motyw literacki
Ogień
65fragmentów
30lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Quo vadis 10 fragmentów
- Potop 9 fragmentów
- Baśnie 4 fragmenty
- Kwiaty polskie 4 fragmenty
- Przedwiośnie 4 fragmenty
- Balladyna 3 fragmenty
- Dziady, część III 3 fragmenty
- Boska Komedia 2 fragmenty
- Hymny 2 fragmenty
- Kordian 2 fragmenty
- Nasza szkapa 2 fragmenty
- Pan Wołodyjowski 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Użyję więc przeciwko temu księdzu ognia niebieskiego, aby go spalić, i stracę go w oczach dzieciątek. A skoro wyrzekł Szaman słowo przekleństwa, zapalił się ów pop na koniu i wyszły mu z piersi płomienie, które się złączyły w powietrzu nad głową. I przelękniony koń unosić go zaczął po stepie palącego się; a potem wzdrygnąwszy się, zrzucił z siebie węgiel siedzący na siodle do ostatka.…
…Widzisz ten pożar? Cóż stąd — że słomą podbitą Chatę spalili — cóż stąd?
Wtem Bóg miłosierny zesłał mi myśl szczęśliwą: podpalę chatę, niech im znakiem będzie i głosem przestrogi. Cóż znaczy nędzna chata wobec życia tylu ludzi? Nie miałam zresztą czasu do namysłu. Rzuciłam spiesznie ogień na posłanie i chciałam wyjść z izdebki. Za progiem jednak upadłam na ziemię i już nie mogłam powstać.…
Ciesz się, Florencjo! Twe skrzydła olbrzymie Przez ląd i morze szeleszczą w tej dobie, Nawet do piekła zaniosły twe imię. W kręgu złodziei, daj wiarę zaklęciu, Obywateli twych znalazłem pięciu, A co mnie wstydem rumieni i tobie, Zda się, nie robi wielkiego zaszczytu, Jeśli po ranu, w marzeniach przedświtu, Marzących sny są prawdziwsze niekiedy, Wkrótce się dowiesz, co ci życzy Prato Jeśli nieszczęście już cię……
…trzasnęła zapałka i ogień w mig rozbłysnął po słomie, zatrzepał się, tysiącem jęzorów błysnął i po chwili buchnął krwawą płachtą, ogarniając całą ścianę brogu... Boryna zaś przygięty, straszny kiej trup, czatował z widłami w ręku.…
Wszelki duch! jakaż potwora! Widzicie w oknie upiora? Jak kość na polu wybladły; Patrzcie! patrzcie, jakie lice! W gębie dym i błyskawice, Oczy na głowę wysiadły, Świecą jak węgle w popiele. Włos rozczochrany na czele. A jak suchy snop cierniowy Płonąc miotłę ognia ciska, Tak od potępieńca głowy Z trzaskiem sypią się iskrzyska.
Milczysz! — Jam Ci do głębi serce me otworzył, Zaklinam, daj mi władzę: — jedna część jej licha, Część tego, co na ziemi osiągnęła pycha, Z tą jedną cząstką ileż ja bym szczęścia stworzył! Milczysz! — nie dasz dla serca, dajże dla rozumu.…
Patrz!... Z zaułków w zaułki Kaukaskie się konie rwą Jak przed burzą jaskółki, Wyśmigając przed pułki Po sto — po sto — — — Gmach zajął się ogniem, przygasł znów, Zapłonął znowu — — i oto pod ścianę Widzę czoła ożałobionych wdów Kolbami pchane — — I znów widzę, acz dymem oślepian, Jak przez ganku kolumny Sprzęt podobny do trumny Wydźwigają... runął... runął... — Twój fortepian!
Justyna słała łóżko, zamiatała podłogę, siadała i patrzyła na ogień, jak się palił i migotał, chodził po każdym drewnie tam i z powrotem, nim się całe nie zajęło.
