motyw literacki
Warszawa
36fragmentów
10lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Lalka 22 fragmenty
- Kwiaty polskie 5 fragmentów
- Potop 2 fragmenty
- Dziady, część III 1 fragment
- Fortepian Chopina 1 fragment
- Ogniem i mieczem 1 fragment
- Pan Wołodyjowski 1 fragment
- Popioły 1 fragment
- Przedwiośnie 1 fragment
- Reduta Ordona 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Kilku wielkich Urzędników, kilku wielkich Literatów, kilka Dam wielkiego tonu, kilku Jenerałów i Sztabsoficerow; wszyscy incognito piją herbatę przy stoliku — bliżej drzwi kilku Młodych ludzi i dwóch Starych Polaków. Stojący rozmawiają z żywością — towarzystwo stolikowe mówi po francusku, przy drzwiach po polsku do Adolfa To i u was na Litwie toż samo się dzieje? Ach, u nas gorzej jeszcze, u nas krew się leje! Krew?…
Oto — patrz, Fryderyku! To Warszawa: Pod rozpłomienioną gwiazdą Dziwnie jaskrawa — — — Patrz, organy u Fary; patrz! Twoje gniazdo: Owdzie patrycjalne domy stare Jak Pospolita-rzecz, Bruki placów głuche i szare I Zygmuntowy w chmurze miecz.
Chmury nad nami rozpal w łunę, Uderz nam w serca złotym dzwonem, Otwórz nam Polskę, jak piorunem Otwierasz niebo zachmurzone. Daj nam uprzątnąć dom ojczysty Tak z naszych zgliszcz i ruin świętych, Jak z grzechów naszych, win przeklętych: Niech będzie biedny, ale czysty Nasz dom z cmentarza podźwignięty.…
— Kto wie, czy to nie będzie najlepsze — zauważył pan Raczek. — A do jakiegoż byś chciał kupca? — Do tego na Podwalu, co ma we drzwiach pałasz, a w oknie kozaka.
— Prawie tygodnia nie ma — mówił pan Grodzicki — bez jakowegoś alarmu, bo Tatarzy jak wilki stadami często po kilka tysięcy tu się włóczą, których z dział strychujemy jak można, a częstokroć tabuny dzikich koni straże biorą za Tatarów. — I nie przykrzy się waszmości siedzieć na takim bezludziu? — pytał pan Skrzetuski. — Choćby mi też na pokojach królewskich miejsce dano, to bym tu wolał.…
Przyjechał jednak dość wcześnie. Posłów i postronnych zjazd był tak wielki, że gospody ni w samej Warszawie, ni na Pradze, ni nawet za miastem wcale nie można było dostać; trudno się było też do kogo zaprosić, bo w jednej izbie po trzech i czterech się mieściło.…
…Zjawili się lokaje podający kapelusze, laski, płaszczyki, okrywki. Cała banda z hałasem minęła salony klubu i wypadła na ulicę. Mżył drobny, zimny deszczyk. Ciemności niezgłębione panowały naokół. Nigdzie nie było widać ani fiakrów, ani przewodnika z latarnią, więc całe towarzystwo głośno hałasując, ruszyło środkiem ulicy, po błocie. Jarzymski chwycił Rafała pod rękę i pociągnął go naprzód: — Idziemy na teatr...…
I radość biła od całej osoby książęcej, twarz stała się w jednej chwili jakby młodszą, oczy nabrały blasku; drżącymi ze szczęścia rękoma rozerwał pieczęć ostatniego listu, spojrzał, rozpromienił się cały jak słońce i krzyknął: — Warszawa wzięta!... Niech żyje Karol Gustaw! Tu dopiero spostrzegł, że wrażenie, jakie owe wiadomości wywierają na obecnych, jest zupełnie inne od tego, jakiego sam doznawał.…
Wychodząc na wykłady i do prosektorium, wracając z lekcji czy z miasta, Baryka musiał przemierzać dzielnicę zamieszkaną przez Żydów. Byli oni co prawda rozproszeni we wszystkich okolicach Warszawy, lecz w tej osiedli jako masa jednolita, tworząc zamknięty organizm o kilkuset tysiącach jednostek.…
