motyw literacki
Morderstwo
73fragmenty
27lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Balladyna 8 fragmentów
- Kordian 7 fragmentów
- Quo vadis 7 fragmentów
- Hamlet 5 fragmentów
- Klechdy sezamowe 4 fragmenty
- Potop 4 fragmenty
- W pustyni i w puszczy 4 fragmenty
- Pan Wołodyjowski 3 fragmenty
- Popioły 3 fragmenty
- Przedwiośnie 3 fragmenty
- Boska Komedia 2 fragmenty
- Dziady, część III 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Zbrodnia to niesłychana, Pani zabija pana. Zabiwszy grzebie w gaju, Na łączce przy ruczaju, Grób liliją zasiewa, Zasiewając tak śpiewa: «Rośnij kwiecie wysoko, Jak pan leży głęboko; Jak pan leży głęboko, Tak ty rośnij wysoko». Potem cała skrwawiona, Męża zbójczyni żona, Bieży przez łąki, przez knieje, I górą, i dołem, i górą. Zmrok pada, wietrzyk wieje; Ciemno, wietrzno, ponuro.…
wstając Miła!... Co tobie? ze wzrastającym pomięszaniem Gdybym cię, siostro, zabiła... Co też ty mówisz? Daj mi te maliny!... A kto wie, siostro? gdybyś poprosiła, Pocałowała usteczka Aliny, Może bym dała?... spróbuj, Balladynko... Prosić?... Inaczej żegnaj się z malinką. przystępując Co?...…
Przyszliśmy jakby nad stromy brzeg lądu, Co skał gruzami wokół się najeża, Nad przepaść dzikszej męczarni i chłosty. Tam chcąc uniknąć straszliwego swądu, Jaki z otchłani głębokiej wynika, Wespół z mym wodzem stanąłem ukryty Pod jedną ścianą wielkiego pomnika, Gdzie taki napis w kamieniu był ryty: «Anastazego strzegą proch papieża, Którego Fotyn ściągnął z drogi prostej».…
— Ociec! Zabili go! Zabili! — wył kiej ta suka, gdy jej dzieci potopią. Aż kilkoro ludzi co najbliższych posłyszało i przybiegło na ratunek; złożyli pobitego na gałęziach i jęli śniegiem obwalać mu głowę i ratować, jak ino poredzili. Antek zaś przysiadł na ziemi, targał się za włosy i krzyczał nieprzytomnie: — Zabili go! Zabili! Aż myśleli, iż mu się z nagła w głowie popsuło.…
Ale no Pan posłuchaj, co się stąd wyświęci. Po zwadzie poszliśmy spać, wszyscy dobrze cięci — Aż w nocy trąbią na koń — zaczną obóz trwożyć — Francuzi nuż do czapek, i nie mogą włożyć: — Bo nie było na co wdziać, — bo każdego główka Była ślicznie odcięta nożem jak makówka. Szelma gospodarz porznął jak kury w folwarku; —
W jegoż gospodzie o wieczornej chwili Żelisławskiego niewinnie zabili Swowolni ludzie; kto chce słowo miłe Dać temu grobu, przeklinaj opiłe!
zagadnął Kain Hewla Gdzież Hewel brat twój? krwi A teraz wyklętym bądź z ziemi, która otworzyła paszczę swoją, aby przyjąć krew brata twego z ręki twojej. Gdy uprawiać będziesz ziemię, nie wyda więcej siły swej tobie; tułaczem i zbiegiem będziesz na ziemi!" Zbyt wielka przewina moja do zniesienia?…
Ten to bezwstydny, cudzołożny potwór Zdradnymi dary, czarami wymowy (Przeklęte dary, przeklęta wymowa, Która tak może złudzić!) ku sromocie Potrafił skłonić wolę mojej niby Cnotliwej żony. O Hamlecie! cóż to Był za upadek! Ode mnie, którego Miłość statecznie chodziła dłoń w dłoni Z ślubną przysięgą, w objęcia nędznika, Którego dary przyrodzone były Naprzeciw moich tak liche!…
Przyjacielu! przyjacielu! Pomóż zdejmować mi ciernie! Jakaś nieziemska szaruga na świecie — weź przyjaciela w dom — dobytku swego nie chowaj pod klucz! Bogaty jestem — trzydzieści mam — widzisz — w kiesie srebrników! Nic nie ukradnę! Nie podnoś na mnie tej ręki — boję się — boję — sam byś się splamił, gdybyś mi wyciął policzek! Nie pierwszy ja zdrajca i nie ostatni i nie jedyny!...…
Indianin, szybując po obłokach, mówił do omdlałej księżniczki: — Ocknij się i spójrz na mnie. Musisz zostać moją żoną. Nikt cię teraz nie wyrwie z mych objęć. Bądź mi więc posłuszna i przyzwyczaj się do myśli, że należysz do mnie. — Kocham Firuz-Szacha — szepnęła księżniczka, budząc się z omdlenia. — Firuz-Szach jest już daleko — rzekł Indianin — nigdy go nie zobaczysz.…
Chciałbym bliznę Kaima zmazać z mego czoła, Pierwszy wzrok ludzi czoło samobójcy bada...
