motyw literacki
Śpiew
71fragmentów
27lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Hymny 7 fragmentów
- Konrad Wallenrod 6 fragmentów
- Krzyżacy 6 fragmentów
- Nad Niemnem 6 fragmentów
- Potop 6 fragmentów
- Ogniem i mieczem 4 fragmenty
- Quo vadis 4 fragmenty
- Rok 1984 4 fragmenty
- Odyseja 3 fragmenty
- Pan Wołodyjowski 3 fragmenty
- Boska Komedia 2 fragmenty
- Chłopi, Część druga - Zima 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Wchodzą w wąwóz i toną... wychodzą w światło księżyca I czernieją na niebie, a blask ich zimny omusnął I po ostrzach jak gwiazda spaść niemogąca prześwieca. Chorał ucichł był nagle i znów jak fala wyplusnął...
W godzinie, kiedy gasnące dnia żary, Wystygłe zimnem ziemi lub Saturna, Księżycowego już nie grzeją chłodu: Gdy geomanta swoje szczęście czyta W gwieździe, co jemu wybłyska od Wschodu W chwili przedświtu, nim zorza bezchmurna Rozwidni wkrótce gościniec nieb szary; Przyśniła mi się zajękła kobieta, Z odciętą ręką, wzrok jej zezem pada, Krzywa, a twarz jej jak tynk muru blada.…
Doprowadzili się do rozstajów i tam żegnali się wśród śmiechów i krzykań. Ale nim jeszcze konie ruszyły z kopyta, kiej któraś z dziewczyn zaśpiewała za nimi: Dasz, Jasiu, na zapowiedzie! Słuchaj ino, tatuś jedzie, Dudni na moście — Da dana! Dudni na moście! A chłopaki im na to, odwracając się z wozów: Teraz, Maryś, takie ziąby — Zskrzytwiałyby dziewosłąby; Dam w wielkim poście... Da dana! Dam w wielkim poście!
A dopiero przed drugą mszą, kiej już naród skruszał nieco modleniem się, huknęły znowu organy i ksiądz zaśpiewał: W żłobie leży, któż pobieży. Naród się zakołysał, powstał z klęczek, wraz też pochwycił nutę i pełnymi piersiami, a z mocą ryknął jednym głosem: Kolędować małemu! Zatrzęsły się drzewa i zadygotały światła od tej serdecznej wichury głosów.…
Ledwie dobra myśl zaświeci, Brałem duszę twą za rękę, Wiodłem w kraj, gdzie wieczność świeci, I śpiewałem jej piosenkę, Którą rzadko ziemskie dzieci Słyszą, rzadko i w uśpieniu, A zapomną w odecknieniu.
…Daj mi twój głos usłyszeć — zaśpiewaj piosenkę Ulubioną i tyle powtarzaną razy, O zaklętym młodzieńcu, przemienionym w głazy. śpiewa Wyłamawszy zamku bramy, Twardowski błądził śród gmachów, Biegł na wieże, schodził w jamy: Co tam czarów! co tam strachów! W jednem sklepisku zapadłem — Jak dziwny rodzaj pokuty — Na łańcuchu, przed zwierciadłem Stoi młodzieniec okuty.…
Bądź pochwalony, Rozdawco cierpienia! Ręceś mi przekłuł i nogi i krew mi cieknie z głowy, a oto z Krzyża zstępuje ku mnie w przechwalebnych ogniach biały Serafin i radość w serce mi leje i z duszy śpiewne wytwarza narzędzie, ażebym śpiewał i grał, ażebym sławił i wielbił Rozdawcę bolesnych stygmatów, z których się rodzi Wesele i Miłość...…
Stało tam o rusałkach, które się z mórz wyłaniają i tak cudownym śpiewem nęcą przechodnia, że — zasłuchany — zapada się w sen i nie postrzega nawet, jak sen jego, na pozór chwilowy, przeobraża się z wolna w sen wiekuisty. Snem wiekuistnym zaskoczony, nie potrafi nawet śmierci od śpiewu odróżnić, a nicości od swego zasłuchania. Rusałki mówią o nim: „zasłuchany", a ludzie mówią: „umarły".
