motyw literacki
Czarownica
26fragmentów
13lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Klechdy polskie 6 fragmentów
- Balladyna 5 fragmentów
- Makbet 3 fragmenty
- Klechdy sezamowe 2 fragmenty
- Ogniem i mieczem 2 fragmenty
- Chłopi, Część pierwsza - Jesień 1 fragment
- Chłopi, Część trzecia - Wiosna 1 fragment
- Kordian 1 fragment
- Kwiaty polskie 1 fragment
- Lalka 1 fragment
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 1 fragment
- Potop 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Królowa! Królowa fali, Goplana. Ej!... w nogi! Jezus Maryja! a tom popadł w biedę, Szatana żona chce być moją żoną.
Sto razy chciało mu się bieżyć do wójta i pognać, by poszli prędzej — ale ostał w domu, bo go powstrzymywały oczy Jagustynki, co za nim chodziły cięgiem; oczy zmrużone, a świecące urągliwością i naśmiechliwe... — Czarownica jucha, wierci ślepiami kiej świderkiem! — myślał.
— Nie darmo powiedają, że Jambroż, choć przy kościele służy, a gotów się by i z grzychem pokumać, bych jeno sobie pofolgować i użyć! — rzekła wyniośle Dominikowa, obrzucając go srogimi oczyma. — Przeciwić się dobremu i ze złym kumać potrafi, któren jeno nie baczy, jaką potem weźmie zapłatę — dodała ciszej, jakby grożąc. Milczenie padło na izbę.…
Wówczas stwierdził wyraźnie, że znana we wsi baba — Bartłomiejowa, okraczywszy łopatę, harcuje po niebiosach z rozpuszczonymi na wiatr włosami i powiewa białą koszulą, która na bezbronnym tle szafirów wichrzy się ogoniasto, niby jakaś śnieżyca, furkotem własnych fałd spłoszona, jakby właśnie tym szafirom takiej tylko śnieżycy w grudniu dla zupełnego zadowolenia zbrakło.
— Nie rozumiem — rzekła pierwsza niewolnica — czemu Chryzeida nie kocha naszego króla. Pięć lat minęło od czasu jak się pobrali, a król zawsze jest dla niej pełen miłości i dobroci. — Żal mi naszego króla! — rzekła druga niewolnica. — Wziął za żonę czarownicę, bo jestem pewna, że Chryzeida jest czarownicą.…
Z gwiazd obłąkanych, Z włosów czesanych Iskry padają Jak z polskiej szabli; Widzą je diabli, Odpowiadają Błyskami chmur. Lecą — świst piór Buki ugina. Szatan zlatuje w postaci pięknego anioła
Wątleje głos bożego sługi I słabną ręce wojujące, Ksiądz jąka się, wyrazy plącze... Już Tutivillus, księżych błędów I przejęzyczeń kolekcjoner, Co na kazaniach jest z urzędu, Zagarnia słowa zniekształcone, Poprzepuszczane, przekręcone: To dar dla Biesa Jegomości, Co nimi salon w piekle mości... Krztusi się ksiądz, nabrzmiewa pąsem, Cały w jej oczach, w grzesznej gędźbie.…
„Rozumie się, że jedzie baba na Miodową. Taniej kosztowałaby ją podróż na miotle...”
Wiatr ci jeden w pomoc dam. Dzięki wam! Ja dam drugi. Ja mam resztę na usługi, Wiem gdzie, kiedy, wieje jaki, Znam każdego wszystkie szlaki
…Dość, gdy waćpaństwu powiem, iżem do Korsunia, do obozu samego Chmielnickiego z kniaziówną poszedł i z tego piekła bezpieczniem ją wyprowadził. — Jezus Maria! Toś chyba waćpan czarował! — zakrzyknął pan Wołodyjowski.…
Któż zbadał puszcz litewskich przepastne krainy, Aż do samego środka, do jądra gęstwiny? Rybak ledwie u brzegów nawiedza dno morza; Myśliwiec krąży koło puszcz litewskich łoża, Zna je ledwie po wierzchu, ich postać, ich lice: Lecz obce mu ich wnętrzne serca tajemnice; Wieść tylko albo bajka wie, co się w nich dzieje.…
Stara żebraczka Konstancja, mieszkająca w szczelinie skały, chodziła, jakoby na szyderstwo Szwedom, po całej pochyłości, zbierając w podołek pociski i przegrażając od czasu do czasu kosturem żołnierzom. Ci, mając ją za czarownicę, uczuli strach, aby im złego nie przyczyniła, zwłaszcza gdy spostrzegli, że kule się jej nie imają.
