motyw literacki
Zwątpienie
31fragmentów
11lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Potop 15 fragmentów
- Ogniem i mieczem 4 fragmenty
- Kordian 3 fragmenty
- Dziady, część III 2 fragmenty
- Anhelli 1 fragment
- Faraon 1 fragment
- Klechdy polskie 1 fragment
- Makbet 1 fragment
- Napój cienisty 1 fragment
- O krasnoludkach i sierotce Marysi 1 fragment
- Quo vadis 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Rzekły więc do Szamana zgraje: któż ci dał władzę nauczać o życiu i o śmierci? Oto mamy między sobą księży, do nich należy słowo boskie. Na to im odpowiedział Szaman: słyszeliście o Mojżeszu i o cudach, które czynił? Jam jest Mojżesz między Sybirskim Ludem, a cudy czyniłem straszniejsze, niż tamten, co przed wiekami. A nie wyszedłże z zorzy północnéj Anioł, kiedym go wywołał z płomieni? Spytajcie ludu mojego.…
Wiesz, księże: dalibógże, drwię ja z twojej wiary: Cóż stąd, choćbym był gorszym niż Turki, Tatary, Choćbym został złodziejem, szpiegiem, rozbójnikiem, Austryjakiem, Prusakiem, carskim urzędnikiem; Jeszcze tak prędko bożej nie lękam się kary; — Wasilewski zabity, my tu — a są cary.
— Mer-amen-Ramzesie — spytał kapłan — znalazłżeś człowieka, którego modły trafią do podnóżka Przedwiecznego? — Tak — odparł faraon. — Jestże on księciem, rycerzem, prorokiem czy może tylko zwyczajnym pustelnikiem? — Jest to mały, sześcioletni chłopczyk, który o nic Amona nie prosił, lecz za wszystko dziękował. — A wiesz, gdzie on mieszka? — pytał Chaldejczyk.…
I wójt pięścią żarliwie zwartą grzmotnął się w piersi, jakby właśnie w ziemię grzeszną, o której wspomniał, uderzył. Pogmatwały się w nim wszystkie, jakiekolwiek miał w długoletnim posiadaniu, uczucia i myśli. Zdawało mu się, że wśród tych obszarów śnieżnych pozbawiono go nagle urzędu, odarto ze czci i ogołocono z powagi, bez której czuł się jak bez głowy na karku.…
Boże! jak ten stary Rósł zapałem w olbrzyma; lecz ja nie mam wiary, Gdzie ludzie oddychają, ja oddech utracam. Z wyniosłych myśli ludzkich niedowiarka okiem Wsteczną drogą do źródła mętnego powracam. Dróg zawartych przesądem nie przestąpię krokiem. Teraz czas świat młodzieńca zapałem przemierzyć I rozwiązać pytanie: żyć? alboli nie żyć? Jam bezsilny!…
Gdyby z uczynkiem skończyło się wszystko, Byłoby dobrze czyn wykonać spiesznie; Gdyby morderstwo, swe niszcząc następstwa, Pomyślność śmiercią jego nam złowiło; Gdyby wszystkiego ten cios był tu końcem, Choćby tu tylko, tu, na tym wybrzeżu Ziemskiego życia: bez trwogi bym przyjął Wszystko, co może za grobem mnie czekać; Lecz w takich sprawach zawsze tu sąd mamy; Krwawa nauka, przez nas samych dana, Na mistrza swego……
…Czy to — ty? — Już zmieniona, a jeszcze — ta sama? Upewnij!... Wzrok mi słabnie... Podaj dłonią znak! Nie ma znaków! Od dawna już w nic się rozwiały! Nie ma żadnych upewnień! Nikt nie wierzy w nas!... Zmilkły śmiechy w ciemnościach i płacze ustały.
Spojrzał na niego Skrobek raz, spojrzał drugi raz i westchnął ciężko. Czyż nie tak samo, jak ten cień czarny, chodziła przy nim jego czarna dola? Zwiesił głowę i zadumał się; owa powietrzna muzyka umilkła dla niego. To i co, że zagon zorany, to i co, że ziemia sprawiona?... A czymże on ją, nieborak, zasieje, kiedy ani ziarna nie ma, ani na ziarno grosza?…
Tak myślał samozwańczy hetman zaporoski, taki gmach na przyszłość budował. Ale na rusztowaniach pod on gmach przygotowanych siadało często czarne ptactwo trosk, zwątpień, obaw — i krakało złowrogo. Będzie-li dość silną pokojowa partia w Warszawie? Zaczną-li z nim układy? Co powie sejm i senat? Zatkną-li tam uszy na jęki i wołania ukrainne? Zamkną oczy na łuny pożarów?...…
Innych opanowała szalona, desperacka jakaś wesołość i gotowość na śmierć. Wskutek tej gotowości wyprawiano uczty i pijatyki, by wesoło ostatnich dni życia użyć. Niektórzy też myśleli o zbawieniu i czas spędzali na modlitwach.…
Winicjusz zerwał się pod wpływem tych słów jak opętany. Nieprawda! Nienawidziła go. Skąd Akte może wiedzieć?! Czy po jednym dniu znajomości Ligia uczyniła jej wyznanie? Co to jest za miłość, która woli tułactwo, hańbę ubóstwa, niepewność jutra, a może i nędzną śmierć — od uwieńczonego domu, w którym czeka z ucztą kochany! Lepiej mu takich rzeczy nie słyszeć, bo gotów oszaleć.…
A Lwowicz co? — on pacierz po umarłych mówi! Posłuchajcie, zaśpiewam piosnkę Lwowiczowi. śpiewa Mówcie, jeśli wola czyja, Jezus Maryja. Nim uwierzę że nam sprzyja Jezus Maryja: Niech wprzód łotrów powybija Jezus Maryja. Tam car jak dzika bestyja, Jezus Maryja! Tu Nowosilcow jak żmija, Jezus Maryja! Póki cała carska szyja, Jezus Maryja, Póki Nowosilcow pija, Jezus Maryja, Nie uwierzę, że nam sprzyja Jezus Maryja.