…Ale miał wadę — bo któż jest bez wady? Konrad światowej nie lubił pustoty, Konrad pijanej nie dzielił biesiady. Wszakże, zamknięty w samotnym pokoju, Gdy go dręczyły nudy lub zgryzoty, Szukał pociechy w gorącym napoju; I wtenczas zdał się wdziewać postać nową, Wtenczas twarz jego, bladą i surową, Jakiś rumieniec chorowity krasił: I wielkie, niegdyś błękitne źrenice, Które czas nieco skaził i przygasił, Ciskały……
Jedna bieda z drugą biedą Na rozstaju w taniec idą... Hoc! hoc! hoc! Na cóż im się taniec przyda? Dobry taniec, chociaż bieda... Hoc! hoc! hoc!
Każdy zresztą dzień w Paryżu przynosił mu nowe idee albo rozjaśniał tajemnice jego własnej duszy. Raz, gdy siedział przed kawiarnią pijąc mazagran, zbliżył się do werendy jakiś uliczny tenor i przy akompaniamencie arfy zaśpiewał: Au printemps, la feuille repousse Et la fleur embellit des pres, Mignonette, en joulant la mousse, Suivons les papillons diapres.…
Tego dnia właśnie Greczynki śpiewały hymn narodowy. Nie po grecku. One śpiewały po hebrajsku żydowski hymn... Śpiewały w tym słońcu bardzo pięknie, głośno i mocno, jakby były zdrowe.
…Wtem znad wozu, który oddalił się o kilkadziesiąt kroków, z towarzyszeniem klekotliwego turkotu kół wzniósł się czysty i silny głos męski z całej szerokiej piersi śpiewający strofę starej pieśni: Ty pójdziesz górą, ty pójdziesz górą, A ja doliną; Ty zakwitniesz różą, ty zakwitniesz różą, A ja kaliną.…
Był na świecie Alcabon. Był, na pewno był! O brzóz przyszłość wiódł z mgłami walki nieustanne. Próżnię życia na karku dźwigał z całych sił! — «Tere-fere!» — tak śpiewał, Gdy się śmierci spodziewał.
Żaba darła się jak opętana, Modraczek walił swoją trzciną tak, jakby ze trzy baby u strugi kijankami prały, a żuki, muchy, komary, wróble nawet, wszystko to uciekało z piskiem, z brzękiem, z trzepotem, żeby tylko jak najdalej uszy unieść od tego nieszczęsnego grzyba, pod którym Półpanek śpiewał.
Muzo! Męża wyśpiewaj, co święty gród Troi Zburzywszy, długo błądził i w tułaczce swojej Siła różnych miast widział, poznał tylu ludów Zwyczaje, a co przygód doświadczył i trudów! A co strapień na morzach, gdy przyszło za siebie Lub za swe towarzysze stawić się w potrzebie, By im powrót zapewnić! Nad siły on robił, Lecz druhów nie ocalił: każdy z nich się dobił Sam, głupstwem własnym.…
To rzekłszy, zjechał ze wzgórza, a za nim ruszyli mołojcy. Wkrótce okryły ich tuman i noc. Dopiero gdy odjechali już z pół stajania, wiatr przyniósł od nich słowa kozackiej pieśni: Oj wyzwoły, Boże, nas wsich, bidnych newilnykiw, Z tiażkoj newoli, Z wiry bisurmanskoj — Na jasni zori, Na tychi wody, U kraj wesełyj, U mir chreszczennyj — Wysłuchaj, Boże, u prośbach naszych, U neszczasnych mołytwach, Nas bidnych……
…Gospodarze już dawno wyszli do roboty. Już zaczęły żniwiarki swą piosnkę zwyczajną, Jak dzień słotny ponurą, tęskną, jednostajną, Tym smutniejszą, że dźwięk jej w mgłę bez echa wsiąka. Chrząsnęły sierpy w zbożu, ozwała się łąka, Rząd kosiarzy otawę siekących wciąż brząka, Pogwizdując piosenkę; z końcem każdej zwrotki Stają, ostrzą żelezca i w takt kują w młotki.…
