motyw literacki
Antysemityzm
27fragmentów
12lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Lalka 8 fragmentów
- Nie-Boska komedia 4 fragmenty
- Kwiaty polskie 3 fragmenty
- Granica 2 fragmenty
- Potop 2 fragmenty
- Przedwiośnie 2 fragmenty
- Chłopi, Część druga - Zima 1 fragment
- Faraon 1 fragment
- Lament świętokrzyski 1 fragment
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 1 fragment
- Placówka 1 fragment
- Popioły 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
— A dobrze. Wyjdź no, widzi mi się, że idą Żydy! Trza krowę wywieść przed dom! — Juści, że Żydy, a nie kto drugi, juści, że te zapowietrzone! — zawołała ze złością.
— Żyd?... Wasza dostojność z Żydami handluje?... A co na to powiedzą bogowie?... — Azariasz jest kupcem jak wy — odparł następca. Usłyszawszy to, Dagon oburącz schwycił się za głowę, zaczął pluć i jęczeć: — O Baal Tammuz!... o Baaleth!... o Astoreth!... Azariasz, syn Gabera, Żyd, ma być takim kupcem jak ja!... O nogi moje, po coście mnie tu przyniosły?... O serce, za co cierpisz taki ból i naigrawanie?...…
Nie o to więc szło widocznie. Konflikt ześrodkował się szybko na osobie panny Luci Wisłowskiej. Takie to jeszcze po prostu dziecko i taki talent. Prawdziwie dany od Boga, idealne, niebiańskie natchnienie... Znowu z kieszeni na piersi wynikł portfel, a z niego złożony starannie, wytarty na zgięciach wycinek z „Niwy". Któż to pisuje recenzje teatralne sygnowane przez małe „x"?…
Po tym rozdziale — huczny wystrzał Oklasków: «Prawda to najczystsza! Mistrzu! Niech żyje demokracja! Mam zastrzeżenia, ale racja, Ja zawsze uwielbiałem mistrza, Zawsze mówiłem, że ten Tuwim — —» ...Cóż to za jeden, co tak mówił? A to siurpryza! Popatrz, popatrz! Zamordębierca, totalista, Podjudzacz, hecarz, dołków kopacz Do «zgniłej demokracji» przystał! Co się to stało?…
…Żydzi, panie, Żydzi — dodał — jak zwąchają jego projekta, dadzą mu łupnia. — Co tam Żydzi... — Żydzi, mówię, Żydzi!... Wszystkich trzymają za łeb i nie pozwolą, ażeby im bruździł jakiś Wokulski, nie Żyd ani nawet meches.
Zamęt ciężki dostał się mie, ubogiej żenie, Widzęć rozkrwawione me miłe narodzenie; Ciężka moja chwila, krwawa godzina, Widzęć niewiernego Żydowina, Iż on bije, męczy mego miłego Syna.
…A u stóp mówcy opiera się na stole przyjaciel czy towarzysz, czy sługa. — Oko wschodnie, czarne, cieniowane długimi rzęsy — ramiona obwisłe, nogi uginające się, ciało niedołężnie w bok schylone — na ustach coś lubieżnego, coś złośliwego, na palcach złote pierścienie — i on także głosem chrapliwym woła — „Niech żyje Pankracy!" — Mówca ku niemu na chwilę wzrok obrócił. — „Obywatelu przechrzto, podaj mi chustkę".—
«Widzę — rzekł Sędzia — że się na rozbój zanosi». Jęknęli wszyscy; wszystkich zagłuszył wrzask Zosi, Która krzyczała, Sędzię objąwszy rękami, Jako dziecko od Żydów kłute igiełkami.
— Tym ci czasem, gadam ja wom, koloniści złożyli Żydowi połowę pieniędzy za grunt, no i sprowadzili się tu dziś na stałe. Jak ci to nie zobaczy mój Grzyb, jak ci się nie weźmie targać za kudły, jak ci nie przyleci do Josela i nie pocznie mu perswadować: „Ty parchu — mówi — coś ukrzyżował Chrystusa Pana, jeszcze i mnie okpiłeś?... Ty Kaifasie, ty Judaszu!…
— A co mnie Hiszpanie! Mało ich to! Naszych garsteczka. Gdzie jednego ubędzie, tam ci już dziura na zawsze. Czymże to ją zatkać? Ich kupa zginie, zaraz druga kupa w to miejsce wyrasta. Po chwili dodał tajemniczym szeptem: — Paniczu, mnie się widzi, że ja wykrył prawdę. — No? — Ony, choć to i chrześcijanie są, i katoliki prawowierne, ale nie może inaczej być, tylko, musi, to są Żydy chrzczone. — Cóż ty pleciesz?…
— Tak jest. Przedtem było Kiszków, od których je ojciec teraźniejszego księcia otrzymał w posagu za Anną Kiszczanką, córką wojewodzica witebskiego. W całej Żmudzi nie masz tak porządnego miasta, bo Radziwiłłowie Żydów nie puszczają, chyba za osobnym pozwoleniem.
