motyw literacki
Wiadomość
17fragmentów
10lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Stara baśń 5 fragmentów
- Potop 4 fragmenty
- Boska Komedia 1 fragment
- Chłopi, Część druga - Zima 1 fragment
- Dzieje Tristana i Izoldy 1 fragment
- Faraon 1 fragment
- Klechdy sezamowe 1 fragment
- Król Maciuś na wyspie bezludnej 1 fragment
- Książę i żebrak 1 fragment
- Ziemia obiecana 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Między cmentarzem, przez ścieżki bezdrożne, A miejskim murem, idziemy powoli: «Wysoka cnoto! Co według swej woli Wodzisz mnie», rzekłem, «przez kręgi bezbożne, Powiedz: (któż lepiej chęć mą zaspokoi?) Można li widzieć tych, co w grobach leżą? Grobowe wieka snadź podjęte świeżo, A nikt wkoło nich na straży nie stoi».…
A te pogwary ciągłe, obmowy, kwasy, kłótnie, sąsiedzkie swary, nowinki — wieś się od nich trzęsła. A czasem trafił się dziad jaki bywały, to opowiadał różności o świecie i tygodniami we wsi siedział. Czasem znów list przyszedł od którego chłopaka z wojska, co to było czytań, narad, opowiadań, wzdychów dzieuszyn a matczynych płaczów, że i na całe tygodnie starczyło! A insze rzeczy!…
Królowa śpiewa z cicha, dostraja głos do dźwięku harfy. Ręce jej są piękne, piosnka wdzięczna, ton głęboki, głos słodki. Wtem wchodzi Kariado, bogaty hrabia z oddalonej wyspy. Przybył do Tyntagielu, aby ofiarować królowej służby, i wiele razy od czasu wyjazdu przegadywał do niej o miłości. Ale królowa odtrąciła jego żądania i mieniła je szaleństwem.…
— Zapewne wiesz, święty proroku, że jedna z moich kobiet, Sara, umarła, a jej syn został zamordowany?... — Stało się to — odparł Mentezufis — tej samej nocy, kiedy opuściliśmy Pi-Bast... Książę zerwał się. — Przez wiekuistego Amona!... — krzyknął. — Stało się tak dawno, a wy nic nie wspomnieliście mi?... Nawet o tym, że ja byłem posądzony o zabicie mego dziecka?...…
…Słońce zaszło za borem, i Parysada, jak zazwyczaj, obnażyła sztylet złoty, aby się przyjrzeć jego ostrzu. Przyjrzała się i pobladła. — Perwicu! — szepnęła głosem drżącym. — Na ostrzu krwi kropla nagle się zjawiła, sztylet zardzawiła! Brat nasz Bachman zginął gdzieś w kraju nieznanym i już nie powróci na koniu bułanym! Płakałabym chętnie, płakałabym rada, lecz nie umiem płakać, choć płakać wypada.…
I posyła do komendanta portu depeszę: Rano o ósmej przyszedł biały chłopak, nieznany, brudny, obdarty, strasznie zmęczony, mówi, że jest król Maciuś, że jakieś dzieci umierają. Potrzebna pomoc. Siedzi i śpi. Kazał się obudzić, jak będzie odpowiedź. W pół godziny później była odpowiedź: Natychmiast sprawdzić. Wezwać gubernatora. Wzmocnić straż, nigdzie bez dozoru nie puszczać. Czekam wiadomości.…
…Natychmiast zapadła głęboka cisza, uroczyste milczenie; potem rozległ się jedyny głos, głos herolda z zamku, i ogłosił wieść, której obecni wysłuchali, stojąc. Ostatnie z wymówionych uroczyście słów były: — Król umarł!…
…Ja, jako mnie tu widzicie, jeśli jeno żyw będę, jeżeli zdołam się Millerowi wykręcić, zaraz na Śląsk do naszego pana ruszam. Tam mu do nóg padnę i powiem: „Miłościwy królu! Ratuj Częstochowę i najwierniejszych sług swoich!" Ale wy się trzymajcie, ojcowie najmilsi, bo na was zbawienie całej Rzeczypospolitej spoczywa.…
