motyw literacki
Morze
75fragmentów
31lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Lord Jim 16 fragmentów
- Sonety krymskie 8 fragmentów
- Quo vadis 6 fragmentów
- Giaur 5 fragmentów
- Popioły 4 fragmenty
- Dawid Copperfield 3 fragmenty
- Hamlet 3 fragmenty
- Takie sobie bajeczki 3 fragmenty
- Dzieje Tristana i Izoldy 2 fragmenty
- Hymny 2 fragmenty
- Latarnik 2 fragmenty
- Ziemia obiecana 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Przed nim, jak oko daleko zasięgnie, morze niezmierne, wspaniałe, bez końca, lśni purpurą i złotem, dąży do wybrzeży falą spienioną. A tam hen, daleko, gdzie błękitne niebo opiera swe brzegi na przejrzystej wodzie jak ołtarz purpurowy i złocisty, stoi płomienne słońce.
Pierwsza kibitko ruska! gdy w okręcie Polskim już zamach strupiały poczuto, Ty pokazałaś się w śniegu zamęcie Jako ludożer pierwszy, za tą szkutą Płynący... Inne ryby mają cięcie, Lub paszczę na miecz srebrzysty przekutą, I pod wodami są okrętom piłą, A potem — ludzi pożartych mogiłą.…
Otóż — było to w parę lat po śmierci powyżej zapisanej — nie byłem w Paryżu — nie byłem we Francji ani w Londynie, ani w Anglii, ani w Europie, ani w Ameryce... byłem, na kotwicy, na pierwszym wstępnym pasie Oceanu Atlantyckiego, pomiędzy wyspami kredowatej białości, połamanymi w ściany prostopadłe.…
…Skoro pierwsze promienie odbiły się w wiszącym nad mym posłaniem i w ramki z muszli oprawnym lusterku, porwałem się na nogi, a w chwilę potem zbierałem już z małą Emilką kamyki nad zatoką. — Prawdziwy z ciebie żeglarz chyba? — spytałem ją, nie myśląc wcale, co mówię, lecz chcąc powiedzieć coś niezwykle uprzejmego, zachwycony widokiem płynącego żagla, co się odbił w jej jasnym oku. — O nie! — rzekła, kręcąc główką.…
Owóż zdarzyło się, iż wydarto mu całą jego radość w dniu, w którym kupcy norwescy, zwabiwszy Tristana na statek, uprowadzili go jak piękną zdobycz. Podczas gdy mknęli ku nieznanym ziemiom, Tristan miotał się niby młody wilczek pochwycony w pułapkę. Ale dowiedziona to prawda i marynarze ją znają: morze nierade nosi zdradzieckie statki i nie sprzyja rabunkom i zdradom.…
Ujrzałem oceanu odmęty wzburzone, piętrzyły się wysoko, ponuro zwieżone — cofały się i rozpęd biorąc z głębi leża runęły na piaszczyste podole wybrzeża. Patrzałem z gniewem. — Było to jak rozpasanie, co ducha wolność, jego praw poszanowanie łowi w sieć namiętności i krew w żyłach burzy, zamieszaniem uczucia rozstraja i nuży. Myślałem: to przypadek!…
Wyspy szczęśliwe! w każdej porze roku Zarówno miłe i sercu i oku, Gdy was przychodzień z gór Kolonny wita, Wraz nagły urok źrenice mu chwyta, I myśl pogrąża w dumy tajemnicze. Tu szklane morza cichego oblicze Na falach drobnych jak uśmiechu dołki, Gór okolicznych odbija wierzchołki Strzegące brzegów, z którymi łagodnie Zdają się igrać rajskie wody wschodnie.…
Obudziła się i znów pomyślała, że coś z nią jest. Następny sen był piękny. Płynęła morzem. A co za dziwny był okręt bez ludzi, bez pokładu i komina. Nie było nad nim nieba. Tylko przez wielkie jakby wrota było widać morze i czuło się huk i prędkość. A wrota były całe ze skały i cały okręt był z kamienia. I tak hucząc, szedł morzem bez jednego człowieka, tylko z nią.
