motyw literacki
Radość
27fragmentów
17lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Konrad Wallenrod 3 fragmenty
- O krasnoludkach i sierotce Marysi 3 fragmenty
- Opowieść wigilijna 3 fragmenty
- Trzej muszkieterowie 3 fragmenty
- Chłopi, Część trzecia - Wiosna 2 fragmenty
- Przygody Tomka Sawyera 2 fragmenty
- Anhelli 1 fragment
- Antygona 1 fragment
- Hamlet 1 fragment
- Klechdy polskie 1 fragment
- Kwiaty polskie 1 fragment
- Odyseja 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
A przebacz nam, że ze smutkiem krzyż dźwigamy i nie weselimy się jak męczennicy; bo nie powiedziałeś, czy męka nasza policzoną nam będzie za ofiarę: lecz powiedz, a rozweselimy się.
O, Kadma grodu, domów Amfiona Mieszkańcy! Życia człowieka nie śmiałbym Ani wysławiać, ni ganić przenigdy, Bo los podnosi i los znów pogrąża Bez przerwy w szczęście ludzi i w nieszczęścia, A nikt przyszłości wywróżyć niezdolny. Tak Kreon zdawał się godnym podziwu, On, co wyzwolił tę ziemię od wrogów I jako władca jedyny nad krajem Rządził, potomstwem ciesząc się kwitnącym A dziś to wszystko — stracone.…
A naród skotłował się kiej ten wrzątek kipiący. Buchnęła wrzawa, śmiechy, cmokania, płacze radosne, dziecińskie jazgoty, gorące słowa i szepty, krzyki, co jak śpiew się wydzierały z serc uszczęśliwionych, wołania tęsknic z nagła zapomnianych. Każda swojego na stronę odciągała i każden kiej ten chojak kolebał się wpośród krzyków w kupie kobiet i dzieci, w radosnej wrzawie gwaru i płaczów...…
Bynajmniej. Ale niech wraca! Raźnieje Chore me serce na myśl, że niebawem Będę mu w ucho mógł wtłoczyć te słowa: «Tyś to jest tego sprawcą».
Lecz mimo tych uczuć słusznych a mitrężnych zawrzała w nim radość niestrudzona, jakby go po duszy snopem dojrzałego zboża pogłaskano na znak, że wiosna mu sprzyja i rok nadchodzi urodzajny. Dawna tęsknota i poczucie braku nieokreślonego, jeśli nie znikły bez śladu, pochowały swe łby uparte w jakieś norze ciemnej, dokąd człek uczciwy nie zagląda, ciemnością ową zgoła pogardzając.…
Lecz nigdy ręka, w muzycznym zapędzie, Z lutni weselszych tonów nie dobędzie; I lica jego niewinnych uśmiechów Zdają się lękać, jak śmiertelnych grzechów. Wszystkie uderza struny po kolei, Prócz jednej struny — prócz struny wesela. Wszystkie uczucia słuchacz z nim podziela, Oprócz jednego uczucia — nadziei.
Odbita w tafli kwiaciarnianej, Anielka siebie wzrokiem wchłania; Z przenikań światła i załamań Sama kwiatami jest gdzieniegdzie W wiosennym lustrze zakochania, A kwiaty znowu, w ten sam sposób, To tu, to ówdzie, podchwytują Momenty ust jej, oczu, włosów... Któremu uśmiech się dostanie, Ten myśli, że go motyl ujął W czerwone skrzydeł trzepotanie. Miga: to kwiat to jej osoba, I bardzo jej się to podoba.
Przystroimy się wzajem! Śpi w tumanie rzeka, Śpi kałuża pod płotem, śpi sad i pasieka, Baczmyż przez ten wieczór cały, By się okna nie pospały I drzwi chaty znużonej, co na radość czeka. Przyjdzie radość tym szlakiem, który jej się zdarzy, — Bądźmy zawsze gotowi i zawsze na straży.
Zapłakał z radości Skrobek, wiodąc pług nowy na zagon swój własny, czapkę zdjął, poklęknął, ucałował ziemię z dzikości dawnej dobytą, grzmotnął się w piersi raz i drugi, a chwyciwszy za grządziel, zagłębił w rolę krój ostry, szeroki, w którym rozbłysło wielkim blaskiem słońce. — A hej! — krzyknął chłop. — A hej, pole ty moje! A pod gajem rozległo się szerokie echo: „A hej!…
Uradowaną starkę szybko nogi niosły Na górę, gdyż do pani co tchu biegła w posły Z wiadomością o mężu, że jest między nimi; I u głów jej stanąwszy, rzekła słowy tymi: „Zbieraj się, córko moja, a ujrzysz przed sobą Tego, coś oblewała łzami każdą dobą. Twój małżonek już wrócił! Tu, w zamku przebywa: Wszystkich gachów zabiła ręka jego mściwa Za najazd domu, gwałty, zmarnowane mienie, Za syna poniewierkę i upokorzenie".…
— Święta nazywasz głupstwem, wuju? — zawołał siostrzeniec. — Jestem pewny, że nie myślisz tego! — Przeciwnie, tak myślę — odrzekł Scrooge. — I mam zupełną słuszność. Wesołych świąt! Jakiż ty masz powód być wesołym? Jakiż ty możesz mieć powód do wesołości? Ty, biedak? — Doskonale! — roześmiał się siostrzeniec, zacierając ręce. — A jakiż ty masz powód być ponurym, wuju? Jakąż ty możesz mieć rację do smutku? Ty, bogacz?