— Grozicie mi? — przerwał de Fourcy. — Nie, jeno zabijam! — odpowiedział Danveld. I pchnął go nożem w bok z taką siłą, że aż ostrze schowało się w ciele po krzyżyk. De Fourcy zawrzasnął strasznym głosem, przez chwilę usiłował chwycić prawą ręką miecz, który poprzednio trzymał w lewej, ale upuścił go na ziemię, w tym samym zaś czasie pozostali trzej bracia poczęli go żgać bez litości nożami w szyję, w plecy, w……
…Kiedy dowiedziałem się na giełdzie o zamachu Hödla, wracam do sklepu i patrząc mu bystro w oczy mówię: — Wiesz, Stasiu, jakiś Hödel strzelił do cesarza Wilhelma... A on, jakby nigdy nic, odpowiada: — Wariat. — Ale temu wariatowi — ja mówię — zetną głowę. — I słusznie — on odpowiada — nie będzie się mnożył ród wariacki. Żeby mu przy tym drgnął choć jeden muskuł, nic. Skamieniałem wobec jego zimnej krwi.
Idź go pokrzepić; wielkie przyniósł wieści. Sługa wychodzi. Kruk nawet ochrypł, który pod me blanki Kracze fatalne przybycie Duncana. Duchy, morderczych towarzysze myśli, Do mnie tu! duszę moją odniewieśćcie, A najczarniejszym jadem okrucieństwa Od stóp do głowy napełńcie mnie całą!…
…I dyszała do pawia, a paw do niej dyszał, Lecz tego, co mówili, Dżananda nie słyszał. Śniadą w twarzy miał zawiść, a w oczach miał drwinę, Duchem smaglił się w pawia. Już kochał dziewczynę! I, gdy paw zmyślnym dziobem włos sypki rozstrząsał, Łuk pochwycił i strzałę w łeb ptaka nadąsał! Spłoszył się Bóg, w ptaszęcym ledwo skryty ciele, I odfrunął z trzepotem w bliskie różnoziele.…
Słyszycie — tam — ? Ta noc, jak wicher hula — dmie W noc taką skonał ojciec mój. — — nagle trwoży się Ja nie był jego kat! krzyczy zasłaniając oczy to brat — to brat, to brat, to brat, to brat!!
„Przybywszy nad brzeg morza łódź tam zostawioną Spychamy najpierw z brzegu w boską otchłań słoną. Maszt dźwignion już białymi odął się żaglami, Więc owce na łódź bierzem, a nareszcie sami Wsiadamy; zasmuceni lejem łzy żałoby. Wtem od lądu na okręt nasz błękitnodzioby Kirka wiatr nam nasłała; żagle już nadyma Ten przewodnik żeglugi, jak lepszego nie ma.…
…Myślił zrobić wycieczkę, porwał karabelę I z ganku krzycząc sługom wydawał rozkazy; Obróciwszy się do mnie, rzekł: »Za mną Gerwazy!« Wtem strzelono spod bramy... Stolnik się zająknął, Zaczerwienił się, zbladnął, chciał mówić, krwią chrząknął: Postrzegłem wtenczas kulę, wpadła w piersi same. Pan słaniając się, palcem ukazał na bramę: Poznałem tego łotra Soplicę! poznałem! Po wzroście i po wąsach!…
— Jegomość dziś szatki duchowne nosisz, a za młodu bijałeś rebelizantów, jakośmy słyszeli, wcale nie zgorzej... — Bijałem, bom był powinien, jako żołnierz, i nie to mój grzech, ale to, żem ich przy tym jako zarazy nienawidził. Miałem swoje prywatne racje, o których nie będę wspominał, bo to dawne czasy i rany owe zaschły. W tym się kajam, żem nad powinność czynił.…
— Cha, cha... Od tego jest wojna, żeby każdy prawdziwy człowiek miał sposobność mordowania wrogów, ile dusza zapragnie.
