motyw literacki
Szatan
61fragmentów
18lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Hymny 10 fragmentów
- Dziady, część III 8 fragmentów
- Nie-Boska komedia 8 fragmentów
- Balladyna 6 fragmentów
- Kordian 6 fragmentów
- Boska Komedia 5 fragmentów
- Chłopi, Część pierwsza - Jesień 3 fragmenty
- Anhelli 2 fragmenty
- Lalka 2 fragmenty
- Lord Jim 2 fragmenty
- Wesele 2 fragmenty
- Hamlet 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
A Szaman, zapatrzywszy się w gwiazdy, rzekł: zaprawdę, że jak dawniéj wiele było opętanych przez czarty, tak dziś wielu jest opętanych przez czyste Anioły.
W lesie są szatany. Ja znam się z nimi; nieraz mi do celi W okna stukają... W lesie są anieli, Ale umarli... Chodź z twoim aniołem... Filon bierze na ramiona ciało Aliny i odchodzi z Pustelnikiem.
Od strawy dzikiej oderwał paszczękę Ów potępieniec i krew z ust ocierał Włosami czaszki, której mózg pożerał. I mówi: «Srogą chcesz odnawiać mękę, Serce mi pęka, nim usta otwieram. Lecz gdy ze słów mych jak z nasion dojrzeje Hańba dla zdrajcy, którego pożeram, Słuchaj, wypowiem, wypłaczę me dzieje. Nie wiem, kto jesteś, przez jaki cud nowy Zaszedłeś do nas, lecz po dźwięku mowy Poznaję w tobie Włocha, florentyna.…
Ale co przysiadł, to i nie odzipnął nawet rzetelnie, bo zaraz Zły, jako ten jastrząb paskudny, co bije z góry w ustałego ptaszka, tak ci on zapowietrzony bił racicami w piach a tarzał się jako to bydlę, że taka kurzawa, taka ćma się podnosiła, co i świata widać nie było...…
Puch czarny, puch miękki pod głowę podłóżmy, Śpiewajmy, a cicho — nie trwóżmy, nie trwóżmy. Noc smutna w więzieniu, tam w mieście wesele, U stołów tam muzyki huczą; Przy pełnych kielichach śpiewają minstrele, Tam nocą komety się włóczą: Komety z oczkami i z jasnym warkoczem. Więzień usypia Kto po nich kieruje łódź w biegu, Ten zaśnie na fali, w marzeniu uroczem, Na naszym przebudzi się brzegu.
Bóg z wami! Otóż nareszcie sam jestem. O, jakiż ze mnie głąb, jaki ciemięga! Czyliż to nie jest zgrozą, że ten aktor, Niby w wzruszeniu, w parodii uczucia, Do tego stopnia mógł nagiąć swą duszę Do swoich pojęć, że za jej zrządzeniem Twarz mu pobladła, z oczu łzy pociekły, Oblicze jego, głos, ruch, cała postać Zastosowała się do jego myśli? I gwoli komuż to? gwoli Hekubie!…
O róże, siostry moje, o najmilsze dzieci kochającego Twórcy, co posiał was, by upleść niebiańską koronę dla Przenajświętszej Panny: przebaczcie, że was ręce dotknęły nieczyste! O zbudź się, Grzechu grzechów, i patrzaj: tam Szatan na barki wziął Rozpustę, zbiegłą z uścisków twych, i, skrzydła rozpostarłszy, wzniósł ją nad twój gmach i rzuca z wysokości, sięgającej niebios, na wieków wiek zamkniętych, w straszne widmo……
Czyście widzieli, gdy z tego pogromu Wojsko upiorów prowadził do domu?... Ponury smutek czoło jego mroczy, Robak boleści wywijał się z lica, I Konrad cierpiał — ale spojrzyj w oczy: Ta wielka, na pół otwarta źrenica, Jasne z ukosa miotała pociski, Niby kometa grożący wojnami, Co chwila zmienna, jak nocne połyski, Którymi szatan podróżnego mami, Wściekłość i radość połączając razem, Błyszczała jakimś szatańskim……
Z gwiazd obłąkanych, Z włosów czesanych Iskry padają Jak z polskiej szabli; Widzą je diabli, Odpowiadają Błyskami chmur. Lecą — świst piór Buki ugina. Szatan zlatuje w postaci pięknego anioła
„Oto zmieniły się czasy! — myślał. — Dawniej taki Geist byłby symbolem szatana, z którym walczy o duszę ludzką anioł w postaci kobiety. A dzisiaj... kto jest szatanem, a kto aniołem?..."
