motyw literacki
Szantaż
42fragmenty
22lektury
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Klechdy sezamowe 7 fragmentów
- Quo vadis 4 fragmenty
- Dziady, część III 3 fragmenty
- Krzyżacy 3 fragmenty
- Przedwiośnie 3 fragmenty
- Baśnie 2 fragmenty
- Książę i żebrak 2 fragmenty
- Powrót posła 2 fragmenty
- Trzej muszkieterowie 2 fragmenty
- Zemsta 2 fragmenty
- Anhelli 1 fragment
- Balladyna 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Niedaleko więc zaszedłszy, ujrzeli obóz cały małych dzieciątek i pacholąt gnanych na Sybir, które odpoczywały przy ogniu. A we środku gromadki siedział pop na tatarskim koniu, mający u siodła dwa kosze z chlebem. I zaczął owe dzieciątka nauczać podług nowéj wiary ruskiéj i podług nowego katechizmu.…
Za pustelnika celą drzewami ukryty Słyszałem tajemniczą spowiedź tej kobiéty O! szczęście! — teraz pan-em złotej tajemnicy; Mógłbym ją z pałacowej rozkrzyczeć wieżycy Albo mojemu panu wiernie opowiedzieć, Albo okropną powieść wyrazami cedzić, Jako piasek klepsydry, w pani trwożne ucho, Aż zobaczę skarbnicę tego zamku suchą Jak czoło Araratu... Wraca Balladyna. Mogę mieć ją i skarby. — Szczęśliwa godzina.
Nie jestem jednak zmienny, więc gdy raz zdecydowałem się wejść pomiędzy ludzi jako istota im równa, nie chciałem zrzekać się tego zamiaru. Widziałem i wiedziałem teraz wszystko, co się dzieje na świecie, więc mogłem z wiedzy tej korzystać. Gdybym zaczął wydawać pismo, byłbym się stał bogaczem w mgnieniu oka, bo wszyscy rozchwytaliby je na wyścigi, ażeby poznać tajemnice bliźnich.…
Człowiek kupca Kanissyna Czeka i jakiś Panu rejestr przypomina. Rejestr? jaki tam rejestr? — kto? Kupiec Kanissyn, Co mu Pan przyjść rozkazał... Idźże precz, sukisyn! Widzisz, że ja zajęty. do Lokajów A głupie bestyje! Przychodzić — Pan Senator, widzisz, kawę pije. wstając od stolika On powiada, że jeśli Pan zapłatę zwleka, On zrobi proces. Napisz grzecznie, niechaj czeka.…
Czemu twe oczy umarłe tak płoną w konającego dnia zorzę czerwoną? Przyjdź! Libijczyk, królewskiego strzegący pałacu, śmiał ku mnie sięgnąć swym okiem! Zakradał się z wieczora pod białe me ściany aby, z westchnieniem głębokiem, zobaczyć twojej wybranej ten obnażony cud, ścielący się na miękkie jedwabiów dywany, pomiędzy rozsunięte miłości osłony, na łoże płonących żądz. Ach! przyjdź!…
— Otóż mówię ci wyraźnie, że nie wyznam, skąd mam dukaty — odpowiedział Ali-Baba. Wówczas Kassim, rozgniewany, krzyknął: — Jeśli mi natychmiast nie wyznasz wszystkiego, to zaskarżę cię do sądu! Sąd dukaty odbierze, a ciebie, jako złodzieja, wtrąci do więzienia! Przestraszyły te groźby Ali-Babę i wyznał wszystko przed Kassimem.…
— Gdzie jest? Pytam. — Pod opieką pobożnego brata Szomberga — odrzekła, krzyżując ręce na piersiach i schylając się pokornie. A Jurand, usłyszawszy straszne nazwisko kata Witoldowych dzieci, zbladł jak płótno; po chwili siadł na ławie, przymknął oczy i począł dłonią rozcierać zimny pot, który uperlił mu czoło.…
Kobieta serdecznie podziękowała sędziemu i odeszła ze swym prosiakiem, zaś policjant, który otworzył jej drzwi, wyszedł zaraz za nią do wąskiej sieni. Sędzia pisał jeszcze w swoim protokole. Ale podejrzliwy Hendon ciekaw był, dlaczego policjant wyszedł za wieśniaczką. Wyszedł więc i on do sieni i począł nadsłuchiwać. I oto stał się świadkiem następującej rozmowy: — Tłuste to prosię, będzie z niego dobra pieczeń.…
Była to groźna noc. Nad ranem, Gdy już (jak muzealny szkielet: Z rozluźnionymi wiązadłami) Osypał się, osunął kośćmi I siedząc w kącie łóżka szarzał Garbatą stertą znikomości; Gdy ręce, dotąd rozbiegane, Ręce karciarza i kuglarza, Przestały mlaskać po jej ciele, Tylko je smutnie załamywał, Gdy klęskę swą rozpamiętywał — Diabli go wiedzą, co go naszło, Że wlepił w nią źrenicę straszną I zdradził sekret...…
Zlituj się... rób wszystko, co można... powiedz, że ja i Felicjan tego nie przeżyjemy — że się go wydziedziczy... że złamanego centa nie dostanie nigdy — że...
