motyw literacki
Bunt
67fragmentów
27lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Quo vadis 15 fragmentów
- Rok 1984 8 fragmentów
- Potop 7 fragmentów
- Nie-Boska komedia 4 fragmenty
- Ogniem i mieczem 4 fragmenty
- Dziady, część III 3 fragmenty
- Chłopi, Część druga - Zima 2 fragmenty
- Hymny 2 fragmenty
- Kordian 2 fragmenty
- Moralność pani Dulskiej 2 fragmenty
- Przedwiośnie 2 fragmenty
- Balladyna 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Pierwsi buntownicy Już zgromadzeni pod maćkową gruszę;
Dominikowa wrychle się opatrzyła, że czas już do domu iść, i jęła synków wołać, żeby się zbierali. Ale Szymek już był spity, to ino na matczyne gadanie pasa poprawił, pięścią grzmotnął w stół i krzyknął: — Gospodarz jestem, psiachmać!... Komu wola, niech idzie... Chcę pić, to pił będę... Żydzie, gorzałki! — Cichoj, Szymek, cichoj, bo cię spierą!…
…— A ja wam radzę, głosujcie, jak chcą urzędy. Szkoła potrzebna i żeby była najgorsza, to będzie lepsza od żadnej. A o jakiej zamyślacie, nie dadzą. Trudno, głową muru nie przebodzie. Nie zechcecie uchwalić, to i bez waszego przyzwoleństwa postawią. — Jak nie damy pieniędzy, to za cóż postawią? — ozwał się któryś z kupy. — Głupiś!…
…Dominikowa też bywała co dnia i co dnia jedno przywtarzała, by Jagna pokorą starego ujmowała. Cóż? kiej Jagna nie mogła się upokorzyć, za nic nie mogła, a naprzeciw, bunt się w niej podnosił i złość ją podrywała coraz częściej. Wielce jej w tym pomagała Jagustynka, bo raz z cicha zaczęła: — Jaguś, a to mi cię żal okrutnie kieby rodzonej! Ten stary pies cię ukrzywdza, a ty kiej ten baranek cierpisz!…
Gdy znów do murów klajstrem świeżym Przylepiać zaczną obwieszczenia, Gdy »do ludności«, »do żołnierzy« Na alarm czarny druk uderzy I byle drab, i byle szczeniak W odwieczne kłamstwo ich uwierzy, Że trzeba iść i z armat walić, Mordować, grabić, truć i palić; Gdy zaczną na tysiączną modłę Ojczyznę szarpać deklinacją I łudzić kolorowym godłem, I judzić »historyczną racją« O piędzi, chwale i rubieży, O ojcach, dziadach……
…Jam ci przyszłe szczęście głosił, Na mych rękach w niebo nosił, A tyś słyszał niebios dźwięki Jako pjanych uczt piosenki. Ja, syn chwały nieśmiertelnej, Przybierałem wtenczas postać Obrzydłej larwy piekielnej, By cię straszyć, by cię chłostać; Tyś przyjmował chłostę Boga Jak dziki męczarnie wroga. I dusza twa w niepokoju, Ale z dumą się budziła, Jakby w niepamięci zdroju Przez noc całą męty piła.…
I wyszedł król Sedomu, i król Amory, i król Admy, i król Cebojimu, i król Bela, czyli Coaru, i uszykowali się do boju z nimi w dolinie Siddim. I zabrali cały dobytek Sedomu i Amory, i całą żywność ich, i odeszli. I sprowadził na powrót cały dobytek, a również i Lota, brata swojego, i dobytek jego sprowadził na powrót, a także kobiety i lud.…
Szum się wielki stał dokoła, kiedy surma archanioła na Ostatni Sąd zawoła. Głos rozlega się ponury, jak grzmot leci złotopióry, z dolinami równa góry. Drży strwożona światów dusza, a on głębie mórz wysusza, kości wieków w grobach rusza. Gwiazdy z orbit wytrąciła archanielskiej trąby siła, już rozwarła się mogiła. Idą na się zmartwychwstali, ogniem buntu świat się pali, tłumy w krwawej broczą fali.…
