motyw literacki
Ogród
65fragmentów
29lektur
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Napój cienisty 12 fragmentów
- Nad Niemnem 8 fragmentów
- Klechdy sezamowe 5 fragmentów
- Cierpienia młodego Wertera 4 fragmenty
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 4 fragmenty
- Pan Błyszczyński 3 fragmenty
- Quo vadis 3 fragmenty
- Hrabia Monte Christo 2 fragmenty
- Konrad Wallenrod 2 fragmenty
- Przedwiośnie 2 fragmenty
- Żywot człowieka poczciwego 2 fragmenty
- Bajki i przypowieści 1 fragment
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
Gospodarz, o ozdobie myśląc i wygodzie, Zbyt obcinał gałęzie drzew w swoim ogrodzie. Przyszła jesień; daremnie na wiosnę pracował — I szpaleru nie zrobił, i drzewa popsował.
— Może mnie rzeka zaniesie do Kaja — pomyślała Gerda i przestała się smucić. Usiadła na ławeczce i patrzyła długo na zielone brzegi, które przesuwały się przed nią. Właśnie ujrzała wielki sad wiśniowy, pełen kwitnących drzew, a między nimi malutki domek pod słomianą strzechą, z czerwonymi, żółtymi i niebieskimi okienkami. Dwóch drewnianych żołnierzy stało przed ganeczkiem z bronią w ręku.…
…szlachcic, wielki oryginał, Góry uczynił do przebycia trudne, Wężowe w skałach ścieżki powycinał, I między róże, co rosły odludne, Postawiał golce rzymskie. — Ten puginał W ręku swym trzymał i twarz miał brodatą — Skąd łatwo było poznać, że to Kato. Apollo w morzu zostawił koszulę, I na Starosty górach stał bez listka.…
Miasto samo niczym nie pociąga, ale za to okolica niewypowiedzianie piękna. To właśnie skłoniło zmarłego hrabiego M... do założenia ogrodu na jednym ze wzgórz, które leżą tutaj na widnokręgu, porozdzielane uroczymi dolinami.…
…Wszędzie rosły: palmy, figi, pomarańcze, topole, akacje, które tworzyły albo aleje idące w kierunku głównych okolic świata, albo łany drzew sadzonych regularnie i mających prawie jednakową wysokość. Nawet świat roślinny, pod bacznym okiem kapłanów, nie rozwijał się według własnego popędu tworząc nieprawidłowe, ale malownicze skupienia; nawet on szykował się według linii prostych, linii równoległych albo skupiał się……
…W ogrody czasem dziki pies przybieży, Spragniony wyje na suchą fontannę, Stoją wód łoża z marmuru usłane Lecz owdowiałe — bo zdroje wymarły, Zielska się dzikie na dnie rozpostarły. Niegdyś jak wdzięcznie fontanny tu grały. Łagodząc nieba wschodniego upały, Niegdyś tryskając srebrnej rosy tęczę I fantastyczne wirując obręcze, Rozkosznym chłodem rzeźwiły dokoła Powietrze, ziemię i spragnione zioła.…
Gdy przyszła wiosna, dozorca Ignacy odbijał zabezpieczone na zimę drzwi od jadalni i z niewielkiego tarasu obstawionego skrzynkami nasturcji schodziło się wprost do kwitnącego ogrodu. Wysoki parkan, w górze zakończony jeszcze trzema rzędami kolczastego drutu, oddzielał to miejsce od wąskiego brukowanego podwórza, gdzie hałasowały dzieciaki sąsiadów.…
— Więc wiesz pan, że panował on nad żyzną doliną, nad którą wznosiła się góra — stąd też wziął się jego malowniczy przydomek. W dolinie tej były przepyszne ogrody, sadzone przez Hasana ben Sabaha, a w tych ogrodach odosobnione altany.…
