motyw literacki
Burza
70fragmentów
37lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Lalka 4 fragmenty
- Przygody Hucka Finna 4 fragmenty
- Quo vadis 4 fragmenty
- Balladyna 3 fragmenty
- Beniowski 3 fragmenty
- Lord Jim 3 fragmenty
- Odyseja 3 fragmenty
- Ogniem i mieczem 3 fragmenty
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 3 fragmenty
- Chłopi, Część czwarta - Lato 2 fragmenty
- Chłopi, Część trzecia - Wiosna 2 fragmenty
- Cierpienia młodego Wertera 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Burza go w bliskim zaskoczyła lesie. Konie ognistym przerażone grzmotem Grzęzły po bagnach; sosny się jak trzciny Gięły z okropnym hukiem i łoskotem. Nie można było dotrzeć do zamczyska, I pan graf czeka w pustelnika celi, Aż się ta burza wygrzmi i wybłyska.
W drodze zaskoczyła je okropna burza. Pioruny biły, deszcz lał strumieniami, a wicher miotał biednym pisklęciem, jak listkiem. Nigdy w życiu nic podobnego nie widziało, i zdawało mu się, że to koniec świata.
…Duch w cierpieniach rodzi I w gniewie — ale w gniewie tak wspaniały, Jako Bóg chmurny, gdy piorunem godzi W najwyższe czoła alpejskie i skały. Kto chce w pioruny wstąpić i w błyskanie I śnić to, o czem śnię... niech przy mnie stanie! Na tych wyżynach ducha jest ponura Dla serc stroskanych cisza; tu ja czerpię Ogień i maczam w ogniu orle pióra;
Wódz mój, gdy wracał od bramy piekielnej, Spostrzegłszy twarz mą bladości śmiertelnej, Skrył własną bladość w głębi swego ducha I stanął w kroku, jak człowiek, gdy słucha, Bo wzrok nie sięgał dalekich widoków W powietrzu czarnym od dymu obłoków. «Zwycięstwo przy nas w tej walce być może,» Tak począł mówić, «gdy nie — On pomoże... Ach!…
I snadź Pan Jezus pofolgował swemu miłosierdziu. Chociaż bowiem nazajutrz zrobiło się tak gorąco, znojnie, duszno i parno, jaże ptactwo padało zemglone, krowy żałośnie ryczały po paśnikach, konie nie chciały wychodzić na świat, a ludzie, przemęczeni do ostatka, bez sił, tułali się po spiekłych sadach, bojąc się wyjrzeć choćby do ogrodu, ale jakoś w samo przypołudnie, gdy wszystko zdało się już puszczać ostatnią parę……
…Tylko wiater nie ścichał — a naprzeciw — mocy jeszczech nabierał większej i całym światem już się przewalał. I wiał tak bez mała całą noc, że mało kto poredził oczy zmrużyć choćby na pacierz, gdyż chałupy srodze przewiewał, drzewa chlastały po ścianach i szyby gnietły. A tak we ściany rypał i tłukł, kieby tymi barami, iż myśleli nieraz, co całą wieś wyrwie i po świecie roztrzęsie.…
Na dobrą chwilę przed zachodem słońca stanęliśmy przed bramą wjazdową leśniczówki. Powietrze było parne i dziewczęta obawiały się, że może nadejść burza. Szarawe, ciężkie chmurki zaczęły się też w istocie snuć wokół po widnokręgu. Starałem się rozprószyć ich przewidywania, popisując się rzekomymi wiadomościami mymi z zakresu meteorologii, ale sam miałem przeczucie, że zabawa nasza ulec może nie lada katastrofie.
— Co myślisz — spytałem woźnicę zaraz przy pierwszej za Londynem stacji — co myślisz o tych chmurach? Dawnom nie widział podobnych. — Ani ja, panie — odrzekł. — Wiatr się zrywa piekielny. Niewesoło tam będzie na morzu. Pięknych się niebawem dowiemy rzeczy.…
Samy do swej obory woły rozpuszczone Przybiegły z gór, gwałtownym deszczem umoczone, A ubogi Tirimach pod wysokim dębem Spi wieczny sen, piorunem uśpiony trozębem.
