motyw literacki
Czyn
52fragmenty
23lektury
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Widzę, że nie jest On tylko robaków Bogiem i tego stworzenia, co pełza, On lubi huczny lot olbrzymich ptaków, A rozhukanych koni On nie kiełza... On piórem z ognia jest dumnych szyszaków... Wielki czyn często go ubłaga, nie łza Próżno stracona przed kościoła progiem: Przed Nim upadam na twarz — On jest Bogiem!
Na wielkie czyny sterczą przecie naszego globu widnokręgi, by dziełem wzbudzić podziw w świecie, dość mam odwagi i potęgi. Więc sławy pragniesz? — o to chodzi! Znać! — śród heroin żył dobrodziej! Władzę zdobędę i posiędę włości! Czyn jest z potęgi, a sława z próżności. Pochopnie mówisz! — Usłużni poeci imię twe wsławią na wiele stuleci — tak głupstwo twoje dalsze głupstwa wznieci. Spraw tych nie pojmiesz!…
Kochałem ojcze — o, nie — ubóstwiałem — Lecz to są słowa, słowo często kłamie — Ja miłość moją czynem pokazałem: Przypatrz się rdzawej na tym mieczu plamie, To jest krew dawna, dotąd się nie starła, Przelana dla tej co dla mnie umarła.
— Nie czyny nasze mówią, czym jesteśmy. Nie można człowieka sądzić z czynów. Ważnym jest niepokój towarzyszący uczynkom naszym. I cierpienie. I strach...
Bóg z wami! Otóż nareszcie sam jestem. O, jakiż ze mnie głąb, jaki ciemięga! Czyliż to nie jest zgrozą, że ten aktor, Niby w wzruszeniu, w parodii uczucia, Do tego stopnia mógł nagiąć swą duszę Do swoich pojęć, że za jej zrządzeniem Twarz mu pobladła, z oczu łzy pociekły, Oblicze jego, głos, ruch, cała postać Zastosowała się do jego myśli? I gwoli komuż to? gwoli Hekubie!…
— Nie trzeba. Za dokonane piękne czyny przepraszać nie trzeba.
Zabił się — młody... Zrazu jakaś trwoga Kładła mi w usta potępienie czynu, Była to dla mnie posępna przestroga, Abym wnet gasił myśli zapalone; Dziś gardzę głupią ostrożnością gminu, Gardzę przestrogą, zapalam się, płonę, Jak kwiat liściami w niebo otwartemi Chwytam powietrze, pożeram wrażenia. Myśl Boga z tworów wyczytuję ziemi I głazy pytam o iskrę płomienia.…
Co się tam działo, dobrze nie wiem, bo najdziksze fantazje przebiegały mi po głowie. Marzyło mi się, że pan Leon mówi, jak zwykle, o potędze wiary, o upadku duchów i o potrzebie poświęcenia, czemu głośno wtórowali obecni. Zgodny chór jednakże osłabnął, gdy pan Leon zaczął tłumaczyć, że należałoby nareszcie wypróbować owej gotowości do czynu.…
…Cała groza wzburzonych żywiołów zdawała się teraz Jimowi godna pogardy, zwiększając żal, że te marne pogróżki zdołały rozbudzić w nim taki strach. Teraz wiedział, co o tym myśleć. Przekonany był, że nic a nic nie boi się huraganu. Mógłby stawić czoło większym niebezpieczeństwom. Potrafiłby tego lepiej dokonać niż inni. Nie pozostała w nim ani odrobina strachu.…
Książę Cumberlandu! Ten kamień, który zawala mi drogę, Przeskoczyć muszę, jeśli upaść nie chcę. Przymrużcie, gwiazdy, ogniste źrenice, Na czarne duszy mojej tajemnice! Niechaj mej ręki oko me nie widzi! Niech się czyn spełni, którym wzrok się brzydzi!
— Wtedy zupełnie nie potrafiłem jej zrozumieć! Powinienem był oceniać ją po czynach, nie po słowach. Pachniała dla mnie i cieszyła blaskiem. Nie powinienem był uciekać! Należało się domyślić, że za jej nieporadnymi wybiegami kryje się czułość. W różach jest tyle sprzeczności! Ale byłem za młody, żeby umieć ją kochać.
