motyw literacki
Motyl
21fragmentów
8lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Napój cienisty 9 fragmentów
- Lord Jim 3 fragmenty
- Lalka 2 fragmenty
- Nad Niemnem 2 fragmenty
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 2 fragmenty
- Bajki i przypowieści 1 fragment
- Klechdy polskie 1 fragment
- Klechdy sezamowe 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Ugrzązł wóz, ani ruszyć już się nie mógł w błocie; Ustał furman, ustały i konie w robocie. Motyl, który na wozie siedział wtenczas prawie, Sądząc, że był ciężarem w takowej przeprawie, Pomyśli sobie: «Litość nie jest złym nałogiem». Zleciał i rzekł do chłopa: «Jedźże z Panem Bogiem!»
Na najwyższej kończynie osamotniałego w swym górowaniu tataraku kołysał się przesadnie do swej małości rozwahany motyl, który przeświecał czerniawą tkanką białych jak płótno i szczelnie zemkniętych skrzydeł. Dziwożona, trzymana za ręce, piersią podała się naprzód ku wodzie i odętymi nozdrzami zaczerpnęła ożywczej i zawsze świątecznej woni tataraku. — Jedną mi dłoń wypuśćcie na swobodę!…
W drugim ogrodzie białe i żółte motyle bawiły się w kotka i myszkę. Jeden z nich uciekał, a inne goniły go, fruwając w powietrzu.
…Natura miewa kaprysy i — analogie — dodał. — Motyle istnieją także w rodzaju ludzkim: piękna barwa, latanie nad powierzchnią życia, karmienie się słodyczami, bez których giną — oto ich zajęcie. A ty, robaku, nurtuj ziemię i przerabiaj ją na grunt zdolny do siewu.…
…Bardzo pragnąłem rozmowy z nim, ale szanowałem natężoną, prawie namiętną uwagę, z jaką przypatrywał się motylowi, jak gdyby na brązowej tkance wątłych skrzydeł, na białych liniach i wspaniałych plamach odczytywał rzeczy wzniosłe, niepodlegające zniszczeniu, jak te delikatne martwe tkanki, których piękności śmierć nie zdołała zgasić. — Cudowny! — powtórzył patrząc na mnie. — Patrz!…
Spod topoli widać było długi szlak Niemna, z jednej strony, naprzeciw Korczyńskiego dworu, za wysoki brzeg skręcający, z drugiej niknący w przestrzeni za dalekimi piaskami. Justyna czwarty już raz dnia tego widziała go w coraz innej postaci.…
Coś się spełniło skrzydlatego Nad przynaglonym kwiatem! —
Czy róż w złym gatunku, Czy jakoś na obliczu przetarł się z trafunku: Gdzieniegdzie zrzedniał, na wskroś grubszą płeć odsłania... Może to sam Tadeusz, w Świątyni dumania, Rozmawiając za blisko, omusknął z bielidła Karmin lżejszy od pyłków motylego skrzydła; Telimena wracała nazbyt śpieszno z lasu, I poprawić kolory swe nie miała czasu
— Człowiek jest jak ćma: na oślep rwie się do ognia, choć go boli i choć się w nim spali. Robi to jednak dopóty — dodał po namyśle — dopóki nie oprzytomnieje. I tym różni się od ćmy...
— Mówiła, jak kobiety zwykły mówić — rzekł. — Zalecała ostrożność, prosiła, bym wrócił przed nocą, ubolewając, że muszę jechać sam. Był to czas wojenny i okolica wcale nie była bezpieczna; moi ludzie zakładali wytrzymałe na kule okiennice i nabijali broń, a ona powtarzała, że mogę być o nią spokojny. Potrafi obronić dom cały przed każdym napastnikiem. Uśmiechałem się, patrząc na nią.…
Ciężkim, ciągle miarowym, choć przyśpieszonym nieco krokiem przebył sień zupełnie ciemną, salę jadalną, do której zaglądał księżyc, i wszedł do gabinetu oświetlonego palącą się na biurku lampą. Pokój ten był nie tylko pracownią, ale zarazem sypialnią i, rzecz dziwna, zarówno jak przeciwek Anzelma, przypominał klasztorną celę.…
Cień za cieniem się ugania, a motyla motyl ściga, — Rozpłakała się w lesie niekochana Jadwiga.
«Nie byłem w zmowie — Jacek odpowiedział z żalem. — Gwałtem porwać? Wszak mógłbym: zza krat i zza klamek Wydarłbym ją, rozbiłbym w puch ten jego zamek! Miałem za sobą Dobrzyn i cztery zaścianki! Ach, gdyby ona była jak nasze szlachcianki Silna i zdrowa! gdyby ucieczki, pogoni Nie zlękła się i mogła słuchać szczęku broni!... Lecz ona biedna! tak ją, rodzice pieścili, Słaba, lękliwa!…
— Chcemy tak rozmaite role odgrywać — zaczął znowu. — Ten wspaniały motyl znajdzie kupkę śmieci i siedzi na niej spokojnie; ale człowiek nigdy nie usiedzi spokojnie na swej kupce błota. Chce mu się być tym, to znów tamtym... — To podnosił, to zniżał swą rękę. — Chce mu się być to świętym, to grzesznym... A ile razy zamknie oczy, zawsze mu się zdaje, że jest istotą doskonałą, tak doskonałą, jaką nigdy być nie może...…
Królewna dłoń o martwe zraniła wrzeciono. Szerzy się snu zaraza!... Śmierć drzemie u płotu... Drzewa, jawą parując, posnęły zielono. Motyl zawisł nad studnią skrzydłami bez lotu.
Sad błyskając sękami cieniście się martwi, Że trawom ciąży zwiewna niedola błękitów, — I że motyl, co walczył zgrozą aksamitów Z pachnącą bzem wiecznością — zmarł ciszkiem na marchwi
Przychodzą nieustannie z tamtej strony ciszy Psy, wierzby, nagłe sady, ćmy białe, ćmy szare I próżnię zapełniają, gdzie czasem brak myszy, By zasklepić czymkolwiek w świat wyziorną szparę. Przychodzą potłumione zielenią otchłanie I dziewczęta, co w oczach dźwigają los nieba — I obłoków nad ziemią srebrne górowanie I ta wiara, że właśnie tak trzeba, tak trzeba...…
Tyle w gęstwinie cisz błądzi i tyle Słoneczniejących między pniami czasów, Że nasilone barwami motyle Lecą w znój przyszły — przeczuwanych lasów.
Pokazujemy 18 z 21 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.