Jak się wezbrana rzeka w morze leje, I morską burzę spotkawszy szaleje, Łamią się fale, drżą opoki brzegu, A nurty ryczą pod pianami śniegu; Tak się spotkały wrogów zgraje obie, Losem i gniewem gnane przeciw sobie; Szable nad uchem grzmią, lecąc w kawały, Huczą po skałach dalekie wystrzały; Starcia się łoskot i karabel dźwięki, Huk karabinów, konających jęki Echo żałośne po dolinie szerzy, Przywykłej tylko do……
…atrzy w górę: wierzchołki drzew mocno się kołyszą. Złowrogi szum. Wiatr. Ciemno. Strzał. Nie strzał, a grzmot. I zaraz deszcz. Duże, ciężkie krople. Znów: błyskawica i grzmot. Burza. Burza w lesie. Oprzytomniał. Zerwał się i biegnie. Do szosy. Do tramwaju. Ale w którą stronę? Nie wie. Zabłądził. Źle. Biegnie. Ale dokąd? Wszystko jedno. Znów grzmot. Czapka przemokła, z daszka ciurkiem leci. Ubranie ciąży.…
Połowa podróżnych osłabionych, dławionych niepojętą męczarnią, w jaką kołysanie okrętu wprawia nerwy i wszystkie humory cielesne wstrząsane w najsprzeczniejszych kierunkach, nie miała nawet siły troszczyć się o bezpieczeństwo. Druga połowa wydawała okrzyki i wznosiła modły; żagle poszły w strzępy, maszty w drzazgi, dno się rozpukło. Pracował kto mógł, jeden nie rozumiał drugiego, nikt nie kierował pracą.…
W tej chwili burza rozszalała się z niezmierną wściekłością. Piorun huknął w środek drogi z tak straszliwym łoskotem, jakby ziemia zapadała się w posadach. Cały bór ugiął się pod wichrem. Szum, świst, wycie, skrzypienie pni i trzask łamanych gałęzi wypełniły głębie leśne.…
— Sądzę, że ta kobieta mówi prawdę. Gdyby moja matka znajdowała się na jej miejscu i posiadała władzę diabelską, nie wahałaby się ani chwili i natychmiast wywołałaby burzę, ba, spustoszyłaby cały kraj, gdyby mogła w ten sposób uratować moje zagrożone życie. Każda matka uczyniłaby to samo, gdyż wszystkie matki są pod tym względem jednakowe.
W głowie mi szumiało od wywodów doktora, a on tymczasem ciskał się na ulicy jak szalony. Na szczęście błysnęło, upadły pierwsze krople deszczu, a zacietrzewiony mówca nagle ochłonął i skoczywszy w jakąś dorożkę kazał odwieźć się do domu.
…Burza istotnie rozpoczyna się. Mimo mego godnego politowania stanu chcę ją widzieć i ubrawszy się w gumowy płaszcz z kapturem, wychodzę na pokład, a raczej wyłażę na czworakach. Wicher jest tak silny, że trzymając się obiema rękoma poręczy, zaledwie mogę ustać na nogach. Chwilami woda oblewa mnie od stóp do głów. Morze zdaje się być pomieszane z chmurami, chmury z morzem.…
To było tak śmieszne, że mogło aniołów do łez pobudzić. Stali chwilę bezradnie i nagle główny maszynista rzucił się do Jima: „Chodź pan i pomóż, człowieku! Zwariował pan, czy co, by wyrzekać się ostatniej nadziei ocalenia? Chodź pan, pomóż, człowieku! Człowieku! Spójrz pan tam — spójrz!" Jim zwrócił nareszcie wzrok ku miejscu z takim uporem wskazywanym przez tamtego.…
…Z głębi boru leciał i kulą w powietrzu toczyć się zdawał szum do głuchego turkotu podobny. Wierzchołki sosen zakołysały się i gałęźmi jak wachlarzami poruszyły; na dno lasu niby welon z ciemnej krepy spadł zmrok szarawy, wszędzie jednostajny i gdzieniegdzie smugami krwistych świateł błyskający.…
Słyszysz burzy zew znajomy? Złoty miecz przy boku mam. Pójdź-że dziewczę, w niewiadomość, w bezpowrotność — tylko tam!
