motyw literacki
Gniew
74fragmenty
32lektury
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Potop 15 fragmentów
- Żywot człowieka poczciwego 8 fragmentów
- Państwo 4 fragmenty
- Transakcja wojny chocimskiej 4 fragmenty
- Trzej muszkieterowie 4 fragmenty
- Iliada 3 fragmenty
- Krzyżacy 3 fragmenty
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 3 fragmenty
- Pan Wołodyjowski 3 fragmenty
- Chłopi, Część trzecia - Wiosna 2 fragmenty
- Klechdy sezamowe 2 fragmenty
- Przestrogi dla Polski 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Tak mówił ów człowiek i ocierał usta, na których była krew świeża! A na to zaś Anieli: Nawróćcie się, rzekli, i proście Boga! Albowiem pokażemy wam znak jego gniewu ten sam, który był niegdyś znakiem przebaczenia. I roześmieli się głośno ci ludzie, nie wiedząc, że z Aniołami rozmawiali, i rzekli: jakiż jest znak?…
Uniesion gniewem wypadł on, o władco. A w młodej głowie rozpacz złym doradcą.
Nazwała go sknerą i złym kolegą. Mówiła, że bogaci powinni pomagać biedniejszym. A właśnie Wilson był bogatszy od ojca Dżeka. Potem jeszcze coś pani mówiła, ale Dżek nie słyszał, bo jak się na kogoś bardzo gniewają, to nigdy nie wie, co mówią.
Tak postępując wzdłuż błotnych wybrzeży, Wpierw nim przyszedłem pod wieżę wysoką, W szczyt jej z powodu dwóch małych płomieni Utkwiłem oczy; sygnał z drugiej wieży Jej odpowiadał, lecz w takiej przestrzeni, Że ledwo dobrze wytężone oko Mogło odróżnić jeden od drugiego. Więc się zwracając do mędrca mojego, Pytam: «Co znaczą te hasła ogniowe, Kto ich znakami prowadzi rozmowę?».…
— To ja za nim latałam, ja?! Cyganisz kiej ten pies! Wszyscy ano wiedzą, jak się przed nim oganiałam! Dyć kiej piesek skamlał pode drzwiami, abym mu chocia trep swój pokazała! To on me niewolił! To on me otumanił i robił z głupią, co chciał! A tera powiem ci prawdę, jeno byś jej nie pożałowała. A to me miłował, że już nie wypowiedzieć!…
U Hanki też się zebrało na ganku parę kum; przyleciały się nad nią użalać i co nowego o Jagnie dowiedzieć. Poczynały z różnych stron, ale Hanka odrzekła smutnie: — Wstyd to i obraza boska, ale i niemałe nieszczęście. — Pewnie, a jutro cała parafia będzie o tym wiedziała. — I zaraz powiedzą, że co najgorsze, to w Lipcach się staje. — I na wszystkie lipeckie kobiety wstyd padnie.…
…Zażądał, aby nikt nie pozostawał w komnacie, prócz Kaherdyna i nawet aby nikogo nie było w sąsiednich salach. Izolda, żona prawowita, zdumiewała się w sercu temu osobliwemu życzeniu. Odeszła przestraszona i chciała słyszeć rozmowę. Poszła na dwór przyłożyć ucho do ściany, przy której stało łóżko Tristana. Słucha, a jeden z wiernych stoi na straży, iżby jej nikt nie zaskoczył.…
…Ach, te wspomnienia! wybaczyż mi ona?!" z płaczem Kochany człowiek! Wybaczam mu z serca! Lecz rzekł: „więcej jej niż mojej winy!" Oszczerca! Kłamał! nie uszanował ostatniej godziny!
