motyw literacki
Sztuka
44fragmenty
18lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Hamlet 5 fragmentów
- Quo vadis 5 fragmentów
- Bajki i przypowieści 4 fragmenty
- Cierpienia młodego Wertera 4 fragmenty
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 4 fragmenty
- Wesele 4 fragmenty
- Faraon 3 fragmenty
- Fraszki 2 fragmenty
- Granica 2 fragmenty
- Kwiaty polskie 2 fragmenty
- Ludzie bezdomni 2 fragmenty
- Fortepian Chopina 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Filozof dysputował o prym z oratorem. Gdy się długo męczyli mniej potrzebnym wsporem, Nadszedł chłop. «Niech nas sądzi!» — rzekli razem oba. «Co ci się — rzekł filozof — bardziej upodoba? Czy ten, który rzecz nową stwarza i wymyśla, Czy ten, co wymyśloną kształci i określa?» «My się na tym — chłop rzecze — prostacy, nie znamy, Wolałbym jednak obraz aniżeli ramy».
Przedziwna pogoda ogarnęła moją duszę, niby owo zaranie wiosny, którym poję ciągle serce moje. Jestem sam i używam życia w całej pełni, bo zaprawdę, okolica ta stworzoną jest wprost dla dusz takich, jak moja. Drogi przyjacielu, jestem tak szczęśliwy, tak bardzo utonąłem w ciszy słodkiego bytowania, że cierpi na tym sztuka.…
Na ścianach każdego pylonu główne miejsce zajmowała płaskorzeźba Ramzesa Wielkiego, który w jednej ręce miał podniesiony topór, a drugą trzymał za włosy gromadę ludzi związanych w pęk niby pietruszka. Powyżej króla stały lub siedziały znowu dwie kondygnacje bogów; jeszcze wyżej szereg ludzi niosących ofiary, a pod samym szczytem pylonów wizerunki skrzydlatych wężów, przeplatane wizerunkami skarabeuszów.…
O Ty, co jesteś Miłości-profilem. Któremu na imię Dopełnienie; To — co w Sztuce mianują Stylem, Iż przenika pieśń, kształci kamienie... O! Ty — co się w Dziejach zowiesz Erą, Gdzie zaś ani historii zenit jest, Zwiesz się razem: Duchem i Literą I „consummatum est" — O! Ty — Doskonałe-wypełnienie, Jakikolwiek jest Twój, i gdzie?... znak... Czy w Fidiaszu, Dawidzie, czy w Szopenie, — Czy w Eschylesowej scenie.…
Wiesz, coś mi winien; miejże się do taszki, Bo cię wnet włożę, Jóstcie, między fraszki!
Na dwie drzemiące w złotych ramach kobiety Żmurki o nozdrzach otwartych, ciężkich do udźwignięcia powiekach i piersiach obnażonych Zenon nie był w stanie patrzyć przy Elżbiecie. Niedaleko na tej samej ścianie wisiał portret rejenta robiony przez Lenca — żółto-czarny i jeszcze przez te niespełna trzydzieści lat poczerniały niby cenny zabytek szkoły holenderskiej.…
…jakie w takim razie przyjęcie znajdą aktorowie, którycheśmy w drodze spotkali, a którzy tu dążą celem ofiarowania waszej książęcej mości usług swoich. Ten, co gra króla, godnie będzie przyjęty: jego królewska mość otrzyma ode mnie pamiątkę; awanturniczy rycerz będzie mógł do woli użyć tarczy i miecza; kochanek nie będzie darmo wzdychał; melancholik spokojnie odegra swoją rolę; błazen pobudzi do śmiechu tych, co mają……
