motyw literacki
Własność
68fragmentów
22lektury
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Chłopi, Część pierwsza - Jesień 20 fragmentów
- Nad Niemnem 10 fragmentów
- Przedwiośnie 5 fragmentów
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 4 fragmenty
- Pan Wołodyjowski 4 fragmenty
- Lalka 3 fragmenty
- Mały Książę 3 fragmenty
- Potop 3 fragmenty
- Chłopi, Część druga - Zima 2 fragmenty
- Klechdy polskie 2 fragmenty
- Boska Komedia 1 fragment
- Chłopi, Część czwarta - Lato 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Ile od świtu do godziny trzeciej Upłynie czasu, nim sfera obleci Jak żywe dziecko zawsze igrająca; Snadź tyle czasu zostało dla słońca Ubiec nad czyśćcem kres dziennego toru: Tu była północ, tam gwiazda wieczoru. Promienie na nas w samą twarz padały, Bośmy obeszli krąg góry obwodu, Kierując nasze kroki do zachodu.…
— A bez kobiety trza zmarnieć abo dzieciom gospodarkę odpisać — myślał — a duża jucha i kiej malowana. — A krowa najlepsza padła, a kto wie jutra?... Może to i trza poszukać żony? Tyle obleczenia po nieboszce jest — przygodziłoby się. Ale stara Dominikowa to pies... a cóż, mają chałupę i gront, to by na swojem ostała. Troje ich, a mają piętnaście morgów, to niby na Jagnę pięć i spłata za chałupę i lewentarz!…
— Obaczycie! Hej! Obaczycie! — krzykał radośnie, wchodząc na swoje gronta. Leżały tuż pod lasem, jednym bokiem przywarte do pól lipeckich — ale Boże się zmiłuj, co to były za gronta! Kawał dzikiego ugoru, pełen dołów po cegielni, szutrowisk i kamionek obrosłych cierniami.…
…Ciągnęło ją też, ciągnęło, by przejść obok ojcowej chałupy, by zajrzeć choćby ino w opłotki, by choć oczy nacieszyć, ale zawróciła sprzed kościoła na ścieżynkę utorowaną środkiem zamarzłego stawu i biegnącą ku młynowi i szła prędko nie rozglądając się na boki, tym ino zajęta, by się na śliskim lodzie nie pośliznąć i by prędzej przejść, i nie widzieć, nie rozkrwawiać sobie duszy przypomnieniem, ale nie zdzierżyła, bo……
Nie lubisz umierać z głodu! A pomnisz, jak raz w jesieni Wszedłem do twego ogrodu? Gruszka dojrzewa, jabłko się czerwieni; Trzy dni nic nie miałem w ustach, Otrząsnąłem jabłek kilka. Lecz ogrodnik skryty w chrustach Zaraz narobił hałasu I poszczuł psami jak wilka. Nie przeskoczyłem tarasu, Dopędziła mię obława; Przed panem toczy się sprawa, O co? o owoce z lasu, Które na wspólną wygodę Bóg dał jak ogień i wodę.…
Nie bądź mi stryjem, Rzymianie mawiali, Kiedy się komu karać nie dawali. Bądź ty mnie Stryjem przedsię po staremu, Jedno nic nie bierz synowcowi swemu.
