motyw literacki
Miłosierdzie
54fragmenty
16lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Quo vadis 13 fragmentów
- Hymny 5 fragmentów
- Dziady, część III 4 fragmenty
- Krzyżacy 4 fragmenty
- Lalka 4 fragmenty
- O krasnoludkach i sierotce Marysi 4 fragmenty
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 4 fragmenty
- Chłopi, Część druga - Zima 3 fragmenty
- Dziady, część II 3 fragmenty
- Boska Komedia 2 fragmenty
- Kwiaty polskie 2 fragmenty
- Pan Wołodyjowski 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Powieście Obu rycerzy burmistrzów na dzwonie Wieży zamkowej. Panie! w twoim łonie Kamienne serce. To wreście, to wreście Na wasze prośby ułaskawiam obu. Wybić im zęby i wyłamać szczęki, Niechaj nie walczą.
Tak postępując wzdłuż błotnych wybrzeży, Wpierw nim przyszedłem pod wieżę wysoką, W szczyt jej z powodu dwóch małych płomieni Utkwiłem oczy; sygnał z drugiej wieży Jej odpowiadał, lecz w takiej przestrzeni, Że ledwo dobrze wytężone oko Mogło odróżnić jeden od drugiego. Więc się zwracając do mędrca mojego, Pytam: «Co znaczą te hasła ogniowe, Kto ich znakami prowadzi rozmowę?».…
— Wiecie o Magdzie! Już żywie, domacali się w niej ducha, Jambroży powiada, że jeszcze z pacierz, a już by pięty pokazała światu; Rocho trze ją jeszcze śniegiem i poi, ale pono lekować się będzie musiała długo. — A gdzie się to podzieje biedota, gdzie? — Chyba Kozły muszą ją wziąć do siebie, boć to ich krewniaczka! — Kozły! Same tym ino żyją, co gdzie urwią, wycyganią albo i ukradną, to za co będą ją lekowali?…
Nie lubisz umierać z głodu! A pomnisz, jak raz w jesieni Wszedłem do twego ogrodu? Gruszka dojrzewa, jabłko się czerwieni; Trzy dni nic nie miałem w ustach, Otrząsnąłem jabłek kilka. Lecz ogrodnik skryty w chrustach Zaraz narobił hałasu I poszczuł psami jak wilka. Nie przeskoczyłem tarasu, Dopędziła mię obława; Przed panem toczy się sprawa, O co? o owoce z lasu, Które na wspólną wygodę Bóg dał jak ogień i wodę.…
Przepaść — tysiąc lat — pusto — dobrze — jeszcze więcéj! Ja wytrzymam i dziesięć tysiąców tysięcy — Modlić się? — tu modlitwa nie przyda się na nic — I byłaż taka przepaść bez dna i bez granic? — Nie wiedziałem — a była. Słyszysz, jak on szlocha: Synu mój, tyś na sercu, które ciebie kocha.
Zasię Bóg–Człowiek, Krzyż dźwigający w jednej, a drugą na swe blizny wskazując otwarte, Cierpienia wzywa głosem, aby ukochać Miłość, gdyż ona li odwlecze dzień Sądu...
— Nie mogę pokazać się na oczy królowi bengalskiemu bez bogatych strojów i wspaniałej świty. Pomyślałby, że jestem byle jakim włóczęgą, a nie księciem perskim. — Dlaczegóż ja nie pomyślałam tego? — zapytała księżniczka. — Dlatego, że mnie kochasz. A kto kocha, ten widzi prawdę, chociażby ta prawda była ukryta i nie miała ani bogatych strojów, ani wspaniałej świty dookoła siebie.…
— Nie ma chudzina ni pacholęcia, ni psa i sam omackiem drogi szuka — ozwała się Jagienka. — Dla Boga, nie możem go przecie bez pomocy ostawić. Nie wiem, czy mnie będzie rozumiał, ale przemówię do niego po naszemu.