Nabity — niechaj krzemień na żelazo pada... Ból, chwila jedna, ciemno — potem jasność błyśnie. Lecz jeśli nie zaświeci nic?... i ból przeminie? Jeśli się wszystko z chwilą boleści rozpryśnie? A potem ciemność... potem nawet ciemność ginie, Nic — nic — i sobie nawet nie powiem samemu, Że nic nie ma — i Boga nie zapytam, czemu Nic nie ma?... Ha! więc będę zwyciężony niczem?...…
Kisiel szedł wolno, bo oto w tej chwili ujrzał jasno, że spoza podartego łachmana układów, spod pozorów ofiarowania łaski królewskiej i przebaczenia, inna, naga, ohydna prawda wygląda, którą ślepi nawet ujrzą, głusi usłyszą, bo krzyczy: „Nie idziesz ty, Kisielu, łaski ofiarować, ty idziesz o nią prosić; ty idziesz ją kupić za tę buławę i chorągiew, a idziesz pieszo do nóg tego chłopskiego wodza w imieniu całej……
…Inni rozpaczali otwarcie. „Wykurzą nas stąd jak jaźwca z jamy" — mówili desperaci. „Obóz źle zatoczony, szańce źle usypane, miejsce do obrony niestosowne." Od czasu do czasu odzywały się głosy: „Panowie bracia! ratujcie się!" A inne wołały: „Zdrada! zdrada!" Była to noc straszna: zamieszanie i rozprzężenie wzrastało z każdą chwilą; rozkazów nikt nie słuchał.…
Ktoś ty jest? brat mój? krewny? Jestem zapaleńcem. Musiałeś się więc chyba urodzić dziś rano? Wszyscy dotąd mówili, żem jeden na świecie. Ciebie znali, mnie jeszcze dotąd nie poznano, Siedziałem sobie cicho zamknięty w sztylecie. Daj mi pić... mam gorączkę... słów twych nie rozumiem. Natęż uwagę... jasno tłumaczyć się umiem, Ale natęż uwagę mocno! mocno! mocno! Natężyłem... Znam ciebie...…
— Jam Rusin, krew z krwi i kość z kości. Mogiły książąt Światołdyczów w tej ziemi leżą, więcem ją kochał, ją i ten lud Boży, który u jej piersi żywię. Widziałem krzywdy z obu stron, widziałem swawolę dziką Zaporoża, ale i pychę nieznośną tych, którzy ten lud wojenny schłopić chcieli. Cóżem więc miał uczynić ja, Rusin, a zarazem wierny syn i senator tej Rzeczypospolitej?…
Tu książę musiał znów dać wypoczynek strudzonym piersiom, a pan Andrzej dziwnego doświadczał uczucia, z którego sam sobie na razie nie umiał sprawy zdać. Oto on, stronnik radziwiłłowski i szwedzki, czuł jakby radość wielką na myśl, że szczęście może się od Szwedów odwrócić.
„Bracia moi, zali was zobaczę jeszcze w życiu?" — pomyślał pan Longinus. I tęsknota przygniotła go jakby olbrzymi kamień. Zaledwie mógł oddychać. Tam gdzie drży owe światełko błędne, tam są swoi, tam są serca bratnie: książę Jeremi, Skrzetuski, Wołodyjowski, Zagłoba, ksiądz Muchowiecki — tam go kochają i radzi by go obronić — a tu noc, pustka, ciemność, trupy pod nogami, korowody dusz — w dali zaś tabor krwiożerczy……
— Wówczas — mówił dalej niskim głosem hetman — i nasza fortuna spadłaby tak nisko, jak wprzód była wysoko... Pan Andrzej zerwał się z miejsca z iskrzącymi oczyma, z rumieńcami na twarzy i zakrzyknął: — Wasza książęca mość! Co to jest?...…
…Gdyby jednak był rzucił chociaż jedno spojrzenie na twarz pana Andrzeja, poznałby, iż w młodym pośle dzieje się coś dziwnego, twarz bowiem Kmicica była blada, na czole osiadły mu gęste krople potu, a ręce drgały konwulsyjnie. Przez chwilę podniósł się z krzesła i znowu zaraz usiadł, jak człowiek, który walczy ze sobą i przełamuje w sobie wybuch gniewu lub rozpaczy.…
Panu Kmicicowi wydało się, że Oleńka i ojczyzna to to samo i że obie zgubił i dobrowolnie Szwedom wydał. Wówczas chwytał go żal tak niezmierny, że się budził i spoglądał zdumionymi oczyma wokoło siebie albo też nasłuchiwał wiatru, który w kominie, w ścianach, w dachu świstał różnymi głosami i wygrywał przez wszystkie szpary jak na organach. Lecz widzenia wracały.…
Pokazujemy 22 z 31 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.