Samiż tylko rycerze ujdą nam bezkarni? Słuchaj! wśród narodów wiela Jednemu się ludowi dzień ogromny zbliża. Idź tam, jego rycerze noszą krzywe szable Jako księżyc dwurożny, jako rogi diable; I rękojeść tych kordów nie ma kształtu krzyża. Pomóż im — oni mają walkę rozpoczynać Taką, jakąśmy niegdyś z panem niebios wiedli. Oni się będą modlić, zabijać, przeklinać.…
— Przecież jestem królem, więc mam prawo rozkazywać. A tymczasem muszę się wszystkich słuchać. Uczę się czytać i pisać tak samo, jak wszystkie dzieci. Muszę myć uszy, szyję i zęby tak samo, jak wszystkie dzieci. Tabliczka mnożenia jest taka sama dla królów, jak dla wszystkich. Więc po co mi jest być królem.…
To nie na złość... Ja chciałem raz zetrzeć w proch to podłe, to czarne, co tu jest duszą złych czynów w tych ścianach. Chciałem raz wziąć się za bary z tym czymś nieuchwytnym i... I wziąłeś się za bary — szamotałeś — pokazałeś kły, a teraz musisz ulec. Nie muszę... nie ulegnę... Masz siły do takiej ciągłej walki? milczy. Aha! aha!... nawet nie odpowiadasz. Ty jesteś zupełnie już wyczerpany.…
Jest takie próchno, co już dość Zaznało zgrozy w swym konaniu! Jest taka dumna w ziemi kość, Co się sprzeciwi — zmartwychwstaniu!
Któż jest ten młody człowiek, na gruzach przybytku stojący? — Trzy ogniska palą się pod nim, wśród dymu i łuny twarz jego płonie, głos jego brzmi szaleństwem. — To Leonard, prorok natchnięty Wolności — naokoło stoją nasze kapłany, filozofy, poeci, artyści, córki ich i kochanki. — Ha! wasza arystokracja — pokaż mi tego, który cię przysłał. — Nie widzę go tutaj.…
Kto będzie im wrogiem? Książę. Oni jego pochwycą?! Zdradą!! Nie! Oni tam wlecą gromadą i pochwycą książęcia w pół-śnie. Pójdziesz za nimi! Nie!! — – Niech walczą twarzą w twarz, niech pierś o pierś ubroczą, niech działa na się zatoczą, tej nocy walce wydolę, niech wyjdą w pole! Uderzą miecz o miecz! Przeznaczeniu ty nieposłuszna; Rzecz ma się dopełnić już. Ty wielka, a ty małoduszna!…
W Czehrynie zastał pan Skrzetuski starego Zaćwilichowskiego w wielkim wzruszeniu i gorączce; wyglądał on niecierpliwie książęcego posłańca, bo z Siczy coraz groźniejsze dochodziły wieści. Nie ulegało już wątpliwości, że Chmielnicki gotował się zbrojną ręką swoich krzywd i dawnych kozackich przywilejów dochodzić.…
— Wołodyjowskiego spotkałem takoż w Częstochowie, gdzie oboje spoczynek umyślili, bo się tam po drodze ofiarowali. Zaraz mi powiedział, jako z narzeczoną z waszych stron do Krakowa jedzie, do księżnej Gryzeldy Wiśniowieckiej, bez której pozwolenia i błogosławieństwa panna żadną miarą ślubu wziąść nie chciała. Dziewczyna była jeszcze wonczas zdrowa, a on wesół jak ptak.…
Król byłby najbardziej absolutnym monarchą na świecie, gdyby mógł nakłonić ministrów do poddania się zupełnie swojej woli, ale ci mają swoje dobra na ziemi i uważając, że łaska królów jest niestała, strzegą się szkodzenia sobie samym, uciskając wolność swoich ziomków. Jeżeli które miasto zbuntuje się, podzieli się na walczące stronnictwa polityczne lub nie chce płacić podatków, król ma dwa sposoby poskromienia.…
…— Bunt w wojsku! Ot, do czego hetman doprowadził! — zakrzyknął Wołodyjowski. — Kto tu buntownik? Wojsko czy hetman, który się przeciwko własnemu panu zbuntował? — pytał Zagłoba.