— Ach, tak, byłem obecny przy tym badaniu — rzekł — i do tej pory nie przestałem się dziwić, po co tam poszedłem. Skłonny jestem wierzyć, że każdy z nas ma anioła stróża, jeżeli zgodzicie się z tym, że każdy z nas ma również swego złego ducha. Chcę, byście to przyznali, gdyż nie mam ochoty wyróżniać się od innych, a wiem, że go posiadam — złego ducha, chcę powiedzieć.…
Był upał. Dzieci głodne, spragnione kwiliły. Chora Karola chwiała się i skarżyła na ból głowy. Trzeba było dostać gdzie trochę herbaty, gdyż dziecko płacząc o nią prosiło. Judymowa powlokła się w stronę miasta dźwigając rzeczy w rękach i na plecach. Szła szosą pustą, zalaną słońcem, po której wśród tumanów kurzu waliły ogromne fury. Była udręczona, bez sił i prawie bez duszy.…
W drogę, w drogę, widma, lećcie ku niemu! — Ty naprzód, ty na czele, cieniu nałożnicy, umarłej wczoraj, odświeżony w mgle i ubrany w kwiaty, dziewico, kochanko poety, naprzód. — W drogę i ty, sławo, stary orle wypchany w piekle, zdjęty z palu, kędy cię strzelec zawiesił w jesieni — leć i roztocz skrzydła, wielkie, białe od słońca, nad głową poety.…
— Nie bluźnijże, hetmanie zaporoski, na Boga i Jego najwyższą opiekę się powołując, bo zaiste gniew tylko Boży i prędsze karanie na siebie ściągniesz. Tobież to godzi się Najwyższego na swą obronę wzywać? Tobie, któren dla swych krzywd i prywatnych zatargów taką straszliwą burzę podnosisz i płomień wojny domowej rozpalasz, i z pogany przeciw chrześcijanom się łączysz? Cóż się bowiem stanie?…
…O Zosi, ach! pomyślić nie ważył się, wstydził. Przecież ta Zosia, taka piękna, taka miła! Stryj swatał ją! może by jego żoną była, Gdyby nie szatan, co go plącząc w grzech za grzechem, W kłamstwo za kłamstwem, wreszcie odstąpił z uśmiechem! Złajany, pogardzony od wszystkich, w dni parę Zmarnował przyszłość! Uczuł słuszną zbrodni karę.
— Wołodyjowskiego spotkałem takoż w Częstochowie, gdzie oboje spoczynek umyślili, bo się tam po drodze ofiarowali. Zaraz mi powiedział, jako z narzeczoną z waszych stron do Krakowa jedzie, do księżnej Gryzeldy Wiśniowieckiej, bez której pozwolenia i błogosławieństwa panna żadną miarą ślubu wziąść nie chciała. Dziewczyna była jeszcze wonczas zdrowa, a on wesół jak ptak.…
Gdzież jest król, co na rzezie tłumy te wyprawia? Czy dzieli ich odwagę, czy pierś sam nadstawia? Nie, on siedzi o pięćset mil na swéj stolicy, Król wielki, samowładnik świata połowicy. Zmarszczył brwi, — i tysiące kibitek wnet leci; Podpisał, — tysiąc matek opłakuje dzieci; Skinął, — padają knuty od Niemna do Chiwy. Mocarzu, jak Bóg silny, jak szatan złośliwy!
…a toć były dawniej gniewy! Nawet była krew, rzezańce i splamiła krew sukmany. Byli ta tacy pohańce. Jo nic nie wiem, jestem czysty. To tam pewnie swoje robi Czart i ogień wiekuisty. Nie wódź nas na pokuszenie, Panie Jezusie najsłodszy...