— Biało tu, biało, jakby się w każdym oku łabędź inny napuszył, lewy — w lewym, a prawy — w prawym — szepnęła wiedźma. — Ot, obydwa te łabędzie oddałabym za to, aby się z tobą w czerwonym ogrodzie u samej czerwieni spotkać! — A dalekoż ów ogród czerwony? — spytał ciekawie wójt. — Nie ma go wcale — odparła wiedźma — ale chce się, aby przynajmniej na chwilę w rozmowie naszej poistniał.…
— Drogi Aladynie! — odrzekł Roeoender. — Domyśliłem się, że lubisz kwiaty i drzewa, i dlatego też zaprowadziłem cię do miejsca, gdzie są najwspanialsze ogrody. Zwiedzimy zaraz te ogrody, a gdy wrócisz do domu, opowiesz biednej Marudzie, ileś ogrodów zwiedził i jak każdy z nich wyglądał.…
«Skądże — pomyślał Kiejstut — nagła w mej córce odmiana, Gdzie jej dawna wesołość, gdzie jej dziecinne rozrywki? W święto wszystkie dziewice idą zabawiać się tańcem, Ona siedzi samotna albo z Walterem rozmawia. W dzień powszedni dziewice trudnią się igłą lub krośną, Jej z rąk igła wypada, nici plątają się w krośnach, Sama nie widzi, co robi, wszyscy mi to powiadają.…
Wyspę łąk porzucono na pałaców stepy, Uciekam tu opodal od wrącego gminu; Lud woli pić dym węgli i zaglądać w sklepy; A ten ogród, czarowna sielanka Londynu, Jak ustęp złoty w nudnym ginie poemacie. Ludzie! wy się tym drzewom przypatrywać macie Jak cudom Boga obok cudów waszej ręki. Drzewa nietknięte, rajskie zachowały wdzięki; Nieraz mgły nadpłynione w kłęby czarne zwiną I liściowym wachlarzem na miasto odwieją.…
Gdyby ją kto szczerze zapytał: czym jest świat, a czym ona sama? niezawodnie odpowiedziałaby, że świat jest zaczarowanym ogrodem, napełnionym czarodziejskimi zamkami, a ona — boginią czy nimfą uwięzioną w formy cielesne.
Wszystko to po upływie pewnego czasu wydawać się mogło snem napełnionym widzeniami prawie nadprzyrodzonymi: tak niezmiernie inne było to, co nastąpiło po nim... Kiedy Benedykt obudził się z tego snu swojej pierwszej młodości, spostrzegł przede wszystkim, że zabrakło mu obu braci.…
Coś tam mignęło dalekiego Wbrew niedalekiej wodzie, — Coś tam wezbrało rosistego W ogrodzie — w ogrodzie!
Tak się tam modlił Odys losem bity srodze, Gdy pannę rącze muły uniosły po drodze W miasto wiodącej. Jakoż przed dwór okazały Ojcowski gdy zajedzie, muły się wstrzymały U pierwszej bramy. Bracia, piękni jak niebianie, Wybiegli wszyscy razem na jej powitanie I muły wyprzęgali, i wyprane szaty Z wozu znosili. Panna do swojej komnaty Szła wprost, gdzie ogień stara nieciła już niańka, Eurymedusa, ongi apejrejska branka.…
Ogród pana Błyszczyńskiego zielenieje na wymroczu, Gdzie się cud rozrasta w zgrozę i bezprawie. Sam go wywiódł z nicości błyszczydłami swych oczu I utrwalił na podśnionej drzewom trawie. Kiedy zmory są zajęte przyśpieszonym zmorowaniem Między mgłą a niebem, między mgłą a wodą, — Zielna zjawa swe dłonie zbezcieleśnia ze łkaniem Nad paprocią — nad pokrzywą — nad lebiodą.