A gdyby on cię zaprowadził, panie, Nad przepaść, na brzeg owej groźnej skały, Która się stromo spuszcza w morską otchłań, I tam przedzierzgnął się w inne postacie, Jeszcze straszniejsze, które by ci mogły Odjąć, o panie, przytomność umysłu I w obłąkanie cię wprawić? Zważ tylko!…
Był dwudziesty czwarty lutego 1815 r., gdy strażnik dał z wieży Notre Dame de la Garde sygnał, zapowiadając przybycie trójmasztowca „Faraon", powracającego ze Smyrny przez Triest i Neapol. Jak to zazwyczaj bywa w takich razach, z portu natychmiast wyruszył pilot i opłynąwszy zamek If przybił do burty statku pomiędzy przylądkiem Morgion i wyspą Rion.…
Przyjdź!... Pośpieszymy w miesięczną noc do gaju, gdzie cyprysów cienie rosną pod srebrnym księżyca zaklęciem w jakieś tajemne olbrzymy, że po nich stopa człowieka kroczyć się lęka... Ale ode mnie trwoga jak daleka, gdy twa powiedzie mnie ręka, gdy przy mnie Salomy wybraniec z księgą tajemnic, w której zapisano w spełnienia rano, co między cieniem cyprysu, a między krągiem księżyca zmieściło wielkie spełnienie!...…
Zwycięską bronią Greków ścigani tuż w tropy, Cofają się Trojanie za rowy, okopy; Mnóstwo ich legło trupem w ucieczce i zbladli Dopiero się wstrzymali, jak wozów dopadli. Wtedy Zeus na górnej Idzie przebudzony, Wyrwał się z towarzystwa pięknej swojej żony, Wstał, na Greków i Trojan boskim rzucił okiem: Ci pierzchają, ci mężnym następują krokiem; Posejdon tam achajskiej przywodzi młodzieży; Hektor wśród towarzyszów……
Skąd Litwini wracali? Z nocnej wracali wycieczki; Wieźli łupy bogate, w zamkach i cerkwiach zdobyte. Tłumy brańców niemieckich z powiązanymi rękami, Ze stryczkami na szyjach, biegą przy koniach zwycięzców; Poglądają ku Prusom i zalewają się łzami, Poglądają na Kowno — i polecają się Bogu.…
Było w nim jeszcze i to dziwnego, że po tylu zawodach zawsze był pełen ufności i nie tracił nadziei, że jeszcze wszystko będzie dobrze. W zimie ożywiał się zawsze i przepowiadał jakieś wielkie wypadki. Czekał ich niecierpliwie i myślą o nich żył lata całe... Ale zimy mijały jedne za drugimi i Skawiński doczekał się tylko tego, że ubieliły mu głowę. Wreszcie zestarzał się — począł tracić energię.…
Wyszedłem na pokład. Dzień był ponury, szary, wietrzny. Mewy rzucały się w powietrzu, fale zaś były rozigrane. Trudno się było utrzymać na nogach. Naokoło statku piętrzyły się takie bałwany, w jakich istnienie trudno uwierzyć. Zawsze uważałem za przesadę, gdy opowiadano mi dawniej, że fale morskie dochodzą wielkości domów; teraz przekonałem się, że istotnie jest to przesada, ale in minus.…
Zerwał się. Chłopcy ciągnęli drabiny. Na górze słychać było bieganinę i krzyki, a gdy wylazł przez otwór — stanął jak skamieniały. Był zmierzch zimowego dnia. Od południa wiatr wzmógł się, zatrzymując ruch na rzece, teraz wył w strasznym huraganie, a wybuchy jego sprawiały wrażenie wystrzałów armatnich.…
Wędrowiec, na istnienie spojrzawszy z ukosa, Wszedł na cmentarz: śmierć, trawa, niepamięć i rosa. Był to cmentarz Okrętów. Pod ziemią wrzał głucho Trzepot żagli pośmiertną gnanych zawieruchą. Wędrowiec czuł, jak wieczność z traw się wykojarza, I, ciszę swą do ciszy dodając cmentarza, Przeżegnał to, co bliżej: pszczół kilka, dwa krzaki I na pierwszym grobowcu czytał napis taki: Zginąłem nie na ślepo, bo z woli……