Wychodząc na wykłady i do prosektorium, wracając z lekcji czy z miasta, Baryka musiał przemierzać dzielnicę zamieszkaną przez Żydów. Byli oni co prawda rozproszeni we wszystkich okolicach Warszawy, lecz w tej osiedli jako masa jednolita, tworząc zamknięty organizm o kilkuset tysiącach jednostek.…
Po artykule hrabiego Tczewskiego o pladze kłusownictwa Zenon zamieścił jedno wspomnienie z wielu tych, których dostarczał mu stale pan Maurycy Posztraski. Tego starego pana, zamieszkałego w domu pani Kolichowskiej w charakterze zrujnowanego męża jej przyjaciółki, Łucji, i codziennego prawie gościa w redakcji, Zenon też właściwie, jak Mariana Chąśbę, zawdzięczał Elżbiecie.…
Po tym rozdziale — huczny wystrzał Oklasków: «Prawda to najczystsza! Mistrzu! Niech żyje demokracja! Mam zastrzeżenia, ale racja, Ja zawsze uwielbiałem mistrza, Zawsze mówiłem, że ten Tuwim — —» ...Cóż to za jeden, co tak mówił? A to siurpryza! Popatrz, popatrz! Zamordębierca, totalista, Podjudzacz, hecarz, dołków kopacz Do «zgniłej demokracji» przystał! Co się to stało?…
— Zerwać z naszymi kupcami?... — spytał zdziwiony Rzecki. — Zerwać z Żydami — wtrącił półgłosem Lisiecki. — Bardzo dobrze robi szef wycofując się z tych parszywych stosunków. Nieraz aż wstyd wydawać reszty, tak pieniądze zalatują cebulą.
Szałas — lamp kilka — księga rozwarta na stole Przechrzty. Bracia moi podli, bracia moi mściwi, bracia kochani, ssajmy karty Talmudu jako pierś mleczną, pierś żywotną, z której siła i miód płynie dla nas, dla nich gorycz i trucizna. Jehowa pan nasz, a nikt inny. — On nas porozrzucał wszędzie, On nami, gdyby splotami niezmiernej gadziny, oplótł świat czcicielów Krzyża, panów naszych, dumnych, głupich, niepiśmiennych.…
— To ja waściom tenor opowiem — rzekł Zagłoba. — Gdy w Upicie żołnierze posłali po konie na łąki, było trochę czasu, kazałem sobie tedy sprowadzić za pejsy Żyda, którego tam wszyscy okrutnie mądrym powiadają, i ten, mając szablę na karku, wyczytał wszystko expedite, co tam stoi, i mnie wyłuszczył.
Nadto zachodziła drogę kwestia Żydów z Franciszkańskiej, Świętojerskiej, Miłej, a także z Nalewek. Rozwój gospodarczy wymaga, żeby burżuazja ustąpiła, gdyż jest klasą przestarzałą. Jeżeli tego nie zechce wykonać dobrowolnie, należy ją usunąć gwałtem, przymusowo, na drodze rewolucyjnej. Władzę całkowitą obejmą robotnicy.…
I malarz z gębą jak Indianin Znieważał gości rykiem pijanym... «Futuryzm» według zdania Wicka: «Kubizm, uważasz... Siewierianin... Sztuka żydowsko-bolszewicka... Wybacz mi»... — «Co ci mam wybaczyć?»... «Że niby Żydzi»... «To co?»... «Widzisz, Jest tak: że gdyby wszyscy Żydzi Byli jak ty, to co innego...» «Ja? Przecież ja katolik rzymski Od dziecka»... «Tak... Ale... to znaczy... Widzisz...…
W jednym tylko punkcie godzą się starzy i nowi panowie, a nawet pomaga im Zięba, oto: jeżeli chodzi o dokuczenie siódmemu naszemu subiektowi — Szlangbaumowi. Ten Szlangbaum (znam go od dawna) jest mojżeszowego wyznania, ale człowiek porządny. Mały, czarny, zgarbiony, zarośnięty, słowem — trzech groszy nie dałbyś za niego, kiedy siedzi za kantorkiem.…
Wchodzi Leonard i Przechrzta. Czy znasz hrabiego Henryka? Wielki Obywatelu, z widzenia raczej niż z rozmowy — raz tylko, pamiętam, przechodząc na Boże Ciało, krzyknął mi — „Ustąp się" — i spojrzał na mnie wzrokiem pana — za co mu ślubowałem stryczek w duszy mojej. —
— Mniejsza, o co mnie chodzi, ale słyszałem, że Stach sklep sprzedaje Żydom... No, a ja już do nich w służbę nie pójdę. — Cóż to, czy i pana ogarnia antysemityzm? — Nie; ale co innego nie być antysemitą, a co innego służyć Żydom. — Któż więc im będzie służył?... Bo ja, choć jestem Żyd, także nie wdzieję liberii tych parchów. Zresztą — dodał — skądże panu takie myśli przychodzą?…
Wychylże czarę, którą trzymasz w dłoni. — Sił nie mam — podnieść do ust nie mogę — ledwo się tutaj przyczołgałem, ale dla mnie już nie zaświta dzień wolności. — Przeklęstwo kupcom, co jedwab sprzedają, i panom, co noszą jedwabie — przeklęstwo — przeklęstwo! umiera Jaki brzydki trup. — Tchórzu wolności, obywatelu Przechrzto, patrz na tę głowę bez życia, pływającą w pokrwawie zachodzącego słońca.…
— Tak czy owak, spółkę opanują Żydzi. — Ale bez twej pomocy zrobią to Żydzi chederowi, a z tobą zrobiliby uniwersyteccy. — Czy to nie wszystko jedno! — odparł Wokulski wzruszając ramionami. — Nie wszystko. Nas z nimi łączy rasa i wspólne położenie, ale dzielą poglądy.…
…Z tego widzę, że Szuman należy do jednej partii, a Szlangbaum do drugiej i że potrzebują sztromanów... Przede mną jeden na drugiego wiesza psy, ale wczoraj słyszałem, że obie partie już mają się porozumieć. — Mądrzy! — szepnął Wokulski. — Ale ja do nich straciłem serce — odparł Rzecki. — Jestem przecie stary kupiec i mówię ci, że u nich wszystko stoi na bladze, szacherce i tandecie.…
Pokazujemy 25 z 27 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.