Że te w źrenicach Bólu przymarłe skry są świętsze, niż jasny płomień żądzy, co me rozpala wnętrze?
Już w ucieczce trojańskie wojsko tam się tłoczy, Gdzie Ksant, z Zeusa zrodzon, piękne nurty toczy. Żadna się przed zwycięzcą siła nie ostoi, Rozbija ich na części: tych pędzi ku Troi I rozprasza na tejże równinie, gdzie wczora Uciekali Achaje przed bronią Hektora. Rozpierzchli się przelękli. By spóźnić ich kroki, Hera przed nimi gęste rozciąga obłoki.…
Roeoender surowo spojrzał na Aladyna, a potem raptownie przyłożył ucho do ziemi, ażeby zbadać, w którym miejscu ukrywa się lampa cudowna. Potem wyżłobił palcem w miejscu zbadanym rowek, aby to miejsce naznaczyć. Wreszcie wstał, nazbierał chrustu i rozłożył ognisko dookoła wyżłobionego rowku. Aladyn patrzył na to wszystko ze zdziwieniem, ale słówka nie śmiał uronić, ażeby stryja nie rozgniewać.…
Patrzę na wazon z lawy, w którym rosną kwiaty; Niegdyś ta lawa ogniem zapalona wrzała, Skoro ostygła, snycerz kształt jej nadał drogi... Świat jest nieraz snycerzem, a serce kobiety Lawą ostygłą. Wyrzut dla płci naszej srogi! Nie zasłużony wiernym sercem Wioletty...
Może nawet byliby jeździli wokół miasta wśród śnieżnych tumanów i poświstu wichrów, nie domyślając się, że są tuż, gdyby nie ognie płonące na wzniesieniu, na którym budowano nowy zamek. Nikt już dobrze nie wiedział, czy w wigilię Bożego Narodzenia palono te ognie dla gości, czy dla jakiegoś starożytnego zwyczaju, ale też i nikt ze Zbyszkowych towarzyszów teraz o tym nie myślał — wszyscy bowiem chcieli znaleźć jak……
ostrzegł nas pan przed dymem w domu, który się uniósł w powietrzu. albowiem ogień ktoś wzniecił bez pańskiej zgody. i płoną schody bordowe od pańskich podejrzeń. i płoniesz już cała ze wstydu w papierosowym dymie.
Poezjo! jakie twoje imię? Tworząca? Cóż ty tworzysz? Siebie. Krzesiwem jesteś — ogniem — dymem — Żniwem się złocisz w samym siewie. Sypiesz się w ciemność gwiazdospadem, Więc biegnę w noc na gwiazdobranie. Nie ma ich. Tylko mi zostanie Świetlisty w oczach ślad — spadanie: Ty gwiazdą jesteś i jej śladem.…
— O tak, panie: trochę to, trochę owo, a razem nic. Dawniej robiłem stolarszczyznę i nie mogłem nadążyć. Za jakie parę lat odłożyłbym z tysiąc rubli. Ale spaliłem się tamtego roku i już nie mogę przyjść do siebie. Drzewo, warsztaty, wszystko poszło na węgiel, a mówię łasce pana, był taki ogień, że najtwardsze pilniki stopiły się jak smoła.…
Wywróconą na opak do rowu ulicą Mknie Kachna i płonącą powiewa spódnicą. Wichrzy się i pokłębia i upałem bucha, Cała w ogniu i szumie! Pożar — nie dziewucha! Skry miota wedle woli, — nie szuka powodu, I z szeptem: «Moja wina!» — dymi się od spodu!
Całe pół puda węgla kupiliśmy na odwieczerz w sklepiku i ogień taki był, że aż huczało w piecu. Ojciec ławę przysunął do naszego siennika i siadł sobie na niej, matka też się obróciła, żeby na ogień patrzeć, i takeśmy się wszyscy wygrzali, że to ha!