— Chodźcie, zobaczcie! Akcja pacyfikacyjna! Wojsko z karabinami! Rewolucja! — i zatupotał po schodach. Dziewczyna, nie odpowiedziawszy mi, rzuciła się do drzwi. Pognałem za nią. Zbiegliśmy na dwór. W drzwiach kołysał się tłum. Środkiem placu cofała się fala ludzi, rozpływając się z szumem na boki przed sunącymi powoli jak łodzie jeepami, w których stali żołnierze, Amerykanie, potrząsając groźnie karabinami.…
Ani podsądny, ani członkowie karzącego ciała niewiele przywiązywali wagi do wyroku. Obity zwierzchnik zaskarżył wychowańca do sądu. Lecz nim nadszedł termin powołania napastnika przed kratki, jakieś tajemnicze siły tłukły co noc szyby w mieszkaniu dyrektora gimnazjum nie pozostawiając ani jednej — mazały dziegciem i innymi źle woniejącymi merkaptanami drzwi, schody i ściany jego willi — wrzucały mu do gabinetu przez……
Była też pewna, że teraz już ni Aulus, ni Pomponia Grecyna nie będą odpowiadali za jej postępki, zamyślała więc, czy nie lepiej będzie stawić opór i nie iść na ucztę. Z jednej strony strach i niepokój głośno gadały w jej duszy, z drugiej rodziła się w niej chęć okazania odwagi, wytrwałości, narażenia się na mękę i śmierć. Wszakże Boski Nauczyciel tak kazał. Wszakże sam dał przykład.…
Gdzież jest król, co na rzezie tłumy te wyprawia? Czy dzieli ich odwagę, czy pierś sam nadstawia? Nie, on siedzi o pięćset mil na swéj stolicy, Król wielki, samowładnik świata połowicy. Zmarszczył brwi, — i tysiące kibitek wnet leci; Podpisał, — tysiąc matek opłakuje dzieci; Skinął, — padają knuty od Niemna do Chiwy. Mocarzu, jak Bóg silny, jak szatan złośliwy!…
Nie upłynęło nawet trzydzieści sekund Nienawiści, a połowa zebranych zaczęła wydawać z siebie niekontrolowane odgłosy gniewu. Zadowolona z siebie owcza twarz na ekranie, w połączeniu z przerażającą siłą eurazjatyckiej armii, to było za wiele, ale faktem jest, że sam już widok Goldsteina czy nawet tylko myśl o nim automatycznie wywoływały w ludziach strach i gniew.…
Na kościół Świętego Piotra i Piotra samego! Nigdy on, nigdy tego nie uczyni!
Nie damy miana Polski zgnieść, Nie pójdziem żywo w trumnę, W Ojczyzny imię i w jej cześć Podnosim czoła dumne. Odzyska ziemię dziadów wnuk. Tak nam dopomóż Bóg!
To aby go nie rozdrażnić i łatwiej dać sobie z nim radę. Sprzeciwiać się wprost to pewny sposób, aby wszystko popsuć; są ludzie, których można opanować jedynie pozorną ustępliwością, usposobienia nieznoszące opozycji. Takie natury buntują się przeciw każdej prawdzie, bronią się ile w ich mocy przed drogą rozsądku i jedynie krętymi ścieżkami można je doprowadzić tam, gdzie się zamierza.…
Przypominasz krwawe łuny i jęk dzwonów, i pioruny, i rzeź krwawą, krwawe rzeki? A sen, sen jakiś daleki, jeszcze w uszach mam te dzwony — mieszają weselne grajki: jakieś stare dumy, bajki. Jeszcze w uszach mam te dzwony ponad ich weselne grajki: jęk posępny, jęk męczony, tyle krwi rzezanych ciał; ja tam był, przy trupach stał; jeszcze w uszach mam te dzwony.…
Dopiero kiej przycichło, pochylił się, wyciągnął ręce i jął wielkim głosem wołać: — Narodzie chrześcijański, Polaki sprawiedliwe, gospodarze a komorniki! Krzywda się nam wszystkim stała, krzywda równa, jakiej ni ścierpieć, ni podarować! Dwór las nasz tnie, dwór nikomu z naszych roboty nie dawał, dwór cięgiem na nas nastaje i do zaguby wiedzie!...…
A Lwowicz co? — on pacierz po umarłych mówi! Posłuchajcie, zaśpiewam piosnkę Lwowiczowi. śpiewa Mówcie, jeśli wola czyja, Jezus Maryja. Nim uwierzę że nam sprzyja Jezus Maryja: Niech wprzód łotrów powybija Jezus Maryja. Tam car jak dzika bestyja, Jezus Maryja! Tu Nowosilcow jak żmija, Jezus Maryja! Póki cała carska szyja, Jezus Maryja, Póki Nowosilcow pija, Jezus Maryja, Nie uwierzę, że nam sprzyja Jezus Maryja.
