motyw literacki
Wampir
7fragmentów
7lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Dziady, część III 1 fragment
- Faraon 1 fragment
- Hymny 1 fragment
- Kordian 1 fragment
- Krzyżacy 1 fragment
- Noc listopadowa 1 fragment
- Pan Wołodyjowski 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Pieśń ma była już w grobie, już chłodna, — Krew poczuła — spod ziemi wygląda — I jak upiór powstaje krwi głodna: I krwi żąda, krwi żąda, krwi żąda. Tak! zemsta, zemsta, zemsta na wroga, Z Bogiem i choćby mimo Boga! Chór powtarza I Pieśń mówi: ja pójdę wieczorem, Naprzód braci rodaków gryźć muszę, Komu tylko zapuszczę kły w duszę, Ten jak ja musi zostać upiorem. Tak! zemsta, zemsta, etc. etc.…
Otóż, co dla waszej dostojności nie jest chyba tajemnicą, ów cień, Ka, jest zupełnie podobny do człowieka, tylko wygląda, jakby był utkany z bardzo delikatnej mgły. Cień ma głowę, ręce i tułów, może chodzić, mówić, rzucać lub podnosić przedmioty, ubiera się jak człowiek, a nawet, osobliwie przez kilkaset pierwszych lat po śmierci, musi od czasu do czasu nieco posilać się.…
A o poranku, o świcie któż mnie budzi całowaniem w oczy? To on, to prorok boży! Kto pieści miedź złotawą rozwitych warkoczy i budzi całowaniem z słodkich snów omdlenia? To on, to prorok boży! Któż głowę mą podnosi i do ust przyciska i znowu ją na puchach jedwabnych położy i budzi całowaniem i sen mój przemienia w rozkoszną, słodką jawę? To on, to prorok boży! Ach! przyjdź!…
…Onego czasu wielkie południa Tytany Powstali przeciw Bogu — królom — i niewoli. Bóg uśmiechnął się tylko na tronie szafirów, Lecz króle padły na kształt zrąbanej topoli; Gilotyna, okryta łachmanami kirów, Niezmordowana, ręką wahała stalową, A ilekroć skinęła, tłum umniejszał głową. I widzieli ją króle, bo ta gilotyna Była tragedią ludu, a króle widzami. Więc zemsta!…
Jakoż ciało odtajało pod płaszczem, a może od ciepła świec, skutkiem czego poczęło się rozkładać z nadzwyczajną szybkością — i twarz młodego komtura stała się rzeczywiście straszną. Spuchłe ogromnie i poczerniałe uszy miały w sobie coś potwornego, sine zaś, wzdęte wargi wykrzywione były jakby uśmiechem.
O patrz, jako mnie kirasjer ciął; a tu na licu, patrzaj — Rana! Krew świeża, pozwól wyssać, pić. Ty Sławą będziesz żyć!
Tymczasem zbliżała się noc, a z nią chłód, pomroka, niepewność drogi i niepokój. Przedmioty poczęły się zacierać, mącić, tracić określone kształty, a zarazem jakby się ożywiać tajemniczo i czaić. Nierówności na zrębach wysokich skał wyglądały jakby głowy poprzybierane w czapki spiczaste i okrągłe, które wychylają się zza jakichś olbrzymich murów i spoglądają cicho a złożyczliwie, kto tam przejeżdża dołem.…
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.