…Hengo się ciekawie wpatrywał w siedzącą, sięgnął nieznacznie do kieszeni, dobył z niej pierścień z kamieniem i z dala go ukazał. Ujrzawszy go, zerwała się z siedzenia niewiasta, dała znak ciekawym, aby odeszły precz, odprawiła pacholę za drzwi i żywo przybliżyła się do Niemca. Ten przykląkł na jedno kolano. — Ty mi przynosisz posłanie od mojego ojca? — zawołała.…
Był to telegram, pisany kluczem firmy Bucholca, który się używał w razach nadzwyczajnej ważności. Borowiecki znał ten klucz i zdziwił się niepomiernie. — Co tu robi ten telegram? Odwrócił blankiet, adres był: „Bucholc — Łódź". Więc się już dalej nie krępował, tylko czytał: Dzisiaj zapadło postanowienie na radzie.…
…— Słyszałem ja z ust jego coś, czego waszmościom nie powtórzę, bo mi się samemu zdaje, żem się przesłyszał albo że on w delirium tak mówił, ale jeśli się to pokaże, dopiero waszmościowie będziecie się zdumiewać. — Byle nic takiego nie było — rzekł — co by waszą królewską mość zasępić mogło? — Zgoła nic takiego!…
— Wiecie nowinę? — Cóż tam za nowina? — spytał gospodarz. — Na grodzie u miłościwego pana gotuje się uczta wielka i radość wielka... Naprzykrzyło się nam wojować i swarzyć... Kneź chce się ze swymi pojednać... Tego, co mu oczy wyłupiono, puszczą, aby sobie w świat szedł. Kto wie, a może mu oczy odrosną? Stryjów i bratanków zaprosi kneź do stołba i zgodę na wieki zapijemy!
Tymczasem nadleciała niby jaskółka, zwiastunka wiosny, wieść z innych stron. Na te przymorskie brzegi Rzeczypospolitej przyleciała ona późno, ale za to ubrana we wszystkie tęczowe blaski cudownej legendy z pierwszych wieków chrześcijaństwa, gdy jeszcze święci chodzili po świecie, świadcząc prawdzie i sprawiedliwości. — Częstochowa! Częstochowa! — powtarzały wszystkie usta.…
…Wtem nagle na wzgórzu jednym wśród ciemności błysło światło i ogień słupem strzelił do góry. Jeszcze nie pośpieszyli podróżni zapytać, co by to znaczyło, gdy na drugim i trzecim miejscu pokazały się ognie podobne... W lasach nawet zapaliły się stosy i łunami odświecały się na niebie. — Co znaczą te ognie? — zapytali goście. — Czy to pożary wzniecone przez nieprzyjaciela? — Nie...…
— Powiem szczerą prawdę — odrzekł oficer — i nic nie zataję, mniemając, że jej dostojność znajdziesz w duszy swej fundament do wysłuchania nowin mniej pomyślnych. — Znajdę! — odrzekła Anusia, stukając pod suknią korkiem o korek z ukontentowania, że ją zwą jej dostojnością i że nowiny są „mniej pomyślne". — Z początku wszystko nam szło dobrze — mówił pan Bies.…
Wtem nad lasy, nad dolinami, zarumieniło się coś, na chmurze, która górą płynęła, trysła jakby plama krwista... I znikła... Kłębami buchnął dym czerwony, a za nim płomię żółte wspięło się wysoko. Pierwszy stos zapalono... Biała pani zbladła i oczy zakryła. — Pastuchy ogień z chrustu zapalili... — rzekł kneź i śmiać się począł. Wtem chłopcy krzyczeć zaczęli: — O! Jeden, drugi, trzeci...…
W ostatku jeden z nacierających tak do bramy zdjął z palca pierścień i ukazując go, rozkazał stróżowi, aby natychmiast niósł ten znak do pana. Przez otwór zasuwany we wrotach ująwszy pierścień, który był przepołowiony i na palcu łańcuszkiem się trzymał tylko, stróż powlókł się pod dęby do pana i bijąc mu czołem, oddał do ręki.…
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.