Czemu twe oczy umarłe tak płoną w konającego dnia zorzę czerwoną? Przyjdź! Libijczyk, królewskiego strzegący pałacu, śmiał ku mnie sięgnąć swym okiem! Zakradał się z wieczora pod białe me ściany aby, z westchnieniem głębokiem, zobaczyć twojej wybranej ten obnażony cud, ścielący się na miękkie jedwabiów dywany, pomiędzy rozsunięte miłości osłony, na łoże płonących żądz. Ach! przyjdź!…
…A co? drżysz, mój bracie? Wiesz, żem silny jak tygrys... wiesz, że w tej komnacie Jesteś sam na sam ze mną... A co? patrz mi w oczy!... Car spogląda w oczy brata... i patrzą długo na siebie, jeden drugiego chce wzrokiem przełamać... Konstanty pierwszy spuszcza oczy... i oddala się... chodzi po sali. Car uważa każde jego poruszenie i mówi do siebie... Dobrze! wyszedłem cało...…
A że ciocia chce coś z łaski zrobić, to powinniście być wdzięczni... Więc ja tak myślę, że... cicho Nie galopuj się. No... kilkadziesiąt koron... Nagle Hanka podstępuje do stołu i staje zuchwale pomiędzy nimi. Ja ta będę gadać. Hanuś, czekaj... ja. Daj ta matka chrzestna spokój. Jak chcą mi moją krzywdę płacić — niech płacą!!! Patrzcie, jak się rozzuchwaliła. A ino... płaćcie! płaćcie!...…
Świat nowy ogłaszam — Bogu nowemu oddaję niebiosa. Panie swobody i rozkoszy, Boże ludu, każda ofiara zemsty, trup każdego ciemięzcy twoim niech będzie ołtarzem — w oceanie krwi utoną stare łzy i cierpienia rodu ludzkiego — życiem jego odtąd szczęście — prawem jego równość — a kto inne tworzy, temu stryczek i przeklęstwo.…
— Teraz zaś, gdyś się wyratował, mości hetmanie — rzekł — rebelię podniosłeś. — O swoje to, twoje i całej Ukrainy krzywdy idę się upomnieć z przywilejami królewskimi w ręku i w tej nadziei, że pan nasz miłościwy za złe mi tego nie poczyta.
Była to wilia do powszechnej wojny, która w niektórych miejscach już wybuchła. Szwedzi tłumili te miejscowe porywy bądź orężem, bądź siekierą kata, lecz ogień, zgaszony w jednym miejscu, natychmiast zapalał się w drugim.…
Dziwiła Cezarego rozmowa z wieśniakami. Słuchali, gdy im to i owo opowiadał o wojnie. Synów na tej wojnie mieli, braci, krewniaków. Lecz gdy nawrócił do rzeczy pokoju, przeważnie go nie rozumieli i on ich nie rozumiał. Nawet nie to, żeby go nie rozumieli: nie obchodziło ich, nudziło ich to, co mówił.…
Na tę myśl Winicjuszowi pociemniało w oczach i krople potu pokryły mu czoło. W takim razie Ligia była straconą na zawsze. Można ją było wyrwać z każdych innych rąk, lecz nie z takich. Teraz z większą niż przedtem słusznością mógł powtarzać: Vae misero mihi! Wyobraźnia przedstawiła mu Ligię w ramionach Nerona i po raz pierwszy w życiu zrozumiał, że są myśli, których człowiek po prostu znieść nie może. Dopiero
To wszystko; w dodatku Winston nie miał już pewności, czy cokolwiek rzeczywiście zaszło. Podobne incydenty nie miewały dalszego ciągu. Cały ich skutek polegał na podtrzymaniu wiary albo nadziei, że inni poza nim również byli wrogami Partii. Może te plotki o potężnych spiskach były jednak prawdziwe, może Bractwo istniało!…
Milczysz, milczysz! wiem teraz, jam Cię teraz zbadał, Zrozumiałem, coś Ty jest i jakeś Ty władał. — Kłamca, kto Ciebie nazywał miłością, Ty jesteś tylko mądrością. Ludzie myślą, nie sercem, Twych dróg się dowiedzą; Myślą, nie sercem, składy broni Twej wyśledzą — Ten tylko, kto się wrył w księgi, W metal, w liczbę, w trupie ciało, Temu się tylko udało Przywłaszczyć część Twej potęgi.…
