tej wieści I obcy — sprawie, wypowiem. Toć sam bym Nie wiele zbadał bez wszelkiej wskazówki.…
— Alboż ja chcę cię martwić, biedne dziecko! I bez tego czekają cię ciosy, które ukoić może tylko głęboka wiara. Zapewne wiesz, że ojciec stracił wszystko, nawet resztę twego posagu? — Cóż ja na to poradzę? — A jednak ty tylko możesz radzić i powinnaś — mówiła hrabina z naciskiem. — Marszałek nie jest wprawdzie Adonisem, no — ale... Gdyby nasze obowiązki były do spełnienia łatwe, nie istniałaby zasługa.…
…Umarł tu niedawno stary człowiek nazwiskiem Sielawa. Był to człowiek bardzo nieszczęśliwy. Gdzie nie był, jakich kolei nie przechodził, trudno by wyliczyć. Tułał się między Indianami; rozbijał się na wszystkich brzegach pięciu części świata, to dorabiał się jakiegoś grosza, to tracił go... słowem: był to liść rzucany burzą. Ale miał dwa lata w życiu szczęśliwe.…
— Ja muszę rozwalić te śmierdzące nory. Nie będę patrzał, jak żyją i umierają ci od cynku. Polne kwiaty w doniczce, to tak... To dobrze... Ale czy można? Wzięła go za rękę, gdyż pewne przeczucie wolno jak zimna stal wpychało się w jej serce. Wyrwał rękę i mówił szorstkim, obrażającym głosem, patrząc przed siebie: — Muszę ci wszystko powiedzieć, chociaż to dla mnie gorsze od śmierci.…
…Tak się wysoko wzbiły twe zasługi, Że ich doścignąć nigdy nie wydoła Najszybsze skrzydło monarszej nagrody. Jakżebym pragnął, abyś mniej zadłużył! Aby zapłata moja i ma wdzięczność Mogły dorównać wszystkiemu, com dłużny! Teraz mi tylko wyznanie zostało, Że na me długi skarbów mych za mało. Wierność ma, królu, i me posłuszeństwo Same się płacą, gdy ci mogą służyć.…
…Następnie otarł pot z czoła chusteczką w czerwoną kratę. — Mam okropny zawód. Dawniej wszystko odbywało się w granicach rozsądku. Gasiłem rano i zapalałem wieczorem. Miałem resztę dnia na odpoczynek i resztę nocy na sen... — Czy od tamtego czasu zasady się zmieniły? — Zasady się nie zmieniły — powiedział latarnik. — W tym całe nieszczęście! Z roku na rok planeta krążyła coraz prędzej, a zasady się nie zmieniły!…
To duże słowo. No, ale to krzywda dla Hanki, a ja przecie dziecka, com go do Chrztu świętego podawała, ukrzywdzić nie dam.
…Ale pan pewnie zechcesz zstąpić do klas niższych, tak długo zaniedbanych, a którym wszystkie idee naszych czasów przyznają prawo... — Mój Widziu — z widocznym już znudzeniem przerwał znowu Zygmunt — idee czasu są rzeczą bardzo piękną... — I szanowną — z uśmiechem dorzucił hrabia. — Ale spytaj się swego ojca, w jakie położenie popadł był kiedyś, kiedy to zamierzał zstępować... dźwigać.…
Upłynęło znów ze dwa tygodnie. Ojciec niewiele co zarobku miał; a tu i w domu roboty było dość; tu szmaty upierz, tu strawę uwarz, choć się tam i nie zawsze warzyło, zawsze nie jedno, to drugie, a z nas to najwięcej posyłka jaka... Matce też nie było ni lepiej, ni gorzej; wyschła tylko strasznie i na twarzy zbielała, jak chusta; ciężkie kaszle też na nią przychodziły coraz częściej, osobliwie na świtaniu.…
— Kiedy tak, to co innego. Wiernyś, jak widzę, sługa kniaziówny. Naściże trzeciego talera. Dawno służysz? — Ho, ho! Czterdzieści lat temu, jako mnie kniaź Wasyl w jasyr wziął; i od tej pory służyłem mu wiernie, a gdy onej nocy odjeżdżał na przepadłe imię, to dziecko Konstantynu zostawił, a do mnie rzekł: „Czechły! I ty nie odstąpisz dziewczyny, i będziesz jej strzegł jak oka w głowie". Łacha ił Ałła!
