motyw literacki
Poświęcenie
49fragmentów
24lektury
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Potop 12 fragmentów
- Kordian 4 fragmenty
- Anhelli 3 fragmenty
- Napój cienisty 3 fragmenty
- Quo vadis 3 fragmenty
- Baśnie 2 fragmenty
- Konrad Wallenrod 2 fragmenty
- Nasza szkapa 2 fragmenty
- Przygody Tomka Sawyera 2 fragmenty
- Rok 1984 2 fragmenty
- Antygona 1 fragment
- Bajki i przypowieści 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
I podniosłszy oczy, rzekł: Boże! Boże! Prosimy Cię, aby nasza męka była odkupieniem. A nie będziemy Cię już błagać, abyś powrócił słońce oczom naszym i powietrze piersiom naszym, bo wiemy, że Twój sąd nad nami jest zapadły... Lecz nowo narodzeni niewinnymi są. Zlituj się, Boże!…
Pieśni ty godna, i w chwały rozkwicie W kraj śmierci niesiesz twe życie. Ani cię chorób przygnębiło brzemię, Ni miecza ostrze zwaliło na ziemię, Lecz własnowolna, nie dobiegłszy kresu, Żywa w kraj stąpasz Hadesu.
Wielbił drzewo grzejąc się człowiek przy kominie. Rzekło drzewo: «Cóż po tym! — grzeje, ale ginie».
O panie! jeśli w zamku są czeluście, Z czeluści ogień bucha, a ty każesz Wskoczyć — to wskoczę. Jeśli na odpuście Ksiądz nie rozgrzeszy, to wezmę na siebie Śmiertelne grzechy, którymi się zmażesz. Jeżeli dzida będzie mierzyć w ciebie, Stanę przed tobą i za ciebie zginę... Czegóż chcesz więcej?...
Nastąpił dzień wesela. Kret wyszedł po narzeczoną, aby ją zabrać do siebie. Odtąd będzie mieszkała głęboko pod ziemią i nie zobaczy już nigdy słońca, bo kret go znieść nie może. Biedna dziecina pochyliła główkę i wyszła raz ostatni pożegnać świat boży. — Żegnaj mi, słonko złote! — zawołała i wyciągnęła rączki. — Żegnaj, słonko miłe!
Matka już od kilku chwil jadła coraz wolniej. Mieszała łyżką w talerzu, dmuchała w niego. Ale barszczu nie ubywało jakoś. Kiedy więc chłopak wymiótł, co miał przed sobą, i wąsiki runiejące wierzchem ręki otarł, pytała skwapliwie: — A może byś, synku, jeszcze... Mnie dziś coś nie bardzo jakoś... Chciała mu dać poznać, że jej nie smakuje, ale bała się wyraźnym kłamstwem Boga obrażać, bo barszcz był doskonały.…
Bronić się daremnie — I śledztwo, i sąd cały toczy się tajemnie; Nikomu nie powiedzą, za co oskarżony, Ten, co nas skarży, naszej ma słuchać obrony; On gwałtem chce nas karać — nie unikniem kary. Został nam jeszcze środek smutny — lecz jedyny: Kilku z nas poświęcimy wrogom na ofiary, I ci na siebie muszą przyjąć wszystkich winy.…
Niech ryczy z bólu ranny łoś, Zwierz zdrów przebiega knieje, Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś. To są zwyczajne dzieje.
Święta miłości kochanej ojczyzny, Czują cię tylko umysły poczciwe! Dla ciebie zjadłe smakują trucizny, Dla ciebie więzy, pęta niezelżywe. Kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny, Gnieździsz w umyśle rozkoszy prawdziwe, Byle cię można wspomóc, byle wspierać, Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać.
«I cóż wypłaczemy?... Płakałem, pomnisz, kiedy się wydarłem Na wieki wieków z twojego objęcia; Gdy dobrowolnie dla szczęścia umarłem, Ażeby krwawe spełnić przedsięwzięcia. Już uwieńczone zbyt długie męczeństwo! Teraz stanąłem u życzeń mych celu, Mogę się zemścić na nieprzyjacielu: A ty mi przyszłaś wydzierać zwycięstwo!...…
Nie — myśli wielkiej trzeba z ziemi lub z błękitu. Spojrzałem ze skały szczytu, Duch rycerza powstał z lodów... Winkelried dzidy wrogów zebrał i w pierś włożył, Ludy! Winkelried ożył! Polska Winkelriedem narodów! Poświęci się, choć padnie jak dawniej! jak nieraz!
