motyw literacki
Dziedzictwo
46fragmentów
22lektury
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Nad Niemnem 8 fragmentów
- Kordian 6 fragmentów
- Nie-Boska komedia 4 fragmenty
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 4 fragmenty
- Chłopi, Część czwarta - Lato 2 fragmenty
- Lalka 2 fragmenty
- Pan Wołodyjowski 2 fragmenty
- Placówka 2 fragmenty
- Przedwiośnie 2 fragmenty
- Romeo i Julia 2 fragmenty
- Antygona 1 fragment
- Chłopi, Część druga - Zima 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Ojcze, najwyższym darem łaski bogów Jest niewątpliwie u człowieka rozum. A ja słuszności twoich słów zaprzeczyć Ani bym umiał, ani chciałbym zdołać. Ale sąd zdrowy mógłbym mieć też inny. Mam ja tę wyższość nad tobą, że mogę Poznać, co ludzie mówią, czynią, ganią, Bo na twój widok zdejmuje ich trwoga, I słowo, ciebie rażące, zamiera.…
— A to poczekajcie! Dobrodziej chce wam cosik powiedzieć. Nie wyszło i „Zdrowaś", kiej przyleciał zadyszany z brewiarzem pod pachą i obcierając łysinę, przywitał dobrym słowem i rzekł: — Moiście, a to wam chciałem powiedzieć, że zrobiliście po chrześcijańsku, zamawiając mszę świętą za nieboszczyka. Ulży to jego duszy i do wiecznego zbawienia pomoże. No, mówię wam, pomoże!…
Porozsadzali się, jak mogli, kto na ławach, kto na skrzyniach, którym zaś, jak parobkom, Kłębiaki pieńki przynosili ze dwora, a jeszcze miejsca dosyć ostawało w izbie, bo dom był wielki, choć niski, starą modą pobudowany, pono jeszcze przez Kłębowego pradziada, że rachowali mu ze sto pięćdziesiąt roków z okładem, w ziemię też już zapadał, przygarbił się kiej staruch i strzechami płotów dotykał, aż musieli podporami……
Nie tęsknij, starcze, prosiemy młodzi, Tęsknota sercu i myślom szkodzi; W tym sercu dla nas żyją przykłady, Dla nas w tych myślach jest skarbiec rady. Stary dąb zruca powiewne szaty, O cień go proszą trawy i kwiaty: „Nie znam was, dzieci nowego rodu, Czyliście warte cienia i chłodu, Nie takie rosły dawnymi laty Pod mą zasłoną trawy i kwiaty".…
Tak róść, mały Michniku, jakobyś mógł sławnych Przodków swych doróść, onych Radziwiłłów dawnych; Abyś nie tylko imię i bogate włości Brał od nich, lecz dziedziczył w męstwie i w dzielności. A to wszytko zaś podał potomkowi swemu, Co weźmiesz od rodziców, a on zaś drugiemu; Abyś u swych był wdzięcznym i miłym w pokoju, A pohańcom zaś srogi i straszliwy w boju.…
Bóg z wami! Otóż nareszcie sam jestem. O, jakiż ze mnie głąb, jaki ciemięga! Czyliż to nie jest zgrozą, że ten aktor, Niby w wzruszeniu, w parodii uczucia, Do tego stopnia mógł nagiąć swą duszę Do swoich pojęć, że za jej zrządzeniem Twarz mu pobladła, z oczu łzy pociekły, Oblicze jego, głos, ruch, cała postać Zastosowała się do jego myśli? I gwoli komuż to? gwoli Hekubie!…
Samiż tylko rycerze ujdą nam bezkarni? Słuchaj! wśród narodów wiela Jednemu się ludowi dzień ogromny zbliża. Idź tam, jego rycerze noszą krzywe szable Jako księżyc dwurożny, jako rogi diable; I rękojeść tych kordów nie ma kształtu krzyża. Pomóż im — oni mają walkę rozpoczynać Taką, jakąśmy niegdyś z panem niebios wiedli. Oni się będą modlić, zabijać, przeklinać.…
Śledzące z lękiem za bibułką, Czy pełna, cała na stół skoczy, Wcześnie zaczęły chmurnieć oczy, Wcześnie dziecinne gładkie czółko Przecięła bruzda zasępienia, I tak, jak wiosna za jaskółką, Za sępem jesień przyszła wczesna — Tęsknota chłopcu twarz ocienia I ta, co rzeźbi zamyślenia: Zaciętość smutna i bolesna.…