Biegał po całym domu i szukał komnaty, Gdzie mieszkał dzieckiem będąc, przed dziesięciu laty. Wchodzi, cofnął się, toczył zdumione źrenice Po ścianach: w tej komnacie mieszkanie kobiéce! Któż by tu mieszkał? Stary stryj nie był żonaty; A ciotka w Petersburgu mieszkała przed laty. To nie był ochmistrzyni pokój? Fortepiano? Na nim nuty i książki; wszystko porzucano Niedbale i bezładnie: nieporządek miły!…
Ciszę w sadzie przerywały tylko odgłosy spadających na ziemię przejrzałych owoców i brzęczenie owadów. Pogoda ustaliła się cudnie. Był to początek września. Słońce nie prażyło już za mocno, ale rzucało jeszcze obfite złote blaski. W blaskach owych lśniły się czerwone jabłka wśród szarych liści siedzące tak obficie, że drzewa zdawały się być nimi oblepione. Gałęzie śliw gięły się pod owocem okrytym siwym woskiem.…
Roch Kowalski szalał głównie na górze, pan Zagłoba zaś rzucił się ze swoim oddziałem na tarasy i wysiekłszy broniących się tam piechurów, wpadł z tarasów do owych cudnych sadów, w całej Europie sławnych. Drzewa były już w nich wycięte, kosztowne krzewy poniszczone przez polskie kule, fontanny pogruchotane, ziemia poorana przez granaty, słowem, wszędy pustka i zniszczenie, choć Szwedzi nie przykładali do niego swej……
Cezary, który zgodził się nawet na to, że będzie w tym domu porucznikiem, znalazł swój zdezelowany kapelusz i wyszedł za przewodem księdza i panny Szarłatowiczówny. Zeszli po schodach ganku i skręcili w ogród ciemny, zarośnięty, szumiący w mroku ogromem jesiennych gałęzi. Posuwali się naprzód wąskimi uliczkami, które raz w raz w półokrąg się zataczały.…
Podeszła do otwartych drzwi, stanęła na progu i rozejrzała się po rachitycznych krzakach pomidorowych porośniętych dzikim zielskiem, to znaczy: rozejrzała się po ogrodzie.
Po czym opuściły cubiculum i udały się do łaźni, gdzie Akte, wykąpawszy Ligię, zaprowadziła ją na śniadanie, a potem do ogrodów pałacowych, w których żadnego niebezpiecznego spotkania nie należało się obawiać, albowiem cezar i jego przedniejsi dworscy spali jeszcze.…
Zasadził dziadek rzepkę w ogrodzie, Chodził tę rzepkę oglądać co dzień. Wyrosła rzepka jędrna i krzepka, Schrupać by rzepkę z kawałkiem chlebka!
«A ponieważ dostałeś, coś tak drogo cenił, Winszuję, panie Pietrze, żeś się już ożenił». «Bóg zapłać». «Cóż to znaczy? Ozięble dziękujesz, Alboż to szczęścia swego jeszcze nie pojmujesz? Czyliż się już sprzykrzyły małżeńskie ogniwa?» «Nie ze wszystkim, luboć to zazwyczaj tak bywa, Pierwsze czasy cukrowe». «Toś pewnie w goryczy?» «Jeszczeć!» «Bracie, trzymaj więc, coś dostał w zdobyczy!…
Mówiąc to, szedł dalej między liliami, różami, trzcinami oraz dyszącymi wonnością krzewami imbirowymi, co rosły w ogrodzie, aż doszedł do wielkiego drzewa kamforowego, które nazywano drzewem kamforowym Sulejmana-ben-Dauda. Zaś Balkis ukryła się wśród wysokich irysów, plamistych bambusów i czerwonych lilii za drzewem kamforowym, żeby być blisko swego najserdeczniejszego kochania, Sulejmana-ben-Dauda.…
Pszczoły brzęczały na jabłoniach jak w ulu, a po całym ogrodzie rozpływał się słodki, dyszący zapach bzów, jabłoni i głosy wilg śpiewających.