Ha — będziesz mieć inne zajęcie. Potem ja będę zawsze z tobą i przy tobie. Ja za mąż nie pójdę, bo ja nie mam zdrowia, a mamcia mówi, że do zamążpójścia to trzeba mieć końskie zdrowie. I właśnie chciałam ci powiedzieć, że... co do tego jakiegoś dziecka, coś ty mówiła, a co ja nie rozumiem... to jeżeli ty już byłaś zamężna i boisz się, że niby podobno mężczyźni niechętnie się żenią z wdowami, co mają dzieci...…
Rozumie i piersiami chce karmić noc ciemną, A na byle skinienie swe czoło rozchmurza, I wie, że o mnie trzeba rozmawiać nie ze mną, I, dumając o wszystkim, dłoń w kwiatach zanurza.
Nazajutrz przyszedł zziębnięty i, zacierając skostniałe ręce, od progu zawołał: — Ciesz się, Anulku! Wisła tylko patrzeć jak puści, bo się wiatr na zachód obrócił. A matka, spojrzawszy na ojca, klasnęła w ręce i aż na pościeli siadła. — Filip! — krzyknęła — a kożuch? Teraz dopiero zobaczyłem, że ojciec bez kożucha wrócił.…
Jego nie opuszczaj, a ja się na gniew twój poświęcę — dziecko moje kochaj — dziecko moje, Henryku. —
Trzy dni, trzy noce wędrowała Marysia do królowej Tatry. Pierwszego dnia wiodły ją pola i łąki przez kraj szeroko oczom i sercu otwarty, cały w zbożach, w trawach, w woni kwiecia stojący. Cały ten dzień szum kłosów słychać było, szmer traw i szeptanie kwiatów: — Sierota... sierota... sierota...…
Hrabia, który był w zamku pod strażą Moskali, Gdy pierzchła straż zlękniona, dworzan na koń wsadził, I słysząc strzały, w ogień jazdę swą prowadził, Sam na czele z żelazem nad głowę wzniesionem. Wtem Ryków krzyknął: «Ognia pół batalijonem!» Przeleciała po zamkach wzdłuż nitka ognista, I z czarnych rur wytkniętych świsnęło kul trzysta. Trzech jezdnych padło rannych, jeden trupem leży.…
Tego samego dnia oznajmił się mały rycerz u hetmana, który kazawszy go zaraz puścić rzekł mu: — Muszę Ruszczyca do Krymu wysłać, aby patrzył, na co się tam zanosi, i aby u chana o dotrzymanie paktów kołatał. Chceszli na nowo wstąpić do służby i komendę po nim objąć? Ty, Wilczkowski, Silnicki i Piwo będziecie mieć oko na Dorosza i na Tatarów, którym nigdy zupełnie ufać nie można. Pan Wołodyjowski posmutniał.…
— Chyba waćpan nie wiesz, co jest afekt i do jakiej desperacji człowiek przyjść może, gdy to, co najwięcej umiłował, utraci. — Ja nie wiem, co jest afekt? — zakrzyknął z oburzeniem pan Wołodyjowski. — Od czasu jak szablę począłem nosić, zawsze byłem zakochany... Prawda, że się subiectum zmieniało, bo nigdy mi wzajemnością nie wypłacono. Gdyby nie to, nie byłoby wierniejszego nade mnie Troila.…
Kolejne zaprzeczenie. Następną w kolejce była Becky Thatcher. Tomek drżał na całym ciele. Siedział jak na mękach ze świadomością, że sytuacja jest bez wyjścia. — Rebeka Thatcher! — Tomek spojrzał na jej twarz: była śmiertelnie blada ze strachu. — Czy to ty podarłaś książkę? Patrz mi w oczy! — (Becky błagalnie złożyła ręce) — Ty to zrobiłaś? Nagle Tomek doznał natchnienia.…
