Czytam Lektury
motyw literacki

Przestrzeń

31fragmentów 12lektur

Gdzie ten motyw mieszka

Liczba oznaczonych fragmentów w każdej lekturze. Kliknij, żeby przejść do pierwszego z nich w tekście.

Występuje razem z

Motywy, które redakcja oznaczyła na tych samych fragmentach.

Fragmenty

Cytaty pokazujemy w skrócie — kliknij dowolny, żeby otworzyć go w książce i przeczytać w całości.

Ściany pałacu były z olbrzymich zasp śnieżnych, w których wichry wywierciły drzwi i okna. Przeszło sto sal znajdowało się w tym gmachu, a największa miała kilka mil długości. Oświetlała je piękna zorza, kładąc na białym śniegu czerwone i żółte blaski, toteż w wielkich komnatach było pusto, cicho, jasno i mroźno.
Baśnie, Hans Christian Andersen · Królowa śniegu fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
— A w mojej chałupie ludzi nie następuj, bo tu nie karczma! — krzyczał kowal zasłaniając sobą wójta, ale Antek już na nic nie zważał, bo obu zwymyślał jak psów, trzasnął drzwiami i wyszedł...
Chłopi, Część pierwsza - Jesień, Reymont, Władysław Stanisław · X
Po prawdzie mówiąc, trudno było i nieporęcznie Tajemnikowi gdziekolwiek okiem rzucić, bo wisiał nieborak do góry nogami, mając jedną otchłań pod sobą, a drugą nad sobą — i w obydwu onych otchłaniach czuł się zarówno obco i nieswojo. Wąsaty upiór, ociężałym lotem sunąc się po gościnnych przestworach, dzierżył go wciąż za nogi, podeszwami obcisłych butów ku niebiosom strojnie zwrócone.
Klechdy polskie, Bolesław Leśmian · Jan Tajemnik
Państwo moje znajduje się w pobliżu twego, zaledwo kilka godzin drogi dzieli twój kraj od mojego. Zapraszam cię więc do mojego pałacu, gdzie wypoczniesz po pięcioletnich męczarniach. Król Wysp Hebanowych uśmiechnął się i odparł: — Państwo moje leżało w pobliżu twego dopóty, dopóki było zaklęte, gdyż zaklęcie zmniejsza albo niweczy wszelką odległość.
Klechdy sezamowe, Bolesław Leśmian · Opowiadanie Króla Wysp Hebanowych fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Gdy do ubogich przyjdziesz ludzi, Od razu wszyscy są i razem. Ubóstwo płytkim jest obrazem. Bogaci — zawsze w głębi, w głębi, W ramie masywnej i głębokiej, W domyśle, w perspektywie mrocznej. Dalecy są i niewidoczni, Zaszyci w ciszę jak w wojłoki. Idzie się do nich, do bogatych, Po matach miękkich, po włochatych, Po pluszach, po dywanach grząskich, Po śliskich idzie się, po gładkich.
Kwiaty polskie, Tuwim, Julian · Rozdział drugi fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Powiedz nam, co się stało w tym polu czy w lesie, Że się dotąd czujemy, jakoby w bezkresie, A wyjednaj nam u kwiatów Rozszerzenie ziemskich światów Aż po owe oddale, dokąd oczom chce się...
Łąka, Leśmian, Bolesław · V
Sklep Mincla znałem od dawna, ponieważ ojciec wysyłał mnie do niego po papier, a ciotka po mydło. Zawsze biegłem tam z radosną ciekawością, ażeby napatrzeć się wiszącym za szybami zabawkom. O ile pamiętam, był tam w oknie duży kozak, który sam przez się skakał i machał rękoma, a we drzwiach — bęben, pałasz i skórzany koń z prawdziwym ogonem.
Lalka, Bolesław Prus · III. Pamiętnik starego subiekta fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Murowane, po większej części piętrowe domy zbite były w kupę i tworzyły niechlujne miasteczko. Jedną z ulic zajmowały dwa długie budynki, o jakich pięćdziesięciu okienkach na dole i na piętrze, przypominające owczarnię. Zewnętrzne ich mury były obłupane z dawnego, dawnego tynku i świeciły nagością sczerniałych cegieł, brudem i zaciekami wilgoci. Dokoła nich nie rosło ani jedno drzewo, nie sterczał ani jeden badyl.
Ludzie bezdomni, Stefan Żeromski · Glikauf! fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
W porze żniw na tej rozległej równinie ziemia wydawała się złotym fundamentem dźwigającym błękitną kopułę i okrytym ruchliwym mrowiem drobnych istot. Właściwa barwa ziemi ukazywała się tylko tu i ówdzie na drogach porosłych rzadką trawą i na wcześnie zaoranych małych szmatach pola.
Nad Niemnem, Eliza Orzeszkowa · III fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Pan ośnieżonej w dal przyczyny Poprzez ślepotę mroźnych cisz Patrzał w wądoły i w niziny, Co mu się śniły wzwyż i wzwyż!