Czarno tam w jej głębi, od głów ludzkich czarno — dolina cała zarzucona głowami ludzkimi, jako dno morza głazami. —
Ten wiatr trwał ciągiem przez dwadzieścia dni, przez które byliśmy zapędzeni nieco na wschód od Wysp Moluckich i o trzy stopnie na północ od równika, co nasz kapitan postrzegł przez swój rachunek dnia drugiego maja, kiedy wiatr ustał i zapanowała zupełna cisza, czym nieco się pocieszyłem.…
…Bo burza sroga wstawała tego dnia w morzu! Pomnę... One mury zimne, samotne płoty kamienne w morzu z południa, za cichą zatoką, jak na nie z czarnych dołów chlaszczą piany białe. Niebo wpośród dnia czarne jako o północku, a w nim niedaleka, zda się, tuż, tuż, grozi ponura skała Kaprai. Latarnia morska połyskuje na niej raz za razem, raz za razem, nikiej bolesny znak na trwogę.…
Od czasu do czasu głębokie szeregi piechoty podsuwały się pod ogniem ku górze, jak gdyby miały ochotę szturmu próbować, lecz dziesiątkowane z dział i rusznic, wracały za każdym razem szybko i w nieładzie pod własne baterie.…
Po chwili Piotr, odjąwszy dłonie z czoła, począł opowiadać dalej, lecz Winicjusza opanował znów półsen gorączkowy. To, co teraz słyszał, pomieszało mu się z tym, co Apostoł opowiadał poprzedniej nocy w Ostrianum o owym dniu, w którym Chrystus ukazał się na brzegu Tyberiadzkiego Morza. Widział więc szeroko rozlaną toń, na niej łódź rybaczą, a w łodzi Piotra i Ligię.…
Kiedy dzień kona, niebo spuszcza rosę; Ale po skonie naszego krewnego Pada ulewny deszcz. Cóż to, dziewczyno? Czy jesteś cebrem? Ciągle jeszcze we łzach? Ciągłe wezbranie? W małej swej istocie Przedstawiasz obraz łodzi, morza, wiatru: Bo twoje oczy, jakby morze, ciągle Falują łzami: biedne twoje ciało Jak łódź żegluje po tych słonych falach.…
Już wstążkę pawilonu wiatr zaledwie muśnie, Cichemi gra piersiami rozjaśniona woda; Jak marząca o szczęściu narzeczona młoda, Zbudzi się, aby westchnąć, i wnet znowu uśnie. Żagle, na kształt chorągwi gdy wojnę skończono, Drzémią na masztach nagich; okręt lekkim ruchem Kołysa się, jak gdyby przykuty łańcuchem; Majtek wytchnął, podróżne rozśmiało się grono. O morze!…
Istniał w morzu dawnymi laty — kochanie ty moje — wieloryb, który jadał ryby. Jadał klenie i lipienie, kraby i żaby, głowacze i sandacze, jesiotry i ich kmotry, szczupaki, mięczaki oraz inne nieboraki. Wszystkie ryby, jakie tylko znajdowały się w morzu, pożerał swą paszczą — chap, i już! W końcu w całym morzu pozostała tylko jedna mała rybka.…
Toż dopiero Władysław panów radnych zbiera I, gdy nam tak niewcześnie Chodkiewicz umiera, Wielką odda buławę podczaszego pieczy. Na co zgoda koronnych; Litwa trochę przeczy, Albo swego na miejscu chcą mieć Chodkiewicza, Albo być pod samego rządem królewicza. Aleć i to Władysław snadnie uspokoi: I Litwa, i Polacy w opiece są mojej; Jeśli dotąd Polacy byli pod Litwinem, Czemuż Litwa nie ma być pod koronnym synem?…
Był to jeden z tych pięknych, rzadkich dni zimowych, w których nawet Anglia przypomina sobie, iż jest słońce na niebie. Chociaż miało się już pod zachód, jednak promienie słoneczne oblewały purpurą morze i niebo, złociły szczyty domów i pałaców miejskich i paliły się w szybach okien niby odbicie pożaru.
