motyw literacki
Gość
56fragmentów
23lektury
Gdzie ten motyw mieszka
Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.
- Nad Niemnem 9 fragmentów
- Odyseja 6 fragmentów
- Fraszki 5 fragmentów
- Lalka 4 fragmenty
- Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie 4 fragmenty
- Hamlet 3 fragmenty
- Wesele 3 fragmenty
- Łąka 3 fragmenty
- Chłopi, Część druga - Zima 2 fragmenty
- Iliada 2 fragmenty
- Pan Wołodyjowski 2 fragmenty
- Przedwiośnie 2 fragmenty
Występuje razem z
Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.
Fragmenty
Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.
— A w mojej chałupie ludzi nie następuj, bo tu nie karczma! — krzyczał kowal zasłaniając sobą wójta, ale Antek już na nic nie zważał, bo obu zwymyślał jak psów, trzasnął drzwiami i wyszedł...
Ale to stary Kłąb stanął we drzwiach, a za nim wchodzili wolno, otrzepując się i obijając o próg buty ze śniegu — Winciorek, kulawy Grzela, Michał Caban, Franek Bylica, brat Hanczynego ojca, Walenty z krzywą gębą i Józek Wachnik... Dziwował się tej procesji Boryna, ale juści, że pary z gęby nie puścił, na pozdrowienia odpowiadał, rękę podawał, siedzieć zapraszał, ławki podsuwał i tabaką częstował...…
Pawle, rzecz pewna, u twego sąsiada Możesz długiego nie czekać obiada, Bo w mej komorze szczera pajęczyna, W piwnicy także coś na schyłku wina. Ale chleb (według przypowieści) z solą Każę położyć prze cię z dobrą wolą. Muzyka Muzyka będzie, pieśni też dostanie, A k'temu płacić nie potrzeba za nie, Bo się tu ten żmij rodzi tak okwito, Lepiej daleko niż jęczmień, niż żyto.…
Koledzy, miłymiście gośćmi w Elsynorze. Podajcie mi dłonie. Do orszaku gościnności należy etykieta i ceremonie; winienem was przeto podjąć tym trybem: inaczej, moje obejście się z aktorami, które, uprzedzam was, będzie się musiało okazać uprzejme, wydałoby się gościnniejsze niż z wami.
Gdy z pola do Olimpu bogowie wrócili, Wątpliwy na przemianę los wojny się chyli I między Symoentu a Ksantu koryty Z obydwu stron spiżowe latają dziryty. Mur Greków, Telamona syn, postrachy sieje, Łamie zastęp trojański, odżywia nadzieje. Eusora syn, Akamas, rycerz między Traki I najdzielniejszy bronią, i jak olbrzym jaki Wzrostem ciała ogromny, legł z jego prawicy.…
…Możesz być spokojny o siebie, mój niespodziany gościu, bo w Bengalu gościnność i grzeczność nie mniej jest rozpowszechniona jak w Persji. Nic złego ci się nie stanie. Strasznie jestem ciekawa, jakim sposobem w tak krótkim czasie przebyłeś tak wielką przestrzeń — od Persji do Bengalu. Jeszcze mnie więcej ciekawi, jakim sposobem o tak późnej porze przedostałeś się do wnętrza mego pałacu.…
Najgorsze, że o byle co zaczynali się bić. Bili się strasznie dziko. Drapali, gryźli i nawet ich rozerwać nie można było. To znów objadali się przysmakami, które im gotował królewski kucharz, potem płakali, że ich brzuchy bolą, a jak doktór kazał jeden dzień nie jeść, robili awantury, łamali krzesła i tłukli szyby. To znów się bali różnych rzeczy.…
Przyszły do mnie motyle, utrudzone lotem, Przyszły pszczoły z kadzidłem i mirrą, i złotem, Przyszła sama Nieskończoność, By popatrzeć w mą zieloność, — Popatrzyła i odejść nie chciała z powrotem...
