Czytam Lektury
motyw literacki

Handel

101fragmentów 24lektury

Gdzie ten motyw mieszka

Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.

Występuje razem z

Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.

Fragmenty

Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.

Mister Fulton nie był zadowolony, że Dżek chce zostać kupcem, jak urośnie. — Wolałbym, żeby był rolnikiem jak jego dziadek albo rzemieślnikiem jak ja. Bo kupiec właściwie nic nie robi. Ani sieje, ani buduje; zawsze to wygląda na korzystanie z cudzej pracy. — Zapominasz, mój kochany — mówiła matka Dżeka — że przecież moi rodzice mają sklep i też pracują uczciwie.
Bankructwo małego Dżeka, Korczak, Janusz · Bankructwo małego Dżeka fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— Ja dam strzelbę, dam proch, dam, co potrzeba... a Kuba, co ustrzeli, przyniesie do mnie! Za sarnę dam całego rubla... słyszy?... Całego rubla! Za proch Kuba zapłaci piętnaście kopiejek od sztuki, odtrącę... A za to, co się fuzja będzie psuć, to Kuba przyniesie ćwiartkę owsa... — Rubla za sarnę... a niby ja za proch piętnaście... całego rubla!... niby jak to?... Jankiel znowu wyliczał mu szczegółowo... — Owsa?...
Chłopi, Część pierwsza - Jesień, Reymont, Władysław Stanisław · IV fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— Ostatnie słowo, trzydzieści i trzy! Nie, to nie! — powiedział flegmatycznie młodszy i oglądał się za swoim kijem, a starszy zapinał chałat. — Za telachną krowę!... A dyć bójcie się Boga, ludzie... krowa kiej obora, sama skóra warta z dziesięć rubli... za telachną krowę... oszukańce... Chrystobije... — jąkał stary oklepując krowę, jeno że nikto nie zważał na niego.
Chłopi, Część druga - Zima, Reymont, Władysław Stanisław · I fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— Cóż jej ojciec?... — To jakiś uczciwy człowiek i rozumny. Nazywa się Gedeon. Kiedy mu powiedziałem, że chcesz wziąć jego córkę, upadł na ziemię i zaczął wydzierać sobie włosy. Rozumie się, przeczekałem ten wylew ojcowskiej boleści, trochę zjadłem, wypiłem wina i — przystąpiliśmy nareszcie do układów. Zapłakany Gedeon najpierwej przysiągł, że woli widzieć córkę swoją trupem aniżeli czyjąkolwiek kochanką.
Faraon, Bolesław Prus · Rozdział V fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Tymczasem zajęło go coś innego. Alkohol działał na niego rozmiękczająco i sentymentalnie. Nie miał tak mocnej głowy jak Czechliński. Patrzył znowu przez okno w stronę, gdzie za narożną cukiernią Chązowicza leżał w wylocie ulicy ukośny skrót placu Narodowego z długim budynkiem starej hali targowej pośrodku.
Granica, Nałkowska, Zofia · 7 fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Nie podnoś na mnie tej ręki! Boję się — — boję — — Sambyś się splamił, gdybyś mi wyciął policzek!... Wszak–ci nie siedzę przed królem Herodem i trzciny nie mam w dłoni ani purpury na barkach! Wszak–ci ja nie mam tych oczu, co spod przymkniętej powieki patrzą tak smutno i cicho w smutną i cichą głębinę tej naszej ludzkiej niedoli... Czekaj — nie jestem tchórzem — Czemu ten wicher tak wieje?
Hymny, Jan Kasprowicz · Judasz fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Na dziedzińcu został handlarz starzyzny. Podniósł do góry wielki kołnierz kapoty, pod pachę wetknął dopiero co kupiony parasol i owinąwszy w kamizelkę ręce czerwone z zimna, mruczał: — Handel, panowie... handel!...
Kamizelka, Prus, Bolesław · Kamizelka
— Mój Aladynie! Jeżeli chcesz żyć ze mną w przyjaźni, musisz sobie obrać jakikolwiek zawód. Należę do ludzi dobrych, ale jednocześnie surowych. Nie znoszę uporu i nieposłuszeństwa. Jeśli szlachetna sztuka krawiecka nie odpowiada twoim upodobaniom, zostań kupcem.
