motyw literacki
Melancholia
35fragmentów
19lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Hamlet 5 fragmentów
- Cierpienia młodego Wertera 4 fragmenty
- Kordian 3 fragmenty
- Kwiaty polskie 3 fragmenty
- Anhelli 2 fragmenty
- Chłopi, Część pierwsza - Jesień 2 fragmenty
- Lalka 2 fragmenty
- Nad Niemnem 2 fragmenty
- Napój cienisty 2 fragmenty
- Ballady i romanse 1 fragment
- Chłopi, Część druga - Zima 1 fragment
- Chłopi, Część trzecia - Wiosna 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Rozpatrzywszy się Szaman w sercach owéj zgrai wygnańców, rzekł sam w sobie: zaprawdę, nie znalazłem tu, czegom szukał, oto serca ich słabe są i dadzą się podbić smutkowi. Dobrzy byliby z nich ludzie w szczęściu, ale je nędza przemieni w ludzi złych i szkodliwych. Co uczyniłeś, Boże! Azaż każdemu kwiatowi nie dajesz dokwitać tam, gdzie mu jest ziemia i życie właściwe? Dlaczegóż ci ludzie mają ginąć?
Kiedym wędrując przez kraje cudze Królewiec zwiedził przechodem, Wtenczas przypłynął z Litwy na strudze Pasterz jakiś z tych stron rodem. Smutny był bardzo, ale przyczyny Smutku nie mówił nikomu, Odbił się potem od swej drużyny I nie powrócił do domu. Często widziałem, czy świecą zorza, Czyli księżyc w pełnym blasku, Jak on po błoniach, albo u morza Po nadbrzeżnym błądził piasku.…
A smętek konania był w tych południach cichych, na pustych drogach leżało milczenie, a w odartych z liści sadach czaiła się głęboka melancholia żałości i trwogi zarazem.
Prawda, na kogoż to czeka? Przeciek nikomu do niej nieśpieszno, przeciek na wszystkim świecie sama jest jako ten kołek! „Tyle co może Antek!", dodała trwożnie. — Antek! — wyszeptała cichuśko, serce jej wezbrało westchnieniem i przypominki przewiały przez pamięć kiej te mgły nikłe i kiej sen cudny, ale dawno już śniony. „Może i wróci!", dumała.…
— Nie potrzeba mi nikogo. Tyle mam ze sobą przyjacielstwa, że ledwie temu poradzę — powiedział Kłębowi, któren mu wyrzucał, że nigdy do niego nie zajrzy. I prawdę rzekł, że ledwie ze sobą poradził, prawdę; wziął się był mocno w garść, skiełznał duszę niby w ten kantar żelazny i trzymał krzepko, nie popuszczał z uwięzi — ale już mu coraz częściej mdlała dusza z utrudzenia i coraz częściej chciało mu się ciepnąć……
Jestem nieszczęśliwy, Wilhelmie, cała żywotna siła moja zatonęła w targanej niepokojem bezczynności, nie mogę próżnować, a wziąć się do czegoś nie jestem w możności. Znikła moja wyobraźnia, przepadło odczucie natury, a do książek mam wstręt nieprzezwyciężony. Gdy się ktoś sam zatraci, brak mu wszystkiego.…
Spolowałem piosenkę! Nie będą się gniewać Myśliwi, że do domu wracam bez zwierzyny. Jak tylko wrócę, zaraz muszę im zaśpiewać. — Lecz gdzież zaszedłem? nigdzie śladu ni drożyny. Hola! jak w kniei głucho — ni trąby, ni strzału. Zbłądziłem — otóż skutek wieszczego zapału! Goniąc muzę, wyszedłem z obławy. — Mróz ciśnie.…