Słychać szmer w sieniach. Jakaś ręka poszukuje klamki, nareszcie otwierają się drzwi i na progu staje ktoś odziany w wielkie futro upstrzone śniegiem i kroplami deszczu. — Kto to? — pyta się pan Ignacy i na twarz występują mu silne rumieńce. — Jużeś o mnie zapomniał, stary?... — cicho i powoli odpowiada gość. Pan Ignacy miesza się coraz bardziej.…
…Dzieci jadą! Dzieci... jadą! — krzyknęła swym grubym, ochrypłym głosem i wnet jak wicher rzuciła się w kierunku sieni. W uszach obecnych zabrzmiał tylko głos jej jakąś ogromną radością nabrzmiały, a w oczach wionęły końce mantyli i zamigotały czerwone róże pantofli. Korczyński, jakby wybuchem jakiejś palnej materii z krzesła poderwany, dwoma krokami przesadził pokój i zniknął.…
Dzięki ci, żeś zaufał domowi mojemu — starym zwyczajem piję zdrowie twoje. — bierze puchar, pije i podaje Pankracemu Gościu, w ręce twoje! —
«Prawdzie długich wywodów, królu, nie potrzeba: Aleksander, w Grecyjej gościem w domu będąc Człowieka przedniejszego, na gościnne prawa Nie pomniąc, żonę mu wziął i przywłaszczył sobie. By mu był niewolnicę naliższą przemówił, Winien by mu był został, cóż kiedy wziął żonę, Której ani zaniedbać, ani też dochodzić Dobry, ućciwy człowiek bez wstydu nie może? Winien mu nie po mału.…
Wybiegł Helios z jeziora promiennej pościeli Na spiżowy strop nieba. I już dniem się bieli Dla bogów i dla ludzi ziemia karmicielka, Gdy do Pylos przybyli. Murów moc tam wielka W grodzie Neleja! Właśnie lud dawał ofiarne, Zabijane na brzegu morskim, byki czarne Posejdonowi. Dziewięć ław było zajętych, Po pięćset w każdej; dziewięć byków też zarżniętych Przed każdą.…
Właśnie dwukonną bryką wjechał młody panek I obiegłszy dziedziniec zawrócił przed ganek. Wysiadł z powozu; konie porzucone same, Szczypiąc trawę ciągnęły powoli pod bramę. We dworze pusto: bo drzwi od ganku zamknięto Zaszczepkami i kołkiem zaszczepki przetknięto. Podróżny do folwarku nie biegł sług zapytać, Odemknął, wbiegł do domu, pragnął go powitać.…
— Pan Charłamp przyjechał i czeka na pokojach — odrzekł pachoł. — A owóż i on sam! — zawołał Kmicic na widok męża zbliżającego się ku altanie. — Dla Boga, jakże mu wąsy posiwiały! Witaj, towarzyszu miły! Witaj, stary kompanionie! To rzekłszy wypadł z altany i biegł naprzeciw pana Charłampa z roztworzonymi rękoma.…
Wszytkoć wadzi: być na nos biedna mucha padła, Miecesz głową i mniemasz, że cię do krwie zjadła; Od stołu żenie każesz, fukasz na pachołki, Wyciskałeś talerze, wyciskasz i stołki. Patrzaj, diable, że sie tu i gościom dostanie: Gniewaj sie, jako raczysz, jeno nie bij, panie, Bo ja w tym piwie twoim rozkoszy nie czuję; Zdrowie rad mam od ciebie, kufla nie przyjmuję.…
…Nie mniejsza niespodzianka czekała ich na podwórzu. Ślimakowa z Jędrkiem wynieśli przed chatę stołki z poręczami i wiśniowy stół, nakryli go obrusem, położyli talerze, blaszane łyżki, osełkę masła, bułkę sitnego chleba i cały ser z kminkiem. Na progu chaty stała w pogotowiu dzieża zsiadłego mleka, a o kilkanaście kroków z boku trzy kury z gromadą kurcząt dziobały kaszę, krzycząc i rozpychając się.…
— Bogać! Pilno mi! I tak tu za długo siedzę. — To wypraw swoich Tatarów naprzód do Krasnegostawu. Ja ze swej strony pchnę gońca, aby tam obroki były dla nich gotowe, a tobie eskortę własną aż do Krasnegostawu dam. Nic cię tu spotkać złego nie może, bo to kraj mój... Dam ci dobrych pachołków z niemieckiej dragonii, ludzi śmiałych i dróg świadomych... Zresztą, do Krasnegostawu trakt jak sierpem rzucił.…
Tymczasem Cezary szukał niższego życia, samego życia. Zwierzył się z tym panu Gruboszewskiemu. Ten nie bardzo zrozumiał. Człowiek żyjący samą istotą życia, człowiek praktyczny, człowiek nagiego faktu w życiu i nagiego interesu nie mógł zrozumieć, iż ktoś może poszukiwać istoty życia. Ale ów poszukiwacz był to przyjaciel pana Hipolita, dziedzica, więc wolno mu było poszukiwać, czego chce.…
Daj mu waść pokój, nie wychodzi przecie Z granic wytkniętych dobrym wychowaniem I prawdę mówiąc, cała go Werona Ma za młodzieńca pełnego przymiotów; Nie chciałbym za nic w świecie w moim domu Czynić mu krzywdy. Uspokój się zatem, Miły synowcze, nie zważaj na niego, Taka ma wola; jeśli ją szanujesz, Okaż uprzejmość i spędź precz z oblicza Ten mars niezgodny z weselem tej doby.