Gdy się uszykowały z wodzami orszaki, Trojanie postępują z wrzawą jako ptaki: Tak powietrze w niesfornej przebiegają wrzawie, Uciekając przed zimą i słotą, żurawie, Wzbiwszy się pierzchliwymi skrzydły pod niebiosy; Mija ocean, ciągnie z brzmiącymi odgłosy, Śmierć i strach niosąc lotna Pigmejom gromada, Którym wydaje bitwy, gdy z chmur na nie spada.…
— Stryjaszku! — zawołał uradowany Aladyn. — Zawód kupiecki od dawna był moim marzeniem. Włócząc się z towarzyszami po mieście, przyglądałem się wystawom sklepowym i roiłem, że sam kiedyś będę właścicielem sklepu, gdzie pełno dywanów różnowzorych, jedwabi pozłocistych, adamaszków malowanych w kwiaty i kaszmirów, na których kwitną haftowane drzewa, stoją haftowane rumaki, a nad jedwabnym brzegiem haftowanych jezior……
Gdy legła przed nim pustka sroga Żarłocznym mrokiem, siłą ciemną, Chciał wyrwać się z zasadzki wroga... Dokąd z pustyni prosta droga? O, nie wymawiaj nadaremno Imienia-echa! Nie do Boga Pognała go rosnąca trwoga, Nie w starodawne Niewiadome, Pochłaniające swym ogromem. Bo znienawidzi «wielkie», «wieczne», Bo właśnie puścił się w ucieczkę Przed tą potęgą przeraźliwą... Więc dokąd?…
Od czasu do czasu skrzypce odezwały się głośniej, stojący za mistrzem muzyk robił minę zachwyconą, a po sali przebiegał cichy i krótki szmer. Pomiędzy uroczyście nastrojonymi mężczyznami i zasłuchanymi, zamyślonymi, rozmarzonymi lub drzemiącymi damami Wokulski dostrzegał kobiece fizjognomie napiętnowane niezwykłym wyrazem.…
W zakątku tworzącym jakby niewielką izbę, oświetloną jednym oknem, stoi na niewysokim piedestale tors białej Afrodyty. Sznur owinięty czerwonym pluszem nikomu do niej przystępu nie daje. Judym widział już był ten cenny posąg, ale nie zwracał nań uwagi, jak na wszelkie w ogóle dzieła sztuki. Teraz zdobywszy w cieniu pod ścianą wygodną ławeczkę jął dla zabicia czasu patrzeć w oblicze marmurowej piękności.…
I dojrzał na koniec pan Zagłoba małego pana Wołodyjowskiego, jak stojąc wedle wrót na czele kilkunastu żołnierzy, głosem i buławą wydawał innym rozkazy, a niekiedy rzucał się na swym gniadym koniu w zamęt i wówczas ledwo się złożył, ledwie się zwrócił, już padał człowiek, nawet i nie wydawszy okrzyku. O, bo mistrz to był nad mistrzami mały pan Wołodyjowski!…
Hrabia podczas Sędziego sporów z Telimeną Stał za drzewami, mocno zdziwiony tą sceną. Dobył z kieszeni papier i ołówek, sprzęty, Które zawsze miał z sobą, i na pień wygięty, Rozpiąwszy kartkę, widać, że obraz malował, Mówiąc sam z sobą: «Jakbyś umyślnie grupował: Ten na głazie, ta w trawie; grupa malownicza! Głowy charakterowe!…
Mistrz-kredencerz przyniósł tymczasem dwa puchary z weneckiego kryształu, roboty tak cudnej, że za ósmy cud świata mogły uchodzić. Kryształ ich, drążony i polerowany do cienka może przez lata całe, rzucał iście diamentowe blaski; nad oprawą pracowali mistrze włoscy. Podstawy były ze złota rzeźbionego w drobne figurki, przedstawiające wjazd zwycięskiego wodza na Kapitol.…
