motyw literacki
Seks
24fragmenty
9lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Rok 1984 7 fragmentów
- Napój cienisty 6 fragmentów
- Chłopi, Część druga - Zima 3 fragmenty
- Chłopi, Część trzecia - Wiosna 2 fragmenty
- Kwiaty polskie 2 fragmenty
- Chłopi, Część czwarta - Lato 1 fragment
- Granica 1 fragment
- Odyseja 1 fragment
- Pan Błyszczyński 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Nie dojrzał nikogo, ale przystanął i słuchał z zapartym tchem. — Byś skisł... Puść me, puść, bo będę krzyczeć! — Głupia... Czego się wydzierasz? Krzywdy ci to chcę, krzywdy? — Jeszcze kto posłyszy... Laboga, dyć mi ziobra zgnieciesz... Puść... Pietrek Borynów i księża Maryna! Rozpoznał ich po głosach i odszedł z uśmiechem, lecz po paru krokach zawrócił na dawne miejsce i nasłuchiwał z dziwnie bijącym sercem.…
Do tego zaś często, coraz częściej nawiedzały ją wspominki o Antku. Prawda, jako pod sam koniec, nim go wzięli, wielce ku niemu ochłodła i te spotykania już były jeno strachem i męką; na ostatku zaś ukrzywdził ją jeszcze tak bardzo, aż dusza pęczniała żalem na przypominki... Ale miała wyjść do kogo, wiedziała, że tam, pod brogiem, o każdym zmierzchu czeka na nią i wypatruje...…
…Hale, pozwól chłopu panować nad sobą, to się wnet do bicia weźmie i nie wiada, na czym skończy! — A najpierwsze — zniżyła głos i do ucha jej szeptała — odstaw go kiej tego ciołka od krowy, nie przypuszczaj do siebie ani na zdziebko, jak tego psa przed progiem trzymaj! Wnet zobaczysz, jak zmięknie i jak się udobrzy! Jagna zerwała się od kądzieli, by ukryć twarz rozczerwienioną. — Czegóż się, głupia, sromasz?…
U Justyny zwykła czułość dziecinna przekręcała się nagle i bez pamięci w ślepe, nieprzytomne uniesienie. Zamykała oczy, zaciskała twardo nagie zęby, pod brwiami ściągniętymi męczeńsko jej mała twarz bolesna cała kostniała od ekstazy. Z zapartym tchem leciała w ten świat, struchlała i pełna grozy, jak do ciemności. Zasłuchana głęboko w swoją rozkosz, umiała jej doznać aż po ostatnie, najcichsze targnięcie.…
Jak nie umkną te majstrówny w gąszcz leśny! «Teraz gońcie nas, szukajcie, gdzieżeśmy!» Zabiegały, zamigały wiewem białym; Białe sarny tak by w borze biegały. Z drzew wynurzą się, oczyma zaświecą, Zaobłoczą i w zadrzewie ulecą. Byłoż tam mocowań, łaski, zadyszania, Kiedy chłopak skoczną pannę doganiał! Byłoż tam całowań, pisku, zamierań, Gdy do drzewa chłopak pannę przypierał! A łoskotu, a chichotu, przeciwień!...…
W dzień od niego stroni, Nocą — wielbi sztywny kark, Nieugiętość dłoni, Natarczywość martwych warg. — «Bóg zapomniał w niebie, Że samotna ginę w śnie! Kogóż mam, prócz ciebie? Pieść, bo musisz pieścić mnie!» — Pieści ją bezdusznie, Pieści właśnie tak a tak — A ona posłusznie Całym snem omdlewa wznak. Śmieszny i niezgrabny, Swą drewnianą tężąc dłoń, Szarpie włos jedwabny, Miażdży piersi, krwawi skroń.…
Ledwo rumianopalca rankiem błysła Zorza, Święta moc Alkinoja porwała się z łoża. Wstał i Odysej, grodów burzyciel on gracki, I obaj z Alkinojem szli na plac feacki W niewielkiej od okrętów leżący oddali; Tam na gładkich kamieniach obaj posiadali. Atenea tymczasem i chwili nie traci. Gród przebiega w keryksa dworskiego postaci, Przemyślna, chcąc zapewnić powrót Odysowi. Kogo spotka, każdemu takie słowo powie: „Nuże!…
…A on kochał ją w usta, kochał w stopy, w pierś białą, — I minęło różnych czasów sto tysięcy! Ramionami ją ogarniał, a ustami doogarniał, Oczom z gwiazd przyrzucał patrzącego złota, Lecz cień w jego objęciach wciąż samotniał i marniał I nie wiedział, że to — miłość i pieszczota.