„Skąd idziesz?” „Ledwo chodzę”. „Słabyś?” „I jak jeszcze. Wszak wiesz, że się ja nigdy zbytecznie nie pieszczę, Ale mi zbyt dokucza ból głowy okrutny”. „Pewnieś wczoraj był wesół, dlategoś dziś smutny. Przejdzie ból, powiedzże mi, proszę, jak to było? Po smacznym, mówią, kąsku i wodę pić miło”. „Oj, nie miło, mój bracie! bogdaj z tym przysłowiem Przepadł, co go wymyślił; jak było, opowiem.…
Ty dzisiaj jesteś szczęśliwą, panno młoda — zaproś gości tych, którym gdzie złe wciórności dopiekają — którym źle — których bieda, Piekło dręczy, których duch się strachem męczy, a do wyzwoleństwa się rwie. I po cóż te z Piekła duchy? Niechaj przyjdą na podsłuchy, na Wesele, gdzie muzyka...
Nie wódź mnie na pokuszenie, Ojców moich wielki Boże! Wszak gdy wstąpił w progi moje, Włos mu z głowy spaść nie może.
— Wyjrzyj no, ktosik jest w ganku. Ale nim zdążył, jakiś obwalony śniegiem człowiek stanął w progu, pochwalił Boga, otrzepywał czapkę o buty i rozglądał się po izbie. — Pozwólcie się ogrzać i wytchnąć nieco! — rzekł prosząco. — Siadajcie, Witek, przyrzuć na ogień — zarządziła zmieszana. Nieznajomy siadł przed kominem, ogrzał się nieco i zapalił fajkę. — Borynowy to dom, Macieja Boryny?…
Posadziłeś mię wprawdzie nie nagorzej, Ale by trzeba mięsa dawać sporzej; Przed tobą widzę półmisków niemało, A mnie się ledwie polewki dostało. Diabłu się godzi takowa biesiada! Gościem czy świadkiem ja twego obiada!
Mości książę, obejdę się z nimi stosownie do ich zasługi. Do paralusza! znacznie lepiej. Gdybyśmy się obchodzili z każdym wedle jego zasług, któż by uniknął chłosty! Obchodź się z nimi waćpan odpowiednio do własnej twej zacności i godności. Im mniej kto zasługuje na względy, tym więcej ma zasługi nasza względem niego uprzejmość. Odprowadź ich.
Gdy z pola do Olimpu bogowie wrócili, Wątpliwy na przemianę los wojny się chyli I między Symoentu a Ksantu koryty Z obydwu stron spiżowe latają dziryty. Mur Greków, Telamona syn, postrachy sieje, Łamie zastęp trojański, odżywia nadzieje. Eusora syn, Akamas, rycerz między Traki I najdzielniejszy bronią, i jak olbrzym jaki Wzrostem ciała ogromny, legł z jego prawicy.…
Będę czekał na ciebie z dłonią na zasuwie, Zasłyszawszy twój szelest, z nóg zdejmę obuwie, Wyjdę bosy na spotkanie, Śpiewający niespodzianie, A śpiewając, pomyślę, że pacierze mówię. Wyślij pierwej z nowiną co najlichsze ziele, Potem sama się przybliż z kwiatami na czele, — Pędząc przed się wonne kwiaty, Wnijdź do wnętrza mojej chaty, Bo chcę tobie sam na sam opowiedzieć wiele.…
Niedaleko rzeki Sawy, nie wiem którego dnia naszej wędrówki, znaleźliśmy w pustej okolicy kilka chat, gdzie nas bardzo gościnnie przyjęto. Mrok już zapadł, wściekle byliśmy znużeni, ale dobry ogień i butelka śliwowicy napędziły nam wesołych myśli.