Zaraz też i szron ze ścian opadać zaczął, lód pękał na nich z wielkim hukiem, jak kiedy Wisła puszcza, a w komnacie zrobiła się taka wilgoć, że wszyscy dworzanie wraz z królem kichali jakby z moździerzy. A trzeba wiedzieć, że Krasnoludki mają nosy nie lada. Sam to naród nieduży: jak Krasnoludek but chłopski obaczy, staje, otwiera gębę i dziwuje się, bo myśli, że ratusz.…
Eos z łoża ślicznego Titona gdy wstała, Na bogów i na ludzi zdrój światła wylała, A na wiecu zasiedli niebianie zebrani, Śród nich Zeus, pan wszystkiego, wszyscy mu poddani. Atenie na myśl przyszły Odysa cierpienia, Ninie jeńca Kalypsy, i do zgromadzenia Rzekła: „Ojcze Kronidzie, wy bogowie inni!…
Uderzenie husarzy było straszne. W pierwszym impecie trafili na trzy kurzenie, dwa steblowskie i mirhorodzki — i starli je w mgnieniu oka. Wycie doszło aż do uszu pana Skrzetuskiego. Konie i ludzie, zwaleni z nóg olbrzymim ciężarem żelaznych jeźdźców, padli jak łan pod tchnieniem burzy. Opór trwał tak krótko, że Skrzetuskiemu zdało się, iż jakiś olbrzymi smok połknął jednym haustem te trzy pułki.
Wszystko, co miało tylko twarz człowieka, Zaczęło stronić ode mnie z daleka. Namiotu mego — córki go uprzędły — Płótna na rosie poczerniały, zwiędły I podarły się, i lekko napięte Były jak próchna z ludzkich trumien zdjęte.…
Przed burzą bywa chwila cicha i ponura, Kiedy, nad głowy ludzi przyleciawszy, chmura Stanie i grożąc twarzą, dech wiatrów zatrzyma, Milczy, obiega ziemię błyskawic oczyma, Znacząc te miejsca, gdzie wnet ciśnie grom po gromie
…Nikt nie spał w całym domu. Myśl, że Ketling może już jest trupem, strachem napełniała ich serca. W dodatku noc uczyniła się duszna, ciemna, grzmoty poczęły huczeć i przewalać się po niebie, a później jaskrawe błyskawice rozdzierały co chwila ciemność. O północy pierwsza tej wiosny burza rozszalała się nad ziemią. Pobudziła się nawet służba. Krzysia i Basia zeszły z panieńskiej izby do jadalnej komnaty.…
Istotnie przyszła burza. Ranek tego dnia był gorący i duszny; ptaki niewiele śpiewały, świnie nie chciały żreć i zmęczone kryły się między budynkami, szukając cienia. Wiatr zrywał się, to słabnął; raz był suchy i gorący, to znowu chłodny i wilgotny; często zmieniał kierunek spędzając z różnych stron gęste obłoki, które w wyższych warstwach zdawały się płynąć ku zachodowi, w niższych ku północy.…
Ten wiatr trwał ciągiem przez dwadzieścia dni, przez które byliśmy zapędzeni nieco na wschód od Wysp Moluckich i o trzy stopnie na północ od równika, co nasz kapitan postrzegł przez swój rachunek dnia drugiego maja, kiedy wiatr ustał i zapanowała zupełna cisza, czym nieco się pocieszyłem.…
…Bo burza sroga wstawała tego dnia w morzu! Pomnę... One mury zimne, samotne płoty kamienne w morzu z południa, za cichą zatoką, jak na nie z czarnych dołów chlaszczą piany białe. Niebo wpośród dnia czarne jako o północku, a w nim niedaleka, zda się, tuż, tuż, grozi ponura skała Kaprai. Latarnia morska połyskuje na niej raz za razem, raz za razem, nikiej bolesny znak na trwogę.…
Była to wilia do powszechnej wojny, która w niektórych miejscach już wybuchła. Szwedzi tłumili te miejscowe porywy bądź orężem, bądź siekierą kata, lecz ogień, zgaszony w jednym miejscu, natychmiast zapalał się w drugim.…
Kołdry rozłożyliśmy na ziemi jak dywany, prześcieradło służyło za obrus i obiad odbył się z paradą. Niebawem zaczęło grzmieć i błyskać; ptaszki więc prawdę powiedziały. Po chwili padał ulewny deszcz, lało jak z cebra, zerwał się potężny wiatr, z całą siłą szalała letnia burza.…
Poza kręgiem ogniska wszystko ginęło w ciemności. Trwała przerażająca cisza. Nagle mignął jakiś słaby blask, zadrżał na liściach i zniknął. Po chwili ukazał się drugi, silniejszy. Potem jeszcze jeden. Przez gałęzie drzew przeleciał cichy jęk i westchnienie. Lekki powiew musnął policzki chłopców. Wzdrygnęli się na myśl, że to przeszedł Duch Nocy. Znów zrobiło się cicho.…
Ci, którzy byli trwożni, powstali, w tych, którzy zwątpili, wpłynęły strumienie wiary. Jedne głosy zawołały naraz: „Hosanna!", inne: „Pro Christo!", po czym zapadła cisza. Jasne letnie błyskawice rozświecały wnętrze szopy i twarze pobladłe ze wzruszenia.