Jakiż tego powód, Że czarne chmury wciąż cię otaczają? I owszem, panie, jestem wystawiony Bardzo na słońce. Kochany Hamlecie, Zrzuć tę ponurą barwę i przyjaźnie Wypogodzonym okiem spójrz na Danię; Przestań powieki ustawicznie spuszczać W ziemię, o drogim ojcu rozmyślając. Co żyje, musi umrzeć; dziś tu gości, A jutro w progi przechodzi wieczności; To pospolita rzecz. W istocie, pani, Zbyt pospolita.…
Od zórz zachodnich, w ziół zasypiających rozkosznej woni piosnka się kołysze, nad niemowlęcia kolebką wysnuta: O tej radości, o tym weselu, o tym cudownym, ukrytym zielu z za siódmej góry, z za siódmej rzeki, które na smutek słodkie ma leki.…
Działo się na pierwszy dzień Zielonych Świątek. W maju ów dzień wypadł. Marcin Dziura nie po bożemu go spędził, bo w karczmie. Milczał i pił, pił i milczał. Trudno nawet powiedzieć, czego mu więcej było potrzeba — picia czy milczenia. Jedno i drugie zarówno było niezbędne.…
— Dobra kobiecino! — rzekł sułtan do Marudy, oglądając jednocześnie klejnoty, zerwane niegdyś przez Aladyna w ogrodach podziemnych. — Poczciwa kobiecino! Posłuszna i skromna kobiecino! Olśnił mnie dar twego syna i podobała mi się twoja nieśmiałość. Wszakże mam tyle przeróżnych spraw państwowych, że nie mogę teraz myśleć o ożenku mojej córki.…
Zabił się — młody... Zrazu jakaś trwoga Kładła mi w usta potępienie czynu, Była to dla mnie posępna przestroga, Abym wnet gasił myśli zapalone; Dziś gardzę głupią ostrożnością gminu, Gardzę przestrogą, zapalam się, płonę, Jak kwiat liściami w niebo otwartemi Chwytam powietrze, pożeram wrażenia. Myśl Boga z tworów wyczytuję ziemi I głazy pytam o iskrę płomienia.…
Pustynia była w nim. Pustynia Nieustającej śmierci w duszy.
Stopniowo dym opadł. Gdzie oko sięgło, widzieliśmy w rozmaitych miejscach jakby skrawki białego i granatowego papieru, bez ładu porozrzucane na zdeptanej trawie. W polu kręciło się kilkanaście furmanek, a jacyś ludzie składali na nich niektóre z owych skrawków. Reszta została. — Mieli się też po co rodzić!... — westchnął oparty na karabinie Katz, którego znowu opanowała melancholia.
Nie wiem, co mi jest. Jakieś uczucie ze wszystkich najsilniejsze i najbardziej przejmujące smutkiem... Tęsknota... Smutek, któremu brak wszelkiego przedmiotu, celu i myśli. Ach, nie — jest tej myśli jakaś nędzna, uciekająca, bezradna drobina. Taki błędny okruch mieści w sobie tylko przeświadczenie, że to, co mię o smutek przyprawia, jest najważniejszą, najcenniejszą, jedyną wartościową sprawą.…
— Ty bo, Justynko, straszną melancholiczką jesteś! Czemu nie robisz tak jak i inne panny? Z łaski wuja i wujenki korzystaj, strój się, kiedy cię stroić chcą, baw się, gdy tylko zdarzy się okazja, mizdrz się do kawalerów, a może którego złapiesz i za mąż wyjdziesz... ha? Słowo honoru! Czemu ty tak nie robisz? Justyna nie odpowiadała.…
Czemuż dusza w mrok dąży? Czemu losem zwie go? Nigdy razem! A wpobok czas pusty się wlecze. Czy jest we mnie ktoś inny, oprócz mnie samego, Co ulega tym smutkom, którym ja krwią przeczę? O, spojrzyj, jak ja teraz bezwolnie się trudzę, Szczęściu swemu dziwaczne gromadząc przeszkody! Jak swe żale uśpione o północy budzę I jak, idąc ku tobie, omijam ogrody!