A oto jakoby o północy stał się wielki szelest, i myślał Anhelli, że reny szeleszczą, wyjadając mech spod łoża śmierci; lecz inna była przyczyna. Chmura jakoby duchów ciemnych zatrzymała się nad jamą, śmiejąc się głośno, a ciemne twarze pokazały się przez rozszczepione lodu sklepienie i krzyczały: naszą jest!…
Być nie może... Co? ha okropnie, rycerz jak sen zniknął? Ale ja żyję... Bogdajbyś umarła! To sen... to sen — ha?... rozum już przywyknął Do twojej śmierci. Skoro bym otarła Krew z mojej ręki... byłabym szczęśliwa. odkrywa twarz Bądź nią, szatanie! twa siostra nieżywa.
«Vexilla regis prodeunt inferni Wprost ku nam! Jeśli widzisz za pomroką» Mistrz mówił, «patrzaj, wytężaj twe oko». Kiedy noc naszą półsferę zaczerni Lub ciemny tuman przedmioty powleka, Myślim, że widzim młyn wietrzny z daleka; Tak, zdało mi się, oko me postrzegło Stojącą jakąś budowę odległą.…
A bór był stary i gęsty, a błota nieprzebyte, a chrapy i oparzeliska takie, że musi sam Zły tam domował, a gąszcze, że i niektóremu ptakowi łacno przemknąć się nie było. Jeno Pan Jezus wszedł, a tu kiej Zły borem nie zatrzęsie, kiej nie zacznie wyć, kiej nie pocznie łamać chojarów — a wiater, jako że to jego parob piekielny, pomagał w te pędy i rwał suszki, rwał dęby, rwał gałęzie i huczał, i hurkotał po borze, jako……
W dzień Bóg nam dokucza, lecz w nocy wesele, W noc późną próżniaki się tuczą, I w nocy swobodniej śpiewają minstrele, Szatany piosenek ich uczą. Kto ranną myśl świętą przyniesie z kościoła, Kto rozmów poczciwych smak czuje, Noc-pjawka wyciągnie pobożną myśl z czoła, Noc-wąż w ustach smaki zatruje. Śpiewajmy nad sennym, my, nocy synowie, Usłużmy, aż będzie nam sługą.…
Słyszę: anielskie huczą trąby — widzę: umarli wstają z grobów, kłąb ciał w śmiertelnych kurczach przeklina, ryczy, wzdycha westchnieniem, od którego ślepnie przerażenie... Potworne sznury wężów wpiły się w potępieńców, a czarny Szatan–zwierz rozrywa ich widłami i strąca w piekielny ogień.
…Żółw, z którego to zgrzebło utoczył mi tokarz Prędzej chodził... To zgrzebło, pokaż mi je — pokaż!... Łzy mi płyną... poznaję Twardowskiego grzebień, On mię zgrzebłem tym czesał, gdy w psa wlazłszy skórę U nóg mu się łasiłem.
— Podobno — rzekła — ile razy mężczyzna patrzy na kobietę, szatan zakłada mu różowe okulary.
— Przedstawiłem im grozę położenia, zrozumieli, że nadeszła chwila stanowcza — opowiadał mi. — Bo rzeczywiście, wysłańcy Sherifa Alego krążyli koło osady i podobno uprowadzili z sobą kilka kobiet. Na rynku znów zjawili się jego emisariusze w białych szatach i przechadzając się dumnym krokiem, przechwalali się przyjaźnią Radży dla ich pana.…
Noc pochmurna — Duch zły pod postacią dziewicy, lecąc — Niedawnom jeszcze biegała po ziemi w taką samą porę — teraz gnają mnie czarty i każą świętą udawać. — leci nad ogrodem Kwiaty, odrywajcie się i lećcie do moich włosów. — leci nad cmentarzem Świeżość i wdzięki umarłych dziewic, rozlane w powietrzu, płynące nad mogiłami, lećcie do jagód moich.…
Piekielna mnie dziś gospoda: diabły moją piją krew; szarpają mi pierś, plecyska, psy zjawiska, łby ogniska; szarpają, sięgają trzew!