Ależ ja zaczynam być naprawdę sentymentalny?... muszę mieć nerwy dobrze rozbite. Bulwar jednak nie wytępiłby takich oto Mohikanów; przenieśliby się na Pragę albo za Pragę, uprawialiby w dalszym ciągu swoje rzemiosło, kochaliby się jak ta dwójeczka, ba, nawet mnożyliby się. Co za piękne, ojczyzno, będziesz miała potomstwo, urodzone i wychowane na tym śmietniku, z matki okrytej wysypką i beznosego ojca!...…
…Patrzyłem tej nocy na rzekę z tego samego miejsca; płynęła milcząca i czarna jak Styks; nazajutrz wyjechałem, ale nieprędko zapomnę, od czego chciała być ocalona właściwie, gdy go błagała, by odjechał póki czas jeszcze. Powiedziała mi, co to było, spokojnie — była teraz zbyt namiętnie zaangażowana, by się unosić — głosem słodkim rzekła: — Nie chciałam umierać płacząc. Zdawało mi się, że źle słyszałem.…
Czego ty po tych knajpach się włóczysz? A gdzież się będę włóczył? Gdzieś muszę. Ja na twoim miejscu starałabym się o jaką znajomość... solidną... no... Tyle mężatek co — Boże. Dziękuję. Mam dosyć kołtunerii w domu i w... samym sobie. Dlaczegóż jesteś... kołtunem? Bom się urodził po kołtuńsku, aniele!…
Na koniec w te starania byłego ucznia akademii wileńskiej o dobre przygotowanie synów do życia wchodziła też i rachuba. Nie mieli oni być tak bogaci, jak się to ze strony wydawać mogło. Z obszaru posiadanej ziemi Stanisław Korczyński należał do średnio zamożnych obywateli.…
Komnata podłużna — obrazy dam i rycerzy porozwieszane po ścianach — w głębi filar z tarczą herbowną — Mąż siedzi przy stoliku marmurowym, na którym lampa, para pistoletów, pałasz i zegar — naprzeciwko drugi stolik, srebrne konwie i puchary. Niegdyś o tej samej porze wśród grożących niebezpieczeństw i podobnych myśli Brutusowi ukazał się geniusz Cezara. — I ja dziś czekam na podobne widzenie.…
Stary Marley był więc martwy jak ćwiek we drzwiach. Tu mała uwaga. Nie chcę wcale przez to powiedzieć, że wiem z własnego doświadczenia, jakoby na świecie nie istniało nic bardziej martwego nad ćwiek w drzwiach. Co do mego osobistego poglądu, sądziłbym raczej, że ćwiek w trumnie jest najbardziej martwym artykułem w handlu żelaznym.…
Dano trzecią potrawę. Wtem pan Podkomorzy, Wlawszy kropelkę wina w szklankę panny Róży, A młodszej przysunąwszy z talerzem ogórki, Rzekł: «Muszę ja wam służyć, moje panny córki, Choć stary i niezgrabny». Zatem się rzuciło Kilku młodych od stołu i pannom służyło.…
Pewnego pięknego dnia jesienią siedział sobie pod cienistym dachem letnika pan Andrzej Kmicic i popijając miód poobiedni, spoglądał przez obrosłe dzikim chmielem kraty na żonę, która przechadzała się pięknie ugniecioną ulicą przed letnikiem. Niewiasta była urodziwa nad miarę, jasnowłosa, o pogodnej, nieledwie anielskiej twarzy. Chodziła z wolna i ostrożnie, bo było w niej pełno powagi i błogosławieństwa.…
— Szlachcic nie porzuci tańca dla rachunków. — Więc sprzeda bez rachunku. — Albo każe czekać parę dni. — Ja nie mam czasu na czekanie — odparł Żyd. — Jedź! — rzekł do furmana. We dworze muzyka brzmiała coraz żywiej, we wsi odpowiadało jej wycie rozbudzonych psów, a w spróchniałych drzewach przydrożnych świsty i jęki wichru.…
— Moja mościa panno! — mówił klęcząc. — Dziedziczyłem chorągiew po twoim dziadku, dozwólże mi i wnuczkę odziedziczyć. Zdaj mnie opiekę nad sobą, dozwól pokosztować słodkości wzajemnego afektu, weź mnie za stałego opiekuna, a będziesz i spokojna, i bezpieczna, bo choć odjadę na wojnę, samo imię bronić cię będzie.