Teraz postanowienie Tomka było niezłomne. Wpadł w ponury, desperacki nastrój. Doszedł do wniosku, że jest sam na świecie, opuszczony przez wszystkich i nikt go nie kocha. Gdy kiedyś dowiedzą się, do czego go popchnęli, może będzie im żal. Chciał się przecież poprawić, ale mu nie dali. Tylko patrzą, jakby się go pozbyć — dobrze, niech i tak będzie. Naturalnie, będą uważali, że to jego wina — proszę bardzo!…
…na plan pierwszy wstąpić muszę — czuję! psiakrew, serce czuję... Nie żarty, choroba serca; po cóż pijesz? Niebezpieczno, ach, to już prawie szaleństwo. mrucząc ...A jednak i to... męczeństwo: żyć z tą pustką w duszy wieczną. Piję, piję, bo ja muszę, bo jak piję, to mnie kłuje; wtedy w piersi serce czuję, strasznie wiele odgaduję: tak po polsku coś miarkuję szumi las, huczy las: has, has, has.…
A Szaman, ujrzawszy wyskakujące rybki ku zorzy wieczornéj, rzekł: oto widzisz tę płotkę, co przeleciała przez powietrze i znów utonęła. A teraz opowiada siostrom swoim na dnie, że zobaczyła niebo, i opowiada o niebie różne rzeczy, i z tego ma sławę między inszymi rybkami. Słuchając więc powieści o niebiosach, zapłyną do sieci i jutro będą sprzedawane na rynku.…
Smutek przejmujący padł na wszystkie dusze; jakaś dziwnie bolesna cichość omotała serca — cichość rozpamiętywań żałośliwych i wspominek o tych, co już byli odeszli tam, pod te brzozy zwieszone, pod te czarne, pochylone krzyże... — Mój ty Jezu kochany! Mój Jezu! — wzdychali i podnosili szare, jak ta ziemia, twarze i topili oczy beztrwożne w tajemnicy, i szli spokojnie składać ofiary i pacierze za zmarłych.…
…Wieczorem postanawiam zobaczyć wschód słońca i nie ruszam się z łóżka. W ciągu dnia obiecuję sobie ucieszyć oczy światłem księżyca i nie wychylam się z pokoju. Nie wiem, doprawdy całkiem, po co się budzę i po co idę spać. Zaczyn, utrzymujący życie moje w napięciu, przepadł gdzieś, podnieta, która mi po nocach sen spędzała z powiek, a świtem budziła na nowo, przestała istnieć.
Bogdaj to trwałe, zbyt wytrwałe ciało Stopniało, w lotną parę się rozwiało! Lub bogdaj Ten, tam w niebie, nie był karą Zagroził samobójcy! Boże! Boże! Jak nudnym, nędznym, lichym i jałowym Zda mi się cały obrót tego świata! To niepielony ogród, samym tylko Bujnie krzewiącym się chwastem porosły.
Boże! jak ten stary Rósł zapałem w olbrzyma; lecz ja nie mam wiary, Gdzie ludzie oddychają, ja oddech utracam. Z wyniosłych myśli ludzkich niedowiarka okiem Wsteczną drogą do źródła mętnego powracam. Dróg zawartych przesądem nie przestąpię krokiem. Teraz czas świat młodzieńca zapałem przemierzyć I rozwiązać pytanie: żyć? alboli nie żyć? Jam bezsilny!…
Ileż się nad nią nawzdychały Kuzynki, ciotki i bratowe, Bardzo poczciwe, ale... zdrowe (Choć narzekały na wątrobę, Na żółć, na serce ostatecznie... Lecz cóż to są «sercowo chorzy» Dla tych, co chorzy są serdecznie?), Ileż zbawiennych dla jej serca Każda z nich rad gotowych miała! To Hertza wezwać, nie Landaua, To znów Landaua, a nie Hertza.…
Poruszał się swobodnie, był trzeźwy, myślał jasno i szybko, tylko nic go nie obchodziło; ani kto z nim jedzie, ani którędy jedzie, ani dokąd jedzie. Apatia ta rosła w miarę oddalania się od Warszawy. Za Pruszkowem prawie ucieszyły go krople deszczu, przez otwarte okno padające do wnętrza wagonu; później nieco ożywiła go gwałtowna burza za Grodziskiem; miał nawet pragnienie, ażeby go piorun zabił.…