…A może też to był swojego czasu jaki wielki posesjonat, który skupował dobra drogą licytacji, subhastacji, komplanacji, transakcji i cesji? Na toż mu się zdała czysta masa nieruchomości, aby sam, stawszy się nieruchomością, obróci się w masę błota? Nie zdołaliż ci, co mu pisali ewicje, ewinkować mu większej przestrzeni, tylko taką jaką wzdłuż i wszerz pokryje para fascykułów?…
Córka sędziego, zamiarami społecznymi niestrudzenie powodowana, zmusiła ojca do ufundowania i zatkwienia owej latarni w tym właśnie, bezludnym nieco miejscu, w pobliżu chaty Kiepasa, może pragnąc bezwiednie uczcić w ten sposób pamięć pierwszego swego zwycięstwa społecznego nad ciemną duszą chłopa.…
Upłynęło czasu ani mało, ani wiele, jeno tyle, ile właśnie upłynęło. Ocknął się Ali-Baba ze swego zachwytu i oczarowania i pomyślał, że, póki czas, trzeba jaskinię opuścić, bo zbójcy każdej chwili mogą powrócić i zastać go wśród swoich skarbów. Ponieważ te skarby stały się już zaklęte i zamieniły w bajkę, więc należały do każdego, ktokolwiek do bajki zbliżyć się i przedostać potrafił.…
Proszę sobie jednak wyobrazić moje zdziwienie, kiedy zaprosiwszy raz Klejna i Mraczewskiego do siebie na herbatę przekonałem się, że Mraczewski jest gorszym socjalistą od Klejna... Ten Mraczewski, który za wymyślanie na socjalistów stracił u nas posadę!... Ze zdumienia przez cały wieczór nie mogłem ust otworzyć; tylko Klejn cieszył się po cichu, a Mraczewski rozprawiał. Jak żyję, nie słyszałem nic równego.…
…Mieszkam na tej planecie od pięćdziesięciu czterech lat i tylko trzy razy coś mi przeszkodziło. Za pierwszym razem był to chrząszcz, który spadł Bóg wie skąd. Straszliwie buczał i przez niego czterokrotnie pomyliłem się w dodawaniu. Drugi raz zdarzył się jedenaście lat temu i był to atak reumatyzmu. Za mało się ruszam. Nie mam czasu, żeby się wałęsać. Jestem poważnym człowiekiem. Trzeci raz... jest teraz!…
Na koniec w te starania byłego ucznia akademii wileńskiej o dobre przygotowanie synów do życia wchodziła też i rachuba. Nie mieli oni być tak bogaci, jak się to ze strony wydawać mogło. Z obszaru posiadanej ziemi Stanisław Korczyński należał do średnio zamożnych obywateli.…
O, Nocy, w przyszłość niebios wsrebrzona niemylnie, — Jeśli chcesz w piersi moje uderzyć mgłą ciemną, — Uderzaj bezlitośnie, uderzaj dość silnie, Bom — człowiek! Zniosę wszystko! Pomocuj się ze mną! Kto potrafi żal dłońmi tak tłumić obiema! Kto zdoła, gdy mu z oczu nicość jawę zmiecie, Tak nic nie mieć, naprawdę nic nie mieć na świecie, Jak człowiek, co nic nie ma, naprawdę nic nie ma!
…Czyż to prawda, mopanku, że pan grosza skąpisz Na proces i ten zamek Soplicom ustąpisz? Nie wierzyłem, lecz w całym powiecie tak słychać». Tu, poglądając w zamek, nie przestawał wzdychać. «Cóż dziwnego — rzekł Hrabia — koszt wielki, a nuda Jeszcze większa; chcę skończyć, lecz szlachcic maruda Upiera się; przewidział, że mię znudzić może: Dłużej też nie wytrzymam i dzisiaj broń złożę, Przyjmę warunki zgody, jakie mi……
— Michale, nie wątp, że i nad tobą jest miłosierdzie, bo to grzech, a przecie nie możesz tego wiedzieć, co cię jutro czeka? Może ta sama Krzysia, wspomniawszy na twoje sieroctwo, jeszcze intencję odmieni i słowo ci zdzierży? Po wtóre, słuchaj mnie, Michale, zali i to nie pociecha, że ci one gołębie sam Bóg, nasz Ojciec miłosierny, zabiera, nie zaś mąż po ziemi chodzący? Sam powiedz, czyliby tak było lepiej?…