Idąc wtedy z tamtą kobietą, poddawał się słabości pierwszy raz od jakichś dwóch lat. Zadawanie się z prostytutkami było, oczywiście, zakazane, ale tego rodzaju zakazy od czasu do czasu można było łamać. Wiązało się z tym, rzecz jasna, pewne ryzyko, jednak nie śmiertelne. Człowiek przyłapany z prostytutką mógł zostać skazany na pięć lat ciężkich robót, ale nie więcej, o ile nie stwierdzono innych przewin.…
— Wracalim podleśną drogą ku krzyżowi, aż tu Gulbasiak leci naprzeciw i krzyczy zestrachany: „Pod jałowcami jakieś zabite leżą!". „Zabite, to zabite", myślę, „ale warto zawdy obejrzeć". Poszłyśmy... Widzim z dala, prawda, leżą jakieś ludzie kieby nieżywe... Jeno im kulasy sterczą spod jałowców. Filipka me ciąga, by uciekać...…
I porwani miłosną wichurą, oślepli na wszystko, oszaleli, wyzbyci z pamięci, stopieni z sobą jako dwie żagwie płonące, nieśli się w tę noc nieprzejrzaną, w pustkę i głuchą samotność, by oddawać się sobie na śmierć, do dna dusz, pożeranych wieczystym głodem trwania...…
Co najpierw oczy jej przykuło (Jak nieraz punkt świecący z boku, Na który wcale nie patrzymy, Przyciąga nieuwagę wzroku), To F wyszyte na szlafroku, Wypukłe, bordo, połyskliwe. Potem spotkały się spojrzenia: Jej — pełne jeszcze snu i cienia, Jego — zdumione i życzliwe. Od razu, migawkowym zdjęciem, Zdarł wszystko, co na sobie miała. Przewidział nieomylnie: stała Naga i piękna nad pojęcie.…
Płodząc we łbie żądz nagłych jadowite męty, Pełznął ku niej — w biel ramion zaborczo wśmiechnięty. Tchem drapieżnym uderzył o senny brzeg ciała... — „Śmierć, lub miłość!"... Pobladła — i miłość wybrała! A w dalekim ogrodzie — za siódmą gęstwiną — Tam widziano dwie dłonie, co z baśni w baśń płyną. Żałowały się wzajem, zmarniałe przedwcześnie, — A deszcz padał w ogrodzie — i padał deszcz we śnie.…
…Ale dałby radę z nią żyć, gdyby nie jedna rzecz — seks. Kiedy próbował jej dotknąć, wzdragała się i drętwiała. Gdy ją obejmował, miał wrażenie, że tuli drewnianego manekina. Co najdziwniejsze, nawet kiedy go do siebie przyciskała, wydawało się, że jednocześnie z całej siły go odpycha.…
Ani jej nawet na myśl przyszło, że i ona winowata tych grzechów jego, gdzie zaś, jeśli czasem rozmyślała, to jeno o jego odmienności, nie poredziła tak jasno kalkulować, ale czuła ją tylko mocno, że bezwolnie traciła coraz barzej serce do niego i sztywniała mu nieraz w ramionach, jakby piorunem z nagła rażona, pozwalała się brać, bo jakże opierać się takiemu smokowi?...…
Gdy domdlewasz na łożu, całowana przeze mnie, Chcę cię posiąść na zawsze, lecz daremnie, daremnie! Już ty właśnie — nie moja, już nie widzisz mnie wcale: Oczy mgłą ci zachodzą, ślepną w szczęściu i szale! Zapodziewasz się nagle w swoim własnym pomroczu, Mam twe ciało posłuszne, ale ciało — bez oczu!... Zapodziewasz się nagle w niewiadomej otchłani, Gdziem nie bywał, nie śniwał, choć kochałem cię dla niej!...
Nie wiadomo, jak to się stało, ale już po chwili tulił ją w ramionach. Najpierw nie czuł nic poza czystym niedowierzaniem. Jej młode ciało prężyło się pod jego dotykiem, masa ciemnych włosów muskała mu twarz i nagle... Tak, naprawdę całował jej wydatne, czerwone usta. Objęła go ramionami i mówiła: „Kochany, najdroższy, skarbie".…
Nocą umówioną, nocą ociemniałą Przyszło do mnie ciszkiem to przychętne ciało. Przyszło potajemnie — w cudnej bezżałobie, — Było mu na imię tak samo jak tobie... Zajrzało po drodze w przyszłość i w zwierciadło, — Na pościeli zimnej obok się pokładło, — Dla mnie się pokładło, bym je mógł całować I znużyć — i zużyć — i nie pożałować! Lgnęło mi do piersi — ofiarnie pachnące, Domyślnie bezwstydne i — posłuszniejące...…
…Talia dziewczyny w zagięciu jego ramienia była miękka i ciepła. Przyciągnął ją do siebie tak, żeby mieć jej piersi przy swoich, jej ciało zdawało się topnieć w zetknięciu z jego skórą. Gdziekolwiek jej dotykał, ulegała jak woda. Ich wargi zetknęły się; teraz odczuwał to zupełnie inaczej niż tamte pierwsze, sztywne pocałunki. Kiedy ich usta oderwały się od siebie, oboje głęboko westchnęli.…
Wiedzą ciała, do kogo należą, Gdy po ciemku obok siebie leżą! Warga — wardze, a dłoń dłoni sprzyja, — Noc nad nimi niechętnie przemija.
…Nienawidzę czystości, nienawidzę dobra. Chciałbym wyplenić wszelką cnotę. Chciałbym, żeby wszyscy byli zepsuci do szpiku kości. — W takim razie powinnam ci pasować, mój drogi. Jestem zepsuta do szpiku kości. — Lubisz to? Nie konkretnie ze mną, pytam po prostu, czy lubisz to robić. — Uwielbiam. Właśnie to chciał usłyszeć.…
…A on kochał ją w usta, kochał w stopy, w pierś białą, — I minęło różnych czasów sto tysięcy! Ramionami ją ogarniał, a ustami doogarniał, Oczom z gwiazd przyrzucał patrzącego złota, Lecz cień w jego objęciach wciąż samotniał i marniał I nie wiedział, że to — miłość i pieszczota.
…Jaka była twoja żona? — spytała Julia. — Była... Wiesz, co w nowomowie znaczy dobromyślful? To słowo opisuje kogoś z natury ortodoksyjnego, niezdolnego do pomyślenia choćby jednej niewłaściwej rzeczy. — Słowa nie znałam, ale bardzo dobrze znam takich ludzi. Zaczął opowiadać o swoim małżeństwie, o dziwo jednak Julia wiedziała już całkiem sporo na ten temat.…
Pokazujemy 23 z 24 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.