Klechdy sezamowe, Bolesław Leśmian · Baśń o Aladynie i o lampie cudownej fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Pan jakby lord płaci. Mam honor mu polecić siebie, moich braci... Jeden, jak ja, przedaje krzesła w parlamencie, Drugi, jak ja, przedaje groby w Westminsterze; Trzeci robi na przedaż herbowe pieczęcie, Na każdej ryje łokieć, szalki i dwie wieże, Podobne kształtem do wież dłużników więzienia.
Kordian, Słowacki, Juliusz · AKT DRUGI. ROK 1828. WĘDROWIEC
Dla osób posilających się w tej co radca jadłodajni, dla jej właściciela, subiektów i chłopców przyczyny klęsk mających paść na S. Wokulskiego i jego sklep galanteryjny były tak jasne, jak gazowe płomyki oświetlające zakład.
Lalka, Bolesław Prus · I. Jak wygląda firma J. Mincel i S. Wokulski przez szkło butelek? fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Ale co się tyczy tegorocznych urodzajów — rozpoczął znowu Kirło — obiecujące są, bardzo obiecujące... — A tak — odparł Korczyński — nie wiem jak gdzie, bom od kilku miesięcy nie ruszył się z domu ani na krok, ale u mnie na polu wcale pięknie... Jeżeli zbiór i zwózka pójdą pomyślnie...
Nad Niemnem, Eliza Orzeszkowa · II fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Po ściągnięciu wszakże siennika okazało się, że desek w łóżku brakuje dwóch, a bok jeden ze wszystkim odłazi. Nie chciał tedy handel, którego mi ojciec zawołać kazał, o łóżku ani gadać, pieniądze, naliczone miedziakami, zgarnął w mieszek, związał i za chałat na piersi zasunął. Opuścił mu ojciec dziesiątkę, potem dwie, potem złotówkę całą, ale się Żydzisko uparło.
Nasza szkapa, Konopnicka, Maria · Nasza szkapa fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— Tuhaj-beju! — rzekł. — Ile myślisz wziąć wykupna za tego jeńca? Tuhaj-bej popatrzył na Skrzetuskiego i rzekł: — Tyś mówił, że to znaczny człowiek, a ja wiem, że to poseł strasznego kniazia, a straszny kniaź kocha swoich. Bismillach! Jeden zapłaci i drugi zapłaci, razem... Tu Tuhaj-bej zamyślił się: — Dwa tysiące talerów. Chmielnicki na to: — Dam ci dwa tysiące talerów. Tatar milczał przez chwilę.
Ogniem i mieczem, Henryk Sienkiewicz · Rozdział XII fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Z miasteczka, zawsze dość nędznego, została po inkursji chłopskiej jedna tylko karczma, którą odrestaurowano od czasu, jak częste przechody żołnierskie zysk poczęły obiecywać pewny. Basia i Ewka znalazły w niej przejezdnego kupca ormiańskiego, rodem z Mohilowa, któren wiózł safiany do Kamieńca.
Pan Wołodyjowski, Sienkiewicz, Henryk · Rozdział XXXVII fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Ślimak zamyślił się i nagle uderzył ręką w stół. — Kumie sołtysie! — zawołał podniesionym głosem — sprzedajcie mi krowę. — Sprzedam! — odparł Grochowski i równie uderzył o stół ręką. — Dam wam... trzydzieści i jeden rubli... jak was kocham. Grochowski uścisnął go. — Dajcie, bracie, trzydzieści... trzydzieści — no i cztery ruble papierkami i rubla srebrnego za postronek. Do izby ostrożnie wsunęły się zmęczone dzieci.
Placówka, Prus, Bolesław · III fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— Anglia, ojczyzna moja — odpowiedziałem — wydaje trzy razy więcej żywności, niżeli jej mieszkańcy mogą potrzebować; wyborne napoje robimy z soków niektórych owoców lub wyciągamy z niektórych zbóż, słowem, niczego nam nie brakuje co do przyrodzonych potrzeb.
Podróże Guliwera, Swift, Jonathan · Rozdział szósty fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Koń chrapnął, osadził się na tylnych nogach, naparł ciałem do tyłu i platforma dźwignęła się po kocich łbach. Teraz koń pociągnął ku przodowi. Wóz, naładowany po wierzch jak krypa walizami, tłomokami, betami, meblami i brzęczącymi naczyniami z aluminium, chwiejąc się, wjechał po deskach na podwórze. Żandarm zgasił reflektor, poprawił na sobie pasy i miarowym krokiem oddalił się w stronę szkoły.