Po wieczerzy przeszli do bawialnej izby. Tam panna Drohojowska, ujrzawszy wiszącą na ścianie lutnię, zdjęła ją i poczęła w struny brzękać. Wołodyjowski prosił jej, żeby zaśpiewała co do wtóru, ona zaś odrzekła z prostotą i dobrocią: — Gotowam, jeśli troskę z waćpanowej duszy wygnać zdołam... — Dziękuję! — odpowiedział mały rycerz podnosząc na nią z wdzięcznością oczy.…
— Ale już idźta stąd... On bez was, Niemce, zginął, mój Stasiek!... — wykrzyknął chłop. — Raz oczarowaliśta go, że ino zemdlał, ale teraz... użyliście takiej mocy, że mi utonął... — Człowieku! — zawołał bakałarz — co ty mówisz?... Alboż my nie chrześcijanie, jak i ty?... Czy nie odżegnywamy się szatana i spraw jego, jak i wy?... Chłop patrzył mu w twarz błędnym wzrokiem. — A bez cóż on utonął?...…
…Jest mi ogromnie i powszechnie, Zamykam oczy i śmieję się i śpiewam Beethoveniczne urojone psalmy, Wyprężam ramię — prowadzę — Chodźcie! — — — Nie chcę wam być przodownikiem, Chętnie w tłum się wcisnę, Będę ultimus inter pares, Chodźcie, chodźcie, O, rozmaici, oddzielni, wszyscy współcześni, Muzyka gra marsza! O, żywe, porywające, radosne akordy! Co się dzieje! Co się dzieje!…
Ci tedy otoczyli śmiejącego się pana Andrzeja; Kokosiński podniósł uszniak do góry i zaintonował: Wypijże z nami, gospodarzu miły! gospodarzu miły! Byś pić mógł z nami aże do mogiły, aże do mogiły!
Po szerokim, zalanym słońcem dziedzińcu poesesmańskich koszar, jak po dnie głębokiej studni wkopanej w kamienne ściany budynków, głucho, zacięcie wbijając w beton takt, szedł Batalion i śpiewał. Ręce jego, odziane w zielone rękawy odziedziczonych po żołnierzach z SS kurtek, podnosiły się energicznie do pasa i opadały ku ziemi w gniewnym, jednolitym zamachu, jakby to maszerował nie Batalion, a kroczył ufny w swą siłę……
Raz tylko przystąpiło coś do Cezarka. Był zwyczaj, iż w miejscowej kaplicy katolickiej śpiewano w niedzielę na chórku. Cezary miał bardzo ładny głos i kilka już razy śpiewał solo przy akompaniamencie fisharmonii. Ksiądz, Gruzin, wychowany w głębi Rosji i nieprzychylnie usposobiony dla Polaków, niechętnie zgadzał się na te śpiewy, jednak tolerował je ze względu na liczną polską kolonię.…
Lecz nagle przy krypcie zapalono kilka smolnych pochodni, które ułożono w mały stos. Stało się jaśniej. Tłum począł po chwili śpiewać, z początku cicho, potem coraz głośniej, jakiś dziwny hymn. Winicjusz nigdy w życiu nie słyszał podobnej pieśni.…
Na gałęzi, niespełna pięć metrów od nich, przysiadł drozd — niemal dokładnie na wysokości ich twarzy. Chyba ich nie zauważył. On był w słońcu, a oni w cieniu. Rozpostarł skrzydła, po czym złożył je uważnie, skłonił głowę — jakby w hołdzie słońcu — i popłynęły dźwięki pieśni, zaskakująco mocne w popołudniowej ciszy. Winston i Julia przytulili się, zafascynowani tym występem.…
— Teraz sobie zaśpiewamy jedną śliczną pieśń po rusku, nabożną. Będziecie śpiewać po mnie i tak samo jak ja. Dziewuchy cienko, chłopaki grubiej. No... a słuchaj przecie jedno z drugim — uchem, nie brzuchem! Przymknął oczy, rozwarł usta i, wybijając takt palcem, jął śpiewać: Kol sławien nasz Gospod' w Sijonie...…
«Ojcu, Synowi i Duchowi chwała!» Śpiewał raj cały, pieśń co to śpiewała Tak była słodka, że mnie upajała. Zda się, widziałem tam uśmiech wszechświata, Bo upojenia mego szał uroczy Wchodził zarazem przez słuch i przez oczy.