…Na chwilę oddał się temu uczuciu. Skruszyła się odrętwiałość serca i oczy zaszły łzami ulgi. Z rozkoszą, jakiej zawsze doświadczał na widok nowych miejsc w kraju, z ową rozkoszą nienasyconą, zbliżającą się aż do granic bólu, wlepił oczy i przez łzy patrzał w owe zakręty rzeczne, w dzikie kępy olszowe. Wciągnął w piersi wilgotny zapach i nasłuchiwał pierwszy raz od tak dawna, jak z cicha jesienne liście szeleszczą.…
Tymczasem nadleciała niby jaskółka, zwiastunka wiosny, wieść z innych stron. Na te przymorskie brzegi Rzeczypospolitej przyleciała ona późno, ale za to ubrana we wszystkie tęczowe blaski cudownej legendy z pierwszych wieków chrześcijaństwa, gdy jeszcze święci chodzili po świecie, świadcząc prawdzie i sprawiedliwości. — Częstochowa! Częstochowa! — powtarzały wszystkie usta.…
Nadszedł sobotni ranek. Słońce świeciło promiennie, cały świat dyszał radością lata i kipiał życiem. W każdym sercu dźwięczała muzyka, a jeśli serce było młode, pieśń sama cisnęła się na usta. Uśmiech był na każdej twarzy i wiosna w każdym ruchu. Akacje okryły się kwieciem, powietrze przepojone było zapachem kwiatów.…
Nagle, bez powodu, wróciło do niego pewne wspomnienie. Ujrzał pokój oświetlony płomieniami świec, ogromne łóżko, przykryte białą narzutą, i samego siebie — chłopca w wieku dziewięciu lub dziesięciu lat. Siedział na podłodze, potrząsając kubkiem z kostkami do gry, i śmiał się podekscytowany. Obok przykucnęła jego matka i również chichotała. Miało to miejsce może miesiąc przed jej zniknięciem. Był to moment zgody.…
— Jeśli Wasza Królewska Mość jest zadowolona — rzekł de Tréville — to i my także. — Tak, jestem zadowolony — rzekł król, biorąc garść złota z ręki La Chesnaye'a i kładąc je do ręki d'Artagnana. — A oto — rzekł — dowód mojego zadowolenia. W owych czasach pojęcia godności, dziś tak rozpowszechnione, nie były jeszcze w modzie. Szlachcic brał pieniądze królewskie, bynajmniej nie czując się upokorzony.…
O fortuno tygrysico! I trucizna, i wesele — To za wiele! to za wiele!
Hanka klęczała na środku, modląc się całą duszą, że dziw się jej serce nie rozpękło z radości i z onego żaru dziękczynień. Krótkie, rwane westchnienia i szepty gorące zdały się całą izbę wypełniać błyskami — biły kiej słupy serdecznego ognia pod stopy Częstochowskiej, żywą krwią spływały.…
Tam były pieśni!... Między waszym gminem Czyż nie ma barda albo menestrela? Serce człowieka wino rozwesela, Ale piosenka jest dla myśli winem
Przetarł chłop oczy, myśli, że ino patrzeć, jak się to wszystko gdzieś podzieje, ale izba stoi, jak stała, a w niej ład aż pachnie. — Któż to tak tu gospodarował? — spyta Skrobek. — A to Marysia sierota i my też! — odkrzyknął Kubuś. Skrobkowi serce zmiękło. Jakby lepsze czasy dla niego nastały. Jakby się dobro jakieś nad nim rozpostarło i przeniknęło przez oczy do duszy.…
Był to ranek pierwszego dnia Bożego Narodzenia. Z chodników i z dachów zmiatano śnieg, który rozsypywał się w powietrzu, tworząc sztuczną śnieżycę, ku niemałej uciesze igrających na ulicy dzieci. Ściany domów, a zwłaszcza ich okna, wydawały się zupełnie czarne, nie tylko w porównaniu z gładkim, białym całunem śniegu na dachach, ale nawet w porównaniu z brudnym śniegiem na ulicach, w którym ciężkie koła wozów i……
…Po chwili skrzypnęły drzwi kościoła. Pastor odjął chusteczkę od zapłakanych oczu, spojrzał i — skamieniał. Za jego wzrokiem podążyła najpierw jedna, potem druga para oczu, aż wreszcie wszyscy odwrócili się i z osłupieniem patrzyli na trzech nieboszczyków, w najlepsze maszerujących gęsiego środkiem kościoła.…
Nie można wymagać od pierwszej miłości, aby była dyskretna. Pierwszemu takiemu uczuciu towarzyszy tak bezbrzeżna radość, że gdyby nie pozwolić jej ujść na zewnątrz, zdławiłaby swoim ogromem.
Kiejstut coraz smutniejszy, Walter jak mocno zmieniony! Dawniej, chociaż nie bywał nigdy zbytecznie wesoły, — W chwilach nawet szczęśliwych lekki mrok zamyślenia Lice jego przysłaniał — ale w objęciach Aldony Dawniej miewał pogodne czoło i lice spokojne, Zawsze ją witał uśmiechem, czułym pożegnał wejrzeniem.
A wtem przez gałęzie dębu promień księżyca padł i uczyniło się pod dębem jasno. Skoczyła Marysia po gałązki i zapuściwszy z nimi rączynę w ziemię, poczuła nagle coś sypkiego w ręku. Wyciągnie garstkę, spojrzy — pszenica — jak złoto! Zapuści rękę raz jeszcze — ziarna kupa! Jak w spichrzu u tęgiego chłopa, taka kupa! Gdzie posunie rękę, wszędzie ziarno, ziarno...…
Nie ma nic słuszniejszego, sprawiedliwszego i szlachetniejszego nad prawo równowagi, które sprawia, że o ile choroby i smutki udzielają się innym, o tyle również radość, dobry humor i śmiech są zaraźliwe.
Pierwszy brzask dzienny rozwiązał im języki. Wesołość powraca ze słońcem.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.