…chceszże Posłuchać mojej rady, Laertesie? I owszem, panie; pod warunkiem jednak, Aby tej rady celem nie był pokój. Twój własny tylko. Jeśli on, wstręt czując Do tej podróży i niełatwo skłonny Znów ją przedsiębrać, istotnie powrócił, Mam ja nań inny środek w pogotowiu, Który nie może chybić; śmierć zaś jego Nie ściągnie ani cienia podejrzenia, I sama nawet matka jego nazwie To dzieło skutkiem trafu. Radź więc, panie.…
Gniew Achilla, bogini, głoś, obfity w szkody, Który ściągnął klęsk tyle na greckie narody, Mnóstwo dusz mężnych wcześnie wtrącił do Erebu, A na pastwę dał sępom i psom bez pogrzebu Walające się trupy rycerskie wśród pola: Tak Zeusa wielkiego spełniała się wola Odtąd, gdy się zjątrzyli sporem niebezpiecznym Agamemnon, król mężów, z Achillem walecznym.
W sercu mecenasa, tego wyrozumiałego, tego łagodnego człowieka, zbudziły się dzikie instynkty. Uczuł żal do natury, że go nie stworzyła królem dahomejskim, który ma prawo zabijać swoich poddanych, i pomyślał, z jaką rozkoszą położyłby w tej chwili kataryniarza trupem!
— Głupi, nieposłuszny leniuchu! — wrzasnął rozgniewany Roeoender — Musisz mi oddać lampę, zanim wyjdziesz z podziemia! Jesteś już tak blisko otworu, że z łatwością możesz to uczynić! — Stryju! — zawołał Aladyn. — Za to, że mnie przezywasz głupim i nieposłusznym leniuchem, otrzymasz lampę dopiero wtedy, gdy zupełnie wyjdę z podziemia! Głowa Aladyna była już blisko otworu.…
Postrzegli wszyscy, kiedy wajdelota Mówił o zdrajcach, jak się Witołd mienił, Zsiniał, pobladnął, znowu się czerwienił: Dręczy go równie i gniew, i sromota; Na koniec, szablę ściskając u boku, Idzie, zdziwioną gromadę roztrąca, Spojrzał na starca, zahamował kroku I chmura gniewu nad czołem wisząca Opadła nagle w bystrym łez potoku. Powrócił, usiadł, płaszczem twarz zasłania I w tajemnicze utonął dumania.
Niech ludzie z pistoletów kule ci wykradną! Niechaj cię głód zabije, zapali pragnienie!...
— Gniewliwy to on ci i teraz bywa; nieraz kubkiem o ziemię praśnie i precz za drzwi do pola wyskoczy. Ale potem śmiejący się wraca i sam pierwszy nad swoim gniewem wydziwia... Wy go przecie znacie... Jeno mu się nie przeciwić, to nie ma lepszego człowieka na świecie.
— Chodźmy stąd, dziaduniu, no! Chodźmy! Dość my już tu pobyli i miłych słów nasłuchali się... Tutaj nasza kompania niepotrzebna... Na co nam w oczy leźć... gardzicielom, co wcale inszej przyjaźni i sławy żądają? Znajomych nam, chwała Bogu, nie zabraknie... Policzki jej i nawet czoło zachodziły sinym prawie rumieńcem, z oczu sypały się iskry.…
— Ty, co się tu gapisz? Co sobie widowisko robisz?... Patrzcie go!... Na łapy się oto wspiął jak na teatrze! Musiałeś ty widzieć, kto mi tu gęsi pobrał, kiedy tak poglądasz? Czekaj, zakarbuję ja to sobie na twojej skórze. Odpowiesz ty mi za to! W złąś godzinę mi tu w oczy wlazł!…
„Skoro okręt nasz prądy oceanu minął I na bezkresny przestwór wód morskich wypłynął, Pędzim k'wyspie Ajai, gdzie Eos się rodzi, Gdzie mieszka z swym orszakiem i gdzie Helios wschodzi; A stanąwszy u brzegu przy piaszczystej ławie, Wysiadamy z okrętu, znużeni w przeprawie, Spać się kładziem i śpimy do jutrzenki świtu.…