…«Majorze — mówił Sędzia — choć pozwiesz do prawa; Cóż wygrasz? Tu nie zaszła żadna bitwa krwawa, Nie było ran; że zjedli kury i półgąski, Za to wedle statutu zapłacą nawiązki. Ja na pana Hrabiego nie zanoszę skargi; To tylko były zwykłe sąsiedzkie zatargi». «A czy Sędzia — rzekł Major — żółtą księgę czytał?» «Co to za żółta księga?» pan Sędzia zapytał.…
…To ci tylko powiem, Michale, że teraz musisz wyjść ze mną choć na parę dni. — Czemu mam wyjść? Ostawcie mnie w spokoju — odrzekł Wołodyjowski. Zagłoba podniósł połę od kontusza do oczu i ślochać począł. — Dla siebie — mówił przerywanym głosem — o ratunek nie proszę, choć mnie książę Bogusław Radziwiłł zemstą ściga i morderców na mnie zasadza, a mnie starego nie masz komu bronić i osłaniać... Myślałem, że ty!…
— Bój się ran boskich! — wykrzyknął na jego widok mały rycerz. — Prędzej bym się po każdym tego spodziewał aniżeli po tobie, że żywcem tego zdrajcę wypuści!... — Słuchaj mnie, Michale, zanim potępisz — odrzekł ponuro Kmicic. — Miałem go już pod nogą i sztych trzymałem mu przy gardzieli, a wówczas wiesz, co mi ten zdrajca rzekł?... Oto, że są rozkazy wydane, aby Oleńkę na gardle w Taurogach karano, jeśli on zginie...…
…Nie znasz się na tej tkliwej czułości, o Boże! Co się to bardziej czuje, jak powiedzieć może. Wszak posag mój wystarczy pono na kaskadę, Si vous êtes si cruel, to ja precz odjadę. Pozwól waćpani, niechaj pomówię wprzód z Żydem. Może się to ułoży. To dla mnie jest wstydem, Że tego na waćpanu wyprosić nie mogę. Rzuca się na krzesło i omdlewa Je suis mal, je me meurs! krzyczy Ratujcie niebogę.…
Dniało nieraz, zanim znużona popadała w słaby półsen, w krótkie zapomnienie się, w półczuwanie. Budził ją każdy ruch chłopca, jego chrapanie albo mowa przez sen. W tych stanach półświadomości zawsze uciekała z tych miejsc obcych „do domu", to znaczy do Siedlec.…
— Kłamiesz, Turner. Nie pierwszy raz tak robisz. Zawsze wymagasz, żeby ci dano więcej niż innym, i zawsze dostajesz więcej, niż ci się należy, bo się odgrażasz, że wszystko wyśpiewasz, jeżeli ci nie dadzą tyle, co chcesz.
Obecnie chodziło mu tylko o wybór ludzi i do nich to właśnie odnosił się jego pomysł, o którym Winicjuszowi wspominał. Spędzając najczęściej noce w winiarniach i nocując w nich między ludźmi bez dachu, bez czci i wiary, łatwo mógł znaleźć takich, którzy by podjęli się każdej roboty, ale jeszcze łatwiej takich, którzy zwietrzywszy u niego pieniądze, zaczęliby od niego robotę lub wziąwszy zadatek, wymusili z niego……
Na miłość boską, to trzeba oszaleć! W dzień, w noc, wieczorem, rano, w domu, w mieście, Sam, w towarzystwie, we śnie i na jawie Ciągle i ciągle ot, rozmyślam tylko O jej zamęściu; i teraz, gdym znalazł Dlań oblubieńca książęcego rodu, Pana rozległych majątków, młodego, Ukształconego, uposażonego Dokolusieńka, jak mówią, w przymioty, Jakich się może od mężczyzny żądać; Trzeba, ażeby mi jedna smarkata, Mazgajowata gęś……
— To już w tych Owczarach... szkoła? — Tak, kochanku... Ale to nic. Przecież ty jesteś tęgi, rozumny, mądry chłopiec! Przecie ty kochasz swoją mamusię. Trzeba się uczyć, malutki, uczyć...