Nie wiedzieli już nic, szli przywarci do się a bezwolni, zgubieni w sobie a niepamiętliwi, pijani jeno tą nadludzką mocą czucia, co ich niesła w nadświaty i rwała się pieśnią bezładną, splątaną, bez słów prawie. ...Pieśń dzika i wzburzona płynęła rwiącym potokiem z serc wezbranych i biła we świat wszystek zwycięskim krzykiem miłości... ...I jako krzew ognisty płonęła w chaosie mroków i nocnego mętu...…
Śród wzgórzów i jarów, I dolin, i lasów, Śród pienia ogarów I trąby hałasów: Na koniu, co lotem Sokoły zadumi, I z bronią, co grzmotem Pioruny zatłumi; Wesoły jak dziecko, Jak rycerz krwi chciwy, Odważnie, zdradziecko Bój zaczął myśliwy. Witajcież rycerza, Pagórki i niwy, Król lasów, pan zwierza, Niech żyje myśliwy! Czy w niebo grot zmierza, Czy w knieje i smugi, Stąd leci grad pierza, Stąd płyną krwi strugi.…
O bracie mój, księżycu! o siostry me, gwiazdy! Na lśnistych waszych drogach, w tęczach waszych blasków rząd apostołów i świętych, proroków i pustelników i zachwyconych dziewic, oczy utkwiwszy w Krzyż, wyrzeczeń nuci psalm.…
W tym właśnie czasie od owej strony, kędy jezioro, skręcając, w gęstwinie leśnej swój dalszy ciąg zatracało, doleciał Dziurę śpiew młody, własną łatwością i swobodą rozzuchwalony. Poznał Dziura Majkę po głosie. Śpiew jej rozlegał się niewzbronnie w soczystym, ziołami nasiąkłym powietrzu, jakby się w tym powietrzu niewidzialne okna na oścież porozwierały, aby śpiewowi temu dać ujście i przestwór niezbędny.…
Lecz nigdy ręka, w muzycznym zapędzie, Z lutni weselszych tonów nie dobędzie; I lica jego niewinnych uśmiechów Zdają się lękać, jak śmiertelnych grzechów. Wszystkie uderza struny po kolei, Prócz jednej struny — prócz struny wesela. Wszystkie uczucia słuchacz z nim podziela, Oprócz jednego uczucia — nadziei.
— Wam zawsze wesołość i śpiewanie w głowie — zauważył Maćko. — Ba, a cóż błogosławione dusze w niebie robią? — Śpiewają. — No, to widzicie! A potępione płaczą. Wolę ja iść do śpiewających niż do płaczących. Święty Pieter też powie tak: „Trzeba go puścić do raju, bo inaczej będzie jucha i w piekle śpiewała, a to nie przystoi". Patrzcie, świta już.
…Wkrótce obaj zniknęli za pierwszymi drzewami boru. Ale zaledwie zniknęli, z boru wybuchnęła i pod same zda się obłoki wzniosła się pieśń męskiego, silnego głosu: Wyszła dziewczyna, wyszła jedyna, Jak różowy kwiat, Oczy zapłakała, ręce załamała: Zmienił się jej świat. Czego ty płaczesz, czego narzekasz, Dziewczyno moja?...…
Ledwo rumianopalca rankiem błysła Zorza, Święta moc Alkinoja porwała się z łoża. Wstał i Odysej, grodów burzyciel on gracki, I obaj z Alkinojem szli na plac feacki W niewielkiej od okrętów leżący oddali; Tam na gładkich kamieniach obaj posiadali. Atenea tymczasem i chwili nie traci. Gród przebiega w keryksa dworskiego postaci, Przemyślna, chcąc zapewnić powrót Odysowi. Kogo spotka, każdemu takie słowo powie: „Nuże!…
…Przeraźliwy głos piszczałek tatarskich i bębenków mieszał się z ryczeniem bydła i z łagodniejszymi głosami lir, przy których wtórze ślepcy śpiewali ulubioną wówczas pieśń: Sokołe jasnyj, Brate mij ridnyj, Ty wysoko łetajesz, Ty dałeko widajesz
Tymczasem panna Drohojowska śpiewała dalej: Lecz gdy pawęża Hardego męża Przed grotem nie obroni — Mdła białogłowa Jakże się schowa I gdzie się biedna schroni? — Tak się białogłowy tych grotów boją jak pies sadła — szepnął pani stolnikowej Zagłoba.