Benedykt Korczyński należał do niewielkiej w jego pokoleniu liczby ludzi, którzy odbyli wyższe naukowe studia. Zawdzięczał to czasom, w których upłynęła młodość jego ojca, tym czasom, które światła swe i wzloty otrzymywały od wielkiego i szeroko promieniejącego ogniska.…
Oświadczyli, że zaraz wyjeżdżać gotowi; Tylko się to nie zdało panu Buchmanowi. Buchman, człowiek rozsądny, w bitwę się nie wmieszał, Ale słysząc, że radzą, głosować pośpieszał. Znajdował projekt dobrym, lecz chciał przeinaczyć, Dokładniej go rozwinąć, jaśniej wytłumaczyć, A naprzód komisyją legalnie wyznaczyć, Która by rozważyła emigracji cele, Środki, sposoby, tudzież innych względów wiele.…
Przyszło jutro, przyszło pojutrze, nawet tydzień upłynął, a Ślimak nie wybrał się do dworu. Jednego dnia mówił, że musi dla kupca zmłócić żyto, drugiego — że jest za zimno na wychodzenie z domu, innego — że się przerwał i że mu we środku dolega. Naprawdę zaś ani młócił, ani się przerwał, tylko coś go zatrzymywało na miejscu. Coś, co chłopi nazywają nieśmiałością, szlachta próżniactwem, a uczeni — brakiem woli.
Ile tam głosów litosnych podniosło się w duszy Oleńki na obronę pana Andrzeja, któż zgadnie, któż wypisać potrafi! Miłość jako nasionko leśne z wiatrem szybko leci, ale gdy drzewem w sercu wyrośnie, to chyba razem z sercem wyrwać ją można. Billewiczówna była z tych, co sercem uczciwym mocno kochają, więc łzami oblała ten list Kmiciców.…
…Bo piękno na to jest, by zachwycało Do pracy, praca, by się zmartwychwstało. I stąd największym prosty lud poetą, Co nuci z dłońmi ziemią brązowemi, A wieszcz periodem pieśni i profetą, Odlatującym z pieśniami od ziemi. I stąd największym prosty lud muzykiem, Lecz muzyk jego płomiennym językiem. I stąd najlepszym Cezar historykiem, Który dyktował z konia, nie przy biurze, I Michał-Anioł, co kuł sam w marmurze.
To obce miasto stało się dla niej jeszcze bardziej obce, cudze, niepojęte, groźne, złowieszcze. Po wyjeździe męża wszystkiego się tutaj bała. Dopóki mąż był w domu, on był osobą — ona cichym i pokornym cieniem osoby. Teraz ów cień musiał stać się figurą czynną. Cień musiał nabrać woli, władzy, decyzji. Jakże ten mus był nieznośny, jak uciążliwy! Musiała wiedzieć o wszystkim, przewidywać, zapobiegać, rozkazywać.…
…Posądzaj mnie o wszystko raczej, Elizo, niż o to, bym mógł uchybić temu, com ci powinien. Nazbyt cię kocham, a miłość moja trwać będzie do grobu. Ach, Walery, każdy wszak mówi to samo! W słowach wszyscy mężczyźni podobni są do siebie; czyny dopiero odsłaniają różnice.…
Zły przykład naszych dowcipnisiów w literaturze: dowcip im dawno zjełczał, a „witze" robią, kanalie, wciąż. Ha — dosyć: kimś trzeba być w tej matni: trzeba stanąć albo tu, albo tam. Ze strachu przed odpowiedzialnością — mego strachu — gotów mi się wymknąć najprzedniejszy kąsek przeznaczonego mi życia.
Na koniec, ponieważ każdy piękny czyn znajduje nagrodę
Pon się boją we wsi ruchu. Pon nos obśmiwajom w duchu. — A jak my, to my się rwiemy ino do jakiej bijacki. Z takich, jak my, był Głowacki. A, jak myślę, ze panowie duza by juz mogli mieć, ino oni nie chcom chcieć!