W kościele ścisk i zaduch zimny, Wyziewy nędzy; para bucha Z modlących ust i coraz mgławiej Na ołtarz patrzeć. Obłok dymny Rozsnuwa się po świętej nawie. A ona w tym tumanie płynnym Jeszcze na domiar oczy mruży... A że są popielato-mgliste, Więc gdy tak patrzy coraz dłużej, Zanurza ołtarz w sennej chmurze I widzi pole świec gwiaździste, Zagon migotem kołysany, Przez łzy mieniący się rzęsiście Łubinowymi płomykami.…
— Bo mi narzeczona umarła — odpowiedział doktór pochyliwszy się na tył fotelu i patrząc w sufit. — Więc zrobiłem, com mógł: otrułem się chloroformem. Było to na prowincji. Ale Bóg zesłał dobrego kolegę, który wysadził drzwi i uratował mnie. Najpodlejszy rodzaj miłosierdzia!... Ja zapłaciłem za drzwi zepsute, a kolega odziedziczył moją praktykę ogłosiwszy, żem wariat...
Hrabio, podobno widziałeś się z tym okropnym człowiekiem. — Będzież on miał litości choć trochę nad nami, kiedy się dostaniem w ręce jego? — Zaprawdę ci mówię, że o takiej litości żaden z ojców twoich nie słyszał — zowie się szubienica. —
— Nie bój się, uczony mężu! Wodził on nas, powiedziem my jego! Toć w księdze twojej stało, że w nagłej trwodze małe Krasnoludki w wielkich Krasnoludów zamienić się mogą! Jakże to uczynić? Ale Koszałek-Opałek tak zębami szczękał ze strachu, że i słowa przemówić nie mógł. — Prędzej, prędzej! — wołał Podziomek. A już Cygan do polanki dobiegał. — Trze... trze... trzeba...…
Przez ten czas Telimena ostygła z zapału: «Ja nic nie rekuzuję, braciszku, pomału! Sam mówiłeś, że jeszcze za wcześnie — zbyt młodzi, — Rozpatrzmy się, czekajmy, nic to nie zaszkodzi, Poznajmy z sobą państwo młodych, będziem zważać; Nie można szczęścia drugich tak na traf narażać.…
— Lubiłem ja zawsze słuchać takowych opowiadań, w których żałosne przygody szczęśliwy swój koniec mają, gdyż widoczna z nich, że kogo boża ręka piastuje, tego z łowczych obieży wyzuć każdego czasu potrafi i choćby z Krymu pod spokojny dach zaprowadzi.…
— Winicjuszu, Bóg nie pozwolił ci popełnić złego uczynku, ale zachował cię przy życiu, byś opamiętał się w duszy. Ten, wobec którego człowiek jest tylko prochem — podał cię bezbronnego w ręce nasze, lecz Chrystus, w którego wierzymy, kazał nam miłować nawet nieprzyjaciół. Więc opatrzyliśmy twoje rany i jako rzekła Ligia, będziemy modlić się, aby Bóg wrócił ci zdrowie, ale dłużej nad tobą czuwać nie możemy.…
— Posłuchaj, pani — przerwała nowicjuszka. — Miej ufność w Bogu; nadchodzi zawsze chwila, kiedy nasze dobre uczynki jednają nam miłosierdzie Stwórcy.
Ile od świtu do godziny trzeciej Upłynie czasu, nim sfera obleci Jak żywe dziecko zawsze igrająca; Snadź tyle czasu zostało dla słońca Ubiec nad czyśćcem kres dziennego toru: Tu była północ, tam gwiazda wieczoru. Promienie na nas w samą twarz padały, Bośmy obeszli krąg góry obwodu, Kierując nasze kroki do zachodu.…
— A zajrzyj do mnie którego dnia, choćby jutro. Miarkuję, że musi być z wami krucho, ten łajdus przepija wszystko, a ty pewnikiem mrzesz głodem z dziećmi. — Wygnaliście nas, to gdziebym zaś śmiała przyjść. — Głupiaś, jensza to rzecz, nie twoja, mówię ci, przyjdź, znajdzie się jeszcze i dla was. Pocałowała go w rękę i odchodziła bez słowa, tak ją ułapiło rozrzewnienie za grdykę, że głosu nie mogła wydobyć.…
Ale ty, panie, bez duszy! Hulając w pjanej ochocie, Przewalając się po złocie, Hajdukowi rzekłeś z cicha: „Kto tam gościom trąbi w uszy? Wypędź żebraczkę, do licha". Posłuchał hajduk niecnota, Za włosy wywlekł za wrota! Wepchnął mię z dzieckiem do śniegu! Zbita i przeziębła srodze, Nie mogłam znaleźć noclegu; Zmarzłam z dziecięciem na drodze.