Te koszmary nocne zajmowały dziesięć stron rękopisu i kończyły się morałem tak bezlitośnie zabijającym wszelkie nadzieje tych, którzy by się odważyli nie być prawowiernymi synami kościoła, że praca otrzymała pierwszą nagrodę i została uznana za największy sukces tego wieczoru.…
„Czyś ty, droga, była kiedy z Aulusami w Ancjum? Jeśli nie, będę szczęśliwy, gdy ci je z czasem pokażę. Już od Laurentum ciągną się na pobrzeżu wille jedna za drugą, a samo Ancjum to nieskończony szereg pałaców i portyków, których kolumny przeglądają się czasu pogody w wodzie.…
Jakże ci tu na weselu? Zdaje mi się, żem pan młody. A mnie się widzi, że patrzę na piękno i szczęście cudze, że nie moje to, co moje. To są takie niepokoje — a co mnie tam szczęście moje czy nie moje, a bierz licho! Tylko cicho, tylko cicho, bo jak najdziesz twoje, to tak jakbyś nalazł nutę. Wiersze?…
Był dyskurs o słowiku: «Wdzięk jego śpiewania — Rzekł czyżyk — tak jest miły, że aż do świtania Od zmroku gotów jestem słuchać jego pieśni». Toż samo powtarzali śpiewaczkowie leśni, Toż samo i zwierzęta. Osieł, mało dbały, Gryzł chwasty na ustroniu; więc się go spytały: «A ciebie czy ten jego głos wdzięczny poruszył?» «Mnie?... Jakem się odezwał, zarazem go zgłuszył».
O niespełna godzinę drogi od miasta znajduje się miejscowość, zwana Wahlheim. Położona jest bardzo uroczo na wzgórzu, a dotarłszy ścieżyną na jego szczyt za wioską, można objąć spojrzeniem całą dolinę. Jest tu poczciwa gospodyni, nalewająca gościom uprzejmie i ochoczo mimo swych lat, to wina, to piwa, to kawy, a ponadto, rzecz główna, są tu dwie lipy, cieniące rozłożystymi konarami niewielki placyk przed kościołem……
Za czasów dynastii tebeńskiej, daleko na północy, było miasteczko Troja, jakich u nas liczy się dwadzieścia tysięcy. Na ten kurnik napadali rozmaite greckie włóczęgi i tak dokuczyli niemnogim mieszkańcom, że ci, po dziesięcioletnich niepokojach, spalili forteczkę i wynieśli się na inne miejsca. Zwykła historia bandycka!... Tymczasem, patrz, jakie pieśni śpiewają Grecy o trojańskich walkach.…
Łuk i sajdak twój, Febe, niech będzie, lecz strzały W sercach nieprzyjacielskich w dzień boju zostały.
Przecież zawieszony obok i uszanowany przez panią Cecylię portret pierwszej żony rejenta przyciągał najbardziej uwagę Zenona. Była to pani z włosami blond, w sukni balowej bardzo wydekoltowanej i w dużym czarnym kapeluszu z czarnym piórem.
Wchodzi czterech lub pięciu aktorów. Witam was, mości panowie, witam. Cieszę się, że cię oglądam w dobrym zdrowiu. Witajcie, przyjaciele. O stary, jaką żeś sobie brodę wyhodował, odkąd cię ostatni raz widziałem! Przyszedłeś mię tu nią straszyć? A, to ty, piękna damo! Szlachetna dziewico, dalipan, od czasu jak cię ostatni raz widziałem, zbliżyłaś się ku niebu na całą wysokość korka.…
