motyw literacki
Cisza
45fragmentów
20lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Napój cienisty 8 fragmentów
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 6 fragmentów
- Lord Jim 5 fragmentów
- Lalka 3 fragmenty
- Nad Niemnem 3 fragmenty
- Chłopi, Część trzecia - Wiosna 2 fragmenty
- Jądro ciemności 2 fragmenty
- Klechdy polskie 2 fragmenty
- Klechdy sezamowe 2 fragmenty
- Quo vadis 2 fragmenty
- Anhelli 1 fragment
- Biała magia 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
W innych kopalniach wyją zbrodniarze, lecz ta jest tylko grobem synów ojczyzny i pełna cichości.
Aż napełniona mlecznie, w sen się powoli zapadnie, a czas melodyjnie osiądzie kaskadą blasku na dnie. Więc ma Barbara srebrne ciało. W nim pręży się miękko biała łasica milczenia pod niewidzialną ręką.
Późno już było. W chałupie spali, tylko Witek siedział pod ścianą, jakby stróżując gospodyni; na wsi też wszyscy legli, nawet psy nie poszczekiwały, woda jeno bulgotała i ptaki zawodziły w sadach. Księżyc się wtoczył na niebo i szedł srebrnym sierpem przez te straszne, mroczne wysokości.…
W złotym Zeusa domu wspartym na obłokach Zebrane radzą bogi o wiecznych wyrokach; Przypijają czaszami, nektar Hebe toczy, A na trojańskie mury obrócili oczy. Wtedy Kronid, by dumną swą żonę rozdąsać, Chytre czyniąc docinki, zaczął ją przekąsać: — «Dwie boginie Menelaj na swej liczy stronie, Ma pomoc i w Palladzie, i w mej wzniosłej żonie, Lecz je bawią Olimpu rozkoszne pałace, I tylko na rycerskie jego patrzą prace……
Pozwoliłem mówić dalej temu Mefistofelesowi z papier-maché i zdawało mi się, że gdybym chciał, mógłbym przebić go palcem i nie znalazłbym w środku nic — chyba może trochę sypiącego się brudu. Rozumiecie teraz? Ułożył sobie plan, iż zostanie z czasem zastępcą obecnego dyrektora; wyjaśniło mi się teraz, że przybycie tego Kurtza porządnie im obu krwi napsuło.…
Nie mogąc widzieć, kaleka chciała przynajmniej słuchać wciąż najrozmaitszych odgłosów. A w domu było cicho...
A na ziemi cisza rozmaita: brzozowa — w brzozach, topolowa — w topolach, a płacząca — w wierzbach płaczących. A owa płacząca tak się jakoś ku ziemi chyliła, jakby kto nowym grzebieniem warkocze jej odwieczne rozczesywał. Wszystko zasię niewidzialne — i grzebień nowy, i warkocze odwieczne, i ten, kto rozczesywać raczył...
…A świat jest piękny i dla każdego dostępny. Pełno na świecie bajek — ale najpiękniejsze bajki kryją się w lesie. Bajki czają się w gęstych krzakach, szumią w rozchwianych gałęziach, dzwonią w powietrzu wtedy właśnie, kiedy i cisza dzwoni. Bo kto się ciszy długo przysłuchiwał, ten wie, że cisza w uszach dzwoni. Mówiąc te słowa, Ali-Baba zaczął się tak długo przysłuchiwać ciszy leśnej, aż zadzwoniła mu w uszach.…
Gość patrzył na obłoki, jakby dotykające wierzchołków drzew, na snopy światła, które przepływały między ciemnymi gałęźmi świerków, i było mu dobrze. Nie myślał o pannie Izabeli. Jej wizerunek, palący mu duszę, rozwiał się wobec prostych powabów natury; chore serce umilkło i pierwszy raz od dawna zaległy w nim ukojenie i cisza.
Cudowna cisza zapanowała nad światem, a gwiazdy wraz ze spokojem swych promieni zdawały się zlewać na ziemię zapewnienie wiecznotrwałego bezpieczeństwa.