Chmielnicki spąsowiał — za rękojeść się porwał i patrzył tak na namiestnika jak lew, który wnet ma ryknąć i rzucić się na swą ofiarę — ale się pohamował. Szczęściem nie był jeszcze pijany. Może też nagle ogarnął go jakiś niepokój, może jakieś głosy zawołały mu w duszy: „Zawróć z drogi" — bo nagle, jakby się chciał przed własnymi myślami bronić lub samego siebie przekonywać, tak mówić począł: — Od innego nie……
Samotny Hrabia długo jeszcze stał w ogrodzie. Dusza jego, jak ziemia po słońca zachodzie, Ostygała powoli, barwy brała ciemne; Zaczął marzyć, lecz sny miał bardzo nieprzyjemne. Zbudził się, sam nie wiedząc, na kogo się gniewał: Niestety, mało znalazł! nadto się spodziewał!…
On przeszedł mimo, nawet nie spojrzawszy na nią, nie powiedziawszy ni słowa. Nagle porwał go gniew szalony, gorycz wezbrała w piersi, więc zawrócił się i stanął przed niewinną Basią ze zmienioną i pełną szyderstwa twarzą. — Przyrzecz waćpanna Ketlingowi rękę — rzekł chrapliwie — rozkochaj go, a potem podepcz, rozedrzyj mu serce i idź do klasztoru! — Panie Michale! — zawołała ze zdumieniem Basia.…
…Jeżeli się ktoś podda fletowym czarom muzyki i pozwoli, żeby mu ona przez uszy jak przez lejek zalewała duszę tymi, o których się niedawno mówiło, harmoniami pełnymi słodyczy i miękkości, i łkania, i całe życie nic, tylko kwili cicho albo leci w niebo na skrzydłach muzyki, ten na razie, jeśli miał w sobie trochę szlachetnego zapału, zmiękcza go jak żelazo i teraz można z niego coś zrobić — on przedtem był za twardy……
…Ponieważ jednak gniew znowu uderzył mu do głowy, więc, nie mając kogo bić, porwał siekierę i zaczął rąbać drzewo. Rąbał do wieczora, w jednej koszuli, wcale nie jedząc obiadu. Zdawało mu się, że tu, u jego nóg, leżą ci, co mu konie kradli; więc rzucał się jak wściekły, aż mu drzazgi i polana wylatywały nad głowę, rozsypując się po dziedzińcu.…
Niby na jawie, niby trzeźwymi oczyma ujrzał ojca... Nigdy prawie o nim nie myślał, ani razu chyba w życiu nie wspominał go sobie z tęsknotą. Skądże teraz?... Idzie staruszek zgarbiony, jakoby pleśnią żółtawą obrosły, kijkiem przed sobą ścieżynę maca. Czapczysko na nim, bekiesza, buty wytarte, jak zawsze. Stary sknera, Olbromski z Tarnin. Cóż za dziwny, cóż za cudaczny, niezgruntowany żal!…
— Dla Boga! — mówiła Oleńka unosząc się coraz bardziej — niech sobie czynią, co chcą, ale nie tu, w Lubiczu... Niech będą, jacy chcą, ich to rzecz, ich szyje odpowiedzą, ale niech pana Kmicica nie podmawiają... do rozpusty... Wstyd! Hańba!... Myślałam, że to żołnierze niezgrabni, a to, widzę, zdrajcy niegodni, którzy i siebie, i jego plamią. Tak jest! Źle im z oczu patrzyło, ale ja, głupia, nie poznałam się na tym.…
Tu zadrżyj każdy, kto musisz żyć w takim kraju, gdzie żołnierz despocie przysięga. W tym powszechnym oburzeniu się niemyślącego mnóstwa przeciw tak chwalebnemu i tak rozumnemu postąpieniu prawdziwie obywatelskich żołnierzy, ja przypadkiem stałem obok człowieka w jakiejsiś barwie: suknia na nim biała, guziki żółte, wyłogi czerwone, a naokoło podwójnym galonem szamerowany.…
A Piotr przysłonił oczy ręką i rzekł: — Gniew Boży jest nad nim.