…A jak się usuwa brodawki zdechłym kotem? — To jest tak: bierzesz kota i idziesz z nim na cmentarz nocą w dniu, kiedy pochowano jakiegoś bezbożnika. O północy przyjdzie diabeł albo nawet dwa i trzy, ale widzieć ich nie można, najwyżej usłyszy się coś jakby wiatr, a czasem nawet ich rozmowę.…
Więc poznaj władzę Goplany! Wrośnij w ziemię i z tej ziemi Wyrośnij korą odziany I liściami płaczącemi. Grabiec tonie w ziemię, wierzba na tym miejscu wyrasta. Rośnij, wierzbo płacząca: Skarż się, gdy ptaszek trąca, Gdy cię strumyk podrywa; Kiedy wietrzyk rozniesie Twoje listki po lesie. Skierko!…
— Bartłomiejowa! — szepnęła, tłumiąc w piersi okrzyk zdumienia. — Trudno się pomylić — potwierdził wójt, smętnie kiwając głową. — I trudno baby wśród gwiazd nie wyróżnić. Znam ją nie od dzisiaj i gdybym nawet jeno koszulę pustą w niebiosach zoczył, też bym po samym kształcie, oglądania niegodnym, Bartłomiejową poznał.…
Wszystkie lampy zapłonęły nagle światłem złocisto-zielonym. W tym złocisto-zielonym świetle ujrzałem Chryzeidę uśmiechniętą i straszną. Nie wątpiłem, że jest czarownicą. Nie tylko lampy, ale wszystkie przedmioty w pokoju były posłuszne jej rozkazom. Stała wyprostowana, z rękami wyciągniętymi przed siebie. Oczy jej powiększyły się, nozdrza rozszerzyły, a na ustach trwał uśmiech tajemniczy, cudowny, lecz groźny.…
Przeznaczeń siostry, dłoń w dłoni, Posłanki lądów i toni, Tak kołują, krążą tak. Trzy te biorę, te trzy ty, Do dziewiątki jeszcze trzy. Koło czarów zakreślone.
— Nie tylko od Tatarów możemy mieć przeszkodę — rzekł — bo nie mówiłem waszmościom, co mnie Bohun powiedział, że tego jaru paskudne potęgi pilnują. Sama ona olbrzymka, która kniaziówny pilnuje, można to jest czarownica, z diabłami w konfidencji, którzy nie wiem, czy jej o nas nie przestrzegają.…
Moja najmilsza wiedźmo, deszczowa panienko, Tobie jezioro łożem, a chmura sukienką; Gdy po lesie przechodzisz, każdy kwiat i drzewo Wołać by cię powinien: «Chodź, panno ulewo!» Oraczowi by ciebie mieć nad suchą niwą. A gdybym ja był kwiatkiem, gorczycą, pokrzywą Albo rumiankiem, wtenczas wieczną tobie miłość Przysiągłbym i w małżeńską wstąpiłbym zażyłość.…
— Wiedźma ona — to prawda, ale nacierpiała się wiele i od ludzi, i od siebie samej. Wiedźmą została dlatego, aby siebie za jakąś zbrodnię pokarać i na katusze piekielne skazać, bo kary ludzkiej uniknęła, pogardę mając dla niej i niechęć... Ludziom i Bogu na stronę uszła, ku złemu dłonie po ratunek błędny wyciągając. Zamiast skruchy — karę wolała dla siebie zgotować. I zgotowała.…
Do Forres jak daleko? Co to za wyschłe i dziwne stworzenia? Nie wyglądają na mieszkańców ziemi, Chociaż są na niej. Mówcie, czy żyjecie? Czy was śmiertelny człowiek pytać może? Zda się, że moje rozumiecie słowa, Każda z was bowiem suchy kładzie palec Na zwiędłe usta. Macie kobiet postać, Lecz brody wasze tak myśleć mi bronią.
Co? zawsze do niej! do niej!... Jeszcze wczora Widziałeś serce tej kobiety. Miły, Czego zażądasz? władzy, bogactw, siły, Zmienionej twarzy; chociażby kamyka, Co sprawia cudem, że przed ludźmi znika Człowiek, jak widmo rozpłynione we śnie; Wszystko mieć będziesz. Jakże mi boleśnie Czarami twoje zakupować serce! — Chceszli mieć owe skrzydlate kobierce, Co noszą ludzi, gdzie myślą zażądać? O! miły, powiedz?...…
— Jakże ja tę wiedzę przejmę? — rzekła, przekomarzając się nagle i wstydliwie spozierając naokół, jakby w izbie po kątach pełno było ciekawych zalotników. — Jeszcze — nie daj Boże! — w wiedźmę się przeinaczę i ludzi będę straszyła, albo sama się owej wiedzy nastraszę i po świecie będę chodziła nastraszona i taka płochliwa, jak ten zając w zbożu! — Niekoniecznie...…
…Gdzie ta kobieta? Obaczyłam w lesie Babę podobną do roztrzaskanego Piorunem dębu... kazałam potworze Z krukami śmierci gonić za obozem I przynieść jadu czerpanego z węży. Stara kobieta w łachmanach wchodzi, podnosząc zasłonę namiotu. Jesteś? Przyniosłam rożek ludomoru. Daj... i uciekaj do ciemnego boru, Uciekaj, mówię, stara czarownico; A spróbowawszy na kim tego jadu, Zapłacę tobie...…
…Nie chcę przebaczeniem Jego rany mojej wytrwałej lekować, bo ona jedna umie na ziemi matkę mi zastąpić... I zastępuje, bo bardzo z nią spokrewniona... A od ludzkiej kary usunęłam się, jako od strawy zbyt lichej, która męki mojej nasycić by nie zdołała, jeno by ranę moją, na nice odwróciwszy, odmieniła nie do poznania.…
Z piersi wiedźmy dobyło się rzężenie tak ciche i dalekie, niby obojętny jej ciału brzęk złapanego komara. A brzęk ten wystarczył, aby odąć z lekka jej wargi, które jednocześnie duszę wyzionęły. Jędrzejowa, chustę z głowy zrzuciwszy, przesłoniła nią zwierciadło. — Tak lepiej będzie... — szepnęła i poduszkę zdjętą z tapczana zmarłej pod głowę podesłała. — Tak lepiej będzie — powtórzyła i zamilkła.…
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.