…Wkrótce obaj zniknęli za pierwszymi drzewami boru. Ale zaledwie zniknęli, z boru wybuchnęła i pod same zda się obłoki wzniosła się pieśń męskiego, silnego głosu: Wyszła dziewczyna, wyszła jedyna, Jak różowy kwiat, Oczy zapłakała, ręce załamała: Zmienił się jej świat. Czego ty płaczesz, czego narzekasz, Dziewczyno moja?...…
Pan ośnieżonej w dal przyczyny Poprzez ślepotę mroźnych cisz Patrzał w wądoły i w niziny, Co mu się śniły wzwyż i wzwyż!
Gdy się zbudził, był brzask. Na bajdakach spało jeszcze wszystko. W dali połyskiwały w bladym, pierzchłym świetle wody Dnieprowe. Naokoło panowała absolutna cisza. Ta właśnie cisza zbudziła go. Działa kudackie przestały huczeć. „Co to? — pomyślał Krzeczowski. — Pierwszy szturm odparty? Czy może Kudak wzięty?" Ale to niepodobna! Nie!…
…Czasem wymkną się w górę przez trawy zielenie, Jakby dwa wodotryski, dwa rogi jelenie, I mignie między drzewa źwierz żółtawym pasem, Jak promień, kiedy wpadłszy gaśnie między lasem. I znowu cichość w dole. Dzięcioł na jedlinie Stuka z lekka i dalej odlatuje, ginie, Schował się, ale dziobem nie przestaje pukać, Jak dziecko, gdy schowane woła, by go szukać.…
Krzysia oparła głowę o to samo miejsce, na którym było wgłębienie wytłoczone przez głowę Marii Ludwiki, i przymknęła oczy; jakieś bolesne uczucie ścisnęło jej pierś; jakiś chłód wionął nagle z pustej nawy i zmroził ten spokój, który przed chwilą jeszcze przepełniał całą jej istotę. Ketling patrzył na nią w milczeniu; zrobiła się cisza prawdziwie kościelna
I tak staniemy na wozach, czołgach, na samolotach, na rumowisku, gdzie po nas wąż się ciszy przeczołga, gdzie zimny potop omyje nas, nie wiedząc: stoi czy płynie czas. Jak obce miasta z głębin kopane, popielejące ludzkie pokłady na wznak leżące, stojące wzwyż, nie wiedząc, czy my karty iliady rzeźbione ogniem w błyszczącym złocie, czy nam postawią, z litości chociaż, nad grobem krzyż.
Cicho się zrobiło w Wodoktach, aż ta cisza zdziwiła pannę Aleksandrę; w uszach jej jeszcze brzmiały słowa pana Andrzeja, słyszała jeszcze jego śmiech szczery, wesoły, w oczach stała bujna postać młodzieńca, a teraz po tej burzy słów, śmiechu i wesołości takie dziwne nastało milczenie.
Tłum zakołysał się na jego widok. Głosy obok Winicjusza poczęły szeptać: „Petrus! Petrus!..." Niektórzy poklękali, inni wyciągali ku niemu ręce. Nastała cisza tak głęboka, że słychać było każdy opadający z pochodni węgielek, oddalony turkot kół na Nomentańskiej drodze i szmer wiatru w kilku piniach rosnących obok cmentarza.
Stójmy! — Jak cicho! — Słyszę ciągnące żurawie, Których by nie dościgły źrenice sokoła; Słyszę, kędy się motyl kołysa na trawie, Kędy wąż śliską piersią dotyka się zioła. W takiéj ciszy — tak ucho natężam ciekawie, Że słyszałbym głos z Litwy. — Jedźmy, nikt nie woła!