Jeden z nich, wysoki i barczysty Ligijczyk, którego w domu zwano Ursus, a który w swoim czasie razem z matką Ligii i z nią przybył z inną ich służbą do obozu Rzymian, padł teraz do jej nóg, a następnie pochylił się do kolan Pomponii, mówiąc: — O domina! Pozwólcie mi iść z moją panią, abym jej służył i czuwał nad nią w domu cezara.…
Winston śnił o matce. Musiał mieć dziesięć lub jedenaście lat — tak kalkulował — kiedy matka znikła. Była wysoką, raczej milczącą kobietą o posągowej urodzie, powolnych ruchach i wspaniałych, jasnych włosach. Ojciec jawił się bardziej mgliście: śniady i szczupły, zawsze starannie ubrany w ciemny garnitur (Winstonowi zapadły w pamięć zwłaszcza buty o cienkich podeszwach), z okularami na nosie.…
Konie były głodne i zgonione tak dalece, że co pewien czas ustawały. Nic dziwnego: koła zarzynały się w błoto po szynkle, a na drabiniastym wozie pod trochą olszowego chrustu, siana i słomy leżało samych karabinków sztuk sześćdziesiąt i kilkanaście pałaszów, nie licząc broni drobniejszej. Były to wcale niezłe szkapy: rosłe, podkasane, prawie chude, ale ze świetnej rasy pociągowej.…
— Mówisz, że chłopak ten sprawiał się dzielnie? Opowiedz mi to, Tréville, wiesz, jak lubię opowiadania o bitwach i potyczkach. Mówiąc to, Ludwik XIII dumnie pokręcił wąsa, przybierając postawę rycerską. — Najjaśniejszy Panie — zaczął de Tréville — pan d'Artagnan, jak rzekłem, jest jeszcze prawie dzieckiem, a nie mając zaszczytu być muszkieterem, ubrany był po mieszczańsku; gwardziści pana kardynała widząc jego……
Wielką panią i księżną była, a dziś jest jako służebnica żebraka. A niegodzien jest litości ten, którego ona ukochała; albowiem, klęknąwszy przed Cesarzem, błagał o życie i dano mu je, pogardziwszy nim. Tak mówiąc, przyszli pod ścianę i przez kratę ujrzeli owych dwoje małżonków. Niewiasta klęczała przed mężem i w misie wody obmywała jego nogi; powracał bowiem z pracy jak wyrobnik.…
Wtem Bóg miłosierny zesłał mi myśl szczęśliwą: podpalę chatę, niech im znakiem będzie i głosem przestrogi. Cóż znaczy nędzna chata wobec życia tylu ludzi? Nie miałam zresztą czasu do namysłu. Rzuciłam spiesznie ogień na posłanie i chciałam wyjść z izdebki. Za progiem jednak upadłam na ziemię i już nie mogłam powstać.…
Słońce ledwo wschodziło, tętnią po bruku kopyta, Dwaj rycerze z tumanem rannym spieszą się w góry, Wszystkie by straże zmylili — jednej nie mogli omylić, Czujne są oczy kochanki: zgadła ucieczkę Aldona! Drogę w dolinie zabiegła; smutne to było spotkanie. «Wróć się, o luba, do domu; wróć się, ty będziesz szczęśliwa.…
Dziecko zabite... Dziecko zabite... do dalszych Zabite... A matka?... Kto wie, czy to matka. O! to matka, Inna by już uciekła; co się tam z nią stało!?... Czekajcie! Dwóch żandarmów niebogę porwało, Zamietli przed cesarzem krwią polane bruki...
Więc porwałem cię w ramion spowicie Razem z śmiercią, co twe piersi ssie, — I swe własne tchnąłem w ciebie życie, — Tchnąłem życie — i zbudziłem się!