Wolno szaleć młodzieży, wolno starym zwodzić, Wolno się na czas żenić, wolno i rozwodzić, Godzi się kraść ojczyznę łatwą i powolną; A mnie sarkać na takie bezprawia nie wolno? Niech się miota złość na cię i chytrość bezczelna — Ty mów prawdę, mów śmiało, satyro rzetelna. Gdzieżeś, cnoto? gdzieś, prawdo? gdzieście się podziały? Tuście niegdyś najmilsze przytulenie miały.…
Zdarto żagle, stér prysnął, ryk wód, szum zawiei, Głosy trwożnéj gromady, pomp złowieszcze jęki, Ostatnie liny majtkom wyrwały się z ręki, Słońce krwawo zachodzi, z niém reszta nadziei. Wicher z tryumfem zawył; a na mokre góry, Wznoszące się piętrami z morskiego odmętu, Wstąpił geniusz śmierci i szedł do okrętu, Jak żołniérz, szturmujący w połamane mury.
I jak gdyby rozgniewana Nija chciała się pomścić zniewagi, w tejże chwili chmura czarna, niesiona wichrem wieczora, jak ogromne cielsko smoka przewalając się po niebie, poczęła, warcząc, nadbiegać nad jezioro. Pod nią widać było szare pasy gradu, siekące pola i lasy, a w głębi jej szumiało głucho, jakby toczyła wory kamieni, gotowe runąć na ziemię.…
Podano kolację; milady czuła potrzebę pokrzepienia sił, nie wiedziała, co może stać się w nocy, która zapowiadała się groźnie. Straszna też burza wybuchła około dziesiątej wieczorem. Milady doznała ulgi, widząc, że stan natury odpowiada temu, co się dzieje w jej duszy.…
Oto nagle mroczne, prawie czarne chmury piasku prześwieciły się sinawym światłem. Ciemność potem uczyniła się jeszcze głębsza, ale jednocześnie wstał śpiący na wysokościach i zbudzony przez wicher grzmot i począł przewalać się między Pustynią Arabską i Libijską — potężny, groźny, rzekłbyś: gniewny. Zdawało się, że z niebios staczają się góry i skały.…
Wszelki duch Boga chwali! Jaka to była Błyskawica czerwona! jak wszystkie ściany Widziałam białe. — Cyt. — Nie słychać nic — Spiesz się! — Lecz jeśli żar błyskawic lunie Na moją twarz, gdy będę z nożem stała Nad nim; to co? — Ogień pokaże tobie Miejsce, gdzie masz uderzyć. — O! błyskawice, Stwórzcie czerwony dzień na łonie nocy, Bądźcie mojego czynu słońcem. — Idę.