W zwiewnych nurtach kostrzewy, na leśnej polanie, Gdzie się las upodobnia łące niespodzianie, Leżą zwłoki wędrowca, zbędne sobie zwłoki. Przewędrował świat cały z obłoków w obłoki, Aż nagle w niecierpliwej zapragnął żałobie Zwiedzić duchem na przełaj zieleń samą w sobie.…
Południe przyszło upalne. Słońce stanęło nad głowami, rozpalone do białości, niebo wisiało białawym od pożogi tumanem, żar buchał kiej z pieca straszliwego. Najsłabszy wiater nie przewiał, liście zwisły pomdlałe, zamilkło ptactwo, cienie leżały chude i krótkie, niewiela chroniąc od spieki.…
Jazda w górę rzeki była jakby podróżą wstecz do najwcześniejszych początków świata, gdy roślinność hulała sobie po ziemi, a królowały wielkie drzewa. Pusta rzeka, wielka cisza, nieprzebyty las. Powietrze ciepłe, gęste, ciężkie, leniwe. Nie było radości we wspaniałym słońcu. Wielkie, opustoszałe przestrzenie wodnego szlaku biegły w mrok zacienionych perspektyw.…
Nawzajem dali sobie dłońmi znaki, których nikt dokładnie nie zrozumiał, lecz których niezbędność każdy głęboko odczuwał. Tak czy owak, wszyscy trzej przyczyniali się usilnie do obfitego wytwarzania grobowej wokół dębu ciszy, przerywanej jeno powiewem odbitego od trawy i dorzuconego do gałęzi wiatru, który się po liściach ze wzmożonym szumem a z osłabłym lotem rozpraszał.…
I nie widać było rąk, jeno słychać było — ruch! Niewidzialne czary wkrąg! Niewidzialny duch! A ręce się prężyły i wyciągały... Słychać było, jak trzaskają w stawach — suche, kościste ręce. I zdawało się Bachmanowi, że już go dosięgają, dotykają, że za chwilę już go pochwycą... Zachwiały się pod nim nogi, cała twarz zdrętwiała mu od strachu, serce w piersi zamarło.…
Pożegnawszy chłopa Wokulski skręcił do parku i długi czas przechadzał się po lipowej alei nie myśląc o niczym. Zdawało mu się, że przyjechał tu nasycony, zatruty zgiełkiem Paryża, hałasem Warszawy, dudnieniem kolei żelaznych i że wszystkie te niepokoje, wszystkie boleści, jakie przeżył, w tej chwili parują z niego. Gdyby go zapytano: czym jest wieś? odpowiedziałby, że jest ciszą.
Jim przeszedł w poprzek mostka, a własne kroki w tej niezmąconej ciszy doszły tak wyraźnie jego uszu, jak gdyby odbiły się echem o czuwające gwiazdy; jego oczy, błądząc po linii widnokręgu, zdawały się łakomie spoglądać w niedostępny świat, nie widząc cienia zbliżających się wypadków.
Nagle Anzelm opuścił okolicę i z drogi, która w tym miejscu szybko w dół spadać zaczęła, skręcił w stronę, w której płynął niewidzialny stąd jeszcze Niemen. Było to tak, jakby z powierzchni ziemi oblanej światłem i ciepłem słonecznym weszli w ocieniony i chłodny korytarz.…
Gdy wzbiera ciszą śmierci południa upalność, — Dokoła mego klombu — zgiełk i niewidzialność!
Cicho. Próżno myśliwi natężają ucha; Próżno jak najciekawszej mowy każdy słucha Milczenia, długo w miejscu nieruchomy czeka: Tylko muzyka puszczy gra do nich z daleka.
Winicjusz zakrył twarz rękoma i przypadł do ziemi. Naraz otoczyła go cisza, jak gdyby bojaźń uwięziła dalsze wołanie w ustach wszystkich obecnych. I zdawało mu się, że musi się koniecznie coś stać, że nastąpi chwila cudu. Był pewien, że gdy się podniesie i otworzy oczy, ujrzy światło, od którego ślepną śmiertelne źrenice, i usłyszy głos, od którego mdleją serca. Lecz cisza trwała ciągle.…
Podczas tych wodnych przejażdżek, a także podczas spacerów w parku i zawsze, gdy byli razem, czuł jakiś niezmierny spokój, jakby cała dusza jego i cała ziemia od wschodnich do zachodnich kresów napełniona była ciszą, wśród której nawet turkot wozu, szczekanie psa albo szelest gałęzi wypowiadały się w cudownie pięknych melodiach.…
Nagle przestała buchać para. Sprawiany przez nią huk odciągał uwagę, ale ta cisza, która w tej chwili nastała, była nieznośnie przygnębiająca. — Zdawało mi się, że uduszę się, zanim utonę — rzekł.