Tyżeś to koło mnie stanęła, we wieńcu błyskawic niewiasta: łuną palisz się jasną... Oto jestem przy tobie siostrzyca; błyskawice w mym ręku się palą i gwiazdy w mym ręku gasną. Patrzajcie, gorą mu lica. Hej, naszym krzywdom granica! Opętańcze mieczowy, do dzieła!!…
Gerwazy siadł na ziemi, oparł się o ścianę, I pochylił ku piersiom czoło zadumane. Światłość miesięczna padła na wierzch głowy łysy, Gerwazy po nim kryślił palcem różne rysy; Widać, że przyszłych wypraw snuł plany wojenne. Ciążą mu coraz bardziej powieki brzemienne, Bezwładną kiwnął szyją, czuł, że go sen bierze, Zaczął wedle zwyczaju wieczorne pacierze.…
Oto na przykład cztery strony boru poczynają się zbiegać szybko, łączą się w cztery ściany i tworzą świetlicę chreptiowską. Basia jest w niej i widzi wszystko wyraźnie. Na kominie pali się wielki ogień, a na ławach siedzą, jako zwykle, oficerowie; pan Zagłoba przekomarza się z panem Snitką; pan Motowidło siedzi milczący i patrzy w płomień, a gdy w płomieniu coś zapiszczy, to mówi swym przeciągłym głosem: „Duszo……
Czytelnik raczy sobie przypomnieć, że pomiędzy warunkami mego uwolnienia były i takie, którym byłem niechętny, jako że zbyt mnie poniżały, i do których przyjęcia zmusić mnie mogły tylko okoliczności mego położenia. Godność nardaka, którą byłem zaszczycony, uwalniała mnie od warunków uwłaczających mej czci i muszę oddać sprawiedliwość Jego Cesarskiej Mości, iż nigdy mi o tym nie wspomniał.…
Niech we mnie Bóg rozgorze, jak słoneczny żar, Iżby mi duszę światłość żywotna poiła.
Krzysztof zbiegł po kilkunastu stopniach i stanął na progu głębokiej nawy wielkiego kościoła. Kilkanaście ognisk buchało pod jego środkowym sklepieniem i w bocznych kaplicach, filarami oddzielonych od głównego wnętrza. Na ołtarzach płonęły zapalone świece. Mnóstwo ich również jarzyło się w rozmaitych kątach pod chórem i na chórze, na ambonie i w kruchtach.…
Panna Aleksandra wraz z krewną swą panną Kulwiecówną siedziały w pośrodku, a dziewczęta po bokach na ławach; wszystkie kądziel przędły. Na potężnym kominie ze zwieszonym okapem paliły się kłody sosnowe i karpy, to przygasając, to znów strzelając jasnym, wielkim płomieniem lub skrami, w miarę jak stojący wedle komina wyrostek przyrzucał drobniejszych brzeźniaków i łuczywa.…
Na stos dorzucono świeżych sosnowych gałęzi. Ogień przygasł. Powiało gęstym, brudnym dymem. Wiatr odparł dym, płomień bryznął pod niebo. Z tłumu wytrząsł się ksiądz w sutannie. Biały kołnierzyk ściskał rudą szyję. Ksiądz podniósł obie ręce, jakby błogosławił. Gdzieś z głębi ciemności wywleczono człowieka w mundurze esesmańskim. Hełm z brzękiem spadł na beton dziedzińca. Tłum buchnął śmiechem.…
Patrzył na rzeczy fenomenalne, gdyż Tatarzy i Ormianie nie próżnowali w tym czasie, zagryzając się wzajem na śmierć i mordując, gdzie się tylko zdarzyło. Okazało się naocznie, że nie tylko rewolucjoniści, lecz i wszyscy inni mają w sobie żyłkę do rzezi. Cezary nie wiedział, kim właściwie jest i gdzie jest jego miejsce w tych zatargach.…
…Potworny ów wał chwilami zdawał się przykrywać nawet wstęgę ognistą, tak iż czyniła się wąską, jak taśma, lecz chwilami ona rozświecała go od dołu, zmieniając jego dolne kłęby w fale płomienne. Oboje ciągnęły się od krańca do krańca widnokręgu, zamykając go tak, jak czasem zamyka go pasmo leśne. Gór Sabińskich nie było wcale widać.…
Była może godzina druga, gdy wyruszyli w dalszą drogę. Staś trzymał przed sobą Nel, Kali jechał z Meą na drugim koniu. Nie zjechali jednak od razu do parowu, ale posuwali się między jego brzegiem a lasem. Młoda dżungla podrosła przez tę jedną dżdżystą noc bardzo znacznie, grunt jednak pod nią był czarny i nosił ślady ognia.…
Bogdaj ogień gromu Bóg rzucał tobie przed konia podkową; Może piorunem twój koń przerażony, Piorunem w bramę powróci zamkową. Więc ty na długo chcesz zaniechać żony?