Drogą pomiędzy gajem olchowym a warzywnymi ogrodami szybko jechała i już ku otwartej bramie dziedzińca zawracała zgrabna, błyszcząca od szkieł i posrebrzeń, czterema pięknymi końmi ciągnięta kareta. Konie były w angielskich szorach, na koźle siedział brodaty stangret i młody lokaj w zielonej, pozłacanymi taśmami szamerowanej kurcie. Poznała karetę i konie Różyca.…
Wąwozami wjechawszy w gród Lakedajmony, Skręcili wprost na zamek, kędy mąż sławiony, Menelaj, huczne sprawiał wesele dla syna I dla córki. Tę oddał, choć jego jedyna, Synowi Achillesa, wojów gromiciela. Z nim ją bowiem zaręczył w Troi przed lat wiela, A niebianie złączyli parę k'sobie skłonną. Właśnie ją dziś odesłał koleśno i konno W sławny gród Myrmidonów. Dla syna zaś swego Wziął w Sparcie Alektora córę.…
Tymczasem na folwarku nie uszło baczności, Że przed ganek zajechał któryś z nowych gości. Już konie w stajnią wzięto, już im hojnie dano, Jako w porządnym domu, i obrok, i siano: Bo Sędzia nigdy nie chciał, według nowej mody, Odsyłać koni gości Żydom do gospody.…
Tak rozmawiając przybyli na koniec do Ketlingowego dworku, który dworem się być okazał. W środku były porządki wszelkie i niemało sprzętów kosztownych bądź kupionych, bądź ze zdobyczy pochodzących. Broni zwłaszcza wybór był znamienity. Ucieszył się pan Zagłoba na ten widok i rzekł: — O! toż waćpan mógłbyś tu i dwadzieścia osób pomieścić. Szczęście to dla mnie, żem cię spotkał.
Cezary napisał do Hipolita bilecik z prośbą o konie do stacji. Zanim konie nadeszły, zebrał swoje manatki, zapakował walizkę i czule, ogniście żegnany, pojechał do Nawłoci. Pani Wielosławska i strupieszałe ciotki, Michał Skalnicki i Maciejunio (ksiądz Anastazy odjechał już był do swej parafii, gdzie pełnił obowiązki wikarego) — słowem wszyscy żegnali go ze smutkiem, w którym jednak nie było za tym gościem żałoby.…
Cha cha cha — cha cha cha, przyjdź, chochole, na Wesele, zapraszam cię ja, pan młody, wraz na gody do gospody! Jest na tyle jeść i pić, mozes sobie z nami kpić! Dla nas samych dość za wiele; przyjdź, chochole, na Wesele! Przyjdze, przyjdze, jak mos wole! Cha cha cha... Cha, cha, cha! Skoro północ zacznie bić, do nas tu na izbę przydź.
Łazićki z Barzym, gospodarzu miły, Jesliś nieświadom, jakowej są siły, Chciej same tylko uważyć imiona, A masz li rozum, niech spać idzie żona!
…Mości panie, zechciej dojrzeć, aby ci ichmoście dobrze byli ugoszczeni. Słyszysz, waćpan? Niech znajdą dobre przyjęcie; bo oni są streszczoną, żywą kroniką czasu. Byłoby lepiej dla waćpana zyskać po śmierci niepochlebny napis na nagrobku niż za życia niekorzystne ich świadectwo na scenie. Mości książę, obejdę się z nimi stosownie do ich zasługi. Do paralusza! znacznie lepiej.…
Ani zmora z jeziora, ani sen skrzydlaty Lecz Łąka nawiedziła wnętrze mojej chaty! Trwała ze mną na tej ławie, Rozmawiając głośno prawie, — Na ścianach moich — rosa, na podłodze — kwiaty...