Kiedym się obudził, Felek już stał na sienniku i zapinał pasek na opadających go porciętach. Przez otwartą, srodze połataną koszulę sterczały mu wychudzone żebra, z kołnierza wychylała się szyja cienka, jak u wróbla, a niezmiernie chude nogi czyniły go znacznie wyższym, niż był w istocie. — Felek! — zawołałem. — Cóżeś ty, tak jak tyka, przez ten miesiąc urósł? — Głupi! — rozśmiał się Felek.…
…Próbował hetman pojednać się z nim i wciągnąć go do swych planów, ale Sapieha odesłał listy bez odpowiedzi; mówiono natomiast, że się licytuje, sprzedaje, co może, srebra przetapia na monetę, stada za gotowy grosz oddaje, makaty i kobierce nawet Żydom zastawia, majętności wydzierżawia, a wojska ściąga.…
…Wszyscy z najwyższym zaciekawieniem wbili wzrok w Tomka, gdy stanął przed sądem. Widać było, że chłopiec jest zmieszany i wystraszony. Złożył obowiązkową przysięgę. — Tomaszu Sawyer, gdzie byłeś siedemnastego czerwca o północy? Tomek rzucił okiem na kamienną twarz pół-Indianina i język odmówił mu posłuszeństwa. Publiczność słuchała z zapartym oddechem, ale żadne słowo nie mogło wydostać się z ust chłopca.…
I jął znów karmić Winicjusza, jeszcze niezgrabniej niż przedtem. — Muszę poprosić Miriam lub Nazariusza — rzekł. Lecz tymczasem blada główka Ligii wychyliła się spoza zasłony. — Zaraz pomogę — rzekła. I wyszła po chwili z cubiculum, w którym gotowała się widocznie do snu, gdyż przybrana była tylko w obcisłą tunikę, zwaną u starożytnych capitium, zakrywającą szczelnie piersi, i włosy miała rozwiązane.…
Minęło sporo czasu. Jeśli kościotrupa wyprowadzono o północy, nastał już ranek, jeśli zabrano go rano, minęło południe. Winston od kilku godzin był w celi sam — tak obolały od siedzenia na wąskiej ławce, że chwilami wstawał i chodził. Teleekran nie reagował. Kawałek chleba nadal leżał tam, gdzie upuścił go tłuścioch.…
Życie moje zaczęło się od przerażenia. Ojciec mój umarł śmiercią synów ojczyzny, zamordowany; a matka moja umarła z boleści po nim, a jam był pogrobowcem. Pierwsza lilia na grobie ojca mego jest moją rówienniczką, a pierwsza róża na grobie matki mojéj była mi siostrą młodszą. Oto mię w kołysce owionęła woń krwi ojcowskiéj, i wyrosłem z twarzą smutną i przelęknioną.…
«Narodowi Zapisuję, co mogę... Krew moją i życie, I tron do rozrządzenia próżny».
Po co ci, Senna Falo, na krzyżu noclegi? Za kogo, Dumna Wodo, chcesz marnieć i ginąć? Za tych, co już przeżyli dno swoje i brzegi, — Za tych, co właśnie odtąd nie mają gdzie płynąć.
A ksiądz Kordecki miał przede wszystkim na myśli uwolnienie uwięzionych ojców i chwycił się najlepszego sposobu, napisał bowiem list do Millera, że chętnie dla dobra Kościoła owych braci poświęci. Niech więc jenerał skazuje ich na śmierć; będą potem wszyscy inni wiedzieć, czego się po nim mogą spodziewać i jaką wiarę do jego przyrzeczeń przywiązywać. Miller radosny był, bo sądził, że dopływa do końca.…
— Tygellinie — ozwał się Nero — czy ty mnie kochasz? — Ty wiesz, panie. — Poświęć się dla mnie!
Słuchaj! powiedz szczerze, Czy nie widziałeś nigdy człowieka? anioła? Co swe cierpienia ludom przynosi w ofierze I gromom spadającym wystawia cel czoła, I śmierć za Zbawiciela ponosi przykładem Za lud cierpiąc... Ten człowiek szedł tu moim śladem. Zawołam go.…
Mimo dość tępej głowy spostrzegł jenerał w końcu, o co księdzu Kordeckiemu chodziło, bo zresztą wytłumaczył to niezbicie Sadowski: że więc nie o owo gniazdo skaliste, nie o Jasną Górę, nie o skarby nagromadzone w zakonie, nie o bezpieczeństwo Zgromadzenia — ale o losy całej Rzeczypospolitej.…
— Nie przeciw starodawnym wolnościom się oponuję — mówił prymas — ale przeciw onej swawoli, która własnymi rękoma własną ojczyznę zarzyna... Zaiste, zapomniano już w tym kraju różnicy między wolnością i swawolą, i oto, jak zbytnia rozkosz boleścią, tak wyuzdana wolność niewolą się zakończyła.…
— Bóg patrzy na intencje moje — mówił dalej — i na sądzie mi je policzy... Ale jeśli mi, miłościwy panie, nie ufasz, to mnie wypędź, to oddal mnie od osoby swojej. Pojadę za śladem twoim, opodal, aby w jakiej ciężkiej chwili przybyć, choć i bez zawołania, i głowę położyć za ciebie.…
Pokazujemy 43 z 49 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.