Nie upłynęło nawet trzydzieści sekund Nienawiści, a połowa zebranych zaczęła wydawać z siebie niekontrolowane odgłosy gniewu. Zadowolona z siebie owcza twarz na ekranie, w połączeniu z przerażającą siłą eurazjatyckiej armii, to było za wiele, ale faktem jest, że sam już widok Goldsteina czy nawet tylko myśl o nim automatycznie wywoływały w ludziach strach i gniew.…
Dopieroż teraz Osman, co się dotąd wahał, Dotąd się rwać przymierza dziadowskiego strachał, Jakoby go na wściekłym rozpasał umyśle, Już w Krakowie popasa, już koń poi w Wiśle. Równie dzik nie po miejscu trafiony od strzelca, Żurzy się i sina mu piana kipi z kielca, Świszczy i szczere iskry nozdrzem pryska srodze, Sierść jeży, i na trzaski bliskie drzewo głodze.…
…Tym razem nie zachodziła już żadna wątpliwość, d'Artagnan był istotnie znieważany. Przeświadczony o tym najzupełniej, beret na oczy nacisnął i usiłując naśladować ruchy wielkopańskie, podpatrzone w Gaskonii u przejeżdżających dostojników, zbliżył się z ręką na rękojeści szpady, a drugą wspartą na biodrze.…
Hej! Serwacy! daj gwintówkę, Niechaj strącę tę makówkę —
A gdyżechmy już odprawili różne przypadki człowieczeństwa naszego, a jako mają być obaczywane, i jako mają być hamowane i skromione w przyrodzeniu naszym, już też pomy do starszego występku naszego jako do fontany, do którego się mało nie wszyscy do rady schodzą, to jest do gniewu szkodliwego. Bo już łakomstwo jako łakomstwo, to wżdy potajemnie łupi, także obżarstwo, opilstwo i inne przypadki.…
…Żałoście się w niej kajść zapodziewały, a wstawał natomiast srogi gniew i tak ją rozprężał, jaże zaczęła biegać po izbie. — Pewnie, co wszystko złe przez niego... I z Antkiem by tego nie było... I wójt by się nie ważył... I... — skarżyła się. Żyłaby se spokojnie jak przódzi, jak żyją wszyćkie. Zły go postawił na drodze i matkę skusił morgami, a teraz musi cierzpieć... Musi... — Ażeby cię robaki roztoczyły!…
Gniew Achilla, bogini, głoś, obfity w szkody, Który ściągnął klęsk tyle na greckie narody, Mnóstwo dusz mężnych wcześnie wtrącił do Erebu, A na pastwę dał sępom i psom bez pogrzebu Walające się trupy rycerskie wśród pola: Tak Zeusa wielkiego spełniała się wola Odtąd, gdy się zjątrzyli sporem niebezpiecznym Agamemnon, król mężów, z Achillem walecznym. Od kogóż tej niezgody pożar zapalony?…
Roeoender przesłonił usta dłonią i tłumił ogień, który mu wciąż jeszcze buchał z ust z powodu nadmiernej złości.
…Zachowali zaledwie tyle przytomności, że w gniewie nie chcieli, bojąc się kary boskiej, wchodzić do kościoła; natomiast Wilk wypadł z przedsionka i leciał jak szalony przez cmentarz między drzewami, sam nie wiedząc dokąd. Cztan leciał za nim także, nie wiedząc, w jakim to czyni celu. Zatrzymali się aż w rogu parkanu, gdzie leżały wielkie kamienie przygotowane pod fundamenta dzwonnicy, którą miano stawiać w Krześni.…
W najweselszym zebraniu, niech się kilku gniewa, Zaraz się ich ponurość na resztę rozlewa: Strzelcy dawniej milczeli; druga stołu strona Umilkła, Tadeusza żółcią zarażona.
Młody Tatar, gdy odebrał ten list, wpadł w furię straszliwą: naprzód pismo starł w ręku na proch, potem kindżałem stół raz przy razie dziobał, wreszcie groził własnemu życiu i wiernemu Halimowi, który go na klęczkach błagał, aby nie przedsiębrał nic, zanim nie ochłonie z gniewu i desperacji. Bo też ów list był dla niego istotnie ciosem okrutnym.…
…No cóż — dodałem — a kiedy ktoś czuje, że źle robi, to im więcej jest wart, czy nie tym trudniej mu się gniewać, jeżeliby i głód cierpiał, i marzł, i cokolwiek innego w tym rodzaju znosił z ręki tego, który by jego zdaniem miał słuszność, urządzając mu to wszystko? I czy, jak mówię, zechce się jego gniew zbudzić i obrócić przeciw komuś takiemu? — To prawda — mówi. — A cóż?…
Gniew wzbierał coraz więcej w sercu Oleńki i zawziętość przeciw towarzyszom pana Kmicica wzrastała, jak wzrasta ból w ranie świeżo zadanej. Bo też zraniono w niej okrutnie i miłość własną kobiecą, i tę ufność, z jaką całe czyste uczucie oddała panu Andrzejowi. Wstyd jej było za niego i za siebie, a ów gniew i wstyd wewnętrzny szukał przede wszystkim winnych.