Dźwigasz mię! — ktoś ty? — strzeż się, sam spadniesz w te doły. Podaje rękę — lećmy — w górę jak ptak lecę — Mile oddycham wonią — promieniami świecę. Któż mi dał rękę? — dobrzy ludzie i anioły; Skądże litość, wam do mnie schodzić do tych dołów? Ludzie? — Ludźmi gardziłem, nie znałem aniołów.…
O bracie mój, księżycu, o siostry me, gwiazdy! O róże, które dłonie zrywają nieczyste — chwalcie wraz ze mną i z wszystkim stworzeniem, z mym drogim bratem ogniem i z siostrą moją wodą, z wszystkim, co rośnie i pełza i kwitnie, z wszystkim, co szumi i szepce i dźwięczy, z wszystkim, co płonie i gaśnie chwalcie, chwalcie, chwalcie sprawiedliwego Sędzię, który odwlecze dzień Sądu przez Miłość...
— I ja sierota! — zawołała z głębi wezbranego serca. — Ja nie pachołek żaden, jeno Jagienka ze Zgorzelic. Maćko mnie wziął, by mnie od złych ludzi uchronić, ale teraz ostanę z wami, póki wam Bóg Danusi nie wróci.
W nienazwanym, zanim je nazwę, Dłubię jak monter w ścianie. Ciągnę w mroku druty żelazne, Ciągnę druty miedziane. Jedną sprawę ten wiersz utwierdza, Jednym blaskiem się złoci: Sławię techników miłosierdzia, Elektromonterów dobroci! Neonową zorzą arktyczną Świecę, slogan-reklama: «Instalujcie, jak elektryczność, Miłosierdzie w mieszkaniach!»
…Chudy koń z wytartymi bokami stał przywiązany do młodego drzewka unosząc w górę tylną nogę. Stał cicho, patrzył wywróconym okiem na Wokulskiego i gryzł z bólu gałązkę okrytą szronem. „Dlaczego dziś dopiero przypomniał mi się ten koń?…
Wzruszyło się na ten widok serce poczciwego Krasnoludka, więc przyśpieszywszy kroku, podszedł do dziewczynki i rzecze: — Czegóż to płaczesz, moja mościa panno, i jaka cię krzywda spotyka? Marysia drgnęła i odjąwszy od twarzy rączki, patrzyła na Podziomka szeroko otwartymi oczyma, słowa nie mogąc przemówić z ogromnego dziwu.…
«Filut — zawołał Chrzciciel — oj, i ja go kropnę Za swoje. Mój syn, było to dziecko roztropne, Teraz tak zgłupiał, że go nazywają Sakiem; A z przyczyny Sędziego został głupcem takim. Mówiłem: po co tobie leźć do Soplicowa? Jeżeli cię tam złowię, niech cię Bóg uchowa!…
— Że są między kozactwem godni kawalerowie, przykładem tu obecny pan Motowidło, którego wszyscy kochamy i szanujem. Ale co do miłości generalnej, o której tak wymownie mówił ksiądz Kamiński, przyznaję, że w ciężkim grzechu dotąd żyłem, bo jej we mnie nie było i nie starałem się, żeby ją mieć. Teraz ksiądz jegomość nieco mi oczy otworzył.…
— A oto powiedział nam Zbawiciel: „Jeśli by twój brat zgrzeszył przeciw tobie, strofuj go; a jeśli by żałował, odpuść mu. A jeśli by siedmkroć na dzień zgrzeszył przeciw tobie i siedmkroć nawrócił się k'tobie mówiąc: — Żal ci mi! — odpuść mu!"