W grudniu powrócili dziedzice z letniej przejażdżki i zaraz rozeszła się wieść, że chcą sprzedać majątek. Wprawdzie sam pan grywał po dawnemu na organie i tylko uśmiechał się, gdy dworscy ludzie pytali go nieśmiało: czy prawda, że pozbywa się ojcowizny? Ale pani każdego wieczoru opowiadała pokojówce, jak wesoło będzie im w Warszawie, dokąd się przeniosą.…
Lecz jeszcze i drugą miałem przyczynę, dla której wahałem się zbogacić Jego Królewską Mość moimi odkryciami. Mówiąc prawdę, sposób, jakim monarchowie wchodzą w posesję nowo wynalezionego kraju, powoduje we mnie niejaki skrupuł. Na przykład kupę jaką rozbójników morskich pędzi nawałnica nie wiedzieć dokąd.…
…Podług osnowy rozkazu mej władzy ogłaszam jako zwierzchności gruntowej, że liczba dni roboczych, jakie odtąd komornicy świadczyć będą rocznie bez różnicy płci, trzynaście, a liczba dni chałupników dwadzieścia sześć wynosić ma. Chłopi posiadający grunta, o ile płacą określone podatki, pracować na rzecz wielmożnego pana nie więcej nad trzy dni w tygodniu mają.…
…— Ten Podbipięta — rzekł — zapisał jej jakoweś folwarki tam, w waszych stronach. Nazwisk nie pamiętam, bo cudaczne: jakieś Bałtupie, Syruciany, Myszykiszki, słowem, wszystko, co miał. Dalibóg, nie pamiętam... Pięć czy sześć folwarków. — Ba! klucze to raczej, nie folwarki.…
…Dziad Kalikst swym przystąpieniem do powstania wpadł, jak to mówią, najfatalniej. Skoro bowiem generał Dwernicki po bitwie pod Boremlem nad Styrem, naciśnięty przez przeważające siły generała rosyjskiego Rudigera, musiał pod Lulińcami przejść suchą granicą do Galicji — rząd rosyjski rzucił się z całą zaciekłością na tych wszystkich, którzy ów ruch poparli.…
Cele poszczególnych warstw są całkowicie rozbieżne. Najwyższa dąży do utrzymania swojej pozycji. Środkowa zmierza do zamiany miejscami z najwyższą. Zamiarem niższej — o ile w ogóle go ma, bo jej przedstawiciele są tak przygnieceni nędzą, że tylko chwilami obejmują świadomością cokolwiek poza podstawowymi sprawami bytowymi — jest obalenie wszelkich różnic klasowych i stworzenie społeczeństwa, w którym wszyscy będą……
Przyszłaś się, pani, spowiadać przed ojcem? Mówiąc to, panu bym się spowiadała. Nie zaprzecz przed nim, pani, że mię kochasz. Że jego kocham, to wyznam i panu. Wyznasz mi także, tuszę, że mnie kochasz. Gdyby tak było, większą by to miało Wartość wyznane z daleka niż w oczy. Biedna! łzy bardzo twarz twą oszpeciły. Niewielkie przez to odniosły zwycięstwo; Dosyć już była uboga przed nimi.…
…Tu przyszedł mu na myśl zięć, kowal, któren wszystkich po cichu burzył, a i sam wciąż nastawał, żeby mu sześć morgów odpisać i morgę lasu, a już na resztę chciał poczekać... — To niby kiej zamrę! Poczekaj, jucho, poczekaj — myślał ze złością. — Póki się ino rucham, nie powąchasz ty ani zagona! Widzisz go, mądrala! Kartofle już mocno perkotały w kominie, gdy Józka przyszła od udoju i wnetki narządziła śniadanie.…
Nacierzpiała się ona, nacierzpiała! Mało tego bowiem, że o bele co krzyczał i słowa dobrego nie powiedział, ale prosto tak wszystko robił, jakby nie ona była gospodynią, bo ino Józce rozporządzał, co się ma robić, z Józką o różnych rzeczach prawił, których i dziewczyna nie wyrozumiała, i Józce o wszystkim kazał mieć baczenie!…