— Jak to, nie wiesz pan?... Powinieneś lepiej wiedzieć o tym niż ktokolwiek. — Zapewne, lecz w naszym stanie nie można rozpowiadać wszystkiego, o czym się wie, nade wszystko, gdy nam zastrzeżono, że nasze uszy będą odpowiadać za język.
Rzecz to znana, iż w mej mocy Kazać zamknąć waszmość pana Za wiadome dawne sprawki. zastraszony Zamknąć! po co? Dla zabawki.
…Cóż z naszą wełną? — Kupiłem i zaraz sprzedałem za gotówkę. — To dobrze, bo mnie dzisiaj dużo potrzeba gotówki. — Komu nie potrzeba dużo gotówki! — powiedział melancholijnie Moryc. — Pan ją będziesz miał, bo pan masz głowę. Masz pan przy sobie pieniądze? — Nie mam — odparł wolno i spokojnie, chociaż serce uderzyło mu mocniej. — Przyślij mi pan przed czwartą koniecznie, mam wekslowe wypłaty. Dużo zarabiamy?…
— Ależ to szaleństwo! — zawołał uczony. — Na to się nie zgadzam i nie zgodzę nigdy! Chcesz oszukać królewnę i cały jej naród, a ja mam ci dopomagać! Nie, nie! Całą prawdę powiem jej natychmiast, powiem, żem jest człowiekiem, a ty tylko cieniem, w suknie przebranym. — Nikt ci nie uwierzy. Zupełnie szczerze radzę: bądź rozsądny, przyjacielu, nie zmuszaj mnie, ażebym wezwał pomocy straży.
grzecznie Witam, witam, któraż z pań jest pani Rollison? z płaczem — Ja — mój syn! Panie Dobrodzieju... Proszę — chwilę, Pani masz list, a po cóż przyszło tu Pań tyle? Nas dwie. do Drugiej I po cóż Panią mam tu honor witać? Pani Rollison trudno drogi się dopytać, Nie widzi. — Ha! nie widzi — a to wącha może? Bo co dzień do mnie trafia. Ja tu ją przywożę, Ona sama i stara, i nie bardzo zdrowa. Na Boga...! Cicho.…
Księżniczka się zasmuciła i zawołała: — Jak to? Jeszcze nie zdążyliśmy się przyjrzeć sobie dokładnie, a już chcesz wracać do Persji? Boję się, że w Persji zapomnisz o mnie i nigdy już nie wrócisz do Bengalu. — Nie bój się — zawołał książę — nigdy o tobie nie zapomnę. Zawsze będę pamiętał, że jest na świecie kraj, który się nazywa Bengalem, i że jest w tym kraju księżniczka, którą kocham.…
— Powiadasz, że ten list groźbą na nim wymusili. Może być i pewnie tak jest, bo gdyby po ich stronie była sprawiedliwość, toby ci był Bóg przeciw Rotgierowi nie pomógł. Ale skoro wymusili jeden, to mogli wymusić i dwa. Może i oni mają od Juranda świadectwo, że niewinni porwania nieszczęsnej dziewki. A w takim razie pokażą je mistrzowi, i co będzie?
— Ależ zaczekajcie! Sprawa obchodzi was bardzo. Odwróćcie się na chwilę tyłem i popatrzcie w niebo: pozwólcie uciec chłopcu. — Do mnie to mówisz? Aresztuję cię w imieniu... — Nie tak gorąco, przyjacielu. Uważaj lepiej, żebyś nie zrobił jakiegoś głupstwa — odparł Hendon, a zniżając głos do szeptu, rzekł policjantowi na ucho: — Prosię, które kupiłeś za osiem pensów, człowieku, może cię kosztować głowę!…
…Choć nierad, i w tem muszę mej żonie dogodzić. Zaraz zemdleje albo zechce się rozwodzić. z żywością Róbcie sobie, co chcecie... Więc ojcze kochany, Zezwalasz na me szczęście.
O ile podróż od wybrzeży Kaspijskiego Morza była długa i ciężka, to ta z Moskwy do Charkowa była już istną torturą. Wozy były naładowane ludźmi, którzy wieźli ze sobą i na sobie całkowity nieraz dorobek długiego życia. Wiedział o tym maszynista prowadzący ów pociąg. Toteż tu albo tam, w mieście lub u jego przedmieść, a nieraz w najszczerszym polu pociąg stawał i stał niewzruszenie.…
— Zaliś ty myślał, że ja się zaprę, iż chcę pozostać dlatego, by ją widzieć?... Głupi by odgadł, choćbym się zaparł. Ale przemocą nie będę jej więcej brał... Tobie zaś powiem co innego. Jeśli ona tu nie zostanie, to tą zdrową ręką pozrywam wiązania z ramienia, nie przyjmę jadła ni napoju i niech śmierć moja spadnie na ciebie i na twoich braci.
