motyw literacki
Córka
94fragmenty
32lektury
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Balladyna 14 fragmentów
- Chłopi, Część pierwsza - Jesień 10 fragmentów
- Romeo i Julia 10 fragmentów
- Moralność pani Dulskiej 9 fragmentów
- Nad Niemnem 7 fragmentów
- Hamlet 4 fragmenty
- Cierpienia młodego Wertera 3 fragmenty
- Lalka 3 fragmenty
- Skąpiec 3 fragmenty
- Wesele 3 fragmenty
- Chłopi, Część czwarta - Lato 2 fragmenty
- Dziady, część III 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Jeśli rozdzielę szczupłe wojsko moje, Krewnemu nie dam obrony; A jeśli wszyscy pociągniem na boje, Jak będą córy i żony?« »Ojcze, odpowiem, lękasz się niewcześnie, Idź, kędy sława cię woła, Bóg nas obroni: dziś nad miastem we śnie, Widziałam jego anioła. Okrążył Świteź miecza błyskawicą, I nakrył złotemi pióry, I rzekł mi: póki męże za granicą, Ja bronię żony i córy«. —
Chata Wdowy. Wdowa i córki jej Balladyna i Alina wchodzą z sierpami. Zakończony dzień pracy. Moja Balladyno, Twoje rączki od słońca całe się rozpłyną Jak lodu krysztaliki. Już my jutro rano Z Alinką na poletku dożniemy ostatka; A ty, moje dzieciątko, siedź sobie za ścianą... Nie! nie, nie, jutro odpoczywa matka, A my z siostrzycą idziemy na żniwo.…
— Ach, jaka biała, tłusta, orzeszkami karmiona! — zawołała chciwie stara rozbójnica z rozczochraną głową, strasznymi oczyma i żółtą, pomarszczoną twarzą. — Musi być smaczna jak młode jagniątko, to będzie dopiero uczta.…
…Tu przyszedł mu na myśl zięć, kowal, któren wszystkich po cichu burzył, a i sam wciąż nastawał, żeby mu sześć morgów odpisać i morgę lasu, a już na resztę chciał poczekać... — To niby kiej zamrę! Poczekaj, jucho, poczekaj — myślał ze złością. — Póki się ino rucham, nie powąchasz ty ani zagona! Widzisz go, mądrala! Kartofle już mocno perkotały w kominie, gdy Józka przyszła od udoju i wnetki narządziła śniadanie.…
— A wiesz, co rozpowiadają o tobie i Jasiu? — Nie ciekawam plotów! — odrzekła niechętnie, podnosząc zgorączkowane oczy. — Ciekawaś czy nie, a powinnaś wiedzieć, że przed ludźmi nic się nie uchowa! A kto cicho robi, o tym głośno mówią! A o tobie wygadują, że niech Bóg broni! Rozpowiedziała szeroko, czego się dowiedziała od proboszcza i organistów.…
Poznałem także pewnego zacnego człowieka o szczerym i otwartym sercu, komisarza książęcego. Podobno niezmiernie miło się robi na duszy, gdy się go widzi pośród dziewięciorga jego dzieci, a zwłaszcza cuda głoszą o najstarszej córce.