A — a — a — a — dobry dzień... a — piękna pogoda. Co to? włosy na brodzie? — diabła! — siwa broda, Co to znaczy? w co znowu przewierzgnęły biesy? Jaki płaszcz! — jakie dziwne na piersiach floresy! Śniło mi się... Dalibóg, nie wiem, co się śniło, Karczma podobno, piwo z beczek się toczyło, I był potop, w potopie pływałem jak ryba. Sztuczka diabla!…
«Vexilla regis prodeunt inferni Wprost ku nam! Jeśli widzisz za pomroką» Mistrz mówił, «patrzaj, wytężaj twe oko». Kiedy noc naszą półsferę zaczerni Lub ciemny tuman przedmioty powleka, Myślim, że widzim młyn wietrzny z daleka; Tak, zdało mi się, oko me postrzegło Stojącą jakąś budowę odległą.…
— Na braci Pan Jezus stworzył ludzi, a wilkami są la siebie! — Nie wilkami, nie, to jeno bieda podjudza, kłyźni i jednych na drugich rzuca, że gryzą się jak te psy o gnat objedzony! — Nie sama bieda, nie, zły to ćmę na naród rzuca, że nie rozeznają, co dobre, a złe! — Prawda, prawda, i dmucha w duszę kiej w to zarzewie przygasłe, aż chciwość i złość, i wszystkie grzechy rozdmucha!…
Czytałem ja o wojnach; — w dawnych, dzikich czasach, Piszą, że tak okropne wojny prowadzono, Że nieprzyjaciel drzewom nie przepuszczał w lasach I że z drzewami na pniu zasiewy palono. Ale car mędrszy, srożej, głębiej Polskę krwawi, On nawet ziarna zboża zabiera i dławi; Sam szatan mu metodę zniszczenia tłumaczy. I uczniowi najlepszą nagrodę wyznaczy.
Przyjdź!... Pośpieszymy w miesięczną noc do gaju, gdzie cyprysów cienie rosną pod srebrnym księżyca zaklęciem w jakieś tajemne olbrzymy, że po nich stopa człowieka kroczyć się lęka... Ale ode mnie trwoga jak daleka, gdy twa powiedzie mnie ręka, gdy przy mnie Salomy wybraniec z księgą tajemnic, w której zapisano w spełnienia rano, co między cieniem cyprysu, a między krągiem księżyca zmieściło wielkie spełnienie!...…
Wchodzi do następującej sali — zupełnie ciemnej. Na lewo drzwi otwarte do gabinetu konferencyjnego. Pokój ten, w kształcie wyzłoconego jaja, zupełnie księżycem oświecony. W środku stoi trójnóg sztucznie ze złota urobiony — a na nim leży carska korona Stój!... Puśćcie! Boska cięży na mnie kara!... Słuchaj! szum głuchy z milczeniem się bije, Jak gdyby wicher wleciał w komnat szyje.…
Pokój sypialny — lampa nocna stoi na stole i blisko oświeca Męża śpiącego obok Żony. — przez sen Skądże przybywasz, nie widziana, nie słyszana od dawna — jak woda płynie, tak płyną twoje stopy, dwie fale białe — pokój świątobliwy na skroniach twoich — wszystko, com marzył i kochał, zeszło się w tobie. przebudza się Gdzież jestem! — ha, przy żonie — to moja żona. — wpatruje się w Żonę.…
Cztery konie piękne, Czarne — księżycowymi wierzgają podkowy; I wóz na ciebie czeka Mefistofelowy; Ale nie mów Goplanie... Dlaczego? Bo ona Nie chce pożyczać z piekła. Szalona! szalona! Jeśli diabeł pożycza, bierz, bo takie wozy Oszczędzają ci butów...