Otóż jestem na wezwanie W twoim domu, mój Rejencie, Co dowodem niech się stanie, Żem zmieniła przedsięwzięcie. Nie straciłam na namyśle Niepotrzebnym czasu wiele — Bo ja rzadko kiedy myślę, Alem za to chyża w dziele
Są też drugie dobrodziejstwa, co ludzie o nich ani myślą, ani o tym wiedzą, ani o to proszą, a przedsię je ludzie prze ludzi działają. Jako gdy nieprzyjaciel wtargnie w ziemię, więźniów nabierze, zbierze hetman albo jaki rycerski pan poczet, odbije więźnie ony, o czym oni ani wiedzieli, ani myślili, ani prosili, a przedsię im dobrze uczynił i sobie nieźle, bo z tego i sławy, i pożytku snadnie dostać może.…
Bóg z wami! Otóż nareszcie sam jestem. O, jakiż ze mnie głąb, jaki ciemięga! Czyliż to nie jest zgrozą, że ten aktor, Niby w wzruszeniu, w parodii uczucia, Do tego stopnia mógł nagiąć swą duszę Do swoich pojęć, że za jej zrządzeniem Twarz mu pobladła, z oczu łzy pociekły, Oblicze jego, głos, ruch, cała postać Zastosowała się do jego myśli? I gwoli komuż to? gwoli Hekubie!…
…Pójdę na zimny świat i mogę przysiąc, Że te na czole tysiąc gwiazd i w oczach tysiąc, Że posągowy wdzięk — narodów uczucia rozszerzy I natchnie lud; I w serca jak myśl uderzy, Jak Boga cud... Nie — myśli wielkiej trzeba z ziemi lub z błękitu. Spojrzałem ze skały szczytu, Duch rycerza powstał z lodów... Winkelried dzidy wrogów zebrał i w pierś włożył, Ludy! Winkelried ożył! Polska Winkelriedem narodów!…
— Ostatnie słowo. Znam ludzi lepiej, niż pan sądzisz, i... lękam się pańskiego rozczarowania. Otóż gdyby ono kiedy nadeszło, przypomnij sobie moją radę: nie działaj pod wpływem uniesienia, tylko czekaj. Wiele rzeczy na pozór wygląda gorzej aniżeli w rzeczywistości.
Określenie to było dobre: pytania miały na celu zbadanie faktów, a śledztwo odbywało się w policyjnym gmachu, w jednym z portów wschodnich. Jim stał na wzniesieniu, w miejscu dla świadków, z pałającymi policzkami, w chłodnej, obszernej izbie; wysoko nad jego głową umieszczony wentylator poruszał się miarowo, a z dołu spoglądały ku niemu oczy z ciemnych twarzy, białych twarzy, czerwonych twarzy, twarzy skupionych……
Jesteś już tanem Glamis i Kawdoru, I tym zostaniesz, co ci obiecane — Tylko, że twojej lękam się natury, Zbyt jest tkliwości ludzkiej pełna mleka, Aby najkrótszą pogoniła drogą. Być wielkim chciałbyś, ambicję masz w sercu, Ale ci słabość stoi na przeszkodzie; Chcesz zajść wysoko, ale chcesz uczciwie, Nie chcesz szachrować, a wygrać chcesz grzesznie
Tymczasem w okolicy mnożyły się kradzieże, a Ślimak co dzień myślał, żeby w miasteczku kupić skoble i kłódki do budynków, to znowu, żeby wyciosać drągi i na noc wszystkie drzwi nimi zasuwać. „Kradną innych, to i mnie mogą okraść" — myślał i niekiedy wyciągał rękę do siekiery, chcąc przynajmniej wyciosać zasuwę. Wnet jednak okazało się, że albo siekiera leży za daleko, albo on ma za krótką rękę, więc — dawał spokój.