tańcząc, do Gubernatorowej Chcę zrobić znajomość Starosty, On piękną żonę, córkę ma; Ale zazdrosny — biegąc za Senatorem To człek prosty; Niech Pan to na nas zda. podchodzi do Starosty A żona Pańska? W domu siedzi. A córki? Jedną tylko mam. I córka balu nie odwiedzi? Nie! Pan tu sam? Ja sam. I żona nie zna Senatora? Dla siebie tylko żonę mam. Chciałam wziąć córkę Pańską wczora. Usłużność Pani znam.…
W porę mi o tym wspominasz. Słyszałem, Że on cię często nawiedzał w tych czasach I że znajdował z twojej strony przystęp Łatwy i chętny. Jeżeli tak było (A udzielono mi o tym wiadomość Jako przestrogę), muszę ci powiedzieć, Że się nie cenisz tak, jakby przystało Dbałej o sławę córce Poloniusza. Jakież wy macie stosunki? Mów prawdę. Oświadczył mi się, ojcze, z swą skłonnością. Z skłonnością? Hm, hm!…
Żyjesz li, matko moja? Jest jeszcze chata słomiana, gdzie w rannym, cichym pacierzu rośnie potęga Pana? Żyjesz li, matko moja? Pamiętasz — o niech zginę! — kiedyś za rękę wiodła w dom boży małą dziecinę? Ziół pełno rosło przy rowach, zboże szumiało na łanach, jak dziś w tym Pańskim śpiewie, jak dziś w tych świętych organach.…
— Nie mogę pokazać się na oczy królowi bengalskiemu bez bogatych strojów i wspaniałej świty. Pomyślałby, że jestem byle jakim włóczęgą, a nie księciem perskim. — Dlaczegóż ja nie pomyślałam tego? — zapytała księżniczka. — Dlatego, że mnie kochasz. A kto kocha, ten widzi prawdę, chociażby ta prawda była ukryta i nie miała ani bogatych strojów, ani wspaniałej świty dookoła siebie.…
— Matka jej przyjechała z Litwy z księżną Anną Danutą, która wydała ją za grabię Juranda ze Spychowa. Gładka była i możnego rodu, nad wszystkie inne panny księżnie miła i sama księżnę miłująca. Dlatego też córce dała to samo imię: Anna Danuta. Ale pięć lat temu, gdy przy Złotoryi Niemcy napadli na nasz dwór, ze strachu zmarła. Wtedy księżna wzięła dzieweczkę i od tej pory ją hoduje.…
Nie, czytelniku... Całkiem płonne Są twe obawy, że rozpocznę Na temat imion snuć przestronne Poetyczności zaobłoczne. Nie podejrzewaj, że Anielę W związku z imieniem wyanielę, Że wdam się, à la Iłła miła, Co z tego wierszy tom zrobiła, W sprawy magiczne i wróżebne; Są one tutaj niepotrzebne... Nie sądź też, chytry czytelniku, Że zaraz zrobi się «cudownie»...…
— Albo sam ojciec. Czy nie wiesz, ile rzeczy robi ojciec, ażeby zaniepokoić rodzinę, a potem śmiać się... — Za cóż chciałby mnie, nas niepokoić? — Myśli, że ty jesteś spokojna. Córka powinna nieograniczenie ufać ojcu. — Ach, tak!... — szepnęła panna Izabela zamyślając się.
…Patrzyłem tej nocy na rzekę z tego samego miejsca; płynęła milcząca i czarna jak Styks; nazajutrz wyjechałem, ale nieprędko zapomnę, od czego chciała być ocalona właściwie, gdy go błagała, by odjechał póki czas jeszcze. Powiedziała mi, co to było, spokojnie — była teraz zbyt namiętnie zaangażowana, by się unosić — głosem słodkim rzekła: — Nie chciałam umierać płacząc. Zdawało mi się, że źle słyszałem.…
…Obowiązki gospodyni mieszkania, służącej a zarazem portierki, która by na pierwszy odgłos dzwonka otwierała drzwi pacjentom, przyjęła niejaka pani Walentowa, małżonka wędrownego bednarza. Mieszkała w suterenie tego samego domu, a tuż pod „gabinetem" doktora Judyma, co w znacznej mierze ułatwiało komunikowanie się za pośrednictwem walenia obcasem w ziemię.…
Już tam ojciec do swej Basi Mówi zapłakany: Słuchaj jeno, pono nasi Biją w tarabany.
idzie ku drzwiom sypialni małżeńskiej Felicjanie! Felicjanie! wstawaj!... spóźnisz się do biura... idzie do drzwi sypialni córek Hesia! Mela! spóźnicie się na pensję... Mamuńciu, tak zimno! troszkę ciepłej wody... Jeszcze czego? Hartujcie się... Felicjan! wstajesz? Wiesz? ten błazen, twój syn, nie wrócił jeszcze do domu! Co? nic nie mówisz? naturalnie. Ojciec toleruje. Niedaleko padło jabłko od jabłoni.…
— Ot, tu, powiadam ci, w tym samym miejscu, pomiędzy tymi wzgórkami, te głupie chłopy wzięli mnie za cholerę... Może nie wierzysz? Słowo honoru, prawdę mówię! Jeszcześ wtedy nie była w Korczynie, jeszcze mała byłaś, bo było to właśnie wtedy, kiedy ojczulek twój z tą Francuzicą romansował!...