Gdzież jest król, co na rzezie tłumy te wyprawia? Czy dzieli ich odwagę, czy pierś sam nadstawia? Nie, on siedzi o pięćset mil na swéj stolicy, Król wielki, samowładnik świata połowicy. Zmarszczył brwi, — i tysiące kibitek wnet leci; Podpisał, — tysiąc matek opłakuje dzieci; Skinął, — padają knuty od Niemna do Chiwy. Mocarzu, jak Bóg silny, jak szatan złośliwy!…
Wyciąga Kazek złotą buławę I pokazuje miasto Warszawę: «Patrzta — stolica». Patrzy Cybula, Tartak, Mysz, Rudy i Kulos. — «Tam... Widziiisz? Polska stolica». Ulice tam jak błyskawice W żmijowe wiją się pętlice, Rozruch w stolicy!…
Tymczasem na ulicy budził się szmer i za szybami sklepu coraz częściej przesuwali się przechodnie. To służąca, to drwal, jejmość w kapturze, to chłopak od szewca, to jegomość w rogatywce szli w jedną i drugą stronę jak figury w ruchomej panoramie. Środkiem ulicy toczyły się wozy, beczki, bryczki — tam i na powrót...…
Słońce miało się ku zachodowi, gdy pierwsza idąca w przodku chorągiew laudańska ujrzała wieże stolicy. Na ów widok radosny okrzyk wyrwał się z piersi żołnierstwa: — Warszawa! Warszawa! Okrzyk ów przeleciał jak grzmot przez wszystkie chorągwie i przez jakiś czas słychać było na pół mili drogi powtarzane ustawicznie słowo: „Warszawa!…
Z niebieskich ruin rośnie Dwór Ze szkarłatnymi oknami, Siedzi na tronie Warszawski Król I wiedzie rzecz z dworzanami: «Jakże się miewa mój łódzki naród? Co porabiają chłopaki z Bałut?» Otwiera wrota królewski mistrz I wchodzą przed tron miłosierny Śpikuta, Tartak, Cybula, Mysz, Rudy i Kulos kuterny. «Moje!» — zawoła król łódzką mową, «Twoje!» — odkrzyknie chór przepisowo. «Jak tam, chłopaki?…
Jest niedziela, szkaradny dzień marcowy; zbliża się południe, lecz ulice Warszawy są prawie puste. Ludzie nie wychodzą z domów albo kryją się w bramach, albo skuleni uciekają przed siekącym ich deszczem i śniegiem. Prawie nie słychać turkotu dorożek, gdyż dorożki stoją.…
...Na wszystkich Hożych, na Grzybowskich, Na Czerniakowskich, Orlich, Kruczych Łażą po schodach ludzkie troski, Drobne żałostki i radostki, Ten stęka, tamten sobie nuci, Ten kicha, temu w brzuchu kruczy, A oprócz tego... oprócz tego «Dzwon dziejów» uroczyście huczy.
Zatrzymał się w połowie drogi i patrzył na ciągnącą się u jego stóp dzielnicę między Nowym Zjazdem i Tamką. Uderzyło go podobieństwo do drabiny, której jeden bok stanowi ulica Dobra, drugi — linia od Garbarskiej do Topieli, a kilkanaście uliczek poprzecznych formują jakby szczeble.
Rzeko, co wiernie w swojej fali Warszawskie powtarzałaś gwiazdy I każdy świt, i każdy zmierzch, Jak się powtarza piękny wiersz (Płynnie i drżąco — a czasami Głos ze wzruszenia się załamie Jak światło w strumienistej wodzie, Lecz jeszcze wdzięczniej, jeszcze słodziej Toczy się wtedy razem z łzami), O, rzeko, co na pamięć znałaś Niebieskie nieba poematy I strofy chmurek na wyrywki, I sagi burz, i zórz Iliady, I Pismo……
Nie ma doktora ani jego mieszkania i nawet ich od dziesięciu miesięcy nie widział. Tu jest błotnista ulica Radna, tam Browarna. Na górze spoza nagich drzew wyglądają żółte gmachy uniwersyteckie; na dole parterowe domki, puste place i parkany, a niżej — Wisła.
Wokulski doszedł do brzegu Wisły i zdumiał się. Na kilkumorgowej przestrzeni wznosił się tu pagórek najobrzydliwszych śmieci, cuchnących, nieomal ruszających się pod słońcem, a o kilkadziesiąt kroków dalej leżały zbiorniki wody, którą piła Warszawa. „O, tutaj — myślał — jest ognisko wszelkiej zarazy.…
Pokazujemy 20 z 36 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.