…zaczął opowiadać, jako już był całkiem ustał, a może by i zamroził się na śmierć pod drzewem, gdyby nie Boryna. — Dojrzał mnie i chciał brać na sanie, ale gdym mu rzekł, iżeś przodem poszła, ostawił mnie Bartkowi, a sam pognał konie, by cię dogonić... — Tak było? Nic mi o tym nie powiedział. — Kwardy on jeno z wierzchu, la niepoznaki.
Tak, muszę dręczyć się wiek wiekiem, Sprawiedliwe zrządzenia boże! Bo kto nie był ni razu człowiekiem, Temu człowiek nic nie pomoże.
klęka — Twe miłosierdzie, Panie, jest bez granic. pada krzyżem Panie, otom ja sługa dawny, grzesznik stary, Sługa już spracowany i niezgodny na nic. Ten młody, zrób go za mnie sługą Twojej wiary, A ja za jego winy przyjmę wszystkie kary. On poprawi się jeszcze, on wsławi Twe Imię. Módlmy się, Pan nasz dobry! Pan ofiarę przyjmie
Ręceś mi przekłuł i nogi i w bok mi włócznię wbiłeś, a biały twój Serafin zstępuje ku mnie z Krzyża, zaś na promiennym obłoku ptaszęta wiją gniazda i nucą... Uciszcie się, ptaszkowie! Brat wasz pieśń chce śpiewać, albowiem serce mu rośnie, że może cierpieć Cierpieniem, z którego rodzi się Miłość...…
Ale on, ująwszy w połowie nóż, wyciągnął wskazujący palec do końca ostrza, tak aby mógł wiedzieć, czego dotyka, i począł przecinać sznury na ramionach Krzyżaka. Zdumienie ogarnęło wszystkich, zrozumieli bowiem jego chęć — i oczom nie chcieli wierzyć.
„Ach, gdybym wiedział, że śmierć jest zapomnieniem... A jeżeli nie jest?... Nie, w naturze nie ma miłosierdzia... Czy godzi się w nędzne ludzkie serce wlać bezmiar tęsknoty, a nie dać nawet tej pociechy, że śmierć jest nicością?”
— Wielu tu było i wielu prośby swe niosło. I prosili mnie o złoto, o srebro, o poprawę doli. Lecz taki, który by chciał odejść tym, czym był z początku swego, jako to dziecko chce, nie znalazł się tutaj. Niechaj się więc stanie, jak pragniesz! Podniesie się z tronu królowa Tatra i Marysię do okna pociągnie. Spojrzy sierota i zaklaśnie w ręce... — Czy sen to czy nie sen?…
Tadeusz, wydarłszy się z objęcia przemocą: «Jak to? — rzekł — czyś z rozumu obrana? gdzie? po co? Jechać za mną? Ja, będąc sam prostym żołnierzem, Włóczyć, czy markietankę?» — «To my się pobierzem» Rzekła mu Telimena. «Nie, nigdy! — zawoła Tadeusz.— Ja żenić się nie mam teraz zgoła Zamiaru, ni kochać się. Fraszki! dajmy pokój! Proszę cię, moja droga, rozmyśl się! uspokój!…
Chilo upadł twarzą na ziemię i począł jęczeć: — Urbanie... W imię Chrystusa... Lecz Urban rzekł: — Nie bój się. Apostoł kazał mi wywieść cię za bramę, abyś nie zabłądził w ciemności, a jeślić sił brak, to odprowadzę cię do domu. Chilo podniósł twarz. — Co mówisz? Co?... Nie zabijesz mnie? — Nie! nie zabiję cię, a jeślim chwycił cię zbyt silnie i nadwyrężył ci kości, to mi odpuść. — Pomóż mi wstać — rzekł Grek.…
głosy dziecinne Pokój temu domowi, Spoczynek grzesznikowi. Sługo! sługo pokorny, cichy, Wniosłeś pokój w dom pychy. Pokój temu domowi. na nutę: «Bóg nasz ucieczką» Panie, on zgrzeszył, przeciwko Tobie zgrzeszył on bardzo. Lecz płaczą nad nim, modlą się za nim Twoi Anieli. Tych zdepc, o Panie, tych złam, o Panie, którzy Twe święte sądy pogardzą, Ale tym daruj, co świętych sądów Twych nie pojęli.…