Więc zrywam się i biegnę! Wiatr po niebie dzwoni! Serce w piersi zamiera... Nie!... To — Bóg, nie oni!...
Skonał. Myślałem wtenczas — o rozpaczy! — Że jeśli reszcie Pan Bóg nie przebaczy, Jeśli anioła śmierci przyszle po nie: Dziecko mi weźmie — żonę — a po żonie Mnie nieszczęsnego zawoła przed Stwórcę... Córka! — Ja myśleć nie śmiałem o córce! I trwoga o nią nie gryzła mię żadna. Ach, ona była młoda! taka ładna!…
Nieboszczyk pan mój, Stolnik, pierwszy pan w powiecie, Bogacz i familiant, miał jedyne dziecię, Córkę piękną jak anioł; więc się zalecało Stolnikównie i szlachty, i paniąt niemało. Między szlachtą był jeden wielki paliwoda, Kłótnik, Jacek Soplica, zwany Wojewoda Przez żart; w istocie wiele znaczył w województwie, Bo rodzinę Sopliców miał jakby w dowództwie, I trzystu ich kreskami rządził wedle woli, Choć sam nic nie……
…— Ale, proszę, to waszmość do Raszkowa z tą oto piękną panną jedziesz? — Muc to sobie zwyczajny, nie żadna piękność, mości dobrodzieju — odrzekł pan Nowowiejski — a do Raszkowa jedziem, bo tam syn mój niecnota pod chorągwią pana Ruszczycową służy. Lat blisko dziesięć, jak z domu uciekł i listami jeno do mojej ojcowskiej klemencji pukał.…
Gość przy świetle kominowego ognia siedział w pierwszej izbie na ławie i ojcowskimi słowy upominał Magdę, ażeby była uczciwa, pracowita i słuchała swoich gospodarzy. — Każą ci iść we wodę — mówił — idź we wodę; każą ci w ogień skoczyć, skacz w ogień. A jeżeli cię gospodyni potrąci albo nawet dobrze zbije, to jeszcze pocałuj ją w rękę i podziękuj, bo mówię ci: święta ręka, co bije...…
Gdy przybyłem do mego domu, który zaledwie poznałem, a jeden ze służących otworzył drzwi, schyliłem się z obawy, żebym nie uderzył głową. Moja żona wybiegła, aby mnie ucałować, a ja schyliłem się niżej jej kolan, myśląc, że inaczej nie dosięgnie moich ust.…
— Co tatuś woli dziś pić, dębniaczek czyli miód? — Świnina była na obiad, to miód będzie grzeczniejszy. — Zaraz przyślę. Ale niech jeno tatuś nie drzemie na powietrzu, bo febra pewna. — Dziś ciepło i wiatru nie ma. A gdzie to Jan, córuchno? — Poszedł do stodół. Pani Skrzetuska mówiła panu Zagłobie: ojcze, a on jej: córuchno, choć wcale nie byli krewni.…
Panna Wanda Okszyńska miała skończonych szesnaście lat, a jednak nie mogła przeleźć z piątej do szóstej klasy szkoły państwowej w Częstochowie. Skończyło się na tym, że jej poradzono, ażeby sobie poszła na grzyby, gdyż z jej nauki nic nie będzie. Starania ojca, urzędnika bankowego, nic nie mogły wskórać, gdyż rzeczywiście Wandzia nie nadawała się do szóstej klasy.…
To samo, co już dawniej powiedziałem: Mojemu dziecku świat jest jeszcze obcy, Ledwie czternastu lat wysnuła przędzę; Parę jej wiosen jeszcze przeżyć trzeba, Nim małżeńskiego zakosztuje chleba.
…To zatem, moja córko, postanowiłem dla siebie. Co do Kleanta, przeznaczam dlań pewną wdowę, o której mi właśnie mówiono dziś rano; ciebie zaś wydam za pana Anzelma. Za pana Anzelma? Tak; jest to człowiek dojrzały, rozsądny i doświadczony; nie ma więcej nad pięćdziesiąt lat i słynie ze swoich dostatków. kłaniając się Ja nie pragnę wyjść za mąż, mój ojcze, jeżeli pozwolisz.