Pożegnanie z Marią, Tadeusz Borowski · I fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
W dnie przedsabatowe zakradał się do długich „gościnnych dworów", gdzie sprzedawano koszerne zapasy jarzyny, warzywa, mięso i smakołyki. Miał tam widowisko pełne przedziwnego humoru, niestrzymanego śmiechu, a zarazem głęboko ponure. W tych miejscach panował chargot, wrzask, niemal huk, wywołany przez handel na modłę ściśle żydowską.
Przedwiośnie, Żeromski, Stefan · Część trzecia — Wiatr od wschodu fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— Słuchaj, Bill, masz żółtą kartkę? — Tak. — Co chcesz za nią? — A co dasz? — Cukierek i haczyk do wędki. — Pokaż. Tomek pokazał. Towar był dobry i chłopcy dobili targu. Potem Tomek zamienił dwie białe szklane kulki na trzy czerwone kartki i inne drobiazgi za dwie niebieskie. Czatował na chłopców wchodzących do kościoła i przez kwadrans skupował w ten sposób kartki w różnych kolorach.
Przygody Tomka Sawyera, Twain, Mark · Rozdział IV
Lecz dalsza rozmowa urwała się, wniesiono ich bowiem na rojne ulice, na których przeszkadzał jej gwar ludzki. Przez Vicus Apollinis skręcili na Forum Romanum, gdzie w dnie pogodne przed zachodem słońca gromadziły się tłumy próżniaczej ludności, by przechadzać się wśród kolumn, opowiadać nowiny i słuchać ich, widzieć przenoszone lektyki ze znakomitymi ludźmi, a wreszcie zaglądać do sklepów złotniczych, do księgarni…
Quo vadis, Sienkiewicz, Henryk · Rozdział drugi fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
„Lepiej teraz niż przedtem”. „Dlaczego?” „Bo lepiej. To dowód oczywisty. Świat się coraz krzepi. Nabrał z laty rozumu, a im bardziej stary, Tym dzielniej zeszły, co go szpeciły, przywary”. „Ale dlaczego lepiej?” „Dlatego że byli Lepsze syny od ojców, co nas poprawili”. „Więc zmyślał ów Horacy?” „Zmyślał”. „Toć i wierzę”. „Człowiek przedtem był prosty i dziki jak zwierzę, Dziś jest istność rozumna, ale jak rozumna!
Satyry, Ignacy Krasicki · Satyry, część druga — Pochwała wieku fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Słabo oświetlone, ciemne i uroczyste ich wnętrza pachniały głębokim zapachem farb, laku, kadzidła, aromatem dalekich krajów i rzadkich materiałów. Mogłeś tam znaleźć ognie bengalskie, szkatułki czarodziejskie, marki krajów dawno zaginionych, chińskie odbijanki, indygo, kalafonium z Malabaru, jaja owadów egzotycznych, papug, tukanów, żywe salamandry i bazyliszki, korzeń Mandragory, norymberskie mechanizmy…
Sklepy cynamonowe, Schulz, Bruno · Sklepy cynamonowe fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— Zresztą myślałem, że pan, będąc mi dłużny za trzymiesięczne komorne, o które się nie upominałem... — Tak, tak, już mi pan wspomniałeś o tym i uznaję ten powód za dostateczny. — Co więcej, że jeżeli uczynisz mi zaszczyt pozostania dłużej w moim domu, nigdy na przyszłość ani słówka o tym nie pisnę. — Bardzo dobrze.
Trzej muszkieterowie, Aleksander Dumas (ojciec) · Rozdział VIII. Intryga dworska fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Pan Rawlison miał również litościwą duszę i odczuwał położenie Fatmy, ale uderzyły go w jej słowach rozmaite rzeczy, które wydały mu się prostym kłamstwem. Mając prawie codzienne stosunki z komorą w Izmaili wiedział dobrze, że żadne nowe ładunki gumy ani kości słoniowej nie przechodziły w ostatnich czasach przez kanał. Handel tymi towarami ustał prawie zupełnie.