Ale już wre krew we mnie! Cóż to za rok Polski, którego dni nie różnią się od nocy? Zbrodniami i nieczułością Polaków napełnione godziny jego. Czyliż mogła ziemia polska wydać tak czarną poczwarę? I nie byłoż żadnego Polaka, który by z tego straszydła wcześnie był oswobodził Ojczyznę?... On mnie, a ze mną miliony niewinnych wtrącił w ten loch utrapienia i nędzy...…
— Żałujcie za grzechy wasze, albowiem chwila nadeszła. Oto na miasto zbrodni i rozpusty, oto na nowy Babilon Pan spuścił płomień niszczący. Wybiła godzina sądu, gniewu i klęski... Pan zapowiedział przyjście i wraz ujrzycie Go! Ale nie przyjdzie już jako Baranek, który ofiarował krew za grzechy wasze, jeno jako sędzia straszliwy, który w sprawiedliwości swej pogrąży w otchłań grzesznych i niewiernych...…
Cóż gdy razem wojskowe instrumenty krzykną, Wszytkim serca skruszone do gruntu przenikną. Wszyscy ręce i oczy podniósszy ku Bogu, Żeby przytarł hardemu tyranowi rogu; Nie nam, nie nam, Panie nasz, podłemu stworzeniu, Ale daj chwałę wieczną swojemu imieniu! Niechaj przyjdzie poganom tu do znajomości Imię, na które wszytkie dygocą zwierzchności!…
— List! Mój list polecający! — krzyczał d'Artagnan. — Albo klnę się, że wszystkich nadzieję na szpadę jak jarząbki na rożen. Nieszczęściem jednak pewna okoliczność sprzeciwiała się spełnieniu tej groźby, bo w pierwszej walce jego szpada, jak mówiliśmy, została złamana na dwoje, o czym najzupełniej zapomniał.…
Abowiem gniew a rozgniewanie są od siebie ty dwie rzeczy jakoby niejako różne, jakoby pijany a opilec. Bo pijany to jest, co nie ustawicznie, jedno iż mu się też to z czasem upić trafi. Ale opilec jeszcze nie wie, jeśli żyw, a już znowu konwie podle siebie maca.…
Kiedy ci przy okręcie zwodzą bój okrutny, Przed obliczem Achilla staje Patrokl smutny; A jako zdrój spod skały hojne wody toczy, Tak obfitymi łzami płyną jego oczy. Wzruszon Pelid tak mówić do niego zaczyna: — «Patroklu!…
To rzekłszy, wyprowadziła Maćka na przyłap, z którego ujrzeli w podwórzu na śniegu kupę ludzi, koni, psów, a zarazem pobodzone oszczepami lub postrzelone z kuszy łosie i wilki. Opat ujrzawszy Maćka, zanim jeszcze zsiadł z konia, cisnął w jego stronę oszczepem, nie dlatego wprawdzie, aby go ugodzić, ale by w ten sposób tym dowodniej swą zawziętość przeciw bogdanieckim ludziom okazać.
Nigdy się odpowiedzi takiej nie spodziewał Podkomorzy. Właśnie swój kieliszek nalewał; Gdy zuchwalstwem Hrabiego rażony jak gromem, Oparłszy się o kielich butlem nieruchomym, Głowę wyciągnął na bok i ucha przyłożył, Oczy rozwarł szeroko, usta wpół otworzył; Milczał, lecz kielich w ręku tak potężnie cisnął, Że szkło dźwięknąwszy pękło, płyn w oczy mu prysnął.…
Pokazujemy 48 z 74 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.