Jeśli rozdzielę szczupłe wojsko moje, Krewnemu nie dam obrony; A jeśli wszyscy pociągniem na boje, Jak będą córy i żony?« »Ojcze, odpowiem, lękasz się niewcześnie, Idź, kędy sława cię woła, Bóg nas obroni: dziś nad miastem we śnie, Widziałam jego anioła. Okrążył Świteź miecza błyskawicą, I nakrył złotemi pióry, I rzekł mi: póki męże za granicą, Ja bronię żony i córy«. —
…Ojciec jej był lekarzem wojskowym, a w całym mieście sławnym karciarzem i łobuzem. Kończąc kursy lekarskie w petersburskiej akademii chirurgicznej, zaprowadził był romansik z córką czynownika, u którego mieszkał, i zmuszony został do ożenienia się z ofiarą swych zapałów. Wkrótce po ukończeniu studiów otrzymał miejsce lekarza przy pułku piechoty konsystującym w Klerykowie. Żona powiła mu kilkoro dzieci.…
Więc zrywam się i biegnę! Wiatr po niebie dzwoni! Serce w piersi zamiera... Nie!... To — Bóg, nie oni!...
No, już ja wiem od mojej córki, że pan młody muzykę czuje. Pragnąłem widzieć pannę Rachelę. Ona przyjdzie sama tu; mówiła, że zamiast snu woli widok panów i wesele — wykształcona. Nawet wierzę. Mówi, że ją muzyka bierze, za mąż jej nie biorą jeszcze; może ją przy poczcie umieszczę; moja córka, to kobita, a jest panna modern, całkiem jak gwiazda. Więc satelita?…
Dobre moje córki, Z wami to nawet ubożyzna miła; A kto posieje dla Boga, nie straci. Zawsze ja myślę, że wam Bóg zapłaci Bogatym mężem... a kto wie? a może Już o was słychać na królewskim dworze? A my tu żniemy, aż tu nagle z boru Jaki królewic — niech i kuchta dworu Albo koniuszy — zajeżdża karetą... I mówi do mnie: «Podściwa kobieto, Daj mi za żonę jedną z córek». — «Panie! Weź Balladynę, piękna jak dziewanna».…
Powstali od kolacji. Jagna ze starą siadły do kądzieli przed kominem, a synowie jak zwykle zajęli się sprzątaniem, myciem naczyń i obrządkiem. Tak już zawżdy u Dominikowej było, że synów swoich dzierżyła żelazną ręką i rychtowała ich na dziewki, żeby ino Jagusia rączków se nie pomazała.
Ale Dominikowa, nie bacząc na to, jęła ją bić, niby kijem, przypominkami wszystkich przewin i grzechów; nie darowała ani jednego, wypominając, co ją tylko żarło od dawien dawna i nad czym srodze bolała. — To musi się już raz skończyć, rozumiesz?! Tak ci już dalej żyć nie sposób! — krzyczała coraz zawzięciej, chociaż palące łzy ciekły jej spod szmat przewiązujących oczy.…
Albert opowiada mi, jak zacna matka Loty, umierając, zdała na nią całe gospodarstwo i dzieci, zaś jemu oddała Lotę samą w opiekę. Odtąd wstąpił w dziewczynę zgoła inny duch, pośród trosk gospodarczych spoważniała i stała się prawdziwą matką rodzeństwa. Każdą chwilę jej życia wypełnia czynna miłość i praca, a mimo to nie zatraciła swej wesołości i pogody.
tańcząc, do Matki Nazbyt ohydni, nazbyt starzy. z prawej strony Jeśli ci zbrzydnął, to go rzuć. z prawej strony Jak mojej córeczce do twarzy. Jak od nich rumem czuć. do córki stojącej obok Tylko, Zosieńku, podnieś wzrok. Może Senator cię obaczy. Jeżeli o mnie się zahaczy, Dam rękojeścią
…Mam córkę; mam ją, ponieważ jest moja. Ta tedy dziewka, pomna obowiązku I rozkazowi mojemu powolna, Oddała mi ten świstek. Posłuchajcie I konkludujcie państwo. czyta «Do niebiańskiego bóstwa mojej duszy, tysiącem wdzięków okraszonej Ofelii». To niestosowne wyrażenie, trywialne wyrażenie. Okraszonej — nie jestże wyrażeniem trywialnym? Ale idźmy dalej.…
Księżna Anna nie zdziwiła się zbytnio przyjazdem Juranda ze Spychowa, zdarzało się bowiem często, że wśród ustawicznych pościgów, napadów i walk z sąsiednimi rycerzami niemieckimi porywała go nagła tęsknota za Danusią. Wówczas zjawiał się niespodzianie bądź w Warszawie, bądź w Ciechanowie lub gdziekolwiek czasowo bawił dwór księcia Janusza. Na widok dziecka wybuchał zawsze okropną żałością.…
Zarumienił się i zaczął sapać; lecz nie chcąc gniewać się przy córce, pocałował ją w czoło i poszedł do swego gabinetu.