— Pozwoli pani zaprezentować sobie: pan Rzecki, plenipotent naszego gospodarza... — Bardzo mi przyjemnie — odpowiedziała pani Stawska kłaniając mi się ze spuszczonymi oczyma. Ale silny rumieniec i ślad obawy na jej twarzy upewniły mnie, że nie jestem przyjemnym gościem.
…Na kanapce przed rozłożoną książką siedział nadąsany, jak piwonia czerwony Boleś z nogą do nogi kanapy przywiązaną. Ten okropny chłopiec wyskakując przez okno rozlał atrament i w kilku miejscach poplamił nim pomalowaną na czerwono podłogę; w dodatku tuż przy jej tołubku znalazła się znowu Bronia, ta czarna, rozczochrana Bronia ze swymi utrapionymi tasiemkami od trzewików, które ciągnęły się po ziemi.…
Odysej od przystani piął się ścieżką w górę Przez wyżyny lesiste, aż do miejsca, które Wskazała mu Atena, gdzie ów pastuch siedzi, Dbalszy o pańskie dobro niż reszta gawiedzi. Zastał go, jak na progu siedział wśród zagrody, Która tu zbudowana dla trzodnej wygody Na wyżynie, skąd patrzy naokół widziana; Wybudował ją pastuch pod niebytność pana, Bez wiedzy Laertesa, bez pani rozkazu.…
Krótkie były Sędziego z synowcem witania: Dał mu poważnie rękę do pocałowania, I w skroń ucałowawszy uprzejmie pozdrowił; A choć przez wzgląd na gości niewiele z nim mówił, Widać było z łez, które wylotem kontusza Otarł prędko, jak kochał pana Tadeusza.
Ja szczęśliwy, do gospody sprosiłbym tu cały świat: takim rad, takim rad. Zaprośże tego chochoła; tam za oknem skrył się w sad. Cha cha cha — cha cha cha, przyjdź, chochole, na Wesele, zapraszam cię ja, pan młody, wraz na gody do gospody! Jest na tyle jeść i pić, mozes sobie z nami kpić! Dla nas samych dość za wiele; przyjdź, chochole, na Wesele! Przyjdze, przyjdze, jak mos wole! Cha cha cha... Cha, cha, cha!…
Jeden pan wielomożny niedawno powiedział: „W Polszcze ślachcic jakoby też na karczmie siedział; Bo kto jedno przyjedzie, to z każdym pić musi, A żona, pościel zwłócząc, nieboga się krtusi."
Przypomniawszy jednak sobie, że jest tu z wizytą, szybko począł się ubierać. Ledwie skończył, delikatnie zapukano do drzwi i wszedł stary służący. — Jaśnie pani prosi do stołu. Wokulski udał się za nim... Minął korytarz i po chwili znalazł się w obszernym pokoju jadalnym, którego ściany do połowy były przysłonięte taflami z ciemnego drzewa.…
— Zawsze jesteś łaskaw dla małego rozczochrańca tego, kuzynie — ze swym ponętnym uśmiechem odpowiedziała Kirłowa, ale oczy jej miały ciągle wyraz roztargniony i postawa była wahająca się i zmieszana. W małej bawialni swej spostrzegła nieporządki, które ją zawstydzały.…
Odysej od przystani piął się ścieżką w górę Przez wyżyny lesiste, aż do miejsca, które Wskazała mu Atena, gdzie ów pastuch siedzi, Dbalszy o pańskie dobro niż reszta gawiedzi. Zastał go, jak na progu siedział wśród zagrody, Która tu zbudowana dla trzodnej wygody Na wyżynie, skąd patrzy naokół widziana; Wybudował ją pastuch pod niebytność pana, Bez wiedzy Laertesa, bez pani rozkazu.…
…Byli to z plebanii przez szlachty gromadę Posłowie wyprawieni do Maćka po radę. Z dala witając starca niskimi ukłony Rzekli: «Niech będzie Jezus Chrystus pochwalony» «Na wieki wieków, amen» starzec odpowiedział, A gdy się o ważności poselstwa dowiedział, Prosi do chaty. Weszli, zasiadają ławę; Pierwszy z posłów stał w środku i jął zdawać sprawę.
Pokazujemy 48 z 56 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.
Brak fragmentów z tej lektury na tej stronie.
Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.