Nosiła go w kołysce łona Jak przez Apolla nawiedzona. Ledwo się zalągł i ukleił, Wdała się w czary macierzyńskie, W magię tęsknoty i nadziei. Wpatrzona wiosną w niebo rzymskie, Ściągała je oczyma w trzewia: Żeby w lazurze płód dojrzewał. Mimozom kradła czułość złotą, Ogołacała z kwiatów drzewa, Noc — z gwiazd i pieśni, świat — z urody, I wszystko w brzuch z rosnącym płodem.…
— Zna pan „Rybaka" Puvis de Chavannes'a? — rzekła panna Podborska. — „Rybaka"? nie przypominam sobie... — Taki z pana znawca i paryżanin — drwiła panna Wanda wydymając wargi ze wzgardą. — Alboż to ja jestem znawca i paryżanin? Ja jestem pospolity chirurg... Kiedy to mówił, ukazał mu się obraz, o którym była mowa. Widział go przed rokiem i uderzony niewypowiedzianą siłą tego arcydzieła zachował je w pamięci.…
«Pani — rzekł Hrabia — racz mej śmiałości darować; Przychodzę i przepraszać, i razem dziękować. Przepraszać, że jej kroków śledziłem ukradkiem; I dziękować, że byłem jej dumania świadkiem. Tyle ją obraziłem! winienem jej tyle! Przerwałem chwilę dumań; winienem ci chwile Natchnienia, chwile błogie! Potępiaj człowieka; Ale sztukmistrz twojego przebaczenia czeka!…
— Gdy słucham poezji, gdy patrzę na kwadrygę, którą powozisz w cyrku, na piękny posąg, piękną świątynię lub obraz, czuję, że ogarniam to, co widzę, w całości i że w moim zachwycie mieści się wszystko, co te rzeczy dać mogą. Ale gdy słucham muzyki, zwłaszcza twojej, otwierają się przede mną coraz nowe piękności i rozkosze.…
Taki mi się snuje dramat groźny, szumny, posuwisty jak polonez; gdzieś z kazamat jęk i zgrzyt, i wichrów świsty. — Marzę przy tym wichrów graniu o jakimś wielkim kochaniu. Bohater w zbrojej, skalisty, ktoś, jakoby złom granitu, rycerz z czoła, ktoś ze szczytu w grze uczucia, chłop „qui amat", przy tym historia wesoła, a ogromnie przez to smutna.…
Rzekł szczygieł do słowika, który cicho siedział: «Szkoda, że krótko śpiewasz». Słowik odpowiedział: «Co mi dała natura, wypełniam to wiernie. Lepiej krótko, a dobrze, niż długo, a miernie.»
O niespełna godzinę drogi od miasta znajduje się miejscowość, zwana Wahlheim. Położona jest bardzo uroczo na wzgórzu, a dotarłszy ścieżyną na jego szczyt za wioską, można objąć spojrzeniem całą dolinę. Jest tu poczciwa gospodyni, nalewająca gościom uprzejmie i ochoczo mimo swych lat, to wina, to piwa, to kawy, a ponadto, rzecz główna, są tu dwie lipy, cieniące rozłożystymi konarami niewielki placyk przed kościołem……
…Przypatrz się ślimakom, z których każdy ma inną skorupę: jeden zwiniętą, ale płaską, drugi zwiniętą, a podłużną, jeszcze inny — podobną do pudełka... Tak samo każdy naród buduje inne gmachy, zgodne z jego krwią i usposobieniem. Racz także pamiętać, że gmachy egipskie są tak różne od asyryjskich, jak Egipcjanie od Asyryjczyków.…
Dosyć tego, dopowiesz mi resztę niebawem. Mości panie, zechciej dojrzeć, aby ci ichmoście dobrze byli ugoszczeni. Słyszysz, waćpan? Niech znajdą dobre przyjęcie; bo oni są streszczoną, żywą kroniką czasu. Byłoby lepiej dla waćpana zyskać po śmierci niepochlebny napis na nagrobku niż za życia niekorzystne ich świadectwo na scenie.