Dzieci obstąpiły kominek gromadką. Chcą patrzeć, jak się papier palić będzie. To tak wesoło, ładnie: płomień wzbija się w górę, migoce, przygasa i bucha znowu; a potem iskierki złociste, jak błyskawice, jak węże, ślizgają się po zwęglonych, czarnych szkieletach papieru. Wysypały się nagle gdzieś ze środka, niby dzieci ze szkoły, biegną, gasną, nikną. A teraz jeszcze jedna... To pan nauczyciel. Ha, ha, ha, nauczyciel!
Płomień prostując ostrze i milczący Odchodził od nas jak szermierz od mety, Za przyzwoleniem słodkiego poety. Gdy oto, widzę, drugi płomień kroczy, Na swoje ostrze zwrócił moje oczy, Głosem, co szumiał zeń z trzaskiem i sykiem; Jak sycylijski byk żarem ziejący Co po raz pierwszy, i słusznie zaiste, Ryknął swojego budownika krzykiem, A potem ryczał jękiem nieszczęśliwych, Których palono w jego wnętrzu żywych; To……
Powiedz raczej: na wierzchu. Nasz naród jak lawa, Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa, Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi; Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.
Czemu nie milkniesz, ty zorzo? Dlaczego krzykiem ognistym, wystrzelającym z tych przepastnych szczelin, pomiędzy dwiema piekielnymi ściany, tak mnie oślepiasz i tak mnie ogłuszasz, że dojść nie mogę do kresu? Dzień mój już przygasł, a zorza jego się krwawi, jakby się krwawić miała w nieskończoność!... wszystko pożera swymi płomieniami — duszę mi pali i świat cały pali!…
Idźmy tam... i wypalmy ogniami na murze Wyrok zemsty, zniszczenia, wyrok Baltazara. Carowi niedopita z rąk wypadnie czara, Błękitnym blaskiem mieczów napisane słowa Wytłumaczy śmierć mędrsza niż głos Danijela.
Dwanaście dni, dwanaście nocy Artyleryjski ogień walił, Rzucając miastem z rąk do rąk; To mieli Niemców, to Moskali, Kryli się w lesie, w kartoflisku, Na pamięć znali jęk pocisków Przelatujących nad głowami, Padali plackiem i modlitwę W gwiżdżące niebo wszeptywali, Aż trzynastego dnia nad ranem Głuchy zza rzeki łoskot zamilkł I rozwłóczone nad zgliszczami Dymy kurzyły się rumiane, W których to trzaśnie, to……
Nareszcie doliczyli się jakoś. Żyd z łoskotem żelazko, moździerz i rondel do brudnego worka wrzucił, a mnie matka posłała po węgle i po chleb. Kiedy ojciec przyszedł, palił się już w piecu ogień, a my popijaliśmy kolejno wodziankę z żelaznego garnczka.…
Czas jakiś upłynął na oczekiwaniu, na koniec w Porcjunkułę 2 sierpnia sułtan stanął pod Chocimiem. Rozlały się pułki jako morze bezbrzeżne – i na widok ostatniego grodu leżącego w granicach władzy padyszacha okrzyk: „Allach! Allach!", wyrwał się z setek tysięcy gardzieli. Po drugiej stronie Dniestru leżała bezbronna Rzeczpospolita, którą te niezmierne wojska miały zalać jak powódź lub pożreć jak płomień.