Nie chodzi tutaj — u kaduka! — o herb ani o szeregi przodków podgolonych, z sarmackimi wąsami i przy karabelach — ani wydekoltowane prababki w fiokach. Ojciec i matka — otóż i cały rodowód, jak to jest u nas, w dziejach nowoczesnych ludzi bez wczoraj. Z konieczności wzmianka o jednym dziadku, z musu notatka o jednym jedynym pradziadku.…
Na miłość boską, to trzeba oszaleć! W dzień, w noc, wieczorem, rano, w domu, w mieście, Sam, w towarzystwie, we śnie i na jawie Ciągle i ciągle ot, rozmyślam tylko O jej zamęściu; i teraz, gdym znalazł Dlań oblubieńca książęcego rodu, Pana rozległych majątków, młodego, Ukształconego, uposażonego Dokolusieńka, jak mówią, w przymioty, Jakich się może od mężczyzny żądać; Trzeba, ażeby mi jedna smarkata, Mazgajowata gęś……
W Pyrzogłowach i w ogóle na sąsiadującym z nimi świecie wiedziano jedynie, że był to i umarł taki, co wcale nie chodził do kościoła. Z pogrzebem były pewne korowody, gdyż księża tamtejsi nie chcieli zmarłego chować na cmentarzu katolickim. Dopiero w ostatniej chwili zdecydowano się pokropić trumnę wodą święconą i odwieźć na mogiłki.…
Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami; Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny: Dziś was rzucam i dalej idę w cień — z duchami, A jak gdyby tu szczęście było, idę smętny. Nie zostawiłem tutaj żadnego dziedzica Ani dla mojej lutni, ani dla imienia: Imię moje tak przeszło, jako błyskawica, I będzie, jak dźwięk pusty, trwać przez pokolenia.…
Dłużyło się już wszystkim, aż pierwszy kowal zaczął: — Więc jakże zrobimy z działami? Hanka drgnęła i prostując się, powiedziała spokojnie, snadź po dobrym namyśle: — A cóż ma być?! Ja tu jeno stróżuję mężowego dobra i stanowić o niczym prawa nie mam. Antek wróci, to się podzielita. — Kiej tam on wróci, a tak przeciech ostać nie może. — Ale ostanie!…
Daj go tam szatanu Kaprala... tęgi człowiek!... Wywiódł wojsko w pole, Nie w pole, w piaski raczej; równo jak po stole, Otwarto na wsze strony, kędyś wzrok obrócił, Oko biegnąc po piaskach Boga szuka w niebie. Wódz szyki w pięć kwadratów sprawił ku potrzebie I niby pięć gwiazd jasnych na pustynię rzucił. Mnie, świecącemu w jednej, widać było cztery.…
— Mylisz się, staruszku — odparł doktór machając ręką. — Miłość jest rzeczą zwyczajną wobec natury, a nawet, jeżeli chcesz, wobec Boga. Ale wasza głupia cywilizacja, oparta na poglądach rzymskich, dawno już zmarłych i pogrzebanych, na interesach papiestwa, na trubadurach, ascetyzmie, kastowości i tym podobnych bredniach, z naturalnego uczucia zrobiła... wiesz co?... Zrobiła nerwową chorobę!...…