— On to nas pierwszy ostrzegł przed Wrzeszczowiczem! — Z jego to przyczyny bramyśmy dość wcześnie zamknęli i przygotowania uczynili! — On pierwszego Szweda z łuku ustrzelił. — A ilu ich z armat napsuł! A de Fossisa kto położył? — A owa kolubryna! Jeśli nam nie strach jutrzejszego szturmu, któż to sprawił?…
Pieśń masz, lecz pieśni gdzież rozgałęzianie? Toż i przywódca Konrad uwięziony Mówić, że czuje jej zaokrąglanie, Że się lubuje wdziękiem onej strony I zda się dłońmi tykać już wcielanie... Kto kocha, widzieć chce oczyma w oczy, Czuć choćby powiew jedwabnych warkoczy, Kto kocha, małe temu ogromnieje, I lada promyk zolbrzymia nadzieje, Upiorowego nie dość mu myślenia, Chce w apostolstwo, czyn, dziecię wcielenia……
…Stoliki były pozajmowane. Obsiedli je panowie i obsiadły panie, przeważnie semickiego pochodzenia. Była to plutokracja miasta Warszawy, która nie poszła śladem najgrubszych w tym zawodzie, nie dała jak tamci drapaka, gdzie pieprz rośnie, lecz pozostała na miejscu. Panowie ci nie rozmawiali już po cichu o tym, co się dzieje. Mówili głośno, może nawet odrobineczkę za głośno — po prostu z krzykiem.…
Genialne poczucie formy ma jednak ten prokurator mops: wyszedł w samą porę. A jednak on jest za inteligentny, aby być czymś dzisiaj: żeby dziś czegoś dokonać, trzeba być trochę durniem jednak.
A boś jeszcze nie pojęła: skończyć nędzę — zacząć dzieła. Jakie dzieła, co za dzieła? cóżem to ja nie pojęła? Orły, kosy, szable, godła, pany, chłopy, chłopy, pany: cały świat zaczarowany, wszystko była maska podła: chłopy, pany, pany, chłopy, szable, godła, herby, kosy, aż na głowie wstają włosy, wszystko była podła maska farbiona — jak do obrazka: cały świat zaczarowany. A cóż tobie, cy gorącka?…
Być albo nie być to wielkie pytanie. Jestli w istocie szlachetniejszą rzeczą Znosić pociski zawistnego losu Czy też stawiwszy czoło morzu nędzy, Przez opór wybrnąć z niego?
Mnie trzymała na miejscu siła nietajemnicza: ciekawość jest najsilniejszym uczuciem i to ona nie dawała mi odejść; chciałem zobaczyć, jakie wrażenie wywoła to wszystko na młodym chłopcu, który stał z rękami w kieszeniach, odwrócony plecami i patrzył poprzez gazony esplanady na żółty portyk hotelu Malabar, z miną człowieka wybierającego się na spacer, gdy tylko przyjaciel jego będzie gotów.…
Słyszałem ubocznie; Lecz poślę teraz. Na każdego dworze Jednego sługę na mym mam jurgielcie. Jutro się udam do sióstr przeznaczenia; Wybadam więcej, bo chcę teraz wiedzieć, Choć przez najgorsze środki, co najgorsze. Potrzaskam wszystko, co na mej jest drodze; Tak już głęboko we krwi ludzkiej brodzę, Że równie ciężko w tył kroki odwodzić, Jak już do brzegu drugiego przebrodzić.…
— Postanowiłem, nie mogąc u konfederatów waszej królewskiej mości służyć, do osoby jego się dostać i tam wiernością dawne winy odpokutować. Ale jakże miałem iść? Kto by Kmicica przyjął? kto by mu uwierzył? kto by go zdrajcą nie zakrzyknął? Więcem Babinicza imię przybrał i całą Rzeczpospolitą przejechawszy, do Częstochowy się dostałem. Czylim tam jakie zasługi położył, niech ksiądz Kordecki zaświadczy.…
Słowo jest czynu testamentem; czego się nie może czynem dopiąć, to się w słowie testuje, przekazuje; takie tylko słowa są potrzebne i takie tylko zmartwychwstają czynem, wszelkie inne są mniej lub więcej uczoną frazeologią albo mechaniczną koniecznością, jeżeli nie rzeczą samej sztuki.