Po upojeniu ogarnęła ich wesołość szumna, szalona, jako i jazda była szalona. Kmicic począł śpiewać: Patrzy dziewczyna, patrzy ze dworu, Na bujne pola! „Matuś! Rycerze idą od boru, Oj, mojaż dola!" „Córuś, nie patrzaj — rączkami oczy Zatknij białymi, Bo ci serduszko z piersi wyskoczy Na wojnę z nimi!" — Kto waćpana wyuczył tak wdzięcznych pieśni? — pytała panna Aleksandra. — Wojna, Oleńko.…
Milcząc, podnoszę zegarek i zaczynam gwizdać ze złości. Najpierw fox o wesołej Joannie, potem stare tango o Rebece, potem „Warszawiankę" i „Rotę", a wreszcie repertuar z lewej strony. Właśnie gwizdałem „Międzynarodówkę", wtórując w myśli — Eto budiet poslednij i rieszitielnyj boj, gdy nagle przesłonił mnie wysoki cień i ciężka dłoń spadła mi na kark. Podniosłem głowę i zamarłem.…
I tak, gdy jedni żebrali u bogów miłosierdzia, drudzy bluźnili im wobec tej straszliwej klęski. Widziano starców zwróconych w stronę świątyni Jowisza Liberatora, którzy wyciągając ręce wołali: „Jesteś wybawcą, wybaw twój ołtarz i miasto!" Rozpacz jednakże zwracała się głównie przeciw starym rzymskim bogom, którzy w pojęciu ludności obowiązani byli czuwać troskliwiej od innych nad grodem.…
Ktoś zaczął śpiewać pod oknem. Winston wyjrzał dyskretnie, chowając się za muślinową firanką. Czerwcowe słońce nadal tkwiło wysoko na niebie, zaś w dole, na zalanym światłem podwórku, uwijała się między balią a sznurkiem monstrualna kobieta o ciemnoczerwonych ramionach. Opasana fartuchem uszytym z jakiegoś worka, przypominała potężną normandzką kolumnę. Wieszała na sznurku kwadratowe kawałki białej tkaniny.…
Ręceś mi przekłuł i nogi i w bok mi włócznię wbiłeś, a biały twój Serafin zstępuje ku mnie z Krzyża, zaś na promiennym obłoku ptaszęta wiją gniazda i nucą... Uciszcie się, ptaszkowie! Brat wasz pieśń chce śpiewać, albowiem serce mu rośnie, że może cierpieć Cierpieniem, z którego rodzi się Miłość...…
Tam były pieśni!... Między waszym gminem Czyż nie ma barda albo menestrela? Serce człowieka wino rozwesela, Ale piosenka jest dla myśli winem
Tymczasem powiew przyniósł wyraźnie okrzyk, który powtarzali wszyscy chórem: „Tandaradei! Tandaradei!" — i wraz Czech usłyszał słowa znajomej sobie pieśni: Bi den rôsen er wol mac tandaradei! merken wa mir'z houbet lac... Wtem pieśń urwała się, albowiem po obu stronach szlaku rozległo się krakanie tak gwarne i rozgłośne, jakby w tym zakącie lasu odbywał się sejm kruków.
Benedykt skończył szkołę agronomiczną i do swego Korczyna wrócił w roku 1861. Matki nie miał już od dawna; ojciec mu zmarł przed paru laty; siostra była zamężna. W zamian mniej niż o dwie mile od Korczyna, na pięknym folwarku swym gospodarował od lat kilku już ożeniony, starszy brat jego, Andrzej; a młodszy, po skończeniu uniwersyteckiego kursu, tylko co wrócił do rodzinnego domu z zamiarem użycia w nim niedługiego……
„Skoro okręt nasz prądy oceanu minął I na bezkresny przestwór wód morskich wypłynął, Pędzim k'wyspie Ajai, gdzie Eos się rodzi, Gdzie mieszka z swym orszakiem i gdzie Helios wschodzi; A stanąwszy u brzegu przy piaszczystej ławie, Wysiadamy z okrętu, znużeni w przeprawie, Spać się kładziem i śpimy do jutrzenki świtu.…
…Na majdanie też poczęto zaraz powtarzać: „Tuhaj-bej rozserdywsia! Rozserdywsia! — wołały żałośnie tłumy. — Rozserdywsia! Rozserdywsia!" — a w kilka chwil jakiś przeraźliwy głos jął śpiewać koło ogniska: Hej, hej! Tuhaj-bej Rozserdywsia duże! Hej, hej, Tuhaj-bej, Ne serdysia, druże! Wnet tysiące głosów powtórzyło: „Hej, hej!…
Pokazujemy 48 z 71 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.