Napój cienisty, Bolesław Leśmian · Postacie (cykl) — Bałwan ze śniegu
Przez drogę rozmyślał. Był jednak żołnierzysko rad, że ma jeszcze przed sobą tydzień lub dwa, bo miłą mu była ta przyjaźń i ta pociecha, którą mu Krzysia Drohojowska niosła. Cieszył się też myślą, że na elekcję powróci, i w ogóle już bez zmartwienia do domu wracał. Miały i stepy dla niego jakiś urok, za którym nie wiedząc tęsknił.
Pan Wołodyjowski, Sienkiewicz, Henryk · Rozdział VIII fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Z czternastu dzielnic Rzymu pozostały zaledwie cztery, licząc w to i Zatybrze, resztę pożarły płomienie. Gdy wreszcie spopielały stosy węgla, widać było, począwszy od Tybru aż do Eskwilinu, ogromną przestrzeń siwą, smutną, umarłą, na której sterczały szeregi kominów na kształt kolumn grobowych na cmentarzu.
Quo vadis, Sienkiewicz, Henryk · Rozdział czterdziesty dziewiąty fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Niósł go Piórkowski po bezdrożach napowietrznych, po rozstajach niebieskich, po kniejach śródgwiezdnych. Niósł go tak długo, aż wreszcie zaniósł na sam kraniec świata, gdzie nie ma wokół nic prócz chyba tego właśnie krańca... Na onym krańcu postawił go wielce zdrożonego, zajrzał mu w oczy mgłą umęczenia, niby bielmem śmiertelnym, pociągnięte,
Klechdy polskie, Bolesław Leśmian · Jan Tajemnik
— Wicek, biegnij do składu po ojca... A pan może pozwoli do saloniku... Między mną i drzwiami wyrwał się obdarty chłopak i dopadłszy do schodów począł zjeżdżać na poręczy na dół. Ja zaś, zażenowany, wszedłem do saloniku, którego główną ozdobę stanowiła kanapa z wyłażącym na środku włosieniem. — Oto los rządcy — odezwała się pani wskazując mi nie mniej obdarte krzesło.
Lalka, Bolesław Prus · I. Pamiętnik starego subiekta fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Stali na wzniesieniu. W głębi leżało miasto. Były to szeregi domów jednakowych, czarnych, zadymionych. W małej stosunkowo odległości z wielkich pieców wybuchały ognie jak z krateru wulkanów. Wicher porywał ich płaty, jakby je od masy udzierał i chciał cisnąć na miasto. Drzewa zasypane kurzem i dymem wyglądały niby robotnicy. Zieloność murawy była obleczona żałobnym pokrowcem.
Ludzie bezdomni, Stefan Żeromski · Pielgrzym fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
On śnił w przestrzeni i wszystko mu było Dalekie, pełne bezdroży i dróg, — Rozpaczał w czasie, co z taką łkań siłą Mijał, aż minął wysnuty zeń Bóg. My poza czasem i poza przestrzenią Trwamy, spełnieni od stóp aż do głów. Czym dla nas człowiek, co z leśną zielenią Zamienił ledwo kilka mylnych słów?
Napój cienisty, Bolesław Leśmian · Postacie (cykl) — Pozorzanie
Dziura tymczasem po jeziorze bacznie się rozejrzał. Zmieniło się tak, że go nie poznał i do dawnego w żaden sposób pamięcią dopasować nie mógł. Poszerzyło się i wydłużyło, i rozlało hen — bez krańców, niby morze. Gdziekolwiek okiem wprawnym rzucił — nieskończoność wodna, jakby nic na świecie prócz tego jeziora nigdy nie istniało.
Klechdy polskie, Bolesław Leśmian · Majka fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Zamknęła drzwi i odeszła. Upłynęło ze dwie albo trzy minuty, zanim wróciła na powrót i po otworzeniu wielu zamków wprowadziła nas do pustego salonu. Dziwny był widok tego salonu. Meble okryte ciemnopopielatymi pokrowcami, to samo fortepian, to samo pająk zawieszony u sufitu; nawet stojące w kątach kolumny z posążkami miały także popielate koszule.
Lalka, Bolesław Prus · I. Pamiętnik starego subiekta fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Pełno tam — dolin, wzgórz, bajorów, Modrych rozwiśleń i udniestrzeń, I niby scena bez aktorów, Rozpacza pusta w świetle przestrzeń.
Napój cienisty, Bolesław Leśmian · Postacie (cykl) — Srebroń
Jezioro zmalało, ułożywszy się po dawnemu w swym zwykłym, drzewami zaznaczonym obrębie. Zdążył jeszcze Dziura postrzec, jak się jezioro cudotwórcze nabytego bezmiaru pośpiesznie wyzbywa i jak, gospodarnie uprzątając kędyś spłoszone resztki zaklętego ogromu, stara się wysiłkiem wód rozpasanych nacichnąć i znieruchomieć w swym przyrodzonym ograniczeniu.