Teraz ciszę tu panującą przerywać począł monotonny szmer hebla, przesuwającego się po leżącej na ziemi i do połowy już obrobionej kłodzie drzewa. Anzelm wielką czapkę swą zdjął przed grobowcem, ale wnet znowu głowę nakrył i w milczeniu, z nasępionymi brwiami, pogrążył się w swej robocie. Powoli i jakby automatycznie, nieprzerwanie przecież, długa i blada jego ręka przesuwała narzędzie po powierzchni drzewa.…
Honor święty, honor rycerski wystąpił na scenę — zwiędły to łachman w sztandarze ludzkości. — O! Znam ciebie, przenikam ciebie — pełnyś życia, a łączysz się z umierającymi, bo chcesz się oszukać, bo chcesz wierzyć jeszcze w kasty, w kości prababek, w słowo „ojczyzna" i tam dalej — ale w głębi ducha sam wiesz, że braci twojej należy się kara, a po karze niepamięć. —
«O! — krzyknął Hrabia, ręce podnosząc do góry — Dobre miałem przeczucie, żem lubił te mury! Choć nie wiedziałem, że w nich taki skarb się mieści, Tyle scen dramatycznych i tyle powieści! Skoro zamek mych przodków Soplicom zagrabię, Ciebie osadzę w murach jak mego burgrabię. Twoja powieść, Gerwazy, zajęła mię mocno.…
— W Drohojowskiej jest senatorska krew. Prawda i to, że tam nasze pobrzeżne kasztelanie to nie krakowska, a są i takie, o których mało kto w Rzeczypospolitej słyszał; ale przecie, kto raz na krześle zasiadł, ten swój splendor i potomstwu przekazuje.
— Czy was, panie Hamer, opętało, czy co?... Mnie na smutek się zbiera, że z waszej łaski musiałem sprzedać bydlę, a wy jeszcze chceta, żebym wam sprzedał wszystko, całe mienie! Dy ja bym chyba trupem padł u progu, żeby mi się przyszło wyprowadzać z chałupy, a już kiedy bym wyszedł za wrota, to byście mnie musieli odwieźć prosto na cmentarz.…
Wśród tomów, pooprawianych bardzo wspaniale w skórę złoconą, wyciskaną i pokrytą tytułami, leżał pewien tomik niepokaźny, specjalnie pielęgnowany niczym w skarbcu klejnot najdroższy. Był to pamiętniczek z wojny 1831 roku, napisany i wydany na emigracji przez autora bezimiennego o wyprawie generała Józefa Dwernickiego na Beresteczko i Radziwiłłów.…
Śmierć ta, niszcząca wszystkie me nadzieje, Głos mi tamuje i zamyka usta. Wchodzi Ojciec Laurenty i Parys z muzykantami. Czy panna młoda już jest w pogotowiu Iść do kościoła? Iść, ale nie wrócić; O synu, w wilię dnia twojego ślubu Śmierć zaślubiła twą oblubienicę. Patrz, oto leży ten kwiat w jej uścisku. Śmierć jest mym zięciem, śmierć jest mym dziedzicem.…
Luba! gdzieś na północy stał zamek wiekowy, Herby pradziadów moich świeciły na bramie, W salach portrety dziadów w ozłoconej ramie Patrzały na mnie; dzisiaj wzrok ojców surowy Aż tu, do włoskiej willi, ściga za mną — goni. Bo zamek ojców moich stopiłem na złoto, A z tego złota nosisz przepaskę na skroni.