Lecz kiedy burza zawieje i zruszy Z filarów ciebie, kopuło tęczowa, Pękasz jak niebo nad aniołem duszy; Próżno się broni w błyskawicach głowa, Cały gmach na nią upada i kruszy I ją, i serce, które biedna chowa Jak smętny łabędź pod skrzydły białemi. Pękło — popioły rozwiał wiatr po ziemi.…
Burza rozsrożyła się już na dobre. Niebo posiniało kiej wątroba, kurz zakotłował wielgachnymi kłębami, topole z jakimś szlochaniem i krzykiem przyginały się do ziemi, zawyły wiatry i jęły coraz zapamiętalej walić się na zboża, pierzchające we wszystkie strony, i rycząc kiej byki zjuszone, rypnęły w lasy zwarte, rozchybotane i wniebogłosy szumiące.…
A ledwie co wysypali się przed kościół, bych nieco ochłonąć pod drzewami, grosz jaki dziadom wysupłać i zmówić się ze znajomkami, kiej pociemniało z nagła, daleki grzmot zahuczał i suchy, palący wiater zakręcił, że drzewa się zatargały i kurz się podniósł na drogach. Ludzie z bliższych wsi jęli na gwałt wyjeżdżać.…
Jeszcze się nie skończył taniec, gdy wzmogły się błyskawice, od dawna rozdzierające firmament, a przeze mnie tłumaczone jako przebłyski zorzy północnej, a grzmoty rozgłośne przygłuszyły muzykę. Trzy danserki ulotniły się z szeregów, a za nimi podążyli kawalerowie. Powstało zamieszanie, a muzyka grać przestała.…
Wieść, że służący zamierzali czuwać całą noc, była uspokajająca. Kładłem się zmęczony, rozbity, z ciężką nad wyraz głową, lecz gdy tylko przyłożyłem głowę do poduszki, przeszło mi to jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Czułem się rozbudzony, z podnieconą wrażliwością. O śnie nie było co i myśleć.…
Pożar jednakże nie trwał długo, gdyż zgasiła go krótko wprawdzie trwająca, ale ogromna ulewa. Cała noc z czternastego na piętnasty lipca była dziwnie zmienna i nawałnista. Wicher przypędzał burzę za burzą. Chwilami niebo zdało się całe płonąć od błyskawic i grzmoty roztaczały się ze straszliwym łoskotem między wschodem a zachodem.…
…Czy też domyślił się, żeśmy tylko o nim mówili? i co on, biedak, czuł mając jedną burzę nad głową, a drugą, może gorszą, w sercu? Phi! co za ulewa, co za kanonada piorunów... Zwinięty w kłębek Ir odszczekuje im przez sen stłumionym głosem, a ja kładę się do łóżka, nakryty tylko prześcieradłem.
Patrzył na swe złączone palce, potem rozszczepił je znowu. To była szczera prawda: wskoczył w wiekuistą, głęboką przepaść! Zleciał z wyżyny, na którą się już nigdy więcej nie wdrapie. Tymczasem łódź płynęła dalej. Było zbyt ciemno, by mogli się widzieć nawzajem, a przy tym oślepiała ich ulewa. Zdawało im się, że przepływają przez jakąś jaskinię.…
Wędrowiec, na istnienie spojrzawszy z ukosa, Wszedł na cmentarz: śmierć, trawa, niepamięć i rosa. Był to cmentarz Okrętów. Pod ziemią wrzał głucho Trzepot żagli pośmiertną gnanych zawieruchą. Wędrowiec czuł, jak wieczność z traw się wykojarza, I, ciszę swą do ciszy dodając cmentarza, Przeżegnał to, co bliżej: pszczół kilka, dwa krzaki I na pierwszym grobowcu czytał napis taki: Zginąłem nie na ślepo, bo z woli……
Na to przemądry Odys rzekł mu: „O Alkinie! Potężny, najsławniejszy królu w tej krainie! Zaprawdę pieśń ta serce do głębi przeszywa, I ten pieśniarz cudownie, ni bóg jaki, śpiewa. Do wielkich też rozkoszy życia ja to liczę, Gdy u ludu tchnie szczęściem wesołe oblicze, Gdy w zamku godowników zasiada rząd długi I słucha dźwięku gęśli, a kręcą się sługi Z mięsiwami i chlebem, a leją cześniki Z krużów wino, roznosząc……
Pokazujemy 48 z 70 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.