…I wnet stał się tumult. Burmistrz z łyczkami zatarasowali się w ulicy, a moi ich dobywali; nie obeszło się bez strzelaniny. Zapalili niebożęta żołnierze dla postrachu parę stodół, kilku też łyczków uspokoili... — Jak to uspokoili? — Kto weźmie szablą po łbie, to i spokojny jak trusia. — Dla Boga! Toż to zabójstwo!
Patrzył na rzeczy fenomenalne, gdyż Tatarzy i Ormianie nie próżnowali w tym czasie, zagryzając się wzajem na śmierć i mordując, gdzie się tylko zdarzyło. Okazało się naocznie, że nie tylko rewolucjoniści, lecz i wszyscy inni mają w sobie żyłkę do rzezi. Cezary nie wiedział, kim właściwie jest i gdzie jest jego miejsce w tych zatargach.…
— O tak, a ja dostałem coś jeszcze — odparł pół-Indianin, podchodząc do doktora, który wstał z miejsca. — Pewnego wieczoru pięć lat temu wypędziłeś mnie jak psa z kuchni twojego ojca, kiedy prosiłem o coś do jedzenia. Powiedziałeś, że przyszedłem ze złymi zamiarami. A gdy przysięgłem, że kiedyś się z tobą porachuję, choćby za sto lat, twój ojciec kazał mnie zamknąć jak włóczęgę. Myślałeś, że zapomnę?…
…Chcę, panie, usunąć Glauka, albowiem póki on żyje, i życie moje, i poszukiwania w ciągłym są niebezpieczeństwie. — Najmij więc ludzi, którzy go zatłuką kijami, ja ich zapłacę.
— O!... Najnieszczęśliwiej jak tylko być może, proszę pana. Pewnego razu na drodze zaklęsłej wpadł między hugenota i katolika, z którymi miał już raz do czynienia. Spiknęli się na biedaka i powiesili go na przydrożnym drzewie, po czym jeszcze przyszli do karczmy, w której piliśmy z bratem, i przechwalali się tym, co zrobili. — A cóż wy na to? — zagadnął d'Artagnan. — Pozwoliliśmy się im wygadać — odparł Mousqueton.…
„Sudańczycy i Beduini — myślał — gdy zbudzą się i spostrzegą, że mnie nie ma, wypadną razem z jaskini, ale wówczas dwoma strzałami powalę dwóch pierwszych, a zanim drudzy nadbiegną, strzelba znów będzie nabita. Zostanie Chamis, ale z tym łatwo dam sobie radę." Tu wyobraził sobie cztery trupy leżące we krwi i jednakże strach i zgroza chwyciły go za pierś. Zamordować czterech ludzi!…
Kto! ty we krwi! precz, piekielny! Ja weselny, ja weselny, dajcie, bracie, kubeł wody: ręce myć, gębe myć, chce mi się tu na Weselu żyć, hulać, pić. Precz, przeklęty, precz, przeklęty. Dajcie, bracie, kubeł wody: gębe myć, ręce myć... Krew na sukniach, krew na włosach... Nie pyskuj, nie powtarzaj. — Już, już wiedzą o tym w niebiosach. nuci „A stało się to w Zapusty". Precz, przeklęty, precz, przeklęty.…
…Kobieta, siostra — nie siostra... Krwi plama Tu — i tu — i tu — pokazując na czoło, plami je palcem i tu. — Ktoż zabija Za malin dzbanek siostrę?...
Gdy za Semelę gorączką obrazy Junona wrzała przeciw krwi tebańskiej, Spędzając na nich gniew po wiele razy, Widząc swą żonę Atamas szatański Wchodzącą w progi z dwojgiem małych dzieci, Krzyknął jak wściekły: «Rozciągajmy sieci, Lwica z lwiątkami w ich przeguby wleci». I jedno dziecko, Learkiem nazwane, Porwał i cisnął o twardą skał ścianę, A matka, myśl tę snadź rozpacz natchnęła, Z drugim ciężarem swoim utonęła.