Pomiędzy obojgiem przyjaciół ustalił się zwyczaj milczący i surowy, że przedmiot na drodze znaleziony należał do tego, który go pierwszy zaoczył, nie zaś ręką dosięgnął lub nogą dla przyswojenia nadepnął. Pierwszy bowiem warunek jednorękiemu, a drugi kulawcowi by nie odpowiadał. Chociaż trudno było sprawdzić pierwotność zaoczenia, wszakże towarzysze oszczędzali sobie pod tym względem zawodów i nieporozumień.…
— Kto mi daje mieszkanie?!... — wrzasnął młody człowiek siadając na oknie i huśtając się w tył, jakby miał zamiar rzucić się z trzeciego piętra. — Ja sam zająłem to mieszkanie i będę w nim dopóty, dopóki mnie nie wyrzucą. Umowy!... paradni są z tymi umowami... Jeżeli społeczeństwo chce, ażebym mu płacił za mieszkanie, to niechaj samo płaci mi tyle za korepetycje, żeby z nich wystarczyło na komorne... Paradni są!...…
— Królowie nie posiadają. Oni „królują". To zupełnie co innego. — A po co ci posiadać gwiazdy? — Po to, żeby być bogatym. — A po co ci być bogatym? — Po to, żeby kupować inne gwiazdy, jeśli ktoś je znajdzie. „On rozumuje trochę jak tamten pijak" — pomyślał Mały Książę. Mimo to zadał jeszcze inne pytania: — Jak można posiadać gwiazdy? — A niby do kogo należą? — odparował opryskliwy biznesmen. — Nie wiem. Do nikogo.…
…Wielkie wrażenie w całej okolicy i nawet w całym powiecie wywołał postępek Korczyńskiego, gdy synów swych wysłał on po skończeniu przez nich szkół średnich do wyższych naukowych zakładów. Po co? Dlaczego? Nie mieliż odziedziczyć po nim znacznego obszaru pięknej i żyznej ziemi, na którym żyć i panować będą sobie mogli, jak panowali i żyli przodkowie? Nie byliż szlachcicami, obywatelskimi synami?…
Z kąta, kędy wisiał portret nieboszczyka, Ostatniego z rodziny Horeszków Stolnika, Z małych drzwiczek, ukrytych pomiędzy filary, Wysunęła się cicho postać, na kształt mary: Gerwazy; poznano go po wzroście, po licach, Po srebrzystych na żółtej kurcie Półkozicach.…
— Krzysiu! — rzekł Wołodyjowski — Godziż to się deptać po szczęśliwości ludzkiej, jako ty po mojej depcesz? Gdzie twoje słowo, gdzie nasza umowa? Jać z Bogiem wojny prowadzić nie mogę, ale to ci naprzód powiem, co pan Zagłoba wczoraj do mnie powiedział, że habit nie powinien być z krzywdy ludzkiej zszywany.…
Po łatwym i nadspodziewanym podboju bystry wojownik wprędce się opatrzył, iż szwedzki lew pożarł więcej, niż trzewia jego znieść zdołają. Po powrocie Jana Kazimierza stracił nadzieję utrzymania Rzeczypospolitej, lecz wyrzekając się w duszy całości, chciał przynajmniej jak największą część zdobyczy zatrzymać, a przede wszystkim Prusy Królewskie, prowincję do jego Pomorza przyległą, żyzną, wielkimi miastami usianą……
Pewnej nocy, gdy twardo spał, zeszła do piwnicy ze ślepą latarką i wykopała znaczną część skarbu złożonego przez męża. Tę większą i cenniejszą część wyniosła za miasto i ukryła w murach starych zwalisk, w pewnej wnęce, którą najprzód z premedytacją zbadała.…
— Zawżdy mojego tu są cztery morgi! — myślał i pożerał oczami las, i już na oko wybierał co najlepszy. — Przeciech Pan Jezus nie da nas ukrzywdzić — abo i same się nie damy, nie... Dworowi widzi się dużo, a nam mało. Zarno... moje ze cztery, a Jagusine z morga... cztery i jedna...