Klechdy polskie, Bolesław Leśmian · Majka
Upadła na kanapę i zaniosła się od łkania. — Ach! — płakała — ludzie są okrutniejsi od zwierząt... Chcą mnie wygnać stąd, gdzie moja dziecina wydała ostatnie tchnienie... Jej łóżeczko i wszystkie zabawki leżą na swoich miejscach... Sama ścieram kurze w jej pokoju, ażeby nie poruszyć najmniejszego sprzętu... Każdy cal podłogi wydeptałam kolanami, wycałowałam ślady mojej dzieciny, a oni mnie chcą wygnać!...
Lalka, Bolesław Prus · I. Pamiętnik starego subiekta fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Skroń wynurzam z poddasza. Niech gwiazdy mnie strzegą! Ty — z dołu — przyjrzyj no się mej górnej żałobie! Tkwię w trumnisku, utkanym z wyżyn i z niczego, — A na imię mam — Oddal! Nic nie wiem o tobie... W dole — świateł drobnota. Piętrowanym cieniem Dom migoce... Są okna, gdzie zawsze jest ciemno... Byt mój stał się radosnym w snach znieruchomieniem Skoku, który dać mogę w tę przepaść pode mną!
Napój cienisty, Bolesław Leśmian · Spojrzystość (cykl) — Na poddaszu fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Jeśli jednoręki trafem kulawca z oczu stracił, szukał go zawsze na prawo. Kulawiec w tym samym wypadku na lewo zerkał nieomylnie. Dzięki obopólnej bezdomności zawsze im bywało po drodze i myśl o rozłące, jako nierzeczywista i niewykonalna, nie miałaby dla nich ani znaczenia, ani zastosowania. Obojętny był im kierunek zdybanej drogi i obojętny podział świata na cztery dokładnie oznaczone strony.
Klechdy polskie, Bolesław Leśmian · Podlasiak fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Wszedłszy na górę znaleźli się w dużym pokoju o czterech oknach. Głównym jego umeblowaniem były stoły, literalnie zarzucone retortami, miseczkami i rurkami ze szkła, porcelany, nawet z ołowiu i miedzi. Na podłodze pod stołami i w kątach leżało kilkanaście bomb artyleryjskich, między nimi kilka pękniętych.
Lalka, Bolesław Prus · III. Widziadło fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Mrok się z mrokiem porównał, żałoba — z żałobą. Coś się chciało zazłocić, lecz zabrakło czasu. Zbył się strumień swych brzegów, powstał całym sobą, Wyprostował się w wieczność i szedł środkiem lasu. Szedł do krzyża w pustkowiu, gdzie gwiazd swych niepewna Nieskończoność się krzepi westchnieniami mięty, — I pierś swą strumienistą przymartwił do drewna I zawisł, z dobrowoli na krzyżu rozklęty.
Napój cienisty, Bolesław Leśmian · Spojrzystość (cykl) — Strumień
Najczęściej w lasach przygodnej szukali przystani. Była to zresztą przystań na drwiny i wypoczynek na opak. Po prawdzie bowiem mówiąc i zapatrując się na istotę rzeczy ze stanowiska bezwzględnie trzeciej osoby, należałoby raczej przypuszczać, iż wypoczywali nie w samym lesie, jeno w tym, co inni ludzie „widokiem lasu" przezywają, mając przy tym na myśli nie tyle las, ile własne oczy.
Klechdy polskie, Bolesław Leśmian · Podlasiak fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Znajdowali się już na terytorium należącym do prezesowej i właśnie Wokulski przypatrywał się rezydencji. Na dość wysokim, choć łagodnym wzgórzu wznosił się piętrowy pałac z dwoma parterowymi skrzydłami. Za nim zieleniły się stare drzewa parku, przed nim rozścielała się jakby wielka łąka, poprzecinana ścieżkami, tu i owdzie ozdobiona klombem, posągiem albo altanką.
Lalka, Bolesław Prus · V. Wiejskie rozrywki fragment skrócony — kliknij, żeby przeczytać całość
Flamingo, różowiejąc, smukli się nad wodą Skrzydlatego jedwabiu zaciszną urodą. Sama dal tak w nim skupia swe znikliwe dzieje, Że — czy leci, czy stoi — zawsze daleczeje.
Napój cienisty, Bolesław Leśmian · Spojrzystość (cykl) — Zwierzyniec

Pokazujemy 28 z 31 oznaczonych fragmentów. Pozostałe znajdziesz w czytniku — to kolorowe paski na marginesie tekstu.

Teksty lektur są w domenie publicznej. Wskazanie, który fragment ilustruje ten motyw, to praca redakcji WolneLektury.pl, udostępniona na Licencja Wolnej Sztuki 1.3. Zestawienie i skróty fragmentów pochodzą od nas.