…Czemuż pan Hrabia, jeśli w malarstwie się kocha, Nie maluje drzew naszych, pośród których siedzi? Prawdziwie, będą z pana żartować sąsiedzi, Że mieszkając na żyznej litewskiej równinie, Malujesz tylko jakieś skały i pustynie». «Przyjacielu — rzekł Hrabia — piękne przyrodzenie Jest formą, tłem, materią; a duszą — natchnienie, Które na wyobraźni unosi się skrzydłach, Poleruje się gustem, wspiera na prawidłach.…
— Tak. Tylko wielcy artyści mogą się czuć wobec sztuki małymi...
do Poety Znam, znam: evviva l'arte, życie nasze nic niewarte: kult Bachusa i Astarte. Ha! trza znosić Fata, Los, konsekwentnie próżny trzos; o Wielkościach darmo śnić, trzeba żyć, trzeba żyć. —
Impet wody w fontannach gdy ogromnie huczał, Strumyk blisko płynący zazdrościł i mruczał. Pękły rury, co wody hojnie dodawały: Strumyk płynął jak pierwej, fontanny ustały. Nastąpiła po żalu radość niewymowna: Poznał, że kunszt naturze nigdy nie wyrówna.
Zależy ci, widzę, na tym, bym nie zaniedbywał rysunku, wolałbym tedy pominąć całą rzecz milczeniem, niż wyznać, że oddaję się temu bardzo mało. Zaprawdę, nigdy może nie czułem się szczęśliwszym, nigdy me odczuwanie przyrody, aż do najdrobniejszego kamyczka, czy trawki, nie było pełniejszym, głębszym, a mimo to... nie wiem, jak to wyrazić...…
Bóg z wami! Otóż nareszcie sam jestem. O, jakiż ze mnie głąb, jaki ciemięga! Czyliż to nie jest zgrozą, że ten aktor, Niby w wzruszeniu, w parodii uczucia, Do tego stopnia mógł nagiąć swą duszę Do swoich pojęć, że za jej zrządzeniem Twarz mu pobladła, z oczu łzy pociekły, Oblicze jego, głos, ruch, cała postać Zastosowała się do jego myśli? I gwoli komuż to? gwoli Hekubie!…
Choć spóźniona pora, Wojski zebrał co prędzej z sąsiedztwa kucharzy: Pięciu ich było; służą, on sam gospodarzy. Jako kuchmistrz białym się fartuchem opasał, Wdział szlafmycę, a ręce do łokciów zakasał; W ręku ma plackę muszą, owad lada jaki Opędza, wpadający chciwie na przysmaki; Drugą ręką przetarte okulary włożył, Dobył z zanadrza księgę, odwinął, otworzył. Księga ta miała tytuł: Kucharz doskonały.…
„Wiem, o cezarze, że wyglądasz z niecierpliwością mego przybycia i że twoje wierne serce przyjaciela tęskni dniami i nocami za mną. Wiem, że obsypałbyś mnie darami, powierzył mi prefekturę pretorii, a Tygellinowi kazał być tym, do czego stworzyli go bogowie: dozorcą mułów w tych twoich ziemiach, któreś po otruciu Domicji odziedziczył.…
Ach, panie, jak to piękna dla pana chwila — ja panu oddana; a że to tak przemija i ani się pan coraz zbliża, ani ja, bo ja wciąż nieśmiała. Pani by tam stała i stała na tym wichrze... A, ten pęd; a potem te głosy coraz cichsze — coraz dalsze — i ta muzyka bliska, i te wszystkie na sadzie zjawiska, którem ja widziała — a że to tak przemija; że my się rozejdziemy że się wzajem zapomniemy, to jest, pan mnie zapomni, i……
O, pozbądźcie się tego ze szczętem. Tym zaś, co u was grają błaznów, zakażcie jak najsurowiej prawić co bądź więcej nad to, co stoi w ich roli; są bowiem między nimi tacy, co się namawiają do śmiechu, aby w pewnej liczbie jałowych spektatorów także śmiech wzbudzić, i to właśnie w chwili, kiedy przypada jaki szczegół sztuki zasługujący na uwagę.…
Tam znów grał i śpiewał, puszczając mimo uszu wieści o coraz groźniejszym przebiegu zdarzeń. Próżno Tygellinus tłumaczył mu, że dawne bunty legionów nie miały wodza, teraz zaś stoi na czele mąż z dawnych królów akwitańskich pochodzący, a przy tym wojownik sławny i doświadczony.…
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.