Moja krew, moja krew — czy ja wiem — okrzyk mew, gdy gonią ponad skały, okrzyk mew osmętniały, żałośliwy, straszny, gdy od brzegu odbiegły daleko. Morze ciche, strop się chmurzy, ale burza i orkan daleko. Tylko głuchość i pustka bezmierna — a tu skrzydła rozchwiane do lotu, nie pragną, nie pragną powrotu i wiedzą, że tam, gdzie dążą, wylądu szukać daremno; przekleństwu swojemu wierne, lecą — i nie śmieją ustać, aż……
Fabryka ze wszystkich stron szumiała głucho, niby morze wiecznie pracujące, ściany się trzęsły, a biegnące u sufitu przez salę pasy, przenoszące siłę do sal sąsiednich, świstały ostro, a jeszcze ostrzejszy zgrzyt tokarni żelaznych przedzierał się z modelowni obok leżącej i przenikał jego roztargane nerwy bólem głuchym.
Nędznym ja! O! Nieszczęśliwy! Nieba! Mówcie, wzywam was, Mówcie, jaka moja wina, Skąd los na mnie tak straszliwy, Na ludzkiego spada syna? Wiem ja, wiem, że w każdy czas Najsmutniejszą dolą człeka To, że rodzi się na ziemi; Ale między śmiertelnemi Poza winą narodzenia Czemu sroższy los dopieka Mnie nad inne ziem stworzenia?…
Abowiem czasy nasze są jako burzliwe morze, które gdy się kęs uspokoi, nadobnie na nie patrzyć, ale gdy się zasię zaburzy, tedy też za diabła stoi.
…Leżał z głową i ramionami opartymi o skrzynię, przedmiot ciągłej swej troski. Dowiedziałem się później, że gdy nie mógł już zwlekać się z łóżka ani dosięgać skrzyni kijem, jakem to uprzednio widział, żądał, aby mu ją postawiono na krześle u samego wezgłowia. Chciał ją czuć i ciągle jej dotykać.…
…Chciałbym się puścić na szerokie morze... Chciałbym, aby mnie uniosło daleko. Ku jakiej ziemi? Nie wiem... Może tam, gdzie bym znalazł kogoś, kto by mnie wyleczył. I może któregoś dnia wspomógłbym cię jeszcze, drogi wuju, jako twój lutnista i łowczy, i wierny lennik". Póty błagał, aż król Marek ustąpił życzeniu. Zaniósł go na barkę bez wioseł ni żagla; Tristan prosił, aby jego lutnię ułożono przy nim.…
— Rzucili w wodę — ...................................... Ciężko plusnęło — i powoli tonie — Roztopiły się wkoło szklane błonie, Zważałem ciężar, dziwnie mi się zdało — Ruszył się — pewnie morze nim ruszało. Może to było księżyca błyśnienie, Nagle odbite o morza przestrzenie; Patrzyłem ciągle, i wodne obręcze, W mniejsze i węższe ściskały się tęcze, Jakby ich środkiem kamień przepadł do dna; Na koniec w środku……
…Mów: co się Dzieje z Hamletem? Szaleje jak morze I wicher, kiedy w zawody spór wiodą, Kto z nich silniejszy.