Niech Pan Senator uważy, Iż mimo tajemnicy i czujności straży O biciu Rollisona niechętne osoby Wieść roznoszą, i może wynajdą sposoby Oczernić przed Cesarzem nasze czyste chęci, Jeśli się temu śledztwu prędko łeb nie skręci. Właśnie ja rozmyślałem nad tym, Jaśnie Panie. Rollison od dni wielu cierpi pomieszanie; Chce sobie życie odjąć, do okien się rzuca, A okna są zamknięte...…
«Myśl czarna, ręka pewna, płyn dzielny, czas sprzyja. Nie tamuje zamiaru obecność niczyja. Szary wyskoku, w północ z zbójczych ziół zebrany, Po trzykroć pod Hekaty klątwą gotowany, Władzę twą czarodziejską, straszną w swym rozwiciu Okaż niezwłocznie na tym zdrowym jeszcze życiu». wlewa truciznę w ucho śpiącemu Truje go w jego własnym ogrodzie dla zagrabienia jego państwa.…
Czemu nie milkniesz, ty zorzo? Dlaczego krzykiem ognistym, wystrzelającym z tych przepastnych szczelin, pomiędzy dwiema piekielnymi ściany, tak mnie oślepiasz i tak mnie ogłuszasz, że dojść nie mogę do kresu? Dzień mój już przygasł, a zorza jego się krwawi, jakby się krwawić miała w nieskończoność!... wszystko pożera swymi płomieniami — duszę mi pali i świat cały pali!…
Sułtan spojrzał na Indianina najpierw lewym, potem prawym okiem, wreszcie obojgiem oczu i zawołał: — Widzę, że jesteś złym czarownikiem i że porwałeś tę piękną księżniczkę przeciw jej woli! Ale nie ujdzie ci to bezkarnie! To mówiąc, dał znak swym rycerzom, aby zabili Indianina.…
Piekielna myśl złoconym obrazom przygania, Nie śmiałbyś zgłębić myśli — sumnienia oczyma, Ciebie młodzieńczy zapał nad przepaścią trzyma. Patrz, car zabity — we krwi — zabita rodzina — Bo to następstwo zbrodni... lecz nas Bóg ukarze!
— Ejże! Nie spełnicie waszej groźby. Wiecie, że Zakon umie karać nie tylko zakonników... A de Fourcy, którego podnieciły te słowa, wydobył miecz, lewą ręką schwycił za ostrze, prawą dłoń położył na rękojeści i rzekł: — Na tę rękojmię mającą kształt krzyża, na głowę świętego Dionizego, mego patrona, i na moją rycerską cześć, ostrzegę księcia mazowieckiego i mistrza.…
— Bo zapewne pan nie wie o naszym zmartwieniu — rzekła poważna dama zwracając się do mnie. — Mój zięć przed czterema laty miał bardzo przykrą sprawę, najniesłuszniej... Zamordowano tu jakąś straszną lichwiarkę... Ach, Boże! nie ma o czym mówić... Dosyć, że ktoś z bliskich ostrzegł go, że na niego pada posądzenie... Najniewinniej, panie... — Rzecki — wtrącił eks-obywatel. — Najniesprawiedliwiej, panie Rzecki...…
Cóż się więc stało? Swego arcydzieła Zamęt dokonał. Kościół namaszczony Mord świętokradzki strzaskał, i z świątyni Żywota lampę wykradł gorejącą. Co mówisz? Życie? Mówisz, króla życie? Wejdźcie do izby, tam wasze źrenice Widok Gorgony nowej niech oślepi! Nie wymagajcie słów więcej ode mnie! Patrzcie, a potem mówcie sami! Wychodzą: Makbet i Lennox. Wstańcie! Zbudźcie się! Wstańcie! Na gwałt bijcie w dzwony!…
Gerwazy obejrzał się, łysinę pogładził, Kiwnął niedbale ręką, jak gdyby znać dawał, Że już wszystko załatwił. Lecz Ryków nastawał: «Cóż, czy Płut będzie milczeć, czy słowem zaręczył?» Klucznik zły, że go Ryków pytaniami dręczył, Poważnie palec wielki ku ziemi naginał, A potem machnął ręką, jak gdyby przecinał Dalszą rozmowę i rzekł: «Klnę się Scyzorykiem, Że Płut nie wyda!…