W pustyni i w puszczy, Sienkiewicz, Henryk · ROZDZIAŁ II fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Tu na stoliku rozłożył grzebienie mister Fay. Niby nic ciekawego; ale Amerykanie ze wszystkiego potrafią zrobić ciekawe, żeby zachęcić. Więc nad stolikiem na płótnie — taki niby szyld — wymalowany jest pociąg, który się wykoleił. Na szynach leży grzebień mister Faya, nie łamiący się, nie kruszący się, mocniejszy od stali. No i lokomotywa się wykoleiła — jest katastrofa, a grzebień się nie złamał.
Bankructwo małego Dżeka, Korczak, Janusz · Bankructwo małego Dżeka fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
A wszędy, na wozach, pod ścianami, wzdłuż rynsztoków, gdzie ino miejsca było, rozsiadły się kobiety sprzedające; która cebule we wiankach albo i we workach; która z płótnami swojej roboty i wełniakami; która z jajkami a serkami, a grzybami, a masłem w osełkach, poobwijanych w szmatki; inna znów zasię ziemniaki, to gąsków parę, to wypierzoną kurę, to len pięknie wyczesany albo i motki przędzy miała; a każda siedziała…
Chłopi, Część pierwsza - Jesień, Reymont, Władysław Stanisław · V fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— Żyd?... Wasza dostojność z Żydami handluje?... A co na to powiedzą bogowie?... — Azariasz jest kupcem jak wy — odparł następca. Usłyszawszy to, Dagon oburącz schwycił się za głowę, zaczął pluć i jęczeć: — O Baal Tammuz!... o Baaleth!... o Astoreth!... Azariasz, syn Gabera, Żyd, ma być takim kupcem jak ja!... O nogi moje, po coście mnie tu przyniosły?... O serce, za co cierpisz taki ból i naigrawanie?...
Faraon, Bolesław Prus · Rozdział VIII fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Ranek był piękny i słoneczny, wieże kościoła sięgały wysoko w białawy błękit. Dzień targowy rozpostarł się już po całym rynku malowniczym gwarem. Aż tutaj dochodził wiejski zapach zieleniny, koni i siana.
Granica, Nałkowska, Zofia · 10
Nie podnoś na mnie tej ręki! Boję się — — boję — — Sambyś się splamił, gdybyś mi wyciął policzek!... Wszak–ci nie siedzę przed królem Herodem i trzciny nie mam w dłoni ani purpury na barkach! Wszak–ci ja nie mam tych oczu, co spod przymkniętej powieki patrzą tak smutno i cicho w smutną i cichą głębinę tej naszej ludzkiej niedoli... Czekaj — nie jestem tchórzem — Czemu ten wicher tak wieje?
Hymny, Jan Kasprowicz · Judasz fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— Przepraszam, ale... Dlaczego pan radca nazywa Wokulskiego wariatem?... Może mogę służyć cygarkiem... Ja trochę znam Wokulskiego. Zawsze wydawał mi się człowiekiem skrytym i dumnym. W kupcu skrytość jest wielką zaletą, duma wadą.
Lalka, Bolesław Prus · I. Jak wygląda firma J. Mincel i S. Wokulski przez szkło butelek?
W parę dni potem znowu przyszedł handel. Nikt go nie wołał, ale przyszedł tak, z grzeczności, jak mówił, dowiedzieć się, czy matka zdrowsza. Zaraz też zaczął chodzić po izbie, oglądać szafę, stołki. Ale ojciec pochmurny był czegoś i gadać wiele z nim nie chciał. Nazajutrz handel znowu przyszedł.
Nasza szkapa, Konopnicka, Maria · Nasza szkapa fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— Wy, Ślimaku, oddajcie mi najprzód te pięćdziesiąt rubli, com w lecie przez was stracił, a potem... potem — wybudujecie na swoich gruntach chałupę i wynajmiecie ją mojemu szwagrowi. — Co on tam będzie robił? — On będzie trzymał konie i będzie dojeżdżał do kolei. — A ja co będę robił z moimi końmi? — Wy będziecie mieli grunt. Chłop podniósł się z ławy. — No, już mi nie dawajcie herbaty — rzekł.