Mówił z widocznym roztargnieniem, o czym innym myśląc, a wzrok jego coraz przenikliwiej i głębiej zatapiał się w twarzy młodzieńca. Nagle policzek na dłoń spuszczając, cicho szeptać zaczął: — Ale jaki pan jest podobny do stryja swego, pana Andrzeja! Chryste, jakiż podobny! I czoło, i oczy, i głos, i mówienie, wszystko takie... jakby pan Andrzej z mogiły powstał...…
Darmo, ty mnie nie zrozumiesz nigdy — bo każden z ojców twoich pogrzeban z motłochem pospołu, jako rzecz martwa, nie jako człowiek z siłą i duchem. — wyciąga rękę ku obrazom Spojrzyj na te postacie — myśl ojczyzny, domu, rodziny, myśl, nieprzyjaciółka twoja, na ich czołach wypisana zmarszczkami — a co w nich było i przeszło, dzisiaj we mnie żyje. — Ale ty, człowiecze, powiedz mi, gdzie jest ziemia twoja?…
Nowa karczma nie była ciekawa z pozoru. Stara wedle dawnego zbudowana wzoru, Który był wymyślony od tyryjskich cieśli, A potem go Żydowie po świecie roznieśli: Rodzaj architektury obcym budowniczym Wcale nieznany; my go od Żydów dziedziczym.…
Loch podziemny w kościele Św. Jana, wkoło trumny królów polskich, w głębi mały ołtarz. Przed ołtarzem stół okrągły — jedna lampa i krzesło. Prezes spisku sam jeden siedzi za stołem — w czarnej masce i z siwymi jak śnieg włosami... Widać schody prowadzące na górę do korytarzów kościelnych, na schodach Szyldwach widny do połowy sam Ciemna jaskinio trumien, znam ja ciebie!…
— Bardzo dobrze rozumiem, o co kochanej mamie najwięcej idzie. I jakże nie rozumieć? Soki ziemi, chleb cierpienia, Chrystusowe szaty, lud... słowem... jak mówi stryj Benedykt, to... tamto!... Nigdy o tym mówić nie chciałem, ażeby kochanej mamy nie gniewać i nie martwić. Szanuję zresztą wszystkie uczucia i przekonania, szczególniej tak bezinteresowne, o, tak nadzwyczajnie bezinteresowne!…
Na tobie się kończy ród przeklęty — w tobie ostatnim zebrał wszystkie siły swoje i wszystkie namiętności swe, i całą dumę swoją, by skonać. — Za to, żeś nic nie kochał, nic nie czcił prócz siebie, prócz siebie i myśli twych, potępion jesteś — potępion na wieki. —
…Więc spolia opima weźmiesz, mości Hrabia: Niech ten łup twą strzelecką komnatę ozdabia, Niechaj pamiątką będzie dzisiejszej zabawy, Godłem szczęścia łowczego, bodźcem przyszłej sławy». Umilknął wesół, myśląc, że Hrabię ucieszył; Nie wiedział, jak boleśnie serce jego przeszył.…
…Moje oczy stare Widziały wielkich mężów i mówię wam święcie, Żeście wy niepodobni do nich! Jeśli wiarę Boga chowacie w sercu? na Boga zaklęcie Wzywam was, ludzie: stójcie! i sztylety wasze Zamieńcie na święcone w kościołach pałasze, A kiedyś uderzemy w zmartwychwstania dzwony, Tak że odgłosem królów zachwieją się trony Jak drzewa podrąbane. W przeszłość patrzę ciemną I widzę cień kobiety w żałobie — kto ona?…
Jednak tu i ówdzie o nim gadano. Podstarzałe kobiety szczególniej w pochmurności jego węszyły jakąś niezwykłą historię. Jadwiśka Domuntówna na wesele nie przychodzi, Janek tak wygląda, jak gdyby wczoraj matkę i ojca pochował... Widać pokłócili się z sobą, a może też wszystko pomiędzy nimi już i rozerwane. Z drugiej strony, co się tam miało rozrywać, kiedy podobno nic, jak się należy, związanym jeszcze nie było?…
O gdyby lutni! ja bym was poruszył śpiewem; Gdyby historii księga!... przeczytałbym kartę O Polszcze, kiedy była kwitnąca, szczęśliwa, A wstalibyście wszyscy jak groby otwarte, Rzucające mścicieli...
— Ojcze mój, nie lękaj się i nie żałuj, jeżeli dziecko twoje zginie na mlecznej drodze przyszłości, w blasku jutrzenki, w ogniu ofiary! Nie są także zginionymi ci, którzy chodzą po nizinach samolubstwa, zaprzaństwa, rozkoszy ciała i nędzy ducha? Słowa te niezmożoną siłą przyciągnęły znowu wzrok Benedykta ku szeroko na biurku rozwartemu listowi.…
Pokazujemy 44 z 46 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.