Przyjdź!... Pośpieszymy w miesięczną noc do gaju, gdzie cyprysów cienie rosną pod srebrnym księżyca zaklęciem w jakieś tajemne olbrzymy, że po nich stopa człowieka kroczyć się lęka... Ale ode mnie trwoga jak daleka, gdy twa powiedzie mnie ręka, gdy przy mnie Salomy wybraniec z księgą tajemnic, w której zapisano w spełnienia rano, co między cieniem cyprysu, a między krągiem księżyca zmieściło wielkie spełnienie!...…
Zaczęły płynąć godziny, dnie i tygodnie... Majtkowie twierdzą, że czasem, gdy morze bardzo jest rozhukane, woła coś na nich wśród nocy i ciemności po nazwisku. Jeżeli nieskończoność morska może tak wołać, to być może, że gdy się człowiek zestarzeje, woła także na niego i inna nieskończoność, jeszcze ciemniejsza i bardziej tajemnicza, a im jest bardziej zmęczony życiem, tym milsze są mu te nawoływania.…
Po dwóch latach takiego oswajania się z niebezpieczeństwami morskimi znalazł się na pełnym oceanie i wchodząc w krainy tak dobrze znane jego imaginacji, ze zdziwieniem przekonywał się, że są zupełnie ogołocone z nadzwyczajnych przygód. Odbył wiele podróży.…
…Idziemy między wyspą Maderą a Kanaryjskimi, potem jeszcze dalej. Wiater się odmienił, weszli my na wody krążącego oceanu. Odtąd stateczny, wschodni wiater przy niebie pogodnym dozwolił nam sterować prosto po kędziorowatych falach ku Antylom. Upały nastały najstraszliwsze. Noce tylko przynosiły chwilę odetchnienia.…
„Niewolnik Flegon, przez którego posyłam ci ten list, jest chrześcijaninem, będzie zatem jednym z tych, którzy otrzymają wolność z rąk twoich, najdroższa moja. Stary to sługa naszego domu, mogę więc pisać przez niego z całą ufnością i bez obawy, aby list wpadł w inne ręce niż twoje. Piszę z Laurentum, gdzie zatrzymaliśmy się z powodu upału.…
Szum większy, gęściéj morskie snują się straszydła, Majtek wbiegł na drabinę: gotujcie się dzieci! Wbiegł, rozciągnął się, zawisł w niewidzialnéj sieci, Jak pająk, czatujący na skinienie sidła. Wiatr! — wiatr! — Dąsa się okręt, zrywa się z wędzidła, Przewala się, nurkuje w pienistéj zamieci, Wznosi kark, zdeptał fale, i skroś niebios leci, Obłoki czołem sieka, wiatr chwyta pod skrzydła.…
— Patrz! — rzekł człowiek i w tejże samej chwili wielkie morze wdarło się w ujście rzeki Perak, prąc jej wody wstecz, aż zalały ciemne bory na ogromnej przestrzeni i podmyły dom człowieka.
— Jakie to śliczne! Jakie to morze prawdziwe, zupełnie takie same jakie było przy naszej willi w Genui. Myśmy byli w przeszłym roku w Genui. — W Biarritz też jest dużo wody, ale ja nie lubię patrzeć, bo mnie się zaraz niedobrze robi.
Wieść, że służący zamierzali czuwać całą noc, była uspokajająca. Kładłem się zmęczony, rozbity, z ciężką nad wyraz głową, lecz gdy tylko przyłożyłem głowę do poduszki, przeszło mi to jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Czułem się rozbudzony, z podnieconą wrażliwością. O śnie nie było co i myśleć.…
Jak się wezbrana rzeka w morze leje, I morską burzę spotkawszy szaleje, Łamią się fale, drżą opoki brzegu, A nurty ryczą pod pianami śniegu; Tak się spotkały wrogów zgraje obie, Losem i gniewem gnane przeciw sobie; Szable nad uchem grzmią, lecąc w kawały, Huczą po skałach dalekie wystrzały; Starcia się łoskot i karabel dźwięki, Huk karabinów, konających jęki Echo żałośne po dolinie szerzy, Przywykłej tylko do……
Chroń się, miłościwy królu, Ocean, z łoża swojego wybiegły, Nie chłonie z większą gwałtownością nizin, Jako Laertes na czele powstańców Straż twą powala.
…W owej chwili nic się nie nadarzało, więc naturalnie zawarł znajomość w porcie z ludźmi swego powołania. Natknął się na dwa ich rodzaje. Jedni, nieliczni i rzadko tam widywani, prowadzili tajemnicze życie, zachowali niespożytą energię, z temperamentem rozbójników morskich, a spojrzeniem marzycieli żyli w jakimś chaosie planów, nadziei, niebezpieczeństw, przedsięwzięć wyprzedzających cywilizację; śmierć zdawała się……
Wypłynął z głębi gór biały, jasnośliczny, ostro zarysowany wietek księżyca na pierwocinach nowiu i brzask swój pylny, sypki a nikły z mroku począł wywijać i siać na topiele oceanu, na szerokowładne przestwory wodnej równiny. Wygasł powoli ostatni przebłysk dnia... Ciemna schodziła noc. Niewidzialne w niej zgonne odmęty poczęły szumieć.…
Pokazujemy 48 z 75 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.