Hesia — Mela Hesia, Mela wybiegają ze swego pokoju — krótkie spódniczki jednakowe — barchanowe kaftaniki — włosy rozpuszczone — biegną do pieca — przykucają przed drzwiczkami. Chodź! chodź! Nie ma jej? Nie ma — słyszysz przecież, jak myje głowę stróżowi. Ha! jak miło ogrzać się trochę. No! nie pchaj się — ja także... Czekaj... poprawię. A teraz daj grzebień, to cię uczeszę. Daj spokój! Jak zobaczy, będzie krzyk.…
Nieznajomy człowiek, czyli Różyc, ze zdumieniem na tę scenę patrzał i nie tylko nie śmiał się, lecz delikatne wargi jego przybrały wyraz niesmaku. Korczyński, oswojony znać z dobrym humorem Kirły i jego objawami, spoglądał przez okno na klony i rzekę; panie, Emilia i Teresa, śmiały się: pierwsza cichutko i z niejakim zawstydzeniem, druga głośniej i z rozkoszą.…
Ty nie słuchaj, dziewczę moje, starej matki trwożnych rad! Jej się złoci — próg rodzinny, nam się złoci — cały świat! Co ją nęci — nas przeraża! Nienawiścią do niej spłoń, — Nienawiścią, która do ust odtrąconą tuli dłoń... Mam ja w piersi — śpiewną burzę, — ty w zanadrzu — wonny los!.. Wiedz, że będzie stara matka przeklinała siwy włos!
Dziesięć dni przeszło i nocy tak długich, Że śmierć już mogła na gwiazdy odlecić. Dziesięć dni przeszło, dziesięć nocy drugich Przeszło — nadzieja zaczynała świecić... Po dzieciach ustał wielki płacz niewieści I naliczyliśmy ranków trzydzieści. Nareszcie zbywszy pamięci i mocy, Położyłem się i zasnąłem w nocy. I we śnie, w lekkie owinięte chmury, Ujrzałem moje dwie umarłe córy.…
— Ha! Wprędce może być weselisko i nowa w Chreptiowie uciecha, zwłaszcza że to mięsopust! — Jutro by było, żeby ode mnie zależało — zawołał porywczo Nowowiejski — ale ot co, dobrodzieju! Mnie się permisja niedługo kończy, a służba służbą i wracać do Raszkowa muszę. No! Pan Ruszczyc da mi drugą permisję, wiem! Alem niepewien, czy ze strony niewiast zwłoki nie będzie.…
Lecz prędko więdną przedwczesne mężatki. Ziemia schłonęła wszystkie me nadzieje: Oprócz tej jednej; ona jest, Parysie, Przyszłą, jedyną moich ziem dziedziczką. Staraj się jednak, skarb sobie jej serce, Chęć ma z jej chęcią nie będzie w rozterce; Jeśli cię przyjmie, głos ojca w tym względzie Jej pozwolenia echem tylko będzie.
Jak to! Imć Anzelm jest partią pierwszej wody; szlachcic to herbowyszlachcic to herbowy — docinek pod adresem dość rozpowszechnionej wówczas samozwańczej szlachty, rekrutującej się ze zbogaconych mieszczan, uzurpujących sobie ten tytuł., człowiek spokojny, przyzwoity, rozsądny, zamożny, niemający dzieci z pierwszego małżeństwa. Co mogłaby znaleźć lepszego? Wszystko prawda.…
No, niech sobie Rachel poswywoli. No, pan się mną Żydem brzydzi, a ją to pan musi uszanować; ona się ojca nie wstydzi.
Pokazujemy 48 z 94 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.