Nie — chcę tego snu dokończyć. — Po trzykroć pluję na ciebie. — do Męża Leonard może mnie poznać, JW. Panie — patrz, jaki nóż wisi na jego piersiach. — Zakryj się płaszczem moim. — Co to za niewiasty przed nim tańcują? — Hrabiny i księżniczki, które porzuciwszy mężów przeszły na wiarę naszą. — Niegdyś anioły moje — Pospólstwo go zewsząd oblało — zginął mi w natłoku — jedno po muzyce poznaję, że się od nas oddala.…
…„Rzeczpospolita niejedną klęskę poniosła — mówił pan Czarniecki — ale ma ona w sobie siłę niespożytą. Nie złamała jej dotąd żadna potęga, nie złamią i bunty chłopów, których sam Bóg pokarze, gdyż występując przeciw zwierzchności, Jego to woli się oponują. A co do klęski, prawda, iż jest żałosną, ale któż tę klęskę poniósł? Hetmani? Wojska koronne? Nie!…
— O najjaśniejszy królu! — zakrzyknął w uniesieniu Kmicic — chociażem był w twierdzy zamknięty, wiem to od szlachty, od wojska, od tych nawet, co pod panem Zbrożkiem i Kalińskim służąc, Częstochowę oblegali, że wszyscy dnia i godziny twego powrotu wyglądają. Ukaż się tylko, miłościwy panie, a tego samego dnia cała Litwa, Korona i Ruś jako jeden mąż przy tobie staną!…
— Niech piekło pochłonie ją i cały ten dom! — odpowiedział ściskając zęby.
Fantastyczne statystyki nadal płynęły z teleekranu. W porównaniu do zeszłego roku przybyło jedzenia, ubrań, domów, mebli, garnków, opału, statków, helikopterów, książek, dzieci — wszystkiego oprócz chorób, przestępstw i szaleństwa. Rok po roku, minuta po minucie, wszyscy i wszystko pięło się ku coraz większemu dobrobytowi.…
Inna część boru — wzgórze z rozpalonymi ogniami — zgromadzenie ludzi przy pochodniach. na dole, wysuwając się zza drzew z Przechrztą Gałęzie podarły na łachmany moją czapkę wolności. — A to co za piekło z rudawych płomieni, wznoszące się wśród tych dwóch ścian lasu, tych dwóch nawałów ciemności? — Zabłądziliśmy, szukając wąwozu Świętego Ignacego — nazad w krzaki, bo tu Leonard odprawia obrzędy nowej wiary.…
Tylko gdy był pijany, wówczas zapominał i o dobrodziejstwach i rycząc z szaleństwa, wydawał spienionymi usty krwawe rozkazy, których żałował później. A w miarę jak rosło jego powodzenie, pijany bywał coraz częściej, bo coraz większy ogarniał go niepokój. Zdawać by się mogło, że tryumfy zaprowadziły go na takie wyżyny, na które sam wstąpić nie chciał. Jego potęga przerażała innych, ale i jego samego.…
— Dość krotochwil — rzekł nagle Karol Gustaw. — Bierzcie go i miejcie jeden więcej dowód mojej klemencji. Przebaczyć mogę, jako pan tego królestwa, gdy taka moja wola i łaska, ale w układy wchodzić z buntownikami nie chcę. Tu brwi królewskie zmarszczyły się i uśmiech nagle znikł mu z oblicza. — Kto bowiem przeciw mnie rękę podnosi, ten jest buntownikiem, gdyż jam tu prawym panem.…
Tymczasem Piotr począł mówić i mówił z początku jak ojciec, który upomina dzieci i uczy je, jak mają żyć. Nakazywał im, by wyrzekli się zbytków i rozkoszy, miłowali zaś ubóstwo, czystość obyczajów, prawdę, by znosili cierpliwie krzywdy i prześladowania, słuchali przełożonych i władzy, wystrzegali się zdrady, obłudy i obmówiska, a w końcu, żeby dawali przykład i jedni drugim między sobą, i nawet poganom.…
Pokazujemy 48 z 67 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.