Placówka, Prus, Bolesław · VI fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Paskarski sklepik był małą, zaciszną zatoką. Nad szklanką bimbru z buraków bratali się przy ladzie policjanci z chłopami i handlowali ludźmi ze szkoły. Nocą policjanci wysadzali przez okno szkoły towar, który albo natychmiast znikał w zakamarkach ulicy, albo, kalecząc się nieludzko, przełaził przez druty kolczaste na plac naszej firmy budowlanej, gdzie wałęsał się aż do rana, gdyż kantor był oczywiście zamknięty.
Pożegnanie z Marią, Tadeusz Borowski · II fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Tomek pokazał. Towar był dobry i chłopcy dobili targu. Potem Tomek zamienił dwie białe szklane kulki na trzy czerwone kartki i inne drobiazgi za dwie niebieskie. Czatował na chłopców wchodzących do kościoła i przez kwadrans skupował w ten sposób kartki w różnych kolorach. Wreszcie wkroczył do kościoła z gromadą schludnie wyglądających, ale wrzaskliwych chłopców i dziewcząt.
Przygody Tomka Sawyera, Twain, Mark · Rozdział IV fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
„Lepiej teraz niż przedtem”. „Dlaczego?” „Bo lepiej. To dowód oczywisty. Świat się coraz krzepi. Nabrał z laty rozumu, a im bardziej stary, Tym dzielniej zeszły, co go szpeciły, przywary”. „Ale dlaczego lepiej?” „Dlatego że byli Lepsze syny od ojców, co nas poprawili”. „Więc zmyślał ów Horacy?” „Zmyślał”. „Toć i wierzę”. „Człowiek przedtem był prosty i dziki jak zwierzę, Dziś jest istność rozumna, ale jak rozumna!
Satyry, Ignacy Krasicki · Satyry, część druga — Pochwała wieku fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— Niestety!... — odezwała się. — Starałam się zrobić jak najlepiej... Jeden z naszych klientów jest handlarzem koni. Zadłużył się on bardzo w kancelarii męża i nie chciał w żaden sposób zapłacić. Wzięłam w długu konia i muła. Przyrzekł mi niegodziwiec dostarczyć wierzchowce królewskie... — Otóż, moja pani — rzekł Portos — jeżeli był winien więcej niż pięć talarów, to ten twój handlarz oszukał cię diabelnie.
Trzej muszkieterowie, Aleksander Dumas (ojciec) · Rozdział VII. Umundurowanie Aramisa i Portosa fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Jarmark był wielki, co się zowie, narodu skupiło się tyla, że i przejść było niełatwo, a już w rynku pod klasztorem to Boryna przez siłę pchać się musiał, taki gąszcz się czynił między kramami. Było też tego, że ani przeliczyć, ni objąć — gdzieby zaś tam kto poradził.
Chłopi, Część pierwsza - Jesień, Reymont, Władysław Stanisław · V fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Złorzecząc sobie, Zenon wreszcie powtórnie wybrał się z domu. W sieni na dole zawiesił klucz od pokoju na haczyku z numerem szóstym, odpowiedział na ukłon służącego, który wiedział, i wyszedł ulicą w lewo na plac Narodowy. Wieśniacy zaprzęgali już konie do pustych wózków i zjeżdżali z targu, zostawiając na bruku śmiecie, nawóz i słomę.
Granica, Nałkowska, Zofia · 10 fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Mimo posępne wróżby ludzi trzeźwo patrzących na rzeczy, sklep galanteryjny pod firmą J. Mincel i S. Wokulski nie tylko nie upadł, ale nawet robił dobre interesa. Publiczność zaciekawiona pogłoskami o bankructwie coraz liczniej odwiedzała magazyn, od chwili zaś kiedy Wokulski opuścił Warszawę, zaczęli zgłaszać się po towary kupcy rosyjscy.
Lalka, Bolesław Prus · I. Jak wygląda firma J. Mincel i S. Wokulski przez szkło butelek? fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Kiedym wrócił, handel i Żydek z przeciwka wynosili szafę. Ojciec ode drzwi zastąpił, żeby dużo mrozu nie naszło, matka odwróciła głowę do ściany i stękała z cicha.
Nasza szkapa, Konopnicka, Maria · Nasza szkapa