…Pan Nowowiejski stał się z czerwonego siny. Łyka skrzypiały na jego rękach, tak je naprężał, a z ust wydobywały się niezrozumiałe słowa. Azja podniósł się ze skór i szedł ku niemu, z początku wolno, potem coraz prędzej, jak dzikie zwierzę pragnące rzucić się na zdobycz.…
Około północy ostatnie echo rozmowy ucichło w klasztorze. Żołnierze, otuleni w płaszcze, spali, leżąc w poprzek galerii portyku pokotem. Był to sen twardy i zaiste kamienny. Cedro leżał między innymi w szeregu, ale nie spał wcale. Na końcu galerii u wejścia do ogrodu paliło się duże ognisko. Długie smugi ruchliwego ognia rzucały w ogród niepewne blaski.…
Ale pan Uhlik leżał nieruchomy, z rękoma opadłymi bezwładnie po bokach ciała, a za nim leżeli inni; żaden nie ziewnął, nie drgnął, nie przebudził się, nie mruknął. W tejże chwili pan Kmicic spostrzegł, że wszyscy leżą na wznak, w jednakowej pozycji i jakieś straszne przeczucie chwyciło go za serce. Poskoczywszy do stołu, porwał drżącą ręką kaganek i przysunął go ku twarzom leżących.…
„Co widziały oczy twoje, męczennico, gdy usta twe krzyk śmierci wydać były przymuszone?" — pytał umarłej. „Dokąd mię odprowadzasz, woźnico? — pytały nawzajem igrające palce dziewicze. — Czy mnie nie żałujesz, bezduszny żołdaku? Czy mnie nie pomścisz, bezwstydny sługo? Nędzny tchórzu! Mężczyzno, który się boisz silniejszego od siebie mężczyzny! Serce twoje drży jak serce psa, który się przeląkł na widok gniewu pana!…
Na twarzy robotnika odbiło się zakłopotanie. Oto niedawno zabił człowieka, a może i dwóch, a nauka Chrystusa zabrania zabijać. Nie zabił ich wszelako w swojej obronie bo i tego nie wolno! Nie zabił, Chryste uchowaj, dla zysku...
— Poproszę pana de Tréville o urlop pod jakimkolwiek pozorem, który wy już wymyślicie; ja nie jestem bardzo sprytny do wynajdywania pozorów, przyznaję... Milady nie zna mnie wcale, zbliżam się do niej, ona mi zaufa, a jak dostanę w ręce piękną panią, to ją uduszę. — Nieźle!... — odrzekł Atos. — Podoba mi się pomysł Portosa, może bym się nawet zgodził na niego... — Wstydźcie się!... — przerwał Aramis.…
Jednooki Beduin wskazał swego towarzysza. — Abu-Anga — rzekł — zapytał go jeszcze, czy w pobliżu nie ma drugiego strażnika, a gdy odpowiedział, że nie, wówczas pchnął go nożem pod szyję tak nagle, że ów nie wydał żadnego głosu. Wrzuciliśmy go w głęboką szczelinę i przykryliśmy kamieniami i cierniem. W wiosce będą myśleli, że uciekł do Mahdiego, bo mówił nam, że to się trafia.…
Wy ciernie i głogi, Jeżeli zabójczyni padnie na kolana, Bądźcie pod jej kolanami. Niech leci wiatrem ścigana, Przerażona strumyka mruczącego łzami Jak siostry płaczem...
O, kał mej zbrodni cuchnie aż w niebiosa! Najstarsza klątwa na niej cięży, stygmat Bratniego mordu! Nie mogę się modlić, Chociaż pragnienie dorównywa chęci; Moc winy mojej kruszy moc mej woli, I jako człowiek rozdwojon w działaniu, Stoję wahając się, co mam wprzódy zacząć, I nic nie czynię. Jak to?…
— Ja chcę być bożkiem, ja chcę być bożkiem! — powtarzał Murzyn uparcie, a twarz jego pełna była smutku i niezadowolenia. Zbliżyli się oboje do krzewu różanego, w którym się właśnie ukryłem. Szybko obnażyłem miecz i ugodziłem mieczem w kark potwornego Murzyna. Zanim Chryzeida spostrzegła, co się stało, wysunąłem się niepostrzeżenie z krzaka i jąłem uchodzić z powrotem do pałacu.…
Pokazujemy 48 z 73 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.