«Vexilla regis prodeunt inferni Wprost ku nam! Jeśli widzisz za pomroką» Mistrz mówił, «patrzaj, wytężaj twe oko». Kiedy noc naszą półsferę zaczerni Lub ciemny tuman przedmioty powleka, Myślim, że widzim młyn wietrzny z daleka; Tak, zdało mi się, oko me postrzegło Stojącą jakąś budowę odległą.…
Gdy Bóg wygnał grzesznika z rajskiego ogrodu, Nie chciał przecie, ażeby człowiek umarł z głodu; I rozkazał aniołom zboże przysposobić I rozsypać ziarnami po drodze człowieka. Przyszedł Adam, znalazł je, obejrzał z daleka I odszedł; bo nie wiedział, co ze zbożem robić.…
Łam się! Pomiędzy sobą a morzem miłości, huczącym pieśnią potężnych zapomnień, i przepotężnych pożądań, i nieodkrytych, Twórcy pełnych głębin, i uświadomień potężnego szczęścia, sameś piekielną budował opokę. Rozbite ciosy swej duszy na samolubny znosiłeś Babilon, albowiemś sądził, że jesteś sam jeden, i że nad ciebie nie może być — życia!…
Ktoś ty jest? brat mój? krewny? Jestem zapaleńcem. Musiałeś się więc chyba urodzić dziś rano? Wszyscy dotąd mówili, żem jeden na świecie. Ciebie znali, mnie jeszcze dotąd nie poznano, Siedziałem sobie cicho zamknięty w sztylecie. Daj mi pić... mam gorączkę... słów twych nie rozumiem. Natęż uwagę... jasno tłumaczyć się umiem, Ale natęż uwagę mocno! mocno! mocno! Natężyłem... Znam ciebie...…
Piękna okolica — wzgórza i łasy — góry w oddali. Tegom żądał, o to przez długie modliłem się lata i nareszciem już bliski mojego celu — świat ludzi zostawiłem z tyłu — niechaj sobie tam każda mrówka bieży i bawi się dźbłem swoim, a kiedy go opuści, niech skacze ze złości lub umiera z żalu. — Tędy — tędy. — przechodzi Góry i przepaście ponad morzem — gęste chmury — burza.…
O wszystkim wie ten człowiek stary... powie drzewom, Drzewa będą rozmawiać o tym w głuche noce, Aż straszna wieść urośnie. — O! biedneż wy myśli, Jak dzieci nierozumne cieniów się lękacie. Ten starzec słowa moje łączy, składa, zbiera, I mówi: «Być nie może... ta kobieta młoda Nie zabiła». A jeśli wie? jeżeli pewny? A któż w taką rzecz może uwierzyć jak w pacierz?...…
Kiedy z Latony zrodzone bliźnięta Poza Barana i Wagi znakami Widnokrąg wspólnym pasem opromienią, Ile trwa chwila, gdzie je równoważy Zenit, nim z sobą półsferę zamienią, Patrzyła, milcząc, przewodniczka święta W punkt, który wzrok mój zwyciężył blaskami, A potem rzekła z uśmiechem na twarzy: «Co chcesz usłyszeć, nie pytając ciebie Powiem, bo chęć twą ja widziałam w niebie, Tam gdzie, jak z ziarna wschodząca……
Jak on okropnie patrzy, — to jest pieśń szatańska.
A gdy w odległych przepaściach twej duszy jęły się budzić echa tego Słowa, co w płomienistym rodziło się krzewie — kiedy od brzegów tajemniczej wody szum dolatywał przedwiecznych objawień, poszeptujących tajemniczym głosem, ażebyś kochał — cierpieniem, naonczas Szatan tę twoją opokę, twój samolubny Babilon, w Górę przemieniał Oliwną.…
Widać klatki, w których siedzą łańcuchami powiązani waryjaci, niektórzy chodzą wolno. — Kordian leży na łóżku w gorączce. Dozorca szpitalu. — Doktor obcy do Doktora Waćpan przyszedłeś zwiedzić szpital waryjatów? Oto jest pozwolenie. daje dukata Z podpisem dukatów... Wolno panu, gdzie zechcesz, zazierać do klatek, Tu waryjaci, dalej sala waryjatek... Cały szpital rozłożę jak zegar po sztuce...…
w oddaleniu Do mnie, mój luby. Jakże już daleko, a ja przesadzić nie zdołam przepaści. — w pobliżu Gdzie skrzydła twoje? — Zły duchu, co się natrząsasz ze mnie, gardzę tobą. — U wiszaru góry twoja wielka dusza, nieśmiertelna, co jednym rzutem niebo przelecieć miała, ot kona! — i nieboga twoich stóp się prosi, by nie szły dalej — wielka dusza — serce wielkie.…
Pokazujemy 48 z 61 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.