«A ponieważ dostałeś, coś tak drogo cenił, Winszuję, panie Pietrze, żeś się już ożenił». «Bóg zapłać». «Cóż to znaczy? Ozięble dziękujesz, Alboż to szczęścia swego jeszcze nie pojmujesz? Czyliż się już sprzykrzyły małżeńskie ogniwa?» «Nie ze wszystkim, luboć to zazwyczaj tak bywa, Pierwsze czasy cukrowe». «Toś pewnie w goryczy?» «Jeszczeć!» «Bracie, trzymaj więc, coś dostał w zdobyczy!…
Też sobie i wineczka, i różyczek możesz przysadzić, bo się to bardzo łacno wszytko a za bardzo małą pracą przyjmie. Dostawszy gałęzi winnych, ukopawszy dołek, nasypawszy gnoju drobnego a trzaskowiska, położywszy dwie gałązce na krzyż, środek onych gałązek wtłoczywszy w on dołek, nadobnie onąż ziemią przyłożysz, a końce ku górze wypuścisz, tedy się to bardzo snadnie przyjmie.…
O, jakże szczęśliwym się czuję, że serce moje odczuwać może ową pełną prostoty radość człowieka, kładącego na własnym stole wyhodowaną przez siebie główkę kapusty, rozkoszującego się nie tylko nią samą, ale wspomnieniem wszystkich owych miłych dni i cudnych poranków, kiedy ją sadził, onych wieczorów, kiedy ją podlewał i cieszył oczy jej wzrostem i rozwojem, ujętymi w jeden jedyny moment przeżycia.
W zakątku pod tak gęstym listowiem, że światło z trudem przedostaje się przez nie, stoi szeroka, kamienna ława i krzesła wskazujące, że jest to ulubione miejsce spotkań lub ulubiona samotnia — mieszkańców pałacu, oddalonego o jakie sto kroków i ledwie dostrzegalnego zza zasłony zieleni.…
Aladyn ujrzał za tymi drzwiami ogród podziemny i wbiegł do ogrodu. W ogrodzie tym rosły krępe, karłowate drzewa, pokryte mchem złotym. Na gałęziach zamiast owoców dojrzewały perły tak wielkie, jak orzechy. Perły te napełniały ogród podziemny białym, matowym światłem. W tym świetle ujrzał Aladyn mury ogrodu porosłe jadowitymi grzybami i pleśnią.…
«O! na miłość Boga, O nic nie pytaj!... Słuchaj, moja droga, Słuchaj i pilnie zważaj każde słowo. Oni zginęli... Widzisz te pożary? Widzisz? To Litwa w kraju Niemców broi!... Przez lat sto Zakon ran swych nie wygoi. Trafiłem w serce stugłowej poczwary; Strawione skarby, źródła ich potęgi, Zgorzały miasta, morze krwi wyciekło... Jam to uczynił; dopełnił przysięgi — Straszniejszej zemsty nie wymyśli piekło!…
Dwanaście lat minęło było od owego osierocenia po braciach, majątkowego zubożenia i śmiertelnego rozbicia się młodzieńczych jego ideałów, kiedy pewnego letniego wieczora Benedykt po obszernym ogrodzie korczyńskim szukał swej żony. Resztki dziennego światła padały mu na twarz opaloną od słońca i błyszczącą od potu; szedł prędko i szerokimi krokami: gruby i do czerwoności ogorzały kark nisko pochylał.…
Uwiędły sad Przeżegnał się szkarłatem. Liść drgnął i spadł. Módl się do tęcz za światem! Pożółkły klon Mży w stawie miedzią złudną. We własny zgon Uwierzyć mu tak trudno!
Ogród śnił się... Tu i ówdzie dąb prześniony zżółkł i powiądł. Każdy krzew sam w sobie miał zaświata wygląd. Sporo było w gałęziach — cisz zbłąkanych i sowiąt, Lecz nie było ani świerszczy, ani szczygląt.
Był sad. — Drzewa owocne, zasadzone w rzędy, Ocieniały szerokie pole; spodem grzędy. Tu kapusta, sędziwe schylając łysiny, Siedzi i zda się dumać o losach jarzyny; Tam, plącząc stronki w marchwi zielonej warkoczu, Wysmukły bób obraca na nią tysiąc oczu; Owdzie podnosi złotą kitę kukuruza; Gdzieniegdzie otyłego widać brzuch harbuza, Który od swej łodygi aż w daleką stronę, Wtoczył się jak gość między buraki czerwone.…
Park był bardzo rozległy, schodził ze wzgórka, na którym stała „Arianka", w dół, do dworu otoczonego sadzawkami i basenami wodnymi. Dwór był drewniany, lecz na kamiennych podmurowaniach, które musiały dawniej podpierać inną jakąś, bardziej wyniosłą budowlę. W parku były długie aleje grabowe, wynoszące się w pola i dalekie zarośla.…
— Powiedz mi, czy na trawnikach w ogrodzie są asfodele? — W ogrodzie cyprysy i trawniki pożółkły od pożaru, z mirtów opadły liście i cały ogród wygląda jak umarły.