Cicho, bardzo powoli, bez najlżejszego odgłosu, który by trwożliwe stworzenia wodne spłoszyć mógł i odstręczyć, nawet bez plusku wioseł, czerwone ognie i siedzące przy nich zaczerwienione profile ludzkie płynęły z dala od siebie w ciemnej przestrzeni po ciemnym szlaku rzeki, aż całą jego widzialną długość zajęły.…
A gdy wrzawa zamilka i cisza się dłuży, Zdaje mi się, żem stanął u celu podróży...
I w lasach cisza. Ptaszek zbudzony nie śpiewa; Otrząsnął pierze z rosy, tuli się do drzewa, Głowę wciska w ramiona, oczy znowu mruży I czeka słońca. Kędyś, u brzegów kałuży, Klekce bocian. Na kopach siedzą wrony zmokłe, Rozdziawiwszy się ciągną gawędy rozwlokłe; Obrzydłe gospodarzom jako wróżby słoty.
Oparł się o poręcz fotela i trząsł się ze śmiechu. Nigdy w życiu nie słyszałem czegoś równie bolesnego jak ten śmiech. Padł on jak zaraza na tę wesołość wywołaną osłami, piramidami, bazarami i czy ja wiem czym? Przez całą długość galerii głosy umilkły, blade twarze jednym ruchem zwróciły się ku nam, a cisza stała się tak wielka, iż spadająca na dywan łyżeczka sprawiła donośny hałas.
Tchu nie stało wieczności! Nie drgnęły upały! Świat i zaświat tym samym snem nieruchomiały. Nie bruździły się trawy, nie skrzypiały krzaki, Nie szumiały mangowce, nie śpiewały ptaki. Jedna cisza — od nieba, a druga — od lasu, — Cisza ciszy — nie słyszy... Czas nie czuje czasu...
Wojski, rzuciwszy łopatkę, Znudzony ciszą, idzie pomiędzy czeladkę; Woli w kuchennej słuchać ochmistrzyni krzyków, Gróźb i razów kucharza, hałasu kuchcików: Aż go powoli wprawił w przyjemne marzenie, Ruch jednostajny rożnów kręcących pieczenie.
…Cisza na morzu, na niebie, zlana z tym bezmiarem przestrzeni, niczym niemącona otaczała te szalone, drgające życiem jednostki jak cisza śmierci. — Słyszałby pan szpilkę spadającą na dno łódki — powiedział z dziwnym skrzywieniem ust, jak człowiek usiłujący opanować swe uczucia podczas opowiadania wzruszających faktów. Cisza! Jeden Bóg, który chciał, by Jim był taki, jaki był, wie, jak on ją odczuwał.…
I zezem spojrzał Indra na śmierć i na życie I zniknął! — I był tylko ten zanik w błękicie! I wrzask pawia skądinąd — i cisza niezwłoczna... A kto widział tę ciszę, — ten wie, że widoczna.
Przed burzą bywa chwila cicha i ponura, Kiedy, nad głowy ludzi przyleciawszy, chmura Stanie i grożąc twarzą, dech wiatrów zatrzyma, Milczy, obiega ziemię błyskawic oczyma, Znacząc te miejsca, gdzie wnet ciśnie grom po gromie
Czub chałupy aż dymi zachodu purpurą! Świat się wsnuł w nieskończoność nie wiadomo którą, Bo już kilka spłonęło w niwecz raz po razie... Ostatniej, co w obłoków utkwiła oazie, Złociście nieobecnieć dano w mżach oddali. Ziemia ku niej pasmami w ogrodach się pali.…
I była chwila ciszy; i powietrze stało Głuche, milczące, jakby z trwogi oniemiało. I łany zbóż, co wprzódy kładąc się na ziemi I znowu w górę trzęsąc kłosami złotemi Wrzały jak fale, teraz stoją nieruchome I poglądają w niebo najeżywszy słomę.…
Pokazujemy 43 z 45 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.