Równie pomyślnie układały się losy pracowników Inżyniera. Wprawdzie ustawodawstwo okupacyjne zabraniało Inżynierowi wypłacać tygodniówki ponad 73 złote, jednak Inżynier kilkunastu swoim ludziom dawał z własnej inicjatywy prawie sto złotych tygodniowo bez odtrącenia kosztów, podatków i świadczeń. W wypadkach nagłych, jak wywózka rodziny do lagru, choroba albo łapówka, nie uchylał się wcale od obowiązku.
Pożegnanie z Marią, Tadeusz Borowski · II fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— Co tam masz? — Zdechłego kota. — Pokaż! O rany, zdechły jak nic! Skąd go masz? — Kupiłem od jednego chłopca. — Co dałeś za niego? — Niebieską kartkę i pęcherz z rzeźni. — A skąd wziąłeś kartkę? — Dwa tygodnie temu kupiłem ją od Bena Rogersa. Dałem mu za nią kijek do kółka. — Słuchaj, Huck, a do czego ci potrzebny zdechły kot? — Do czego? Do usuwania brodawek.
Przygody Tomka Sawyera, Twain, Mark · Rozdział VI
Atos i d'Artagnan z ruchliwością ludzi wojskowych, a w dodatku jako prawdziwi znawcy, w ciągu niespełna trzech godzin zakupili wszystko, co było niezbędne do całkowitego umundurowania dla muszkietera. Przy tym Atos był hojny jak wielki pan do szpiku kości.
Trzej muszkieterowie, Aleksander Dumas (ojciec) · Rozdział XI. Umundurowanie Atosa fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— Że to plucha, błocko i ćma, tośwa z Szymonem wstąpili do was po drodze; przyjęliście nas godnie, ugościli dobrym słowem, to cheba co stargujemy u was, matko... — I we świecie coś niecoś stargować można, ino poszukać trza... — Prawdęście rzekli, matko, jeno nic nam po szukaniu, bo u was widzi się nam najlepiej. — Targujcie — zawołała wesoło. — Jałowicę byśmy na ten przykład zatargowali. — Ho, ho!
Chłopi, Część pierwsza - Jesień, Reymont, Władysław Stanisław · VIII fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
W mieście Elżbieta załatwiała sprawunki. Mimo upału wnętrza sklepów w hali, nieogrzewane przez całą zimę, dotąd miały zapach i chłód piwnicy. Zenon z upodobaniem patrzył, jak kupowała różne głupstwa o kobiecym, nieważnym przeznaczeniu. Stara, wysuszona na mrozie wielu zim Żydówka tasowała na kontuarze stos płaskich pudełek kartonowych, powolna i obojętna.
Granica, Nałkowska, Zofia · 12 fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Do sklepu wszedł drugi gość i zażądał kaloszy. Naprzeciw niego wysunął się Mraczewski. — Kaloszyków żąda szanowny pan? Który numerek, jeżeli wolno spytać? Ach, szanowny pan zapewne nie pamięta! Nie każdy ma czas myśleć o numerze swoich kaloszy, to należy do nas. Szanowny pan pozwoli, że przymierzymy?... Szanowny pan raczy zająć miejsce na taburecie. Paweł! przynieś ręcznik, zdejm panu kalosze i wytrzyj obuwie...
Lalka, Bolesław Prus · II. Rządy starego subiekta fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Druga już może była, albo i trzecia, kiedy matka zawołała mnie do łóżka i rzekła zmęczonym, przerywanym głosem: — Wpadnij no Wicuś do maglarki na Szczyglą — wiesz?... — Ojej... Co nie mam wiedzieć... Pod trzeci... — Pod trzeci — powtórzyła matka. — To porządna kobieta, może kupi żelazko... — Żelazko?... — powtórzyłem, niepewny, czy dobrze słyszę.
Nasza szkapa, Konopnicka, Maria · Nasza szkapa fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Potężny Diesel z przyczepką wtoczył się w ulicę, plując dymem, i podjechał pod bramę. Kierownik uśmiechnął się z ulgą i pośpieszył otwierać drugą szopę, ja zaś podskoczyłem prosto przez śnieg do bramy. Traktor wepchnął się zadem na przeciwległy chodnik i jak żuk, wypełznąwszy przez rynsztok na podwórze, podjechał pod rozwartą szopę.
Pożegnanie z Marią, Tadeusz Borowski · III fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość

Pokazujemy 48 z 101 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.

Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.