Ale najdziesz drugiego takiego niedbalca, co mu się to bardzo trudno widzi i powieda więc: „Oj, wolałbych ja tu gnoju nawozić a jęczmienia nasiać". Ale jeśli może być i gnój, i jęczmień, i to wszytko, a cóż ci to wadzi, coć i rozkosz, i krotofilę, i pożytek czyni? Boć już z gnojem łacniejsze misterstwo, leda to chłop wywiezie, a włodarz albo wójt jaki może tego doźrzeć. Aleć, wierz mi, i toć stanie za jęczmień.…
Bądź zdrów! Lato tutaj przecudne, spinam się często na drzewa owocowe w sadzie Loty, ujmuję żerdkę i strącam gruszki z wierzchołka. Ona stoi pod drzewem i chwyta rzucone z góry owoce.
Pszczoła po kryjomu W kwiatach szuka miodu. Nudzi mi się w domu, Pójdę do ogrodu. Wdzieję strój pstrokaty Dziwacznego kroju I pomiędzy kwiaty Pobiegnę w tym stroju!
W dużym tym ogrodzie, który był zarazem owocowy, warzywny i kwiatowy, a także łąką i pasieką, znajdowała się jedna tylko ławka, przy ścianie domu pod dwoma oknami stojąca, z wąskiej, na dwu słupkach opartej deski złożona i tak długa, że dziesięć osób rzędem na niej usiąść by mogło. Tuż przed nią wyrastał z trawy szereg sztywnych malw, a nieco na prawo pszczoły nad błękitnymi ulami i różowymi makami brzęczały.
Maria z Bzówka — wygody wspomina izdebne, Słońce — w łóżku, wiatr — w sieni — i ogród macierzyn, Gdzie było tyle w radość uchodzących ścieżyn, A wszystkie takie — trafne i drzewom — potrzebne!...
Pan Błyszczyński sprawdzał ogród, czy dość czarom jego uległ, — I czy szum i poszum dość jest rzeczywisty, — I czy liszaj na dębie — jadowity brzydulek — Dość się wgryza w złudną korę i w pień śnisty?... Badał jeszcze, czy ptak-lilia dość skowrończo w przyszłość śpiewa, I czy wąż-tulipan wiosny jest oznaką... I spojrzeniem przymuszał przeciwiące się drzewa, By do zwykłych podobniały jako tako...…
W tej części sadu rosły tu i ówdzie wiśnie, Śród nich zboże w gatunkach zmieszanych umyślnie: Pszenica, kukuruza, bób, jęczmień wąsaty, Proso, groszek, a nawet krzewiny i kwiaty. Domowemu to ptactwu taki ochmistrzyni Wymyśliła ogródek: sławna gospodyni, Zwała się Kokosznicka, z domu Jendykowi- czówna.…
A tymczasem niech wam Sycylia zmieni się w ogród Hesperyd, niech polne, leśne i źródlane boginki sypią wam kwiaty po drodze, a po wszystkich akantach w kolumnach waszego domu niech gnieżdżą się białe gołębie."
Albert przyrzekł mi, że zaraz po wieczerzy przyjdzie z Lotą do ogrodu. Stałem na tarasie pod rozłożystymi kasztanami i spoglądałem po raz ostatni stąd, jak słońce, zachodząc na krańcach uroczej doliny, tonęło w nurtach rzeki. Jakże często razem z nią rozkoszowałem się tym wspaniałym widokiem, a dziś...…
Pokazujemy 48 z 65 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.