Czemu nie milkniesz, ty zorzo? Dlaczego krzykiem ognistym, wystrzelającym z tych przepastnych szczelin, pomiędzy dwiema piekielnymi ściany, tak mnie oślepiasz i tak mnie ogłuszasz, że dojść nie mogę do kresu? Dzień mój już przygasł, a zorza jego się krwawi, jakby się krwawić miała w nieskończoność!... wszystko pożera swymi płomieniami — duszę mi pali i świat cały pali!…
…Była wszelako i druga takowa przyczyna, że opat umarł i pannę dziedziczką swych włości uczynił, nad którymi opiekę miał tutejszy biskup. Przeto rycerz Maćko pannę do Płocka przywiózł. — Ale ją i do Spychowa brał? — Brał, na czas wyjazdu biskupa i księstwa, gdyż nie było jej przy kim ostawić. I szczęście, że ją wziął.…
„To dla ciebie, dla ciebie, ty ukochana, ubył dziś jeden więzień. Straszna to rzecz uwięzić kogoś, nawet złodzieja i oszczercę" — pomyślał Wokulski. Przez chwilę jeszcze toczyła się w nim walka. Raz — wyrzucał sobie, że mogąc uwolnić świat od hultaja nie zrobił tego, to znowu myślał, co działoby się z nim, gdyby tak jego samego uwięziono, oderwano od panny Izabeli na całe miesiące, może na lata.…
Król odwrócił się i już miał sądny tron opuścić, kiedy wtem Pietrzyk rzucił się ku niemu z tłumu i do nóg mu padłszy, zawołał: — Głosu chcę za nim! Głosu za skazanym, miłościwy królu. Głosu, któryś mi sam dać chciał. Głosu! Głosu chcę!... — Więc go masz! — rzecze król i schylił się ku niemu, i dotknął go berłem łaskawie. A Pietrzyk z łkaniem: — Więc przebacz! Przebacz, królu dobry! Przebacz!…
«To niezgodna — rzekł Hrabia — z moim charakterem! Nie mogę być kochankiem: będę bohaterem; W miłości troskach, sławy zwę pocieszycielki, Gdy jestem nędzarz sercem, będę ręką wielki
Winicjusz również nie umiał zdać sobie sprawy z tego, co zaszło, i na dnie duszy prawie nie mniej zdumiony był od Chilona. Bo że z nim samym ludzie ci obeszli się tak, jak się obeszli, i zamiast pomścić się nad nim za napaść, opatrzyli troskliwie jego rany, przypisywał to w części nauce, którą wyznawali, bardziej Ligii, a po trochu i swemu wielkiemu znaczeniu.…
A ci się wloką, blasków słonecznych odziani powłoką. A dzwon się rozlega w blasków słonecznych pozłocistym pyle, opadającym na zielska przydroży, na melancholią okryte przecznice, na grób samotny zapomnianego człowieka... Kopcie samotny grób! Niechaj w nim kości położy ten, który z matki żywota wyniósł nieszczęsny los!…
Winicjusz również nie umiał zdać sobie sprawy z tego, co zaszło, i na dnie duszy prawie nie mniej zdumiony był od Chilona. Bo że z nim samym ludzie ci obeszli się tak, jak się obeszli, i zamiast pomścić się nad nim za napaść, opatrzyli troskliwie jego rany, przypisywał to w części nauce, którą wyznawali, bardziej Ligii, a po trochu i swemu wielkiemu znaczeniu.…
Ty piszesz, że w liście mym poprzednim znać niepokój i smutek. Smutek musi być, bom ją znowu utracił, a niepokój jest dlatego, że coś się jednak zmieniło we mnie. Szczerze ci mówię, że nic przeciwniejszego mej naturze, jak ta nauka, a jednak od czasu, jakem się z nią zetknął, nie mogę się poznać. Czary czy miłość?... Kirke zmieniała dotknięciem ciała ludzkie, a mnie zmieniono duszę.…
Pokazujemy 47 z 54 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.