— Ja teraz stawiam pytania! I pytam się: na co wy czekacie? Dał wam los w ręce ojczyznę wolną, państwo wolne, królestwo Jagiellonów! Dał wam ludy obce, ubogie, proste, ażebyście je na sercu tej Mocarki, tej Pani, tej Matki ogrzali i do serca jej przytulili. Stolicę wolności dał wam w tym mieście! Czekacie! Czekacie! Czekacie, aż wam jarzmo znowu nałożą. — Nie nałożą! Zginiemy, zanim jarzmo nam nałożą!…
Co za metafizyka historyczna! Ależ, Sajetanie; tę misję — jak powiadacie — będzie miał ten „kawałek gatunku", jak się wyrażacie — któremu materialnie jest źle. A władza pochodzi od totemu — pamiętajcie, że bez władzy nie byłoby ludzkości w dzisiejszym znaczeniu, w której wy byście wasze wolnościowe szpryngle wyprawiać z szalonym naciskiem i siebie najistotniej jako indywiduum — to mówię z największym naciskiem — w……
Cóż mi kum do ucha skrzeczy, o czym? — cóż z tą kosą, po co? A tam ludzie sie szamocą we wsi — tam sie garną, kupią; może idą już — pon śpią!! Zaspane ślipia. Co ty mnie tu — co wy, co to? A spieszy mi sie z robotą, juzem sie wycniół ze spania i jestem gotów, i czekam dalszego rozkazowania, a pon sie nie wycniół i śpi. A wam co się z kosą śni — — ?!…
Nie przeto, abym w wątpliwość podawał Twoją ku niemu miłość, lecz dlatego, Iż wiem, że miłość jest dziecięciem czasu; A doświadczenie uczy mnie codziennie, Że czas miarkuje jej siłę i zapał. Płomień miłości zawżdy mieści w sobie Coś na kształt knota, co moc jego tłumi, I w jednostajnym nic nie trwa wigorze; Bo wigor, z zbytku krwi dostając pleury, Własnym nadmiarem zabity zostaje.…
— Więc belka wytrzymała? — Tak — szepnął — wytrzymała. A przysięgam panu, że czułem, jak ustępowała mi pod ręką. — Czasami stare żelastwo jest ogromnie wytrzymałe — rzekłem. Oparty o tylną poręcz fotela, z nogami sztywno wyciągniętymi i obwisłymi rękami, kilkakrotnie kiwnął głową. Trudno sobie wyobrazić coś smutniejszego. Nagle podniósł głowę i wyprostował się. — Ach, jakaż sposobność zmarnowana!…
Czas niedaleki, w którym ujrzym snadnie, Co będzie nasze, co oddać wypadnie; Nadzieje płodzą czcze myśli marzenia, Miecz tylko myśli na pewność przemienia; Do tej pewności idźmy teraz śmiało.
— Bo tego i warta. Żeby cię zaś sądy nie szarpały, uczynisz tak: będą teraz na gwałt iść zaciągi; skoro, jak mówisz, bezecność na tobie cięży, nie mogę ci dać listu zapowiedniego jako Kmicicowi, ale dam ci list jako Babiniczowi; będziesz zaciągał i ty, co i na pożytek ojczyźnie wyjdzie, boś widać żołnierz ognisty i doświadczony.…
Nie. I jako Lenin, jako sługa klasy, różnił się mimo całej morowości indywidualnej od Aleksandra Wielkiego, który osobowym fantastą potęgi był, tako ja się różnię od tego psa! wskazuje na śpiącego Scurvy'ego A zresztą nie czas gadać — robić trza — samo się nie zrobi, psia ją mać tę rzeczywistość po trzykroć — e!!…
— Kto? Ja? — rzekł Marlow cichym głosem. — O nie! To on był subtelny. Pomimo wszelkich moich usiłowań, by odtworzyć całą osnowę sprawy, braknie mi niezliczonych odcieni — tak były delikatne, a tak je trudno oddać w bezbarwnych słowach. Bo on komplikował sprawy przez swą prostotę — biedny chłopak!... Na Jowisza! On był zadziwiający.…
Pokazujemy 48 z 52 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.