Księżyc dosięgnął właśnie najwyższej wysokości w swej drodze niebieskiej, gdy nagle blask jego począł się mieszać i zlewać z różowym światłem wychodzącym jakby spod ziemi; stopniowo niebo czerwieniało coraz bardziej, rzekłbyś, od zorzy wstającej, aż wreszcie krwawa czerwona łuna oblała całą okolicę.…
Odnalazłszy wczoraj poznane schody główne Cezary Baryka wszedł do głównej sieni. Z tej sieni były otwarte drzwi do pokoju stołowego, gdzie poprzedniego wieczora ucztowano. Pusto tutaj było, lecz już sprzątnięto do cna wczorajsze nakrycia. Ogień palił się na wielkim kominie z zielonych kafli. Widok i trzask tego ognia podczas przejmującego poranka sprawiał istną rozkosz.…
Przyszedł jednak najwyższy czas, w którym musiał myśleć o własnym ocaleniu, albowiem fala ognia napływała coraz bliżej od strony wyspy i kłęby dymu przesłoniły niemal zupełnie zaułek. Kaganek, którym świecił sobie w domu, zgasł od przeciągu powietrza.…
Wszelki duch Boga chwali! Jaka to była Błyskawica czerwona! jak wszystkie ściany Widziałam białe. — Cyt. — Nie słychać nic — Spiesz się! — Lecz jeśli żar błyskawic lunie Na moją twarz, gdy będę z nożem stała Nad nim; to co? — Ogień pokaże tobie Miejsce, gdzie masz uderzyć. — O! błyskawice, Stwórzcie czerwony dzień na łonie nocy, Bądźcie mojego czynu słońcem. — Idę.
Rolka starego papieru od razu stanęła w ogniu. — Ach! — krzyknęła słabym głosem — i płomień ogarnął ją nagle, gwałtownie i buchnął w górę. — Ach! — jęknęła jeszcze po raz ostatni, lecz w tej samej chwili wstęgi ogniste strzeliły wysoko, tak wysoko, jak nigdy nie sięgały drobne błękitne kwiatki, a płomień gorący zajaśniał i zaświecił takim blaskiem, jakim nie świeciło nigdy piękne, białe płótno.…
Oni wszyscy mali, ale patrz w ich serce; — Najlepiej ogień zgasić, dopóki w iskierce.
Apteka cudem ocalała, A miałby ogień używanie! Tam by pokazał, tam zadziałał, Gdyby te słoje, butle, banie Lwią łapą zaczął czule głaskać, Krwawym jęzorem mlaskać po nich... Niechby najmniejszy pękł flakonik, A wszystko by zaczęło trzaskać, Rozsadzać, pękać w kanonadzie Piorunujących karamboli.…
Zwyczajnie, gdy cieplejsze promienie słońca poczynają przedzierać się przez zimową chmur oponę i gdy pierwsze pędy ukazują się na drzewach, a zielona ruń zbóż kiełkuje na wilgotnych polach, wstępuje i lepsza nadzieja w serca ludzkie. Ale wiosna 1655 roku nie przyniosła zwykłej pociechy dla strapionych w Rzeczypospolitej ludzi.…
Drzwi się otwarły i weszła do sali jadalnej panna Karusia we własnej osobie — ale w jakimże dezabilu! Oto — po prostu w koszuli. Gdzieś tu, widać, w sąsiedztwie jadalni sypiała, toteż wprost z łóżka przyszła do ognia ogrzać się troszeczkę. Miała na nogach bez pończoch wsunięte miękkie i mocno przydeptane pantofle, włosy rozpuszczone i — powiedzmy całą prawdę!…
Pokazujemy 48 z 65 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.