„Co ci to, Maryś?..." — mówię. A ona: „Nic mi..." A tymczasem pani baronowa i ten bisurman zbiegli z górki zamkowej i poszli między leszczynę. „Co ci to?... — mówię jeszcze raz do Marysi. — Ino mi gadaj prawdę, bom zmiarkował, że się z tym cholerą znasz..." A ona siadła na ziemi i w płacz: „Żeby go Bóg skarał!…
Mały Książę miał zupełnie inne wyobrażenie o rzeczach poważnych niż dorośli. — Jeśli o mnie chodzi — dodał — posiadam kwiat, który codziennie podlewam. Posiadam trzy wulkany, które przeczyszczam co tydzień, łącznie z tym wygasłym. Bo nigdy nic nie wiadomo. To, że posiadam te wulkany i że posiadam mój kwiat, jest dla nich użyteczne. Ale ty nie jesteś użyteczny dla gwiazd...…
— Oj! — krzyknął prawie mężczyzna — bodaj, że lepiej byłoby żyć na pustyni, jak wśród okoliczności takich, z jakimi ja ciągle ubijać się muszę. Ile mnie kosztuje na przykład to ciągłe prawowanie się z chłopami! Człowiek przecież nie urodził się na tyrana i ludożercę... Kiedyś mi do tego naszego ludu serce młotem biło. Ale cóż? Ciemnota to jest, a ja na to nic nie poradzę.…
Ale na drugim piętrze, w izbie, którą zwano, Choć była bez zwierciadeł, salą zwierciadlaną Stał Hrabia na krużganku zwróconym ku bramie, Chłodził się wiatrem, surdut wdział na jedno ramię, Drugi rękaw i poły u szyi sfałdował I pierś surdutem, jakby płaszczem udrapował. Gerwazy chodził kroki wielkimi po sali; Obadwa zamyśleni, do siebie gadali: «Pistolety — rzekł Hrabia — lub gdy chcą pałasze».…
— Matka umierając poleciła mej opiece siostrę. Halszka jej było na imię. Nie miałem żony, dzieci, więc miłowałem oną dziewczynę jak źrenicę oka. Była dwadzieścia lat młodsza ode mnie i na rękum ją nosił. Po prostu: za dzieckom własne ją uważał. Potem poszedłem na wyprawę, a ją ogarnęła orda. Gdym wrócił, tłukłem łbem o ściany. Majętność w czasie inkursji przepadła, alem sprzedał, com miał: ostatni rząd na konia!…
— Byle mi bramy Zamościa otworzył, zaofiaruję mu coś takiego, czego żaden król polski zaofiarować by nie mógł. Sapieże nie wypadało pytać, co by takiego było, spojrzał tylko z ciekawością na Karola Gustawa, ten zaś zrozumiał spojrzenie i odrzekł odgarniając, wedle zwyczaju, włosy za uszy: — Zaofiaruję mu województwo lubelskie jako niezawisłe księstwo — korona skusi go.…
Dążyli tedy, obadwaj teraz, na razie w marzeniu do walizki w Moskwie. Ale nie mogli ukryć przed sobą nawzajem wątpliwości i obaw, czy ona aby dotrwa. Wielkie bowiem potęgi — reakcja i rewolucja, wszechwładny carat i wszechpotężny proletariat — na śmierć walcząc ze sobą, sprzysięgły się na tę małą skórzaną skrzynkę.…
— A że mu się darzy, to ino bez kobietę; on se wójtuje, a ona w garści wszyćko dzierży. Milczeli znowu z pacierz dobry. — A wy to nie poślecie z wódką do której?... — zapytała ostrożnie. — I... nie bierą mę już ciągotki do kobiet, za starym... — Nie powiadajcie po próżnicy! Ino ten stary, co się ruchać nie może, łyżki sam do gęby nie doniesie i na przypiecku se dochodzi... Widziałam, kiejście worek żyta nieśli.…