Atosa ogarniał szał. Widok tej istoty pozbawionej kobiecości przywiódł mu na pamięć okropne zdarzenia. Wspomniał, że kiedyś w położeniu mniej niebezpiecznym niż obecnie chciał ją poświęcić dla zachowania czystości swego honoru. Powróciło mu palące pragnienie krwi tej kobiety i opanowało jak gorączka. Wstał, wyjął pistolet zza pasa i nabił go...…
Czy tam winna, czy niewinna, Innej waści trzeba żony; I, serdeńko, będzie inna. Ach, mój ojcze, wyrok srogi... Nieodmienny, synku drogi. Moja dola, rzekłeś przecie, Jednym celem na tym świecie. Bóg to widzi i ocenia. Ja ją kocham. z uśmiechem To się zdaje. Nie przeżyję rozłączenia. Ja się tego nie przestraszę. I przysięgam. surowo Zamilcz wasze! ze słodyczą Co los spuści, przyjąć trzeba: Niech się dzieje wola nieba.…
…Słyszysz! — ja tobie każę — nie szepc mi po cichu. Ja w imieniu Cesarza każę; słyszysz, mnichu? Mnichu! czy ty słyszałeś o ruskim batogu? do Sekretarza Zapisz, że milczał. do Księdza Wszak ty służysz Panu Bogu — Znasz ty teologiją — słuchaj, teologu. Wiesz ty, że wszelka władza od Boga pochodzi, Gdy władza każe mówić, milczeć się nie godzi.…
— Jeżeli mnie kochasz, nie powinieneś mieć przede mną żadnych tajemnic! — zawołała księżniczka. — Musisz mi sen swój opowiedzieć. A jeżeli mi nie opowiesz, pamiętaj, że i ja swoich snów nie będę ci opowiadała!
Krępy człowiek znów nic nie odpowiedział, wskazał tylko płonące w kominie bierwiona, wziął stojącą wedle komina żelazną łopatkę i począł wygarniać spod nich węgle do kociołka, po czym zapalił latarnię i czekał. — A teraz słuchaj, psie — rzekł Zygfryd. — Niegdyś wygadałeś, co kazał ci czynić komtur Danveld, i komtur kazał ci wyciąć język.…
— Cóż ty mi z twoim kwitem w oczy leziesz!... — odparł tamten nie bez gniewu. — Kwit twój widzę, a czemodanczika twojego nie widzę. Zrozumiałeś? — Gdzieś go podział? — zaperzył się Cezary. — Czy ja wiem, gdzie on się mógł podziać? Nie ma go! — Ukradli mi tę walizkę! — krzyknął Seweryn w uniesieniu. — Złodzieje! — potwierdził Cezary. — Oddawaj mi moją własność!…
— Boski cezarze — odrzekł Tygellinus — czemu mi podajesz słodki napój, którego mi nie wolno do ust podnieść? Lud szemrze i burzy się, czy chcesz, by poczęli burzyć się i pretorianie?
— Otóż nie tylko we śnie, lecz i na jawie bawisz się mną jak piłką, bo nie myślisz wcale o powrocie do Persji. Od twego powrotu zależy moje życie. Jeżeli nie wrócisz, to nożem lub toporem odetną mnie od karku i spadnę na ziemię jak piłka. Wracaj więc natychmiast, w przeciwnym razie zemszczę się na twoim ojcu, królu perskim, za pomocą złych czarów, zaklęć, przekleństw i rozmaitych słów magicznych.…
— Ludzie szepczą sobie także, że twoja córka Serwilia, Barku Soranusie, i twoja żona, Antystiuszu, poukrywały swoich niewolników chrześcijan przed sprawiedliwością cezara.
— Zemsta moja nie ominie twej stolicy i całego państwa, nędzny królu, morderco uwielbianego przeze mnie Murzyna! Oto rzucę zaklęcie na twoje państwo i zamienię je w jezioro, mieszkańców zaś w ryby. Nie cofnę zaklęcia dopóty, dopóki rybia ludność zaklętego jeziora nie uzna w Murzynie swego bożka!
— Mój drogi, mój wspaniały Murzynie! Obiecałam ci zemścić się na zbrodniarzu, który cię pozbawił życia — i spełniłam obietnicę. Wiem, że widok zemsty spełnionej napawa cię radością. Radość uleczy cię i uzdrowi zupełnie. Odzyskasz zdolność mowy i nareszcie przemówisz do mnie. Jestem tak stęskniona dźwięku twego głosu, że nie chcę słuchać nawet szumu drzew i śpiewu ptaków. O mój wspaniały, mój szlachetny Murzynie!…
Pokazujemy 41 z 42 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.