— Nieprawdaż, moja złota mamo, że tu panuje powszechny zły humor? Wszyscy po kimś albo po czymś płaczą, zbiedzeni, skłopotani, przelęknieni... Stąd płynie melancholia, qui me monte à la gorge i dławi mię jak globus histericus tę biedną panią Benedyktową... Raz tylko wyjeżdżałaś za granicę, droga mamo, i to dawno... jeszcze z ojcem. Nie znasz więc różnicy atmosfer...…
Idź w mrok po senną strawę, zgłodniały tułaczu! Cień każdy i mgła każda mogą ci się przydać... Lecz co znaczy łza w oku, gdy nie słychać płaczu? I co znaczy ten wszechświat, gdy Boga nie widać? O, wszyscy, wszyscy przyjdźcie w trwodze i bezładzie! Niech was będzie tak dużo, tak nieprzeliczenie, Bym się duchem zagubił w waszych snów gromadzie I bym nie mógł rozróżnić, gdzie wy, a gdzie cienie?…
Przetrawiał teraz w duszy wszystkie niepowodzenia swego życia, przykrość, jaka go spotkała w salonie hrabiego i wszystkie inne zawody i smutki. Uznał się za uprawnionego do bezczynu, bowiem odciętym został od wszelkiej nadziei, od widoków i środków, jakich koniecznie potrzeba, by jąć się praktycznych spraw tego życia.…
Witaj, Rozenkranc, witaj, Gildensternie! Pośpiechu, z jakim was tu wezwaliśmy, Nie sama tylko chęć widzenia panów Była przyczyną, ale i potrzeba Waszej pomocy. Wiecie już o dziwnym Przeistoczeniu się Hamleta, mówię Przeistoczeniu, bo nic w nim tak wewnątrz, Jak i na zewnątrz nie jest tym, czym było. Co by innego jak śmierć ojca mogło Do tego stopnia wywieść go za obręb Jego natury, nie pojmuję wcale.
Milcz, księże! milcz, księże! Myśli w niebo lecącej twój wzrok nie dosięże... Więc oto jest ogromna poświęceń nauka! Mnie samego ten starzec nową natchnął wiarą. Chyba was po tych słowach sam szatan oszuka, Chybam ja Boga jakąś obciążony karą, Jeśli wyrazy sieję jak kwiat bezowocny. Wierzcie mi! wierzcie, ludzie! jam jest wielki, mocny. Jedyną słabość zamknę w sercu tajemniczym, Robak smutku mię gryzie...…
...Najgorszym z nieszczęść: bezimiennym... Wrośnięte w ziemię i kamienne, Nagrobki takie są... A tutaj Wrósł w duszę ów nadgrobny kamień. Już nieczytelny — nawet dla niej.
Drogi Wilhelmie! Znajduję się w stanie, w który popadać musieli niezawodnie ci nieszczęśnicy, o których powiadano, że zostali opętani przez złego ducha. Czasem owłada mną coś... co nie jest strachem, ni żądzą..., jakiś wewnętrzny szał, od którego pęka mi pierś i ściska się gardło! Okropność! Wówczas wybiegam i włóczę się po świecie, mimo strasznych zawiei nocnych tej nieprzyjaznej pory roku.
Powiem wam, w jakim celu; tym sposobem domyślność moja uprzedzi waszą gadatliwość i dyskretność wasza nie będzie dyskredytowana. Od niejakiego czasu, nie wiem skąd, ze szczętem humor straciłem; zarzuciłem dawne przywyknienia i w tak ponure popadłem usposobienie, że ten piękny obszar ziemski pustynią mi się wydaje; to wspaniałe sklepienie tam w górze, ten cudnie wiszący firmament, ta majestatyczna przestrzeń złotymi……
Ależ cały. Wiedz bowiem, miły mój Damonie, Że z raju dziś tu step; Gdzie wczora Jowisz był na tronie, Tam dziś panuje — pustka.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.