Długo potem Benedykt w gabinecie swoim i na ganku domu wypłacał tygodniową należność robotnikom, naradzał się z ekonomem, głośny i żwawy spór wiódł z dwoma Bohatyrowiczami, którzy przyszli prosić o zwrot swych koni, w jego zbożu pochwyconych. Ostatnia ta czynność najwięcej zmęczyła go i zgryzła. Od ludzi, którzy w płóciennych kapotach stali na wschodach ganku, żądał pieniężnej zapłaty za stratę, którą poniósł.…
…Jako człek doświadczony i biegły w prawnictwie, Chce Hrabiego osadzić na nowym dziedzictwie Legalnie i formalnie: więc za Woźnym biega, Aż go po długich śledztwach za piecem dostrzega, Wnet porywa za kołnierz, na dziedziniec wlecze I zmierzywszy mu w piersi Scyzoryk, tak rzecze: «Panie Woźny, pan Hrabia śmie waćpana prosić, Abyś raczył przed szlachtą bracią wnet ogłosić Intromisyją Hrabi do zamku, do dworu Sopliców……
— Nad ranem poszliśmy oba do kwatery, a że to żelazo póty dobrze kuć, póki gorące, pomyślałem sobie wraz, że trzeba choć z daleka wymacać, jak też ojciec imprezę przyjmie. Więc mówię mu: „Słuchaj, ojciec, chcę Zośki na gwałt i konsensu mi trzeba, a nie da ojciec, to bogdaj do Wenecjanów pójdę służyć i tyle mnie będziecie widzieli". Kiedy to nie wpadnie na mnie z wielką furią: „O taki synu!…
…Ponieśli na przemiany na plecach swoją walizkę i trafili do miasta. Dotarli do dworca kolejowego i tu oddali na przechowanie kufereczek zawierający cały ich majątek, wszelkie papiery i ubogie skarby w lekarstwach, watach i flanelach. Po opłaceniu należności za przechowanie wydano im z charkowskiego deposito kwit z pieczęcią czerwoną, wielkości uczciwego spodka.…
— Prawdę mówię, bo tak stoi w gazecie wypisane, wyraźnie jak wół... Nie tak ludzie żyją we świecie jak u nas, nie! — Co jest? Dziedzic ci panuje, ksiądz ci panuje, urzędnik ci panuje — a ty ino rób a z głodu zdychaj i każdemu się nisko kłaniaj, żebyś po łbie nie oberwał... — A grontu mało, że niedługo to i po zagonie na człowieka nie starczy! — A dziedzic ma sam więcej niż dwie wsie razem...…
Parę pługów i bron z niewyprzężonymi końmi stało u wrót podwórka. Właściciele ich słuchali wymownego sąsiada w zaciekawionych i niespokojnych postawach. Niektórzy odzywali się czasem z zapytaniem jakimś lub powątpiewaniem, ale jeden, wysoki i poważnie wyglądający w swej siwej, baraniej czapce, chudą twarz na dłoni opierał i spod czarnego wąsa ciągle, monotonnie, potwierdzająco powtarzał: — A jakże! A pewno!…
— Trzydzieści pięć lat, proszę łaski pana. Idzie na trzydziesty szósty, odkąd my na ten Chłodek nastali. Człowiek się na dobre zestarzał w tym samym miejscu. Mchem człowiek obrósł jako kamień w tutejszym polu. — Tak. To kawał czasu. — Nic się w tym domu nie zmieniło przez te długie lata. Te same ściany, te same belki, ten sam dach, te same graty. Domisko to stare jak świat.…
Pokazujemy 48 z 68 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.