Ale nie na tem koniec. My ze sławą i zdobyczą wrócili do naszych. Pan Kazimirz Pułaski kazał otrąbić capstrzyk, po którym już nikomu nie było wolno wyjść z obozu, i sam poszedł do swojego namiotu z panem Góreckim, co jako oboźny był od niego nieodstępny.…
…Pan Jacek nie wypuszcza z opieki swej syna, I przysłał mi tu właśnie na kark bernardyna Robaka, który przybył z tamtej strony Wisły, Przyjaciel brata, wszystkie wie jego zamysły; A więc o Tadeusza już wyrzekli losie, I chcą, by się ożenił, aby pojął Zosię, Wychowankę waćpani.…
— Wielki Boże! — mówił — niezbadane Twoje wyroki i jeśli tego zdrajcy piorunem w kark nie trzaśniesz, to masz w tym jakoweś ukryte intencje, których się rozumem dochodzić nie godzi, choć po ludzku rzeczy biorąc, należałaby się takiemu skurczybykowi dobra chłosta.…
Wsiadamy? Czy nas półmiski trzymają? Biedne półmiski, czego te czekają? To pan, i jadać na śrebrze godniejszy, Komu żelazny Mars będzie chętniejszy.
— Minę ma jak byk przeznaczony na arenę w Burgos. Takiego kwiatka jużem dawno między naszymi nie widział. Siedzi sam wśród moich piechurów, ssie dym z cybucha, kiedy niekiedy pociągając tęgie łyki z kubka, a właściwie z półkwarcia. Gdy zaczyna mówić, dym cedzi mu się przez wiechy wąsów i okrąża czerwony nochal. A zakwitł mu różnobarwnie na drogich winach — ani słowa. — Życie mi uratował. — Gdzie? — Pod Burviedro.…
Ba! ale tu wojna za pasem. Ręka zdrowa. Wstyd rycerzowi w zaloty chodzić, gdy ojczyzna ręce wyciąga i ratunku prosi. Pan Michał miał zacne serce żołnierskie i choć od pacholęcia prawie służył, choć we wszystkich wojnach, jakie za jego czasów były, udział brał — wiedział przecie, co ojczyźnie winien, i o spoczynku nie myślał.…
A z braci mych żadnego w domu nie zastałem? Młodszego za towarzysza do znaku oddałem, Uczy się służby; właśnie ściągnęła brygada, A średni zaś w cywilnej komisji zasiada; Tęskno mi bez nich, ale w tem chlubę znajduję, Że każdy syn mój służy, żaden nie próżnuje. A ja właśnie podobne ułożenie ganię, Któż się przy gospodarstwie, przy domu zostanie?
Ani ta znajomość — ani nowe życie — ani studia w uniwersytecie — nie trwały długo. Wybuchła wojna z bolszewikami. Cezary wstąpił do wojska, jak wszyscy jego koledzy z fakultetu. Nie pałał ci on entuzjazmem do wojaczki, ani myślowo i przekonaniowo pragnął wojować z Sowietami, ale musiał iść w obawie niesławy. Ów snobizm wojenny silniejszy był niż przekonania i sympatia dla tamtej strony.
— Ten przykład nadwątla to smutne podobieństwo, które widzieliśmy, iż wreszcie zmówią się panujące domy na wieczną niewolę narodów. Podobieństwo, które codziennie uiszcza się bardziej, że pięć lub sześć panujących familii, zagarnąwszy wszystkie przywileje i oddzieliwszy się od innych ludzi, przez to już postanowione między niemi oddzielnemi małżeństwy powinowacenie się na koniec złączą się w jeden dom.…
— A to urwis! Chyba już nigdy nie zmądrzeję! Tyle razy nabrał mnie przecież na ten kawał. Ale nie ma większego osła niż stary osioł. I jak można przewidzieć, co ten chłopak znowu wymyśli. Zwłaszcza że doskonale wie, na ile może sobie pozwolić i ile wytrzymuje moja cierpliwość. Niech tylko na chwilę odwróci moją uwagę albo mnie rozśmieszy — to już koniec, złość mi mija i nawet nie mogę mu dać porządnego klapsa.…
Mówiłaś o Julii? Cóż się z nią dzieje? O, pewnie mię ona Ma za mordercę zakamieniałego, Kiedym mógł naszych rozkoszy dzieciństwo Splamić krwią, jeszcze tak bliską jej własnej. Gdzie ona? Jak się miewa i co mówi Na zawód w świeżo błysłym nam zawodzie? Nic, tylko szlocha i szlocha, i szlocha; To się na łóżko rzuca, to powstaje, To woła: „Tybalt!", to krzyczy: „Romeo!" I znowu pada.…
Wolno szaleć młodzieży, wolno starym zwodzić, Wolno się na czas żenić, wolno i rozwodzić, Godzi się kraść ojczyznę łatwą i powolną; A mnie sarkać na takie bezprawia nie wolno? Niech się miota złość na cię i chytrość bezczelna — Ty mów prawdę, mów śmiało, satyro rzetelna. Gdzieżeś, cnoto? gdzieś, prawdo? gdzieście się podziały? Tuście niegdyś najmilsze przytulenie miały.…
…Wołanie wielkie go zagłuszyło. — Piastun! Piastun! Wtem tłum się rozstąpił i dwaj owi goście nieznani, których przyjmował w zagrodzie, stanęli przed nim. Zbliżali się z uśmiechem i pokłonem. — Przychodzimy jeszcze raz, aby mężowi sprawiedliwemu, w imię Boga jedynego, przynieść błogosławieństwo. Krzyki znowu i im mówić nie dały, wesele stało się w tłumach.…
Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami; Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny: Dziś was rzucam i dalej idę w cień — z duchami, A jak gdyby tu szczęście było, idę smętny. Nie zostawiłem tutaj żadnego dziedzica Ani dla mojej lutni, ani dla imienia: Imię moje tak przeszło, jako błyskawica, I będzie, jak dźwięk pusty, trwać przez pokolenia.…
— Panowie — odparł Jussac — z żalem muszę wam oświadczyć, iż to rzecz niemożliwa do spełnienia. Obowiązek przede wszystkiem.
— Ja wiem — mówił wskazując na swoich Murzynów — że ci ludzie muszą pomrzeć, ale póki nie pomrą, nie mogę ich skazać na rozszarpanie żywcem przez hieny, które nocami ogień tylko trzyma w oddaleniu.
Na głos mój ty będziesz drżał: Grunwald, miecze, król Jagiełło! Hajno się po zbrojach cięło, a wichr wył i dął, i wiał; stosy trupów, stosy ciał, a krew rzeką płynie, rzeką! Tam to jest!! Olbrzymów dzieło; Witołd, Zawisza, Jagiełło, tam to jest!!…
— Masz szczególne zachcianki, żeby chorych sprowadzać do domu. — Szpitala bał się, rodziny żadnej nie ma, sypiał po cegielniach, cóż miałam zrobić? — W każdym razie nie zamieniać naszego domu na szpital dla włóczęgów. — Przecież... przecież spotkało go nieszczęście przy twojej fabryce... więc... — Nie robił za darmo — powiedział Karol gniewnie. Anka spojrzała na niego ze zdumieniem. — Pan to serio mówi?…
Byłabym poczwarą Niegodną twojej ręki, ale piekła, Żebym się matki kochanej wyrzekła. Prócz matki, siostry, wszystko ci poświęcę.
Kle, kle, kle, Twoja matka w piekle! Co ona tam robi? Dzieciom kluski drobi. Co złego zrobiła? Dzieci pomorzyła.
Pan Peggotty i Ham rozumieli doskonale, co się dziać musiało w mym sercu, i czekając nas z wieczerzą, próbowali mnie pocieszyć. Emilka usiadła blisko po raz pierwszy w czasie mej bytności w Yarmouth i tak się zakończył ów pamiętny dzień. Gdyśmy się mieli ku spoczynkowi, pan Peggotty z bratankiem, korzystając z przypływu morza, udali się na połów.…
I znowuż statek pomykał w stronę Tyntagielu. Zdawało się Tristanowi, że żywy krzew o ostrych cierniach, o pachnących kwiatach zapuszcza korzenie w krew jego serca i silnymi więzami wiąże do pięknego ciała Izoldy jego ciało i wszystką myśl